IMHO, jakby odsunąć względy religijne, sprawę zahamowań i skupić się na odczuwaniu zabijanej istoty, to wszystko jedno czy się je prosiaka, czy płód. Istotne jest jak się zabija (cierpienie) i poziom świadomości tego cierpienia.
nie chodzi o względy religijne czy zachamowania, ale w naturze które stworzenie zachodzi w ciąże po to zeby zjeść własne potomstwo bo coś tam coś tam? to jest chore.
nie chodzi o względy religijne czy zahamowania, ale w naturze które stworzenie zachodzi w ciąże po to zeby zjeść własne potomstwo bo coś tam coś tam? to jest chore.
Wiesz, można by sobie teraz klasyfikować co jest naturalne, a co nie. Wydaje mi się, że normalne jest głównie to dla każdego, do czego nie jest uprzedzony, lub tego pożąda.
Najczęściej to postrzeganie odnosi się do całych grup społecznych, mających coś wspólnego ze sobą. Można natomiast zauważyć, że gdy np. ktoś czegoś bardzo chce, zaczyna mówić, że jest to normalne/naturalne (nawet jak wszyscy na około mówią co innego)
Zjadanie potomstwa - a czy zjadanie swojego męża też wydaje się wbrew naturze?
Czy rozmnażanie zwierząt tylko po to aby je zabić i zjeść, jest wbrew naturze?
Dlaczego psów się nie je u nas, a je się świnie? Bo psy ładnie wyglądają i są miłe dla ludzi w postaci żywej (czytaj - przydatne).
Czy widząc prosiaczka na półmisku (upieczonego, ale z głową i prawie patrzącego na Ciebie, nie czujesz dyskomfortu)? A co gdy nie widzisz, co jesz ? (czy nie jest już wtedy wszystko jedno)?
Generalnie chcę zwrócić uwagę na to, że jedna rzecz dla jednego jest w pełni akceptowalna, a dla drugiego straszna. Jaki jest ten czynnik, który o tym decyduje? Czy tak się ekscytując, że to jest wstrętne, a tamto wspaniałe czegoś nie tracimy z postrzegania?
Myślę, że robimy wiele strasznych rzeczy, kompletnie sobie z tego niezdając sprawy i nie mając jakiegoś podstawowego punktu odniesienia (który jest wymagający i trudny w praktyce), ale jednocześnie zapewnia wychodzenie z tej iluzji podziału na dobro/zło.
Na razie jednym z niezłych punktów odniesienia wydaje mi się dostrzeganie cierpienia istot czujących (bez podziału na ludzi i zwierzęta, bo ten podział też prowadzi do patologii).
Ale zwierzęta ciągle jem - wyzuty przez naszą kulturę z empatii do nich i niezdolny chwilowo do zmiany tego przyzwyczajenia (jak pokazuje praktyka).
Kanibalizm to tak naprawdę można uznać za coś naturalnego - w aspekcie dziejów. Jednak każdy gatunek dąży instynktownie do przetrwania, stąd pewnie jedzenie innych gatunków, a swojego nie lub w ostateczności. W końcu o ile występuje u owadów, płazów, gadów dość powszechnie, to u ssaków rzadziej (chociaż m.in. zdarzają się przypadki, kiedy samice po porodzie pożerają młode).
Ludożerstwo razi kulturowo i obyczajowo, jest obrzydliwe, napawa wstrętem - tak przecież zostaliśmy wychowani i prawdopodobnie w tym, co nam wtłoczono do głowy mieści się tylko ta klasyfikacja.
Sama zobaczyłam, jak ruchoma dla mnie jest granica, kiedy czytałam o Fore - plemieniu zjadającym swoich umarłych. Wszystko było dosyć klarowne; bez problemu wyobrażałam sobie jak kobiety i dzieci, jak mężczyźni smarują się mózgiem zmarłej osoby i później ją zjadają - by została ta osoba w nich... aż do zdania jakiegoś obserwatora: "cmentarzem tego plemienia, są ich żołądki" - odwołanie się do mojego wyuczonego szacunku dla ciała, zmarłych, powagi cmentarza i zderzenie tego ze zwykłym, prozaicznym jedzeniem...
Znalazłam ciekawy artykuł o ludożerstwie - przytoczę tu tylko fragment:
"Kanibalizm seksualny uznawany jest za najbardziej odrażający ze wszystkich czterech zjawisk i dotyczy przestępców, którzy kojarzą konsumpcję ludzkiego mięsa z seksem, bądź też osiągają wtedy satysfakcję seksualną (taką jak podczas normalnego stosunku seksualnego). Często, jak na przykład w przypadku Alberta Fisha - amerykańskiego malarza pokojowego i dekoratora wnętrz - kanibalizm wiąże się z innym zaburzeniem, jakim jest pedofilia. Fish, który od lat 20tych zamordował i zjadł kilkoro dzieci, otwarcie przyznawał się psychiatrze sądowemu - dr Frederickowi Werthamowi - że doświadczał wielkiej satysfakcji seksualnej podczas fantazjowania na temat zjadania ludzkiego mięsa, a jego zbrodnicza działalność była tylko realizacją owych marzeń. Ofiarami rekordzisty w dziedzinie kanibalizmu seksualnego, słynnego Rzeźnika z Rostova (Ukraina), Andrieja Chikatilo, padały głównie młodzi chłopcy i dziewczęta. Chikatilo, z zawodu nauczyciel, zamordował, okaleczył i zjadł, co najmniej 44 osoby. Osiągał on satysfakcję seksualną nie tylko podczas znęcania się nad swoimi ofiarami, lecz także podczas ich jedzenia. Najsmaczniejszymi częściami ciała, według Chikatilo, są piersi, genitalia i wewnętrzne narządy płciowe.
Edward Gein, farmer z Plainfield (Wisconsin, USA), który w 1957 roku został oskarżony o zabicie 3 osób (prawdopodobnie zabił ich znacznie więcej- w jego domu znaleziono szczątki 15 kobiet, chociaż Gein twierdził, że są to pozostałości po zwłokach, które skradł z pobliskiego cmentarza), był główną inspiracją dla scenarzysty i reżysera słynnego Milczenia owiec. Gein zamordował swego brata oraz właścicielki dwóch pobliskich sklepów. Odbywał także stosunki seksualne ze zwłokami i, podobnie jak filmowy Buffalo Bill, ćwiartował ciała swoich ofiar i obdzierał je ze skóry, z której szył później damskie ubrania, w których zwykł chodzić w domu. Związek pomiędzy nekrofilią a kanibalizmem wykazuje także Jeffrey Dahmer, homoseksualista, który w 1992 roku oskarżony został o seksualne molestowanie, okaleczanie i zabicie 17 młodych chłopców (o kanibalizm Dahmer nie został oskarżony, gdyż w większości systemów prawnych nie istnieją żadne zapisy dotyczące takich praktyk). Wiemy, że odbywał on wielokrotne stosunki seksualne ze swoimi ofiarami przed i po śmierci, a ich ciała ćwiartował i przechowywał w wielkich plastikowych beczkach i w lodówkach.
Na pograniczu kanibalizmu seksualnego i epikurejskiego plasuje się słynna sprawa Armina Meiweza, informatyka z Rotenburga (Niemcy), który w 2002 roku zabił i zjadł 42-letniego inżyniera Bernda Brandesa. Sprawa Meiweza okazała się być precedensowa dla niemieckiego wymiaru sprawiedliwości, a to dlatego, że Brandes przed śmiercią nagrał film, w którym przyznał, że z własnej nieprzymuszonej woli zgadza się na to, by zostać zabitym i zjedzonym. Zarówno Meiwez jak i Brandes znani byli z tego, że należą do internetowej społeczności zrzeszającej ludzi o kanibalistycznych zainteresowaniach. Poznali się, gdy Meiwez zamieścił na forum jednego z serwisów internetowych dla kanibali ogłoszenie o poszukiwaniu osoby, która zgodziłaby się zostać przez niego zjedzona. Zgłosił się Brandes. Niejako "na próbę" Meiwez obciął koledze (z którym notabene bardzo się zaprzyjaźnił) penisa, którego wspólnie upiekli i zjedli, po czym zabił Brandesa, poćwiartował, a fragmenty jego ciała długo przechowywał i sukcesywnie zjadał. Gdyby nie fakt, że po jakimś czasie opublikował drugie tego typu ogłoszenie, sprawa pewnie w ogóle nie wyszłaby na jaw.
Kanibalizm jako forma agresji, to najbardziej powszechna odmiana antropofagii przestępczej. Główną motywacją, którą kierują się przestępcy tego typu, jest manifestacja władzy i kontroli nad ofiarą, przejawiająca się poprzez znęcanie się, torturowanie i jedzenie ludzkiego ciała. Zwykle kanibalizm agresywny wiąże się z seksualnym, jak było w przypadku Edmunda Kempera, amerykańskiego mordercy swojej matki i jej przyjaciółki, dziadków i sześciu młodych kobiet. Niektóre ofiary Kemper gwałcił przed i po śmierci, mimo to głównym motywem zabójstw było uczucie gniewu wobec rodziny (głównie matki) i chęć odwetu na niej. Dowiadujemy się tego z ust samego Kempera podczas procesu. Morderca, zanim zaczął zabijać, wielokrotnie fantazjował nad zabiciem, znęcającej się nad nim psychicznie, matki i zjedzeniem jej. Marzenie to, jak sam twierdził, zmotywowało go do wcielenia swoich fantazji w życie.
Najrzadziej występującą odmianą kanibalizmu przestępczego, jest antropofagia epikurejska. Występuje ona wtedy, kiedy morderca zabija człowieka powodowany wiarą w specjalne, odżywcze właściwości ludzkiego mięsa, bądź też z zamiłowania do jego smaku. W 1981 roku mieszkający we Francji Japończyk Issei Sagawa dał upust swoim fantazjom, mordując przyjaciółkę, która odrzuciła jego zaręczyny. Dopuścił się także wielokrotnego gwałtu na zwłokach, po czym oddzielił od zwłok piersi i pośladki, które potem, z ciekawości jak smakują, zjadł. Uznany za niepoczytalnego, został zatrzymany na rok w szpitalu psychiatrycznym, po czym wrócił do Japonii, gdzie zdobył nawet pewnego rodzaju (pozytywną!) sławę. Z kolei w 1994 roku, Francuz Nicolas Claux, pracownik dziecięcego prosektorium, zamordował przypadkową osobę. Wielokrotnie wcześniej wykradał z prosektorium fragmenty ciał, aby je potem zjeść, tym razem jednak chciał spróbować świeżego ludzkiego mięsa. Był jednym z niewielu kanibali, którzy jedli ludzkie mięso na surowo."
Żeście się rozpisali:P,a mi się obraz rozmywa:P chyba nie przeczytam całości. Wiem,że wszystko zależy od tego w jaki sposób tak naprawdę zostaniemy wychowani i co uznajemy od dziecka za normalne a co nie. no ale nie chodziło mi o samo w sobie jedzenie dzieci,ale o jedzenie własnego potomstwa, kjurde gupiki w akwarium tak robią:P. Co do jedzenia zwierząt faktycznie inaczej bym patrzyła na głowę świnki z jabłkiem a inaczej na psa z jabłkiem. tylko że jak słysze jedzenie psów, to od razu rzuca mi się przed oczy obraz czarnego rynku w Chinach gdzie te zwierzęta się krępuje, obija, wykręca im łapy do góry,krępuje pyski drutami wrzuca się wyjące z bólu do worka.To jest to o czym piszesz Igor,że wszystko zależy od tego co dla Nas jest normalne ,a co nie.
Powiem Ci jedno ja nie chce innej normalności niż ta, którą mam teraz i nie zamykam się na doznania.jestem zdania,że najpierw spróbuj później mów,ale teraz już inaczej będę patrzyła na głowę świnki z jabłkiem
Ja sie kiedys zarejestrowalam na forum nekrofilia.trumna:)
Najpierw myslalam ze dostane depresji, ze w ogole cos takiego istnieje.
Przez ciekawosc czy tez przez inne jakies tam pobudki zaczelam czytac artykuly na tej stronie. Jednak warto bylo, a chodzby po to by z innej perspektywy na to popatrzec.
Pozdrawiam
P.S. Na odpowiedz o dostepie czekalam tam miesiac.
Jak Co podam moj nick Wam:)))
Ohyda! Nie wiedzialam, ze to jeszcze istnieje. Tzn sporadyczne wypadki, ale nie to, co dzieje sie w Chinach...
Ale zwierzeta, zbyt zestresowane, w zatloczeniu - tez zdarzy sie, ze swoje male zje kotka albo swinia... Czy lew, jesli lwica juz przez innego zaplodniona.
FUJ! Czasem to az wstyd byc czlowiekiem!
[ Dodano: 08-04-05, 11:17 ]
Wyjatkowo ohydna stronka fake, godna rottena (ale tam - wypadki prawdziwe). Rowna, czy nawet bardziej szokujaca niz te koty-bonzai, co kraza po necie wciaz zmieniajac serwera w ochronie przed zamknieciem.
Naprawde szokujace. Czyja to akcja? Weganow chcacych nas uwrazliwic na cierpienie zjadanych zwierzat, anty-chinska? Anty-totalitarna na pewno: gdzie caly narod zyje w strachu (pamietamy PRL) wszystko co najgorsze moze sie zdarzyc a zastraszeni ludzie boja sie protestowac.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum