Wysłany: 07-01-08, 19:25 adaptacja w nowym miejscu
mam pytanie:
wielu z Was mieszka za granica, gdzies sie przeprowadzala, ile czasu zajmowalo Wam odnalezienie sie w nowym miejscu? Jak mocno to zalezy od osobowosci, a jak bardzo od miejsca?
Ja np. mieszkam w Wawie ponad 6 lat (z przerwami) i to miasto jest dla mnie nadal anonimowa betonowa pustnia. Czy to ze mna jest cos nie tak, czy z tym miastem?
To zależy moim zdaniem od każdego człowieka jakie ma przystosowania do adaptacji w nowym środowisku... ja np. z reguły szybko się adaptuje ale jesli mi cos niepasuje to wtedy jest starcie i demonstracja mojego wielkiego "ja" człowiek nie wie co robić,mętlik w głowie.... w W-wie mieszkalam 2 razy w czasie xzaliczania praktyk...i odnajdywałam sie dobrze .. ale tez mialam dobrą współlokatorkę... to + ... twoje nastawienie + ludzie,środowisko.... czasami wszystko inne przygniata ...przytłacza.... nie mozna się odnaleźć... tak miałam po wyjeździe w wakacje na 2 miesiace do Londynu ,nie mogłam się odnaleźć:( drugiego dnia po przylocie tam ..mialam kryzys.. chciałam wracać do domu ,do Polski...za wszelką cene... mimo iż dopiero mialam za 10 tygodni do domu wracać... myślalam,że oszaleję..... mieszanka narodowości...byłam tego ciekawa..a okazalo się że to jednak nie jest taka rewelacja i jest jak wszędzie... ludzie,ulice,domy,indywiduaaa .. zyc trzeba ...z czasem sie przyzwyczaiłam...ale niejedna nieprzespana noc mnie czekała... bicie się z myslami .... czasami przytlaczająca tesknota.... mineło..przezyłam jestem dumna...Drugim razem dałabym pewnie sobie lepiej radę:) Musisz pracowac nad sobą.... ale nie zmuszać na siłe do uszczęsliwiania się w tym miejscu,gdzie tak naprawdę nie czujesz-że Ci wyjdzie,że będziesz się spelniał.... musisz wybrac droge...
Musisz pracowac nad sobą.... ale nie zmuszać na siłe do uszczęsliwiania się w tym miejscu,gdzie tak naprawdę nie czujesz-że Ci wyjdzie,że będziesz się spelniał.... musisz wybrac droge...
wielu z Was mieszka za granica, gdzies sie przeprowadzala, ile czasu zajmowalo Wam odnalezienie sie w nowym miejscu? Jak mocno to zalezy od osobowosci, a jak bardzo od miejsca?
Ja jestem w Warszawie od.. już prawie od 10 lat. W dużej mierze zaadaptowałam sie do życia w wielkim mieście, chociaż często mam wrażenie, że pewne miłe rzeczy tu mnie omijają.
Najtrudniej u mnie zawsze było z poznawaniem nowych ludzi, bo jestem (częściowo byłam) dość nieśmiała. Większość znajomych poznałam przypadkowo, a potem poznawałam ich znajomych... A to z pieskiem na spacerze, na studiach rozmawiając o przydziale do grup.
Kiedy pojechałam na pół roku za granicę, siostra powiedziała mi coś w stylu 'udawaj, że jesteś odważna, a potem będzie już z górki'. No i było Nauczyłam się uśmiechać do obcych ludzi, zagadywać ich. A po pierwszym geście często okazuje się, że inni też mają ochotę pogadać i też bali się odezwać.
Ile czasu zajmuje odnalezienie się w nowym miejscu? Moim zdaniem w 90% zależy od tego, jak jesteśmy otwarci na innych, a w 10% jak inni potrafią być otwarci na nowych ludzi.
jestem tu około 10lat, i nie jest dla mnie ani anonimowa ani tez betonowa, moze dlatego ze nie jet wcale duza, moze dlatego ze jest jedną z najbaedziej zapuyziałych i zascianowych stoli jakie znam, moze dlatego ze niemam zadnych problemów adaptacyjnych, moze dlatego, moze dlatego ze zwisa mi gdzie mieszkam,
i tez sie zastanawiam czy ze mną cos nie tak czy z tym miastem
wiesz,
ile ja znam stolic to tak naprawde mało istotne
ale troche
i wiesz
niestety
musze przyznac racje igorowi
to wszytsko ma sie w sobie
i tak naprawde
nie chodzi tu o warszawe
hmm
tylko o ciebie
wiesz
ja am taką akcje moze dlatego ze mało mnie obchodzi warszawa, kompletnie do tego wagi nie przywiązuje, choc przyznaje nie mogłabym mieszkac na bezldziu, bo "lubie wiedziec" hmm
ale mówie ci
warrszawajest fajna nocą
i wiesz 'warszawe da sie lubic'
warrszawajest fajna nocą
i wiesz 'warszawe da sie lubic'
Dostałem kiedyś czarną pocztówkę z napisem - "Warsaw by night"
[ Dodano: 07-01-11, 00:38 ]
mw napisał/a:
ja am taką akcje moze dlatego ze mało mnie obchodzi warszawa, kompletnie do tego wagi nie przywiązuje, choc przyznaje nie mogłabym mieszkac na bezldziu, bo "lubie wiedziec" hmm
No myślę, że szczyt warunków i luksusów to
- kawałek kąta
- materac do spania i medytacji
- laptop + siec
- bankomat w odległości parunastu kilometrów
[ Dodano: 07-01-11, 00:39 ]
Ola napisał/a:
Najtrudniej u mnie zawsze było z poznawaniem nowych ludzi, bo jestem (częściowo byłam) dość nieśmiała. Większość znajomych poznałam przypadkowo, a potem poznawałam ich znajomych... A to z pieskiem na spacerze, na studiach rozmawiając o przydziale do grup.
No to znamienne, że piszesz o ludziach w kontekście nowego miejsca Ech te uzależnienia
[ Dodano: 07-01-11, 00:41 ]
Aleksandra napisał/a:
Kiedy pojechałam na pół roku za granicę, siostra powiedziała mi coś w stylu 'udawaj, że jesteś odważna, a potem będzie już z górki'. No i było
Przeczytaj "Pan Ibrahim i kwiaty koranu".
Jedną z rad, którą dostał 13toletni chłopiec Momo od starego araba, było "pamietaj, zawsze uśmiechaj się do ludzi". I z depresyjnego gościa, Momo zmienił się w towarzyską, poznającą świat istotę, zauważając iż ludzie są uwarunkowaniu reakcją po szczerym uśmiechaniu się do nich.
[ Dodano: 07-01-11, 16:37 ]
chociaz, jest takei super miasto w którym zakochałam sie od pierwszego kroku
florencja
tam mogłabym sie zestarzec, i nawet bym nie poczuła
tak tam pieknie
Pytanie:wielu z Was mieszka za granica, gdzies sie przeprowadzala, ile czasu zajmowalo Wam odnalezienie sie w nowym miejscu? Jak mocno to zalezy od osobowosci, a jak bardzo od miejsca?
piec lat srednio zajelo mi zanim przestalam tesknic..
teraz czasem mnie dorywa, ale wiecej jestem tu niz w Polsce. (przyzwyczajona)
Mialam moment jakis kryzys po trzech latach pobytu kiedy przyjechalam z dzieckiem do Polski i postanowilam nie wracac.
U mnie to byla wtedy czysta tesknota bo zycie mialam wtedy tutaj kompletnie bezproblemowe.
A pozostajac w Polsce chyba bym duzo wtedy skomplikowala.
A teraz To chyba juz mi wszystko jedno gdzie bym mieszkala, tak mi sie wydaje w sumie to trzecie moje miasto w ktorym mieszkam w ciagu ostatnich dziesieciu lat.
I przyznam najladniejsze.
Dobrze ze Kanada duza mozna sie cale zycie przeprowadzac
Wasserku nie wiem czy to osobowosc mi sie zmienila czy emigracja tak robi ze miejsce przestaje miec znaczenie...
Ostatnio zmieniony przez milena 07-01-11, 19:17, w całości zmieniany 2 razy
No to znamienne, że piszesz o ludziach w kontekście nowego miejsca Ech te uzależnienia
Uzależnienia? A jakie cechy uzależnienia widzisz?
Dla mnie nie jest istotne (w pewnych granicach) jak wygląda miejsce, w którym mieszkam. Są zalety mieszkania w Warszawie - praca, studia itp. Ale czy mój blok będzie czerwony, zielony czy filetowy nie ma dla mnie większego znaczenia.
Nie jest dla mnie ważne gdzie jestem, ale jak jestem. I w przeciwieństwie do Ciebie bardziej potrzebuje osobistego niż wirtualnego kontaktu z ludźmi.
mw napisał/a:
mieszkanie
łóżko
laptop ok,
karta kredytowa
ewentualnie możesz to wymienić na
kochanek + laptop
ja osobiscie zdecdowanie bardziej preferowalbym kombinacje
kochanka +laptop
milena napisał/a:
Wasserku nie wiem czy to osobowosc mi sie zmienila czy emigracja tak robi ze miejsce przestaje miec znaczenie...
mi sie wydaje, ze to przychodzi z czasem, czlowiek wraz z dojrzewaniem staje sie coraz bardziej samoswiadomy i niezalezny.
BTW: czy widzi ktos w temacie watku string: "nie radze sobie, pomocy!!"
dlaczego niemal kazdy probuje mi dawac jakies rady i mowic co mam robic zeby mi bylo lepiej?? watek jest czysto dyskusyjny, a jak bede potrzebowal pomocy to o nia poprosze.
Ja np. mieszkam w Wawie ponad 6 lat (z przerwami) i to miasto jest dla mnie nadal anonimowa betonowa pustnia. Czy to ze mna jest cos nie tak, czy z tym miastem?
Jak ktoś ma "dzień na pomaganie", to aż się prosi aby coś podpowiedzieć...
A w sumie co w tym złego? Czujesz się jak ofiara ?
Myślę, że sporo tu tez padło niezwiązanych z pomocą postów.
milena napisał/a:
Igor fajne "Pan Ibrahim i kwiaty koranu".
No ciągle jestem pod wrażeniem.
http://psychotrop.0-700.p...php?p=9005#9005
Jak zwykle w takich książkach, urzekła mnie prostota, szczery humanistyczny przekaz tego co oczywiste i widoczne tylko chwilami..
wassermann napisał/a:
kochanka +laptop
No kochanka, która zapewnia łózko, kartę kredytową i lubi się pykać, to full wypas
[ Dodano: 07-01-12, 19:04 ]
wassermann napisał/a:
mi sie wydaje, ze to przychodzi z czasem, czlowiek wraz z dojrzewaniem staje sie coraz bardziej samoswiadomy i niezalezny.
pewnie. niemniej najczęściej trzeba trochę doświadczyć w życiu i dopiero wtedy przychodzi.
A można szybciej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum