Wysłany: 08-04-12, 11:46 'dopóki za mną szaleje ja szaleje za nim/nią'
Jestem ciekawa, czy obserwujecie coś takiego u siebie lub u innych.
Mój ex (pozdrowienia dla Igora ) powiedział mi jakoś w okolicach rozstania, że odczytywał to co robię, jako że nie chcę z nim być, więc on przestał chcieć być ze mną.
To chyba całkiem naturalne, że lubimy tych, którzy lubią nas.
Pomógł: 6 razy Wiek: 30 Posty: 3375 Skąd: z Bajki :)
Wysłany: 08-04-12, 21:53
Ola napisał/a:
Mój ex (pozdrowienia dla Igora ) powiedział mi jakoś w okolicach rozstania, że odczytywał to co robię, jako że nie chcę z nim być, więc on przestał chcieć być ze mną.
Chyba trafiłem, bo przecież potem (jak Ci zeszło pierwsze uzależnienie od związku) zaczęłaś być pewna, że nie chcesz ze mną być.
Ola napisał/a:
To chyba całkiem naturalne, że lubimy tych, którzy lubią nas.
Nie bardzo widzę związek z poprzednim zdaniem
Kain napisał/a:
nie nie przypominam sobie żebym nie lubił kogoś kto mnie lubi
z drugiej strony lubie też ludzi co do któych myśle ze nie za bardzo mnie lubią
Mój ex (pozdrowienia dla Igora ) powiedział mi jakoś w okolicach rozstania, że odczytywał to co robię, jako że nie chcę z nim być, więc on przestał chcieć być ze mną.
Chyba trafiłem, bo przecież potem (jak Ci zeszło pierwsze uzależnienie od związku) zaczęłaś być pewna, że nie chcesz ze mną być.
Nie zrozumiałeś, odnieś to do tematu wątku.
Chodzi mi o to, że Twoja chęć bycia ze mną nie była niezależna. Nie chciałeś ze mną być, bo odczytałeś, że ja nie chcę. A ja chciałam, nawet jak Ty już nie chciałeś.
Chodzi właśnie o to, czy nasze chęci, lubienie kogoś itp mogą być niezależne. Istnieć niezależnie od tego, czego chcą inni. Czy można np przez całe życie chcieć być z kimś, kto nie będzie chcial być z nami?
takie tam rozważania teoretyczne, nie koncentruj się tak dokładnie na tym, co było w naszej sytuacji.
To chyba całkiem naturalne, że lubimy tych, którzy lubią nas.
To chyba całkiem naturalnie zaprogramowane lecz z naturalnością mało ma wspólnego
Poniżej fragment ksiazki Katie Byron
Cytat:
Oto analiza wewnętrzna dokonana przez kobietę ,która pragneła być ze sobą całkowicie szczera.Czytajac tekst ,pomyśl o osobie ,która twoim zdaniem cię nie kocha ,ponieważ nie robi tego ,czego pragniesz. Przekonaj się ,do jakich dojdziesz wniosków.
"Gdybyś mnie kochał ,zrobiłbyś to czego pragnę".Czy to prawda?
To możliwe.
Czy jestem pewna że to prawda? Jak jest w rzeczywistości?
Nie ,nie mogę być pewna czy to prawda.W rzeczywistosci czasami nie robisz tego , czego pragnę.
Jak reaguję ,gdy daję wiarę myśli: "Jaeśli mnie kochasz ,będziesz robił to czego pragnę"?
Postrzegam wszystko ,co dla mnie robisz, i wszystko ,co ja robie dla ciebie ,w kategoriach wymiany wartości. Prowadzę rachunek zysków i strat w naszej relacji ,aby śledzić, jak wielka miłością mnie obdarzasz. Sporządzam listę żądań ,które ci przedstawiam jako poszkodowana ,mówiąc wprost lub dajac do zrozumienia ,że obdarzę cię miłością jedynie wówczas, gdy je spełnisz. Opracowuję kolejną listę zawierającą rzeczy ,które uczyniłbyś ,gdybyś naprawdę mnie kochał. Dzielą się nią z tobą w gniewny sposób lub przeznaczam do uzytku wewnętrznego na dowód ,że mnie nie kochasz lub nie doceniasz. Odczuwam do ciebie, wskazując na twoje uchybienia i zaniechania, podajac je za powód oddzielenia.Odmawiam ci seksu. Nie daję ci tego ,co w skrytości ducha pragnęłabym ci dać. Odczuwam z tego powodu duzo wstydu i winy ,zaczynam nienawidzić siebie ,przejadam sie, za duzo palę i piję ,tłumacząc swoje postępowanie twoją niesprawiedliwą postawą. Jestem na ciebie wściekła ,gdy czuję się samotna lub pusta. Myślę, że gdybyś zrobił to ,czego pragnę ,niemusiałabym doświadczać takich uczuć. Zwykle dochodzę do wniosku ,że mnie nie kochasz.
Kim mogłabym być ,gdybym nie wierzyła myśli "Jeśli mnie kochasz, będziesz robił, to czego pragnę"? Co by się stało ,gdybym nie zwracała na nią najmniejszej uwagi?
Patrzyłabym na ciebie bez prowadzenia rachunków. Nie zaprzątałabym sobie głowy ,czy twoje zachowanie oznacza ,ze mnie kochasz ,czy nie. Gdybyśnie spełnił moich pragnień, nie zamartwiałabym się z tego powodu. Rozumiałabym ,dlaczego tego nie zrobiłeś i dlaczego uznałeś to za słuszne w danej chwili. Gdybym nie zrozumiała , zapytałabym o to wprost. Nie odbierałabym wszystkiego w osobisty sposób. Pozostałabym spokojna i szczęśliwa. Gdybym potrafiła zrobić to sama ,po prostu bym to uczyniła. Nie myślałabym: "Gdyby mnie kochał ,zrobiłby to ,czego pragnę" ,lecz powróciła do samej siebie. Zwróciłabym uwage na to , że cię kocham ,a nastepnie powróciła do swoich zajęć. Postępowałabym tak ,jakby nie było cię w moim zyciu -jakby twoja obecność ograniczała się do osoby ,którą kocham i o która się troszczę. Byłabym znacznie bardziej spokojna i szczesliwa. Dziekowałabym za to , że jesteś. Bardziej lubiłabym sama siebie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum