Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-13, 01:35 Robale
Jakiś czas temu wymyśliłem prosty system do pokazywania małym dzieciom (4,5 roku), czym są ich emocje i jakie skutki powodują.
Parę głównych założeń:
------------------------------
* system nie może powodować tłumienia przykrych uczuć, tylko je uświadamiać (wtedy przestają się same napędzać i rozpuszczają się, pozostawiając radość).
* ma być prosty do wdrożenia i kultowy dla dziecka
* ma prowadzić do rozwoju samoświadomości dziecka, odpowiedzialności za swoje emocje i działania nimi spowodowane, koncentracji, z czasem zrozumienia, że człowiek ma iluzoryczne "Ja", które psuje mu Karmę.
* ma pozwolić na płynne przekazanie koncepcji Integracji Oddechem czy Zen (lub podobnego systemu samoobserwacji).
Teoria
-------------
* Wprowadziłem pojęcie "Robala".
* "Robal", to coś co pojawia się w człowieku, wywołuje emocje lub napięcie (gryzie) i udaje, ze go nie ma - ukrywa się. Człowiek myśli że to on jest robalem. Innymi słowy - Robal jest programem w umyśle, który wzbudza emocje i utrzymuje utożsamianie się z nimi.
* Jest wiele rodzajów Robali.
- Robal chcenia
- Robal nie chcenia
- Robal braku uważności
- Robal złości
- Robal focha
- Robal udawania
- Robal znudzenia
- Robal lęku
itd
* Robale mogą "się wołać na pomoc". Wtedy wszystkie się ukrywają i zaczynają zabawę.
* Robale ukrywają się i kiedy zaczyna się je widzieć, czasem walczą i bardziej gryzą, ale stają się coraz słabsze.
Praktyka
-------------
* Konsekwentnie stosuje pojęcie Robala w każdej sytuacji, kiedy Patrykowi wywali (np. wkurzy się na kogoś, strzeli focha, robi się złośliwy, ściemnia itd). Przypominam ze śmiechem, że to Robal każe mu to wszystko robić i się przed nim ukrywa.
* Kiedy już syn uświadomi sobie, że miał Robala (co skutkuje prawie natychmiastowym zejściem emocji), siadamy i rysujemy go flamastrem na tablicy suchościernej. W załączniku wrzucam przykładowy obrazek. Najczęściej przy tym śmiejemy się z różnych min, jakie robal robi (i które robił wcześniej mój syn).
* Po paru tygodniach, wystarczy że zapytam syna, jakiego ma Robala i jest w stanie powiedzieć (czasem sam z siebie mówi), jakiego jest rodzaju. Zmienił się na przyjaźniejszego i więcej dziecięcej energii ładuje w radość, a nie opór.
* System zaczął znacznie skuteczniej działać, kiedy uświadomiłem Patrykowi, że ja też mam Robale i może je u mnie widzieć i mi o nich mówić. Robi to i ... kurcze i wiem jak to super działa teraz na własnej skórze.
* Stopniowo przebąkuje o tym, że robale szybciej zanikają kiedy się medytuje i robię medytację przy synu.
Tyle na początek.
Będę w tym wątku zapisywał sobie co ciekawsze akcje.
Z czasem powstanie artykuł w PsychoTropEdii.
060111_0064__.JPG Parę rodzajów robali: - Niechcenia - Chcenia - Złości - Braku uważności
Zastanowił bym się czy nazwa robal jest dobra bo może powodować niechętny stosunek do tych uczuć. Zabawa taka może dać większe opanowanie emocjonalne ale z drugiej strony może zrodzić postawę chowania robali (tłumienia) no bo nikt przecież nie chce mieć w sobie robali.
nie robiłabym dziecku wody z mózgu, dzieci chyba intuicyjnie radzą sobie z emocjami lepiej niż dorośli, ale oczywiście głowy sobie za to uciąć nie dam:)
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-13, 12:33
MarS napisał/a:
Zastanowił bym się czy nazwa robal jest dobra bo może powodować niechętny stosunek do tych uczuć. Zabawa taka może dać większe opanowanie emocjonalne ale z drugiej strony może zrodzić postawę chowania robali (tłumienia) no bo nikt przecież nie chce mieć w sobie robali.
No miałem podobne wątpliwości i nadal trochę mam. Zdecydowałem się jednak przetestować jak robalowe podejście wypadnie w praktyce.
Parę rzeczy powinno redukować chęć tłumienia u Patryka:
1) Traktowanie Robali z poczuciem humoru. Warto zwrócić uwagę, że dzieci nie są tak zaprogramowane jak dorośli. Robal to abstrakcja, która otrzymuje znaczenie.
2) Jego przekonanie, że "patrzenie na Robala powoduje, ze idzie on sobie i więcej nie gryzie".
3) Wielokrotne doświadczenie momentu kiedy Robal wychodzi i się na to pozwala. Staje się to naturalne i oczywiste.
4) Uczę Patryka, że może robić co chce, ale może zebrać przykrości. Robale są po to w każdym człowieku, aby pokazać mu że coś jest nie tak. Więc są przydatne, jeśli nie myślimy, iż one to my.
aloja napisał/a:
nie robiłabym dziecku wody z mózgu, dzieci chyba intuicyjnie radzą sobie z emocjami lepiej niż dorośli, ale oczywiście głowy sobie za to uciąć nie dam:)
Aloja, z moich obserwacji wynika, że niektóre dzieci (o dużym temperamencie) nie radzą sobie intuicyjnie z emocjami - są jak zwierzątka trochę.
Tym bardziej jak żyją w otoczeniu, które sobie z emocjami nie radzi.
Ja sobie nie radzę do końca w czasie rzeczywistym.
Moja rodzina już kompletnie nie
I druga rzecz - co jest robieniem "wody z mózgu"? Jesteś w stanie to zdefiniować, określić co jest, a co nie jest i dlaczego?
Dla mnie takie stwierdzenia to etykietki-straszaki.
"I druga rzecz - co jest robieniem "wody z mózgu"? Jesteś w stanie to zdefiniować, określić co jest, a co nie jest i dlaczego?
miałam na myśli ten konkretny Twój przypadek, kiedy to sam nie mając umiejętności radzenia sobie z emocjami, do czego się powyżej przyznajesz (chociaż w/g mnie lepsze to niż udawanie superoświeconego i superświadomego:) i za to Tobie chwała) robisz takie dziwne eksperymenty na własnym małym potomku
sam gdzieś o sobie pisałeś, że masz duszę naukowca czy coś w tym stylu, ale przemyśl czy warto w ten Twój doświadczalny świat wciągać malca, no ale Twoje życie, twoje dziecko, Twoje błędy, obym tylko sobie pozrzędziła, może to nic złego, wieczorem się w to wczytam, bo teraz tylko po łebkach poczytałam te Twoje pomysły, które nieraz mnie szczerze zaskakują i tak jeszcze dodam, cobyś trochę w sobotę się ucieszył napiszę, że te Twoje pomysły są nieraz naprawdę ciekawe jak dla mnie:)
(no tylko czy zawsze warto i powinno się je wcielać w życie względem bliskich?)
nie czytuję tu wszystkiego, powiedz czy Twoje dziecko Twoim zdaniem nie radzi sobie z emocjami?
(tak na marginesie: mam ciągle komunikat, że przekroczyłam 100 postów nieprzeczytanych- jak się odhacza, że przeczytałam wszystko?)
"Dla mnie takie stwierdzenia to etykietki-straszaki."
uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
;D
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-14, 14:21
aloja napisał/a:
miałam na myśli ten konkretny Twój przypadek, kiedy to sam nie mając umiejętności radzenia sobie z emocjami, do czego się powyżej przyznajesz (chociaż w/g mnie lepsze to niż udawanie superoświeconego i superświadomego:) i za to Tobie chwała) robisz takie dziwne eksperymenty na własnym małym potomku
No czyli wedle tego musiałbym zrezygnować z własnej wizji wychowania dziecka, do momentu kiedy nie będę oświecony (czyli pewnie aż do śmierci ) ?
aloja napisał/a:
sam gdzieś o sobie pisałeś, że masz duszę naukowca czy coś w tym stylu, ale przemyśl czy warto w ten Twój doświadczalny świat wciągać malca, no ale Twoje życie, twoje dziecko,
No nie eksperymentuje w takim sensie, że jak coś mi przyjdzie do głowy, to to wdrażam.
Pomysł z robalami bazuje trochę na tym co mówi IO, buddyzm, NLP. To jakby wzięcie tego co jest i próba zaimplementowania w praktyce i przeniesienia w świat dziecka.
Pomysłowi przyglądałem się też w czasie medytacji, oraz po LSD (super sposób na sprawdzenie czy się kogoś nie będzie krzywdzić - wywalają ostro ukryte motywy własnego postępowania, następuje zjawisko poczucia jedności ze wszystkimi itotami).
Patrzę też na zdanie ludzi, którzy mają bezpośredni kontakt ze mną i z Patrykiem. Na razie uzyskałem orzeczenie Oli stwierdzające, że fajnie to działa
"Robale" weryfikują się też w praktyce. Jeśli widać, że poprawia się świadomość u Patryka - czyli np. coraz częściej jest szczery ze sobą i z otoczeniem, wzrasta jego witalność, spokój, rozumienie innych ludzi, szybciej sobie uświadamia swoje działania,
to trudno mi nie traktować tego jako sygnał, że jest ok.
Np wieczorem opowiadam mu bajkę, leżymy sobie, a on wali refleksje co dziś się działo, co przeżywał, co zrozumiał. Zagina mnie to i jego szczerość - kiedyś tak nie było. Może to też oczywiście świadczyć, że po prostu jest coraz starszy i więcej umie
aloja napisał/a:
obym tylko sobie pozrzędziła, może to nic złego, wieczorem się w to wczytam, bo teraz tylko po łebkach poczytałam te Twoje pomysły, które nieraz mnie szczerze zaskakują i tak jeszcze dodam, cobyś trochę w sobotę się ucieszył napiszę, że te Twoje pomysły są nieraz naprawdę ciekawe jak dla mnie:)
No dzięki dzięki, a które jeszcze ?
Aha, no i przeczytałaś?
aloja napisał/a:
nie czytuję tu wszystkiego, powiedz czy Twoje dziecko Twoim zdaniem nie radzi sobie z emocjami?
To zdefiniuj jeszcze co dla Ciebie to znaczy.
Patryk ma tak, ze przezywa mocno emocje. Był okres fochów - prawdopodobnie jakieś błędy popełniłem wtedy (ewentualnie inni domownicy) - tz obrażał się. Teraz fochy są krótkie i rzadsze. Wydaje mi się, że zmieniło się to dzięki "Robalom".
z opisu wygląda że spoko
przygladaj sie czy jak wspominasz o robalach, nie masz intencji zmieniac dziecka:
np. Patryk zaczyna sie na ciebie złościć a ty "o, zobacz jakiego masz teraz robala" . bo chcesz zeby sie przestal zloscic, wiadomo zawsze fajniej jak sie dziecko uspokoi itp;)
albo cos tam stłucze w domu, i "o, zobacz jaki robal nieuwaznosci" w domysle - masz byc bardziej uwazny.
czyli - na ile jest to uswiadamianie dziecku jego wlasnych stanow emocjonalnych, utozsamienia z nim a na ile intencja zmiany.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-14, 22:54
Kain napisał/a:
czyli - na ile jest to uswiadamianie dziecku jego wlasnych stanow emocjonalnych, utozsamienia z nim a na ile intencja zmiany.
Kain, no intencja rozszerzenia jego świadomości, jest intencją zmiany w nim.
Czy nie chodzi Ci o to, aby po prostu wykorzystywać robale, samemu będąc świadomym, czyli nie mając robala?
Tak mi przyszło do głowy, że wykorzystywanie/nadużywanie mechanizmu budzenia świadomości przez Robale, może spowodować, że ten wzorzec przeniesie się na Patryka w tej samej formie - tzn, że zacznie innym wytykać
[ Dodano: 07-01-14, 22:57 ]
aloja napisał/a:
będzie mógł bardzo świadomie zalać robaka;DDD
aloja napisał/a:
no i jeszcze zapytaj Twojego syna co czuje jak tata jest po LSD?
jak wtedy robal się miewa?
No jak jestem po LSD przy synu, to najczęściej mu się udziela ta potworna energia życia, radość, zrozumienie, którymi wtedy ja dysponuje.
Czyli obaj nie mamy Robali. Obserwuje to za każdym razem i nie wiem, czy to udziela się moja mowa ciała i tak na niego działa, czy to telepatia...
aloja napisał/a:
jutro poczytam szczegółowo ten Twój robalowy plan, dziś mi robaki mózg zjadły, wszystko mnie boli, chyba jakies podziebienie
trzecie raz nie napiszę, jak teraz zje mi posta, to zakładam własne forum
no wiec
Igor, fajny pomysł, ale nie nazywałabym emocji "robalami", bo wszyscy wpajają nam od dziecka, że to coś obrzydliwego, niechcianego i może ugryźć, a przecież nie ma złych i niepotrzebnych emocji.
Polecam książki Wojciecha Kołyszko: "Smok Lubomił i tajemnice złości", "Zaklęte miasto i sekrety smutku", "Pogromca potworów i magia strachu", nie wiem czy są jakieś jeszcze z tej serii.
Każda z tych bajek ma na końcu instrukcję obsługi danego uczucia, może pomogą Ci dopracować "pomysł".
Pomógł: 1 raz Wiek: 45 Posty: 170 Skąd: Górny Śląsk
Wysłany: 07-01-28, 22:34
Cześć Igor,
Wiesz, twój pomysł z robalami wcale mi się nie podoba. Po pierwsze, mam pytanie: Skąd w dzieciach biorą się "robale"? Przecież to są kopie "robali" rodziców! W świetle powyższego, twoja metoda wygląda tak:
Mam mnóstwo robali i część stale trzymam na celowniku, no bo przecież dbam o własny rozwój i chcę być doskonały, natomiast ta cała reszta robali niewidocznie dla świadomości pasie się spokojnie na łące życia. Kiedy pojawia się w moim życiu mały człowiek, ja jestem dla niego całym światem - swój świat buduje na mój obraz i podobieństwo. Bierze wszystko, jak leci również te robale, które my chowamy poza śwaidomością. Z dziećmi niestety jest taki problem, że nie do końca mają wykształcony system wartościowania postaw - co mi się opłaca a co nie. Po prostu większość robali wyłazi na wierzch co dorosłym już się nie zdarza. Ty, Igor oglądasz kopie własnych robali w postawie twojego syna i nie pasuje ci to - chciałbyś aby zniknęły aby coś nie mąciło twojego spokoju - więc wymyśliłeś zabawę: "schowaj synu robale bo mnie to drażni". Mam dla ciebie lepszą metodę - załatw sprawę twoich robali i pokaż swojemu dziecku na własnym przykładzie jak się to robi.
Po drugie, w zupełności zgadzam się z tym co już napisał Mars, robale to coś w nas co ma nas zaprowadzić do prawdy o nas samych - jeżeli zakodujesz małego że ma robale to trudno mu będzie w przyszłości zaakceptować ich pozytywną rolę w naszym życiu. Emocje to siła napędowa, bez nich daleko nie zajedziemy.
Igor, przeczytałam ten Twój pomysł robalowy i już piszę co mi nie pasuje
system w/g Twoich założeń poprowadzi małego do rozwoju samoświadomości, nauczy je radzić sobie z nimi oraz brać za nie odpowiedzialność ...
ale
"kiedy Patrykowi wywali (np. wkurzy się na kogoś, strzeli focha, robi się złośliwy, ściemnia itd). Przypominam ze śmiechem, że to Robal każe mu to wszystko robić i się przed nim ukrywa." - jak ma się nauczyć dzieciak odpowiedzialności z emocje jak winę zwali się na robala? -dwója Igor;P
no i te robale, faktycznie mogą na trwałe wzbudzić opór i niechęć, a przecież nie o to chodzi, a by tłumić i wypierać negatywne emocje
ocena systemu i pomysłodawcy:
kreatywność -5
przemyślaność - 4
praktyczność - nie wiem, bo nie wprowadzę w życie;P
robaczywość - maksymalnie obleśna, robale są fujowate;P
Igor, Aloja dobrze gada, Patryk może zacząć zwalać winę na robale, a poza tym, może żyć w przeświadczeniu że coś z nim nie tak skoro ma w sobie coś, co tatusiowi się niepodoba, a przeciez dziecko chce być kochane bezwarunkowo.
Nadal uważam że fajny pomysł, tylko niedopracowany, nazewnictwo dużo psuje, etykietki których dziecko jeszcze nie łapie tak jak my.
Igor, jak zaczniesz uważać że Patryk to reinkarnacja "kogos tam", to radzę wyjechać do samotni na dwa lata:)
No jak jestem po LSD przy synu, to najczęściej mu się udziela ta potworna energia życia, radość, zrozumienie, którymi wtedy ja dysponuje.
Wiesz Igor ,jemu sie nic nie udziela ,Patryk jest cały czas taki ,to Tobie klapki z oczu opadają na chwile ale póżniej wracają do normy.Tak dalej będziesz robił to Ci sie robali namnoży jeszcze wiecej i chłopie pograżysz sie po czubek głowy.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-29, 16:31
Bromba, dzięki za namiary na książki.
Owszem - nazwa "Robal" mocno widzę was rusza, ale zwracam uwagę jeszcze raz na następujące elementy układanki:
Nazwa Robal, powstała z inspiracji patrzenia w lustro, podczas wkurzenia. Prosiłem syna, aby patrzył w lustro, kiedy go coś dopadnie. Najczęściej nie chciał tego robić. Miny nazwałem robalami i sobie je zaczęliśmy oglądać. Ta nazwa po prostu idealnie pasuje, to nazwania negatywnych emocji . Nazwanie ich bardziej lajtowo może być szkodliwe, bo nie prowadzi do pełnej konfrontacji z tym jak jest.
Właśnie chodzi o to, aby dzieciak uczył się akceptować Robale takie, jakie są. Bez słodzenia.
Jeśli się TERAZ tego nauczy, potem będzie mu łatwo akceptować to co trudne dla nas. Będzie miał inny system skojarzeń, bazujący na rozumieniu, że to co kiepsko wygląda, nie musi być odrzucone, a wręcz przeciwnie.
Piszecie że przerzucam swoje robale na niego. Otóż jak już napisałem - proszę go, aby mi pokazywał i nazywał moje. Czasem jest to bolesne dla mnie i widzę, że on widzi i mamy jasność jak jest.
Uczę go, że każdy ma robale i są czymś normalnym, oraz tego że jesli im się "patrzy w oczy", oraz lubi, to się rozpływają.
Podam przykład ciekawy: Jeśli Patryk jest wkurzony, to gdy zapytam go czy coś teraz lubi, to okazuje się, że niczego nie lubi i nie umie polubić.
Ale jednocześnie kojarzy to z tym, że jeśli uda się zacząć lubić robala, to on zniknie, pozostawiając dobry nastrój. I to stopniowo zaczyna działać.
To ćwiczenie akceptacji tego, to trudne.
Apropo zwalania winy na robala. Patryk wie, że Robale, to część każdego człowieka, która przejmuje panowanie.
Na razie widzę, że najważniejsze jest samemu mieć przepracowane. Jeśli się nie ma, to mówienie o robalach wywołuje większą złość u Patryka. Nie mniej - tu nie chodzi o same robale, tylko o moją mowę ciała. Cokolwiek bym wtedy powiedział, zadziała źle.
Jednocześnie nie wystarczy, abym był czysty emocjonalnie - bo Patryka otacza wiele innych ludzi, którzy nie są czyści. Dzięki temu, że wie czym są Robale, to łatwiej złapać mu dystans.
Geminus, jak piszesz: "Wiesz Igor ,jemu sie nic nie udziela", to od razu widać, że forsujesz wizję, bez zrozumienia tego o co chodzi. Dlatego się nie odniosę.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-29, 16:40
W osobnym poście wrzucam kolejną obserwację:
System jest trochę nieintuicyjny dla otoczenia odrzucającego branie odpowiedzialności za emocje.
Np. Patryk idzie do dziadka, który go ofukuje, bo akurat jest bardzo zajęty (i tak ma, ze ofukuje). Więc dostaje info zwrotne: "masz chyba dziadek Robala". Ponieważ dziadek nie ma szansy za bardzo zrozumieć o co chodzi z robalami, to rzuca jakieś bezsensowne stwierdzenie "na odczep", które czasami jest sprzeczne z tym co sądzi na temat Robali Patryk.
to od razu widać, że forsujesz wizję, bez zrozumienia tego o co chodzi.
Igor ,nic nie forsuje.Napisałem swoje. Dokładnie rozumiem że patrzysz od dupy strony ale nie szkodzi ,może kiedyś zakumasz.
Dodam tylko ,że obojętnie czy Patryk idzie do Ciebie czy do dziadka to spotyka sie z waszymi robalami i rzucacie swoje na odczep. No czasem Patryk widzi że robale masz mniejsze jak walniesz LSD i to wszystko na co Cie stać
Uczę go, że każdy ma robale i są czymś normalnym, oraz tego że jesli im się "patrzy w oczy", oraz lubi, to się rozpływają.
Nie ucz go lubienia bo to jest zmienianie nastroju (nlp) i emocja się rozpuszcza ale jej przyczyna chowa się nie uwolniona. Chodzi bardziej o to by widzieć jak tego robala w nas nie lubi inny robal (jeśli już się posługujemy teraz takim nazewnictwem), że to inny nieuświadomiony przez nas robal, schowany za kołnierzem nazywa to uczucie które jest robalem. Wtedy po kolejnych uświadomieniach znika widzenie emocji jako robalowatej i wtedy ta się rozpuszcza wraz z przyczyną. Nie wiem tylko czy małe dziecko jest w stanie pracować na takim poziomie samoświadomości. Ale może tobie się to przyda.;)
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 07-01-29, 17:47
MarS, nie chodzi mi o agresywne przeramowanie na dobry nastrój.
Jeśli dzieciak uświadamia sobie, że w tej chwili nie ma rzeczy, którą lubi, to zaczyna rozszerzać świadomość. Daje sobie możliwość zatrzymania w w pogłębianiu furii, czy smutku. Jeśli pomyśli, że może lubić emocje (robala, który wychodzi), to jest to właśnie jej akceptacja i pozwolenie, aby trwała.
Jeśli patrzysz na siebie przez pryzmat 5 przeszkód, to też możesz coś zgubić. To ciągle zaślepka intelektualna na prawdziwą świadomość i NLP-owska zabawa. Dopiero kiedy świadomość się rozszerzy, to postrzeganie samego siebie w Miłości, prowadzi do poglębiania wglądu i rozpuszczania się uwarunkowania na coraz głębszym poziomie.
Np. Gemek stosuje technikę "Wszystko co się wydarza, jest dla mnie".
Ktoś inny może porównać swój stan, do stanu miłości, który przywoła z pamięci. I się zatrzyma. Jeszcze ktoś inny zauważy, że leci w porównania, czy że "jest emocją".
[ Dodano: 07-01-29, 17:51 ]
geminus napisał/a:
No czasem Patryk widzi że robale masz mniejsze jak walniesz LSD i to wszystko na co Cie stać
No a czasami widzi, że mam mniejsze jak pójdziemy do wesołego miasteczka. A jeszcze kiedy indziej mam mniejsze, bo po prostu mam dobry dzień.
A co z medytacją? Po niej też mam mniejsze niż po kwasie.
Musisz się tak silić na negowanie tego, czego nie znasz, bo Ci nie pasuje do układanki?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum