Wysłany: 08-03-12, 23:25 Salvia Divinorum - ska Maria Pastora
Zdumiony jestem, iż brakuje w tym dziale wzmianek dotyczących tej potężnej rośliny jaką jest pani Salvia.
Po wielu psychodelicznych sesjach z Jej użyciem, doszedłem do wniosku, że Salvia jest wybredną, spontaniczną, niepowtarzalną, gwałtowną i niesamowicie szybką substancją, porównywalną do wystrzelonego strumienia świadomości kierującego się ku nieznanym, wykraczającym poza ludzkie pojmowanie, wyżynom wiedzy.
Magia.
Czy miał ktoś jakiekolwiek doświadczenia z Nią ? Jakie to były doznania ? Jeśli tak, jak doznania te wpłyneły na wasze postrzeganie rzeczywistości ?
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-03-14, 23:32
Hej phenomen,
Niestety nie dane mi było jeszcze doświadczyć salvinorinowych światów (jeszcze nigdy nie zadziałała). Kiedyś nawet miałem metrowego krzaka
A Ty phenomen, masz jakieś własne doświadczenia?
Zauważyłem że spora część ludzi, która nastawia się na głębokie przeżycia związane z SD, oczekując wkroczenia w inny wymiar, doznaje wielkiego rozczarowania. Gdyż dosyć często sam trip, kończy się lekkim "połaskotaniem" i wybuchem niekontrolowanego śmiechu.
Nie wszystkich chyba wpuszcza do swojego królestwa
Salvia ukazała mi kilka naprawdę ważnych kwestii dotyczących samej egzystencji. Uświadomiła mi kruchość pozornie stabilnej codzienności, rzeczywistości generowanej przez linearność myśli, powietrza abstrakcji, którą jest wypełniona przestrzeń i którą oddychamy, traktując to jako realne. Definicji mających tylko znaczenie w obrębie tejże n a s z e j rzeczywistości. Przysłaniając tym samym, wręcz zamykając, fenomen, jakim jest samo istnienie - sam akt przejawiania, bez nadawania temu formy.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-03-17, 01:53
phenomen napisał/a:
Zauważyłem że spora część ludzi, która nastawia się na głębokie przeżycia związane z SD, oczekując wkroczenia w inny wymiar, doznaje wielkiego rozczarowania. Gdyż dosyć często sam trip, kończy się lekkim "połaskotaniem" i wybuchem niekontrolowanego śmiechu.
Nie wszystkich chyba wpuszcza do swojego królestwa
Oj nie, ale podobno warto nieustawać w próbach
Miałem jak na razie 3 przygody. Pierwsza - nijaka. Prawdopodobnie nic się nie wydarzyło, bo wypaliłem jednego liścia, z własnego krzaczka.
Drugi raz - wrażenie obrazu obróconego o jakieś 40 stopni, straszny wkurw (pierwszy raz coś takiego chyba w życiu poczułem - jakby nie mój). Parę minut i po wszystkim.
A trzeci raz - nic się nie wydarzyło praktycznie - skręcenie płaszczyzny widzenia, "pustka" po zamknięciu oczu (nawet LSD, DMT nie powodują u mnie pojawienia się czegoś innego), lekkie osłabienie.
phenomen napisał/a:
Salvia ukazała mi kilka naprawdę ważnych kwestii dotyczących samej egzystencji. Uświadomiła mi kruchość pozornie stabilnej codzienności, rzeczywistości generowanej przez linearność myśli, powietrza abstrakcji, którą jest wypełniona przestrzeń i którą oddychamy, traktując to jako realne. Definicji mających tylko znaczenie w obrębie tejże n a s z e j rzeczywistości. Przysłaniając tym samym, wręcz zamykając, fenomen, jakim jest samo istnienie - sam akt przejawiania, bez nadawania temu formy.
Mi to samo pokazało LSD. I ładnie napisane.
Ciekawa jest ta kruchość. Zastanawiam się czy to też nie jest złudzenie, wynikające z nagłego szoku, wywołanego dostrzeganiem bardziej realnie zależności, w otaczającym świecie.
Przykład jaki mi przychodzi na myśl, to szok spowodowany zdaniem sobie sprawy z tego jak niesamowicie wyrafinowaną i niebezpieczną czynnością jest jazda samochodem). I wtedy można mieć wrażenie właśnie niestabilności - "jakim cudem to się jeszcze nie popieprzyło?"
Czyli jeszcze wszystko przed Tobą, najprawdopodobniej próg wrażliwości Twoich receptorów na salvinorin A, jest dosyć niski, jednak z czasem przy kolejnych próbach coraz to bardziej będą one, uwrażliwiać się na aktywne molekuły Salvi - i to jest naprawdę interesujące, ta wsteczność, im więcej próbujesz, tym układ nerwowy wrażliwiej reaguje.
Cytat:
wrażenie obrazu obróconego o jakieś 40 stopni
Zjawisko to w ekstremalnej formie przybiera perspektywę obrazu z kilku punktów postrzegania w jednym momencie.
Cytat:
..lekkie osłabienie.
Dziwne.. Pierwszy raz z tym się spotykam. U mnie wręcz przeciwnie czuje się somatycznie pobudzony i zarazem mentalnie w stanie mniejszym bądź większym spokoju. Zazwyczaj czuje się świetnie po..
Dobrze że o tym napisałeś, z pewnością jest to przesłanką o wielki indywidualnym zróżnicowaniu organizmu ( bądź też innych informacjach z tego płynących ), gdyż nie jest to częste.
Cytat:
Ciekawa jest ta kruchość. Zastanawiam się czy to też nie jest złudzenie, wynikające z nagłego szoku, wywołanego dostrzeganiem bardziej realnie zależności, w otaczającym świecie.
Samo uświadomienie chyba nie jest złudzeniem. Może reakcja emocjonalna na dostrzeżenie tychże zależności jest iluzją ?
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-03-18, 13:55
phenomen napisał/a:
Ciekawa jest ta kruchość. Zastanawiam się czy to też nie jest złudzenie, wynikające z nagłego szoku, wywołanego dostrzeganiem bardziej realnie zależności, w otaczającym świecie. Samo uświadomienie chyba nie jest złudzeniem. Może reakcja emocjonalna na dostrzeżenie tychże zależności jest iluzją ?
Dobra, czym jest ta kruchość, o której pisałeś? Czy chodzi o to, ze subtelne, niezauważane przyczyny wywołują duże efekty? Czy może raczej chodzi o odkrycie, że przyzwyczajenie decyduje czy coś jest realne czy nie?
Nie wiem, ile kg liści trzeba spalić, żeby poczuć to, co daje extrakt, osobiście polecam te mocniejsze. I oczywiście spalanie w większej temperaturze żarnika.
Salvia to dla mnie głównie wolność od rutynowej klasyfikacji umysłu w zakresie realności i iluzji - doświadczenie, że to, co nazywane jest halucynacją, to po prostu bardziej subtelne odczuwanie. Myślę, że umysłowi dobrze robi przypominanie od czasu do czasu, że rzeczywistość ma subtelniejszą strukturę niż się na co dzień wydaje.
Mój świat po Salvii zmienił kąt jednocześnie przyjemnie i nieznośnie - otwarte okno kusiło, żeby przez nie wyfrunąć..:)
W kwestii pobudzenia to jak najbardziej, jednocześnie dużo intensywniejsze odczuwanie przyjemności, które utrzymuje się dłużej niż bezpośrednie poczucie dzialania ziół. Warto zaplanować w dzenniku podróży.
_________________ Stacja Orbitalna ViLandia
zaprasza do przygody Doświadczania Siebie
nazywanej metafizycznie
Stanami Poszerzonej Świadomości
- eksploracją Światów Wewnętrznych
opisywanych językiem baśniowym
jako
Kraina Latających Dywanów...
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-03-21, 07:55
Jill napisał/a:
Nie wiem, ile kg liści trzeba spalić, żeby poczuć to, co daje extrakt, osobiście polecam te mocniejsze. I oczywiście spalanie w większej temperaturze żarnika.
Co do ilości kg liści to bym nie przesadzał. W końcu ekstrakt jest 5x lub 10x
A próbowałaś kiedyś rzuć świeżego liścia, tak jak czasem robią szamani? Katorga
Jill napisał/a:
Salvia to dla mnie głównie wolność od rutynowej klasyfikacji umysłu w zakresie realności i iluzji - doświadczenie, że to, co nazywane jest halucynacją, to po prostu bardziej subtelne odczuwanie.
Ja tam jednak jestem zdania, że rzeczy typu spotkanie zielonych istot, to halucynacja
Jill napisał/a:
Mój świat po Salvii zmienił kąt jednocześnie przyjemnie i nieznośnie - otwarte okno kusiło, żeby przez nie wyfrunąć..:)
Jill, a co Cię powstrzymywało wtedy?
A jak to jest w końcu z alternatywną rzeczywistością? W TR-ach po SD dominują opisy filmów.
Nie wiem, ile kg liści trzeba spalić, żeby poczuć to, co daje extrakt, osobiście polecam te mocniejsze. I oczywiście spalanie w większej temperaturze żarnika.
Co do ilości kg liści to bym nie przesadzał. W końcu ekstrakt jest 5x lub 10x
A próbowałaś kiedyś rzuć świeżego liścia, tak jak czasem robią szamani? Katorga
Bleeeee:)
Jill napisał/a:
Salvia to dla mnie głównie wolność od rutynowej klasyfikacji umysłu w zakresie realności i iluzji - doświadczenie, że to, co nazywane jest halucynacją, to po prostu bardziej subtelne odczuwanie.
Ja tam jednak jestem zdania, że rzeczy typu spotkanie zielonych istot, to halucynacja
Jill napisał/a:
Mój świat po Salvii zmienił kąt jednocześnie przyjemnie i nieznośnie - otwarte okno kusiło, żeby przez nie wyfrunąć..:)
Jill, a co Cię powstrzymywało wtedy?
A jak to jest w końcu z alternatywną rzeczywistością? W TR-ach po SD dominują opisy filmów.[/quote]
Nie czepiajże się, po 15 lat już chyba nie mamy
Jill napisał/a:
Warto zaplanować w dzenniku podróży.
No no, prowadzisz dziennik podróży? Szacuneczek [/quote]
Taka przenośnia, Szacuneczku:)
_________________ Stacja Orbitalna ViLandia
zaprasza do przygody Doświadczania Siebie
nazywanej metafizycznie
Stanami Poszerzonej Świadomości
- eksploracją Światów Wewnętrznych
opisywanych językiem baśniowym
jako
Kraina Latających Dywanów...
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-03-26, 06:57
Jill napisał/a:
Nie czepiajże się, po 15 lat już chyba nie mamy
Jill, ale ja się nie czepiam. No pytam po prostu jakie były Twoje tripy - skoro już się pochwaliłaś, że lubisz się panią SD. Mam jakieś info na ten temat, więc konfrontuje
Jill napisał/a:
Taka przenośnia, Szacuneczku:)
Nina2 Pomogła: 3 razy Posty: 577 Skąd: Paris, France
Wysłany: 08-04-04, 20:16
phenomen napisał/a:
dosyć często sam trip, kończy się lekkim "połaskotaniem" i wybuchem niekontrolowanego śmiechu.
Ten wybuch niekontrolowanego smiechu... daje do myslenia. Jest m.in. nastepstwem satori na zenie. Mi tez sie pare razy zdarzalo - i to po medytacjach, z ktorych nie pamietam nic swiadomie - ot, czarna pustka. Za to potem smiech, lekkosc, ulga.
Tez swiadomie, dla mnie najmocniejszy LSD (szalwi nie probowalam, nie mam dojscia lub raczej : za malo energii by sobie sprokurowac). Ale : ilu ludzi mialo najwspanialsze tripy , a ilu - umie o nich innym opowiedziec? "Och i ach" powie kazdy,lecz umiejetnosc operowania slowem, by drugiemu mniej wiecej przekazac swoje doswiadczenie - to dar nader rzadki (godny W. jamesa, Huxleya, innych zawodowych pisarzy.)
A zwykli userzy niewiele potrafia opowiedziec - spojrzmy na hyperreal. (PS O szalwii to tam juz kilka lat temu czytalam?)
Ja paliłam Panią Nieboską i przyznam, ze było cudownie. Po raz pierwszy w życiu znalazłam się w kochających ramionach Matki. A potem było jeszcze lepiej. Nie doszłam do głębokich przeżyć mistycznych (głębsze miałam po innych psychodelikach) ale Salvia zawsze działała na mnie niesamowicie inspirującą.
Uwielbiam tą roślinę.
Ponoć jeszcze lepsza jest jak się ja żuje - świeże liście. działa łagodniej w sensie wchodzenia ale mocniej i dłużej.
tak na marginesie, to witam jako iż to mój pierwszy post ^^
Lubię wszystko co jest euforyczno, wizualnie, tanecznie, podróżnicze, odkrywcze, refleksyjne, inspirujące, medytacyjne.
A najbardziej lubię to co jest we mnie i to co się za pomocą lsd, xtc, sd, oraz wielu, wielu innych wspaniałości wydobywa. no bo w końcu te wszystkie wszechświaty są częścią nas no nie?
A najpiękniejsze jest to że jesteśmy tak zintegrowani z naturą psychoaktywną, że aż dziw że nie jesteśmy ta tripie wszyscy non stop.
Ale świat byłby wtedy piękny ^^.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-04-12, 21:49
XTC23 napisał/a:
"Use all, use all kind of drugs "
ta, herę
XTC23 napisał/a:
A najbardziej lubię to co jest we mnie i to co się za pomocą lsd, xtc, sd, oraz wielu, wielu innych wspaniałości wydobywa. no bo w końcu te wszystkie wszechświaty są częścią nas no nie?
A nie my ich?
przy okazji: ja lubię też ciężkie tripy.
XTC23 napisał/a:
A najpiękniejsze jest to że jesteśmy tak zintegrowani z naturą psychoaktywną, że aż dziw że nie jesteśmy ta tripie wszyscy non stop.
Kiedyś się zastanawiałem, czy skoro szyszynka sama może wytwarzać DMT, to czy da się zaindukować ten stan. Pierwszy pomysł: zakotwiczyć (NLP) mocno stan w czasie tripu po Ayahuasce, a potem próbować odpalać kotwicę na czysto. Pytanie czy da się ustalić kotwicę w stanie psychodelicznym. Powinno się dać. W końcu flashbacki to właśnie kotwice.
A nie my ich?
przy okazji: ja lubię też ciężkie tripy.
Nie no oczywiście wszechobecna jedność świadomości na poziome fizyki kwantowej W wielkim skrócie i uogólnieniu oczywiście, takim w moim stylu.
Co do ciężkich podróży.. to są genialne, cudowne i odkrywcze zwłaszcza jak sie pokona barierę ego, nad czym właśnie pracuje. Ja jeszcze jestem laikiem i niewiele mogę o tym mówić, ale wdrażam się cudownymi podróżami, które wielokrotnie mnie przerastają.
igor napisał/a:
Kiedyś się zastanawiałem, czy skoro szyszynka sama może wytwarzać DMT, to czy da się zaindukować ten stan. Pierwszy pomysł: zakotwiczyć (NLP) mocno stan w czasie tripu po Ayahuasce, a potem próbować odpalać kotwicę na czysto. Pytanie czy da się ustalić kotwicę w stanie psychodelicznym. Powinno się dać. W końcu flashbacki to właśnie kotwice.
Też już nad tym myślałam. Może podczas świadomego śnienia dałoby się zwiększyć ilość wydzielania się DMT. Kiedyś zasypiałam z tą myślą, co prawda nie śniłam świadomie, ale sen miałam niesamowity.. taki jak z opisów tripów na DMT. Inny, świat, inne istoty nieobejmowane umysłem, trójwymiarowy język. Hehe.. A tak apropos skąd miałeś Yage?
Zjawisko to w ekstremalnej formie przybiera perspektywę obrazu z kilku punktów postrzegania w jednym momencie.
O tym samym (?) wspominal kolega - po szalwii spadajacy papieros na chwile zatrzymal sie i kolega mogl go sobie obejrzec z wielu stron. Troche jak bullet time w matrixie
Ja sam kilka razy susz palilem, ale jakos tak nie bylo super fajnych efektow - takie tam nieznaczne CEV, zaburzenia rownowagi (ta zmiana grawitacji) i ogolne lekkie 'oglupienie' - ale moze kwestia dawki i S&S...
_________________ think for yourself - question authority
Nina2 Pomogła: 3 razy Posty: 577 Skąd: Paris, France
Wysłany: 08-07-20, 18:18
Gdzies tu na psychotropie widzialam reklame: sadzonki szalwii na internecie. Z Bydgoszczy. I nie moge znalezc, a ze akurat jestem (u Geminusa) to przy okazji moglabym skosztowac. Zna ktos linka czy nr komorki?
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3376 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-07-21, 07:35
Cześć Nina. Na paru forach parę osób recenzowało ten sklep jako w porządku (zaznaczam, że to internetowy sklep, oraz że ja w nim nie kupowałem).
http://www.shamanshop.pl
Nie ma tam sadzonek. Na pierwszy raz dobrze jest użyć ekstraktu x10 lub x20, pomieszanego z suszem liści. Przy samym suszu, lub żuciu liści łatwo o zawód. Weź pod uwagę to, że część ludzi przez pierwsze parę - parenaście razy nie doświadcza opisywanych w fachowej literaturze efektów działania Salvi Divinorum.
Nina2 Pomogła: 3 razy Posty: 577 Skąd: Paris, France
Wysłany: 08-07-21, 14:54
Thx. Mam wrazenie, ze ten z http://www.szalwiawieszcza.prv.pl/ oglaszal sie z Bydgoszczy. Postaram sie odszukac. (Bo chodzi mi tez o zywa rosline.)
Serdecznosci Wam. N2
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum