Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 06-03-05, 09:59
Ole w "Bungee mądrości" mówi, że to nie ReLigia, tylko raczej Ligia.
"Re" oznacza po łacionie "łączyć". Religie zakładają, że człowiek kiedyś był doskonały, a potem utracił ten stan. Ze straciliśmy raj i że odzyskamy go w zaświatach
Buddyści twierdzą, że nie utraciliśmy stanu doskonałości i pokazują jak go w sobie wyzwolić.
Dla mnie osobiście buddyzm to taki fajny wielowarstwowy system, w którym można sobie odłączać warstwy dogmatycznie jak Ci się podoba, a ciągle chodzi o to samo (drogę ku oświeceniu) i system jest spójny.
Dla mnie to metareligia (pomijając już te niuanse etymologiczne).
J. szkoda czasu-forum opanowane przez wielonickowców
Pomógł: 23 razy Posty: 867 Skąd: z rzeczywistości
Wysłany: 06-03-05, 11:57
Wg zachodniej filozofii może to być i system filozoficzny i kultura i wiara. Na zachodzie dokonuje się rozdzielenie wiary i kultury... tam nadal jest w większym stopniu tożsame.
Pytanie o to z jakiego punktu widzenia pyta się o "filozofię" - zachodniego czy tamtejszego?
co nie znaczy że nie jest religią, jak każdą można ją rozpatrywać na różnych "głębokościach", płaszczyznach
moze być to płaszczyzna religijna (kultowa), może być filozoficzna, może być w końcu mistyczna.
Buddyzm nie jest jednolity.
Zupelnie inny jest buddyzm tybetański a inny zen.
Mimo podobieństw, wspólnego celu, wspólnych korzeni, nacisku na medytację w jedym i drugim, bardzo się różnią.
Trudno chyba mówić o buddyźmie tybetańskim, że nie jest religią tylko filozofią.
Jest tym i tym.
O takim rozróżnieniu można mówić w przypadku buddyzmu zen.
Można go uznać za religię, filozofię, lub jedno i drugie, a nawe żadne
sam zen ma kilka odmian, w japonii dwie najwazniejsze odmiany to soto i rinzai - roznią sie dosyć znacznie. A jest jeszcze chiński chan i koreańki dzen, i inne.
Jest też zen nie tylko niereligijny, ale nawet niebuddyjski, choć nauczany przez buddystów, tzw zen gedo.
A jeszcze ważne są indywidualne różnice wśód nauczycieli, i to, że mówią oni czasem coś, co ma tylko sprowokować.
Opracowań i postów na listach na ten temat jest sporo.
-------------------
No dodam: i nawet celem sie róznią.
Bo o ile w większości odmian buddyzmu celem jest oświecenie, jak np w japońskim rinzai, to już w szkole obok, japońskim soto oświecenie celem nie jest.
A to dlatego, że doszli do wniosku, że pragnienie oświecenia jest przeszkodą w dojści do niego. Praktykuje sie zatem bez celu, a oświecenie ma przyjść samo.
Mocno pojechane to jest
Ostatnio zmieniony przez Pancho Villa 06-03-05, 13:27, w całości zmieniany 1 raz
Pancho Villa? Nie ma za wiele religii? Bardzo dobry dowcip.
O, masz racje, Twoją upierdliwość można wykorzystać do korekty.
:>
Polełniłem błąd, skrót myślowy, miałem na myśli monoteistyczne wielkie religie, i wyraziłem sie niejasno.
Jeślibyś w przyszłości mógł mi pomóc w prostowaniu podobnych niescisłości, byłbym wdzięczny.
Dziękuję
J. szkoda czasu-forum opanowane przez wielonickowców
Pomógł: 23 razy Posty: 867 Skąd: z rzeczywistości
Wysłany: 06-03-06, 00:02
Pancho Villa. Ogranicz swoją złośliwość i epitety do mnie, możesz czas poświęcić na naukę.
mam przed okiem "Historię filozofii dla wszystkich" Matthias Vogt, 2004
"Prawdopodobnie w związku z systemem filozoficznym sankhja powstała jedna z największych religii świata, buddyzm. Buddyzm, w przeciwieństwie do trzech wielkich religii monoteistycznych, judaizmu, chrześcijaństwa oraz islamu, nie uznaje żadnego wiecznego boga i dlatego określany jest ateistyczny.
Twórcą filozofii, która leży u podstaw buddyzmu, jest Siddharta Gautama (ok. 560-480 p.n.e.), syn książęcego rodu, który doznawszy oświecenia przybrał imię Budda, Oświecony (sanskr.). Od niego wywodzi się nazwa buddyzm."
Moim zdaniem nie jest to filozofia. Oczywiście opisy niektórych stanów można postrzegać i traktować jako filozofię ale nauka buddyzmu raczej wynika z poznania a nie z wymysłów.
J. szkoda czasu-forum opanowane przez wielonickowców
Pomógł: 23 razy Posty: 867 Skąd: z rzeczywistości
Wysłany: 06-03-16, 16:42
Hmmm... za to we mnie budzi wątpliwośc dużą to "nieuznawanie boga" w pewien sposób oświecenie jest przez nieoświeconych pojmowane jako stan boski... i tak traktują w pewnym uproszczonym spojrzeniu tych, którzy doszli do mądrości i wszechbytu... może brak jest po prostu pojedynczego i jednoznacznego BOGA?
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 06-03-18, 15:42
MarS napisał/a:
Moim zdaniem nie jest to filozofia. Oczywiście opisy niektórych stanów można postrzegać i traktować jako filozofię ale nauka buddyzmu raczej wynika z poznania a nie z wymysłów.
No fakt - poznanie w buddzymie jest kluczowym elementem i bez niego buddyzmu nie ma.
[ Dodano: 18 Mar 2006 02:49 pm ]
J. napisał/a:
Hmmm... za to we mnie budzi wątpliwośc dużą to "nieuznawanie boga"
No nie wiem. Możesz być buddystą i uznawać boga jednocześnie wg mnie. Buddyzm chyba nie mówi, ze boga nie ma. Raczej mówi o tym co jest i jak da się to poznać
J. napisał/a:
" w pewien sposób oświecenie jest przez nieoświeconych pojmowane jako stan boski...
No wiesz, kwestia definicji co znaczy boskość. Dla mnie to, wyzwolenie się człowieczeństwa.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum