Dział Hyde-Park nie ma żadnych ograniczeń formy i treści. Pisz co uważasz i jak chcesz. Ciężkie awantury, po ich zakończeniu, przeniesiemy do archiwum/Kosza.
A tak - postanowiłem założyć sobie sennik
Pewnie zapomne wpisywać swoje sny, ale jak go nie założe, to nawet nie będę miał okazji sprawdzić, czy zapomne zapisywać
Po co sennik?
Ano po to, aby sny stawały się coraz wyraźniejsze i aby lepiej je pamiętać. Z czasem powinny przejść w LD (Świadome sny).
Dziś mi się coś śniło, wyraźny sen i dość ciekawy.
Potem nagle się ocknąłem i stwierdziłem, że wstaje do syna, bo się zsikał
Nie wiem, czy kwęknął czy nie (czy słyszałem jakiś dźwięk, który mnie obudził). Patryk spał twardo i był przykryty. Kiedyś muszę się położyć w drugim pokoju i sprawdzić, czy chodzi o niepokojące dźwięki, czy o telepatię.
W każdym razie - jak się położyłem ponownie - cały sen był wyrazisty i pamiętałem większość szczegółów. Na tyle dobrze, że byłem przekonany iż rano też będę pamiętał. Ale nic z tych rzeczy.
Następnym razem sobie jednak zapisze nawet w środku nocy.
Igor mi pomaga słuchanie przed zaśnięciem bębnów szamanskich - taki jednolity rytm dumdumdumdum . sny są wtedy bardzo wyraziste ( ja tak mam) i po przebudzeniu w pierwszej chwili myślę , że to nie sen tylko zdarzyło sie "naprawdę" ..... ale zapisywać trzeba - najlepiej mieć kartkę i długopis przy łóżku
Dzięki za info. Spróbuje coś takiego zasymulować sobie na klawiaturze pianina elektronicznego, podłączonej do syntezatora bębnów. Może to nie jest szykowne, ale skoro chodzi o rytm, dźwięk i trans, to powinno zadziałać.
Jeśli chodzi o poprawianie wyrazistości snów, to zrobienie 200 oddechów przed zaśnięciem też wywołuje podobny efekt. Ale rzadko mi się udaje, bo wieczorem najczęściej oddychanie powoduje, że odpływam.
Igor " Spróbuje coś takiego zasymulować sobie na klawiaturze pianina elektronicznego, podłączonej do syntezatora bębnów "
trzeba pamiętać (jak będziesz komponował) , że poza rytmem ważna jest jeszcze wibracja dżwięku . w szamańskim uderzeniu dźwięk wibruje jeszcze jakis czas w przestrzeni i nie kończy się po pojawieniu następnego uderzenia - tak ,że jest efekt nakładania się wibracji i moim zdaniem to jest decydujące .
trzeba pamiętać (jak będziesz komponował) , że poza rytmem ważna jest jeszcze wibracja dżwięku . w szamańskim uderzeniu dźwięk wibruje jeszcze jakis czas w przestrzeni i nie kończy się po pojawieniu następnego uderzenia - tak ,że jest efekt nakładania się wibracji i moim zdaniem to jest decydujące .
Igor "Masz może jakąś mp3-kę na wzór?"
mam na CD , jak chcesz mogę zgrać i Ci wysłać-ale poniedziałek , wtorek dopiero , bo nie jestem u siebie dzisiaj .
płyta nazywa się "szamański bęben" nagrana przez Mirosława Miniszewskiego . przeznaczeniem jej jest szamańska podróż z wykorzystaniem wizualizacji, ale ja jej poprostu słucham , bez wyobrażania sobie czegokolwiek . spróbuj może będzie na emulu a jak nie to daj znać .
No nie ma na torrencie i emulu. Może kupie? Płyta tylko 20zł kosztuje. Gościowi się pewnie przydadzą. Chętniej bym od niego kupił bezpośrednio, bez wspomagania sklepów.
[ Dodano: 07-02-04, 18:43 ]
Dorzucam jakąś próbkę z tej płyty. Najpierw spróbuje przy tym po zapętleniu w winampie.
Igor na wkładce do płyty jest tylko adres wydawnictwa , które zajmuje się dystrybucją i strona www.victorel.pl mail victor@list.pl i tel . 0 603 129 582 ...... inne płyty dobre przed snem Techno Transe Goa ( Native Didgeridoo) "SPIRIT OF MEDITATION" -medytacyjna muza grana na didgeridoo jak dla mnie ayahuascowe klimaty fajny jest też Osjan - bębny ,rury,flety , drumle "muzyka fruwającej ryby " i "głową w dół" to moje ulubione
BTW: mam wspaniałą kolekcję 8,7GB filmów, ebooków, artykułów, nagrań audio dotyczących psychodelii w służbie ludzkości. Ściągało się to 1,5 miesiąca z torrenta. Zamierzam nagrać na 2 płyty DVD i wysłać zainteresowanym.
Podesłał to Meta-baron.
[ Dodano: 07-02-06, 13:20 ]
Wracając do snów.
Dziś śniła mi się Idalka z forum IPZ. Kompletnie nie wiem dlaczego i o co chodziło. Może ja też jej się sniłem i mi powie
Dziś koło 4 nad ranem śniła mi się wizyta księdza. Łaził po kolędzie. Wszystko wydarzyło się w jakimś mieszkaniu, którego nie znam, ale przypominało trochę moje. Część akcji działa się także na korytarzu. Ludzie, którzy w nim byli, byli Ci sami, których spotykam na co dzień.
Ksiądz wyglądał na spoko gościa. Młody, uśmiechnięty, trochę znużony schematem, ale witalny, szukał jakiegoś sensownego towarzystwa. Wyglądał jak gościu od takewon-do (twarz), z filmu "Anatomia sztuk walki", który oglądałem wieczorem, ale miał bardziej wystające zęby.
Na początku kolędy, jak zwykle reszta rodziny była spięta, postępowali schematycznie. Jednym słowem farsa. Ich niepokój pogłębił fakt, że przyszedł Patryk (mój synek) i zrobił scenę własnej niezależności. Potem przyszedłem ja, pogadałem z nim chwile i się zaczął bawić. W jakiś sposób znalazłem się sam z tym księdzem. Gadaliśmy sobie na luzie głównie o bogu - wymieniając spostrzeżenia. Nie pamiętam już szczegółów. Najważniejsze w tym było to, że nigdzie się nie spieszyliśmy i znajdowaliśmy w tej rozmowie zwykłą przyjemność. Czas stanął, klasyczna kolęda (biegana od mieszkania do mieszkania) przestała być kolędą.
Najważniejsze w tym było to, że nigdzie się nie spieszyliśmy i znajdowaliśmy w tej rozmowie zwykłą przyjemność. Czas stanął, klasyczna kolęda (biegana od mieszkania do mieszkania) przestała być kolędą.
Tak poza tym twój ksiądz był bardzo sympatyczny w przeciwieństwie do mojego, przed którym trzęsłam się ze strachu jak galareta, totalny popapraniec
Tak poza tym twój ksiądz był bardzo sympatyczny w przeciwieństwie do mojego, przed którym trzęsłam się ze strachu jak galareta, totalny popapraniec
We śnie?
[ Dodano: 07-02-09, 17:20 ]
aloja napisał/a:
hahahah, Igor, dobre, pouczałeś ksiundza żeby pokochał swoje emocje związane np. z brakiem ciurlania?
Prawdę mówiąc, to nie mam pojęcia o co chodziło. To już była końcówka snu. Pewnie jak zapisałem to wszystko, to się jeszcze raz przyśni i wtedy Ci naświetlę sytuację
A dziś mi się śnił sztorm na platformie wiertniczej. Byłem tam zdaje się jako gość z grupą zwiedzających. Z jakiś powodów organizacja ludzi w tym miejscu była iście wojskowa. Wyraźnie rozdzielenie na cywilów i żołnierzy. Brałem udział w różnych działaniach ratunkowych (przechodzenie przez jakieś rękawy ratunkowe zabezpieczające przez wiatrem i deszczem). Potem trafiłem pod "pokład".
Kolega, który tam pracował, wpadł na pomysł, abym został z resztą żołnierskiej załogi. Zapytał mnie, czy znam angielski. Wiec powiedziałem, że w miarę rozumiem i czytam. Ale powiedział, że będę się wyróżniał i poszliśmy szukać innych rozwiązań.
W zasadzie sens ich pozostawał mi nie znany. Motywy zaczęły się mieszać, platforma zmieniła się chyba w łódź podwodną. Trafiałem do różnych miejsc. Mieli tam nawet burdel Otoczenie bardzo surowe, dużo metalu, szarości, brązu, czerni, brudne kolory. Dziwny sen. Męczący dość. Czułem często lęk, ale też taki lekki - w tle byl spokój. Obudziłem się nagle (budzik - dziś musiałem iść do pracy).
Tak poza tym twój ksiądz był bardzo sympatyczny w przeciwieństwie do mojego, przed którym trzęsłam się ze strachu jak galareta, totalny popapraniec
We śnie?
[ Dodano: 07-02-09, 17:20 ]
aloja napisał/a:
hahahah, Igor, dobre, pouczałeś ksiundza żeby pokochał swoje emocje związane np. z brakiem ciurlania?
Prawdę mówiąc, to nie mam pojęcia o co chodziło. To już była końcówka snu. Pewnie jak zapisałem to wszystko, to się jeszcze raz przyśni i wtedy Ci naświetlę sytuację
We śnie, i też był aktorem tylko z krakowskiego teatru, mój księżulek miał dwie osobowości księdza-terapeuty i wyuzdanego popaprańca.
Parę dni temu miałem sen, z którego najbardziej zapamiętałem motyw kota, który rzucił się na małego szczura. Stałem i patrzyłem jak go "załatwia". Miałem ochotę uratować tego szczura, ale coś mnie powstrzymywało.
Cała ta scena wydarzyła się w jakieś niesamowitej podróży po świecie. Podróżowaliśmy z jedną koleżanką Kasią na jakimś skuterze w kolorze srebrnym. Scena z kotem zdarzyła się hotelu/domu czy czymś takim - w każdym razie było tam wiele pokoii.
Jak myślisz? co by się stało, jak byś jednak uratował tego szczurka? No i co myślałeś o całej sytuacji? Jak czułeś?
No jakbym uratował, to pewnie by zwiał, a kotek poszedłby upolować następnego
O całej sytuacji myślałem trochę jak o filmie który się wydarza bez mojego udziału. Czułem dyskomfort.
Czy pierwsza plyte Osjana, "Ksiega deszczu" tez macie?
Tam cos w tej muzyce bylo. Pamietam, sluchalam na zywo, na koncercie, i mnie pomimo halasu uspilo. "Tu wszystko w porzadku, moge spokojnie zasnac, nie trzeba mojej interwencji" - jakos tak. A takie momenty mam rzadko.
A co mi sie dzis sniło?? Jjeeejkuuu śniła mi się mała myszka,szara..z ogonkiem a potem gadałamz ta myszka a na sam koniec niechcacy nadepnełam na nia hehe i umarła mi zryty sen jak stado pędzących imadeł!
A co mi sie dzis sniło?? Jjeeejkuuu śniła mi się mała myszka,szara..z ogonkiem a potem gadałamz ta myszka a na sam koniec niechcacy nadepnełam na nia hehe i umarła mi zryty sen jak stado pędzących imadeł!
Stado spadających po kolei na nogi imadeł jest jeszcze gorsze
Dawno nic sobie nie zapisywałem ze snów (pewnie dlatego, że wydawało mi się to niewarte świeczki), ale dzisiejszy sen po prostu muszę tu wyryć.
Mam teraz zapieprz w pracy nad jakąś aplikacją ma Psiona do inwentaryzacji gazomierzy. Po zarwanej nocy uciąłem sobie drzemkę poranną przed wyjściem do roboty i dużo się wydarzyło.
W pewnym momencie obudziłem się (na niby) z poczuciem, ze jestem chory. Bolało mnie w klatce piersiowej, czułem się słaby i stwierdziłem, że chyba się jeszcze położę. Zmierzyłem temperaturę - termometr rtęciowy skakał między 37 a 40. Zdziwiło mnie to, ale nie na tyle, żeby załapać że to sen
Pomyślałem, że dziś to jednak do roboty nie pójdę
Leżąc uświadomiłem sobie, że to serce mnie boli. Zacząłem się odruchowo macać w jego okolicach i cóż się okazało? Serce było przed żebrami! Mocno się tym przejąłem i dość naturalne mi się wydało, że serce może jakoś wypaść na zewnątrz.
Przeleciały mi przez głowę myśli, że to chyba k... koniec i co będzie z moim synem, gdy zostanie na pastwę ex-żony (widać od razu, jakie mam mniemanie o niej w roli matki). Nie mniej nie poddałem i zacząłem miętosić serducho, tak żeby je wepchnąć pod żebra. O dziwo się po chwili udało, choć czułem cały czas fale zimna i ciepła, słabość, zawroty głowy. Uczucie jakbym właśnie walczył o przetrwanie na krawędzi śmierci
Jak już serducho wróciło na miejsce, wszystko się uspokoiło. Opadłem wyczerpany na łóżko po czym się obudziłem
Jakoś tak dziś mi się dziwne spało, bo poszedłem o 22 (chciałem się zdrzemnąć po judo, ale odpłynąłem na dobre). Potem wstałem na chwilę o 3, umyłem zęby, zdjąłem soczewki z oczu, posiedziałem 15 min i znowu w kimę.
A nad ranem miałem jakieś szalone sny. jechałem sobie do pracy autobusem 507 i kierowca mnie poprosił, abym za niego jechał, bo musi wyskoczyć do sklepu Na początku szło nawet nieźle. Co prawda nie zawsze wszyscy wysiedli lub wsiedli (nie miałem odruchu patrzenia w lusterko), zakręty brałem po krawężnikach, ale czasem uczynni policjanci mi pomagali, krzycząc z ich radiowozu, abym np. zajechał na dalszy pas Pasażerowie też czasem krzyczeli
Potem zaczęła się sieka, bo zabłądziłem. I jak to w warszawie nie zawsze łatwo jest wrócić na kurs. Doszło do tego, że pod wieczór zajechałem gdzieś na wieś. Dość niesamowitą - zabitą dechami, kury chodziły poza podwórkami, ubita droga, zielona trawa, dzieci wałęsające się po całej tej wiosce. Jakiś rolnik na polu zlitował się, zatrzymał traktor i pokazał mi drogę do miasta.
Zajechałem gdzieś na lotnisko, okazało się, że pasażerowie chcą do lekarza (w sumie im się nie dziwię ) ale właśnie nie wiem czemu lotnisko, a nie jakiś szpital. Akcja stawała się tak gęsta, że w końcu się obudziłem. Trochę byłem wystraszony, nie za bardzo chciało mi się patrzeć w stronę pasażerów - czyli stanąć twarzą twarz z problemem . koniec.
Igor, założenie sennika to świetny pomysł. Nie tylko z tych powodów co pisałeś w pierwszym poście, ale i dlatego, że jak przeczytasz te sny za np pół roku to może ci się ułożą w jakieś logiczne kontinuum, co w jakiś sposób zwiększa samoświadomość. Tzn pewnie będzie ciężko doszukać się od razu jakiś powiązań, ale można zawsze wyciągnąć jakieś wnioski. Ja tam kiedyś zapisywałam sny i po pół roku uśmiałam się i stwierdziłam, że nie jestem do końca normalna, ale wiesz to tylko moje sny, bo ja rano najczęściej czuje się jak po wyjściu z kina. Twoje mogą być zupełnie inne, tzn bardziej dojrzałe, ale dzięki temu może łatwiejsze do interpretacji
Igor, założenie sennika to świetny pomysł. Nie tylko z tych powodów co pisałeś w pierwszym poście, ale i dlatego, że jak przeczytasz te sny za np pół roku to może ci się ułożą w jakieś logiczne kontinuum, co w jakiś sposób zwiększa samoświadomość. Tzn pewnie będzie ciężko doszukać się od razu jakiś powiązań, ale można zawsze wyciągnąć jakieś wnioski
droga Baleron dzięki za komentarz. Widzisz, gdybym snów miał więcej, to pewnie mogłyby się ułożyć w jakąś całość. W chwili obecnej nie widzę żadnej ciągłości.
Samoświadomość moim zdaniem najlepiej zwiększa samoobserwacja i psychodeliki.
don Baleron napisał/a:
Ja tam kiedyś zapisywałam sny i po pół roku uśmiałam się i stwierdziłam, że nie jestem do końca normalna
to mogę stwierdzić bez niczego (apropo siebie)
A tak poważnie - to co żeś odkryła?
oj chyba nie chcesz wiedzieć hehe, tak na poważnie to biorąc pod uwagę freuda nie można odkryć zbyt wiele po za tym, że jest się zboczonym człowiekiem dlatego zawsze przy interpretacji snów staram się zapominać o jego teoriach w stylu "pociąg wjeżdża do tunelu- marzysz o seksie, wlewasz wodę do wiadra- pragniesz seksu, wchodzisz do domu- myślisz o seksie". Moje sny raczej trudno zinterpretować, no bo szczerze co można powiedzieć o człowieku, kiedy w jednym śnie zwalczasz kosmitów u boku bruce willisa, w kolejnym gadasz wraz z morfeuszem z matrixa z morderczymi krasnoludkami negocjując życie Twojego psa niesionego do wielkiego kotła, a w jeszcze innym śnie podróżujesz w czasie spisując numery seryjne rakiet zatopionych w oceanie i odwiedzasz swojego "przewodnika" wewnętrznego o szklanych oczach, który pokazuje ci twoje poprzednie wcielenia, twierdząc, że byłeś pół-człowiekiem biegającym w skarpetkach po łące?? Mi osobiście nie chciało się tego analizować
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum