Wysłany: 07-01-30, 23:58 Porozmawiajmy o medytacji
O to fragment rozmowy a teraz czas na ciąg dalszy
igor napisał/a:
Gruby napisał/a:
W końcu medytacja nie polega na siedzeniu i nic nie robieniu - no przynajmniej w pewnym sensie.
W jakim sensie?
Medytacja w której ćwiczysz bycie w pustce i świadomość, polega właśnie na nic nie robieniu. To najtrudniejsza medytacja i zajebiście wydajna. Na niej opiera się IO.
igor napisał/a:
W jakim sensie?
No chodzi o takie zwyczajne siedzenie i nic nie robienie - nie nazwiesz tego medytacja żebym nie wiem jak spokojnie siedział i oddychał sobie równomiernie.
igor napisał/a:
Medytacja w której ćwiczysz bycie w pustce i świadomość
Widzisz sam sobie odpowiedziałeś na pytanie które żądałeś wyżej - medytacja w której ćwiczysz.
W każdej medytacji coś ćwiczysz tylko jedno jest łatwiejsze i wymaga mniejszego wkładu energii a drugie jak napisałeś trudniejsze i wymaga większego wkładu energii. Jak by nie było jest to pewna sztuka łączenia się z naturą w jedność.
W klasztorach mnich który nie dostatecznie się skoncentrował i tym samym przeszkadza w medytacji innym zostaje ukarany, Kara wygląda mniej więcej w ten sposób że dostaje dechą po plecach. Można nawiązać do tego co mówiłeś ze ktoś kto dostanie wchodzi w inny stan. Może dla tego ich leją.
igor napisał/a:
btw: zamiast słowa ćwiczysz, lepiej jest użyć "pozwalasz sobie na". Efekt końcowy nie jest celem. Jeśli cel by istniał, byłby przeszkodą i nie byłaby to medytacja pustki.
Jakiego słowa byś nie użył faktem jest to że coś robisz i nad czymś pracujesz.
igor napisał/a:
Gruby napisał/a:
W każdej medytacji coś ćwiczysz tylko jedno jest łatwiejsze i wymaga mniejszego wkładu energii a drugie jak napisałeś trudniejsze i wymaga większego wkładu energii. Jak by nie było jest to pewna sztuka łączenia się z naturą w jedność.
Nie jest to wkładanie energii, tylko pozwalanie sobie - łagodnienie. Energię dostajesz w prezencie i nie ma co z nią zrobić.
Jak mówie "nic nie robienie" to mam na myśli, że nie sterujesz sobą, chociaż masz na to ogromną chęć. Umysł nie przesuwa co chwilę uwagi na inne mentalne obiekty. Pozostaje w jednym miejscu i tak trwasz. Wtedy pojawia się masę odczuć i doświadcza się wglądu.
Ale to nie wątek o samej medytacji, tylko medytacji dla dzieci.
Może się przenieść do innego ?
[ Dodano: 07-01-30, 23:53 ]
Gruby napisał/a:
Jakiego słowa byś nie użył faktem jest to że coś robisz i nad czymś pracujesz.
No nie wiem co znaczy "robisz" i "pracujesz" dla Ciebie. Jakoś ten stan uważności i pustki trzeba nazwać. Słowa robisz i pracujesz średnio pasują. Normalnie określają dokładnie przeciwne zachowania umysłu - aktywność, w której jest cel.
"Medytacja w której ćwiczysz bycie w pustce i świadomość, polega właśnie na nic nie robieniu"
To w końcu bycie w pustce czy świadomości?
Jak nic nie robisz jak medytujesz?
Dla mnie medytacja to nie dążenie do bycia w pustce, zaryzykowałabym określenie - wręcz przeciwnie. Mam za mały słownik by to określić i chyba jakiekolwiek słowa byłyby namiastką tego doznania. To bycie ze wszystkim.
Pomógł: 6 razy Wiek: 29 Posty: 3364 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-31, 13:26
Bromba napisał/a:
To w końcu bycie w pustce czy świadomości?
No bycie w pustce to efekt mocno poszerzonej świadomości, która sprawia że umysł przestanie "biegać", bo Rozumie już wszystko
Bromba napisał/a:
Dla mnie medytacja to nie dążenie do bycia w pustce, zaryzykowałabym określenie - wręcz przeciwnie.
Zgadza się - poprawiłem się - niepotrzebnie użyłem słowa ćwiczenie.
Bromba napisał/a:
To bycie ze wszystkim.
Owszem, nie mniej - można mówić o różnych etapach wglądu. Najpierw sobie stopniowo pozwalasz być coraz bardziej ze wszystkim. A kiedy już jesteś ze wszystkim, to stajesz się wszystkim i niczym jednocześnie
No słowo pustka to chyba nie odnosi się do pustki:) Mówi się, że pełnia jest pustką a pustka jest pełnią. Tą pustkę raczej należy postrzegać jako brak świadomości egoistycznej. To raczej pustka związana z brakiem konfliktu a właściwie tego kogoś co konflikt postrzega.
Oglądając dzisiaj program o stresie i radzeniu sobie z nim pojawił się w nim temat medytacji. Ludzie którzy medytuje mają niższy poziom stresu. Pojawił się termin medytacji transcendentalnej. Która ma pomagać w rozładowaniu stresu oraz z radzeniem sobie z nim. Polega ona na skupieniu się na jednym słowie i dzięki temu uwolnieniu umysłu od myśli.
Robili jednemu człowiekowi rezonans podczas medytacji i wykazał on że pewne ośrodki w mózgu mają podwyższoną aktywacje w tym czasie. Z tego co pamiętam była mowa o ośrodkach sprawczych.
Różne rzeczy nazywa się medytacją. Faktem jest, że jeśli ktoś w trans nie wpadnie przy TM to może doświadczyć stanu medytacyjnego. TM to taki młynek modlitewny w głowie. Łapie sie energię powstającej myśli i obraca się ją w głowie wokół jednego słowa aż do jej wygaśnięcia. I tak z każdą energią wypływającą do poziomu świadomego. Wycisza umysł lecz nie uwalnia przyczyny jego rozbiegania.
Pomógł: 6 razy Wiek: 29 Posty: 3364 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-04-07, 12:39
MarS napisał/a:
Faktem jest, że jeśli ktoś w trans nie wpadnie przy TM to może doświadczyć stanu medytacyjnego.
Najpierw sobie podefiniujcie pojęcia..
Ja np. uznaje, że medytacja to rodzaj transu. W wikipedii błędnie jest stwierdzone, że to stan zawężonej świadomości. Zawęża sie owszem świadomość bodźców zewnętrznych na rzecz tego co się dzieje w środku.
MarS napisał/a:
Wycisza umysł lecz nie uwalnia przyczyny jego rozbiegania.
Aby przyczyna się uwolniła, trzeba przestać wyciszać umysł, tylko skorzystać z tego, że jest już wyciszony i pobudzony. Wtedy obserwacja emocji, myśli i ciała jest prosta. Dodatkowo wyciszenie to oznaka, że walka programów (core wars ) uległa redukcji - sprzyjające warunki do zmian w psychice (nie ma walki, zagrożenie znika, można się bezpiecznie modyfikować).
Sama zdolność uwalniania bloków emocjonalnych związana jest ze zdolnością utrzymania uwagi na jednej rzeczy/zjawisku/emocji.
Patrząc na to od strony informatycznej: jeśli coś ma się zmienić, trzeba dać trochę czasu biokomputerowi - umysł nie może skakać to tu to tam.
[ Dodano: 07-04-07, 12:43 ]
Gwiazdeczka napisał/a:
A jakie są Wasze sposoby na medytacje..odpowiednia pozycja..czy ubranie...postanowienie.... Jakie macie motywacje do medytacji....
Pozycja - siedząca - pół lotos. Nie przepadam za leżeniem przy samodzielnych sesjach.
Ubranie - luźne i wygodne.
Postanowienie: pozwolić na odczuwanie i patrzeć bez konkretnego celu na to, co się wydarza w sferze emocji i na działanie metaprogramów przez 1-2h.
Igor:
Aby przyczyna się uwolniła, trzeba przestać wyciszać umysł, tylko skorzystać z tego, że jest już wyciszony i pobudzony. Wtedy obserwacja emocji, myśli i ciała jest prosta. Dodatkowo wyciszenie to oznaka, że walka programów (core wars ) uległa redukcji - sprzyjające warunki do zmian w psychice (nie ma walki, zagrożenie znika, można się bezpiecznie modyfikować).
Przestać wyciszać - zgadza się
skorzystać z tego, że już jest wyciszony - hahah a jak nie jest?
wtedy obserwacja emocji, ciała.... - czego obserwacja jak już jest wyciszony?
Nadal chyba nie widzisz różnicy między przeprogramowaniem a odprogramowaniem.
Pomógł: 6 razy Wiek: 29 Posty: 3364 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-04-07, 13:01
MarS napisał/a:
wtedy obserwacja emocji, ciała.... - czego obserwacja jak już jest wyciszony?
Wtedy rozpuszczanie jest gorszej jakości i wymaga większych umiejętności
Z tych samych powodów co medytacja w centrum handlowym mija się z celem.
MarS napisał/a:
Nadal chyba nie widzisz różnicy między przeprogramowaniem a odprogramowaniem.
Nie wiem skąd taki wniosek.
[ Dodano: 07-04-07, 13:07 ]
MarS napisał/a:
czego obserwacja jak już jest wyciszony?
MarS, przecież wyciszenie nie polega na odcięciu się od siebie, tylko na tym, ze zamiast patrzeć na "100 obiektów mentalnych" na raz, patrzysz na jeden.
Ja mam tak, że jak się wyciszę to i tak wyłaniają się różne zjawiska, ale mniej nachalnie, wolniej i można je precyzyjniej rozpoznawać.
Z tych samych powodów co medytacja w centrum handlowym mija się z celem.
Ale jeżeli będziesz umiał zapanować nad sobą to wcale tak nie będzie.
Ludzie którzy osiągnęli wyższy poziom nazwijmy to wtajemniczenia potrafią podnieść swoja temperaturę ciała dzięki medytacji. Mogą się okryć mokrymi ręcznikami w nie wysokiej temperaturze a po niespełna godzinie ręczniki są już suche.
Gruby " Ale jeżeli będziesz umiał zapanować nad sobą to wcale tak nie będzie "
to prawda , ale może to równiez wynikać nie z zapanowania nad sobą , a z poczucia jedności z tym co cię otacza . poprostu bedziesz to wszystko widział i słyszał , ale nie bedzie rozpraszało i denerwowało - a współgrało , tworzyło całość jesteś wtedy w stanie włączyć się w to i tańczyć w tej pulsacyjnej energi
zapanowanie kojarzy mi się z utrzymywaniem kontroli i staraniem się , aby tylko nie popuścić co powoduje napiecie i nie ma w tym swobody .
to prawda , ale może to równiez wynikać nie z zapanowania nad sobą , a z poczucia jedności z tym co cię otacza . poprostu bedziesz to wszystko widział i słyszał , ale nie bedzie rozpraszało i denerwowało - a współgrało
w sumie trochę to samo tylko w innej formie. Na innym poziomie. Wydaje mi się że musisz umieć nad sobą zapanować żeby mógł zajść taki proces o jakim napisałeś. Jeżeli nie zapanujesz nad sobą to nie przejdziesz na kolejny stopień bo zrezygnujesz z medytacji w tym miejscu a może nawet w ogóle.
Cytat:
zapanowanie kojarzy mi się z utrzymywaniem kontroli i staraniem się , aby tylko nie popuścić co powoduje napiecie i nie ma w tym swobody .
No na początku trochę tak jest, a przynajmniej dla kogoś kto dopiero zaczyna swoja przygodę z medytacja zwłaszcza jeżeli usiedzenie w miejscu sprawia mu trudność. Musi nad sobą zapanować i skupić się na tym żeby nie wstać - wiadomo ze z medytacji wtedy nic nie będzie ale nauczy się siedzenia i po kilku razach zacznie się wszystko zmieniać.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum