Linkując artykuł w poście, zacytuj go dodatkowo. Często zewnętrzne źródła się dezaktualizują i potem nie wiadomo o co chodziło. Podawaj też autora i źródło.
strategii za bardzo nie mają - jak walka przeniesiona z ulicy, tylko lepiej zbudowani zawodnicy - wygląda to tak jakby bez żadnego ładu stosowali co się da
za to dynamizm jest
nikt się nie przejmuje że dostanie byle tylko trafić przeciwnika - oni tam na żywca idą
No sztuki w tym mało, ale wazne, że skuteczne
Zreszta to UFC i zalezy kto występuje, nie było tam ani jednej walki kogoś z rodziny gracie a Ci kolesie o słabej budowie powalają czasami o połowe więszych od siebie własnie przy użyciu dosyc ciekwych technik.
Jak każda walka wg. pewnych zasad ufc jest równie nierealne. Można się komuś rzucić do nóg nie ponosząc konsekwencji w stylu walnięcia łokciem w kręgosłup lub tył głowy i wiele innych możliwości albo leżeć na plecach i oganiac się nogami bo nikt nie stąpa na krocze. A ludziska się podniecają i myślą, że jak ktoś parter opanuje to najlepszy jest. Wszystko trzeba umieć. A co zrobi koleś od parteru jak będzie musiał zawalczyć z dwoma? Żeby nie było, że ośmieszam parter. Wszystko ma swoje za i przeciw.
Jak każda walka wg. pewnych zasad ufc jest równie nierealne
W ufc są zasady na ringu, czyli knockdown lub poddanie się przeciwnika i to wszystko. A bić się możesz jak chcesz, widziałem świniaków co po prostu młynki robili (Ferrozo) i takich co bardzo dobrze znali się na sztukach walki (Vitor Belfort http://www.youtube.com/watch?v=TxDO0t2dnFo ) ale na ringu ich nie stosowali tylko napieprzali jak idzie bo to skuteczniejsze.
Co do belforta, rózni próbowali go niszczyć, jakieś tam kopniaki, wygibasy, nawet chwyty ale zawsze się to kończyło tak samo, czyli średnio w 90sekund
Dopiero Randy Couture go rozłozył po 12 minutach tylko dlatego, że kolo jest ze stali i był odporny i zmęczył w końcu Belforta.
Poza tym nikt tutaj nie promuje jednej techniki konfrontacji.
A co do realności, myslę mars, że mógłbyś to sprawdzić
W ufc są zasady na ringu, czyli knockdown lub poddanie się przeciwnika i to wszystko
Eee no chyba nie jest aż tak dobrze. Nikt nie kopie po kroczu, nie wsadza palców w oczy ani nie uderza w krtań ani takimi powierzchniami, które powodowały by urazy, odbywa się w rękawicach itp. Można sobie pozwolić na młuckę bo nie naraża się na zagrożenie życia.
Cytat:
takich co bardzo dobrze znali się na sztukach walki ale na ringu ich nie stosowali tylko napieprzali jak idzie
Bzdura, ich napieprzanie jest przepojone techniką, umiejętnością zadawania ciosów co właśnie należy do sztuki walki (lat treningu). Nikt nie powiedział, że jak sztuka walki to muszą być jakieś popisy akrobatyczne i 10 kopnięć w trakcie jednego wyskoku. Sztuką walki może być jeden cios doprowadzony do perfekcji.
Cytat:
Dopiero Randy Couture go rozłozył po 12 minutach tylko dlatego, że kolo jest ze stali i był odporny i zmęczył w końcu Belforta.
Przy pewnych ciosach nawet odporność ze stali by nie pomogła ale oczywiście nikt takich zadawać nie będzie.
No zgadzam się, to nie jest walka na smierć i życie.
MarS napisał/a:
Bzdura, ich napieprzanie jest przepojone techniką
No czy przepojone techniką to bym się kłócił co do większości. Zależy też co się rozumie przez technikę, taki ferrozo to po prostu zna technikę barową i kilka takich agentów by się znalazło, wielu z nich startowało w róznych innych dyscyplinach, Belfort debiutował w boksie, tank abott w Wrestlingu shamrock zdaje się podobnie. Technika technice nierówna, to że Belfort zadaje dobrze ciosy bo wyszkolił się na początku w boksie nie oznacza, że stosuje technikę jaką stosuje się podczas walki bokserskiej.
MarS napisał/a:
Sztuką walki może być jeden cios doprowadzony do perfekcji.
No to każdy "dres" może byc potencjalnie mistrzem sztuk walk.
No zgadzam się, to nie jest walka na smierć i życie.
Dlatego nigdy nie będzie sztuki walki na zawodach.
Cytat:
No to każdy "dres" może być potencjalnie mistrzem sztuk walk.
Nawet ty możesz nim zostać.
Każdy może malować a o tym kto jest artystą decyduje wynik, dzieło. Jeśli tzw. mistrzowie sztuk walki dostają wpierdziel od gościa z kuflem to nie są mistrzami bo nie dotarli jeszcze do poziomu gdzie ciosy stały się czymś więcej niż u przeciętnego mordobijca. Albo ich sztuka jest pięknym tańcem a nie sztuką walki.
No a ja nie twierdze, że ferrozo jest mistrzem sztuki walki, czy ktkolwiek na ufc, twierdze, że wygrywają głownie Ci, którzy wala prosto w głowe i robią to jak najszybciej.
szybkość bez wątpienia jest ważna - o wiele ważniejsza od masy mięśni (zgodnie ze wzorem p=m*v^2)
teoretycznie istnieje granica szybkości ciosu sądzę że ktoś kto potrafi wbić wykałaczkę w deskę z odległości 3 metrów mógłby coś ciekawego pokazać na UFC
zastanawia mnie dlaczego ci goście na UFC nie trzymają dystansu - czy to się nie sprawdza?
MarS napisał/a:
Przy pewnych ciosach nawet odporność ze stali by nie pomogła ale oczywiście nikt takich zadawać nie będzie.
w aikido są chyba takie ciosy - odpowiednie trafienie w czuły punkt i przeciwnik jest "sparaliżowany" (coś tam się blokuje) - kwestia tylko trafienia
jest jeszcze cios który polega na nagłym wyhamowaniu przy zetknięciu z ciałem przeciwnika - wtedy siła nie zużywa się na przesunięcie gościa, tylko rozchodzi się wewnątrz jego ciała (mogą ucierpieć organy)
[ Dodano: 06-12-21, 14:50 ]
heh, udało mi się zgasić palącą się świeczkę z odległości 10cm - tylko nie wiem czy to już jakiś sukces
jest jeszcze cios który polega na nagłym wyhamowaniu przy zetknięciu z ciałem przeciwnika - wtedy siła nie zużywa się na przesunięcie gościa, tylko rozchodzi się wewnątrz jego ciała (mogą ucierpieć organy)
Kiedyś takim oberwałem w głowę na szczęście nie od mistrza. Wyszedł bardziej przez przypadek bo zadany w walce z kolegą (owszem niezłym w te klocki) na dużym rozluźnieniu. Właściwie to nawet specjalnie nie przesunął mi głowy ale eksplozja bólu w każdej komórce głowy była nie do zniesienia i chyba przez minutę nic innego nie byłem w stanie dostrzegać. Choć przytomny byłem całkowicie bezradny. O takich ciosach mówi się jak o chińskich mitach. Ci co uznają możliwość istnienia takich nazywają je ciosami przerażającymi. Nie dlatego, że budzą przerażenie ale dlatego, że wprawiają organy w przerażenie (roztrzęsienie). Na szczęście dopracować się takiego ciosu nie tylko z przypadku nie jest tak łatwo i zwykły dres ani nawet nastawiony na mordobicie zawodnik nie posiądzie racze tej możliwości. Do tego trzeba właśnie sztuki.
Cytat:
heh, udało mi się zgasić palącą się świeczkę z odległości 10cm - tylko nie wiem czy to już jakiś sukces
Świecę czy teelighte? A osiągnięciem będzie gdy będziesz to robił zawsze a nie z udania się. A jeszcze większym osiągnięciem będzie gdy będziesz w stanie zrobić to w walce bo do tego już potrzeba odpowiedniej psychiki.
[ Dodano: 06-12-21, 20:12 ]
Aaaa Gohan, ćwiczysz coś czy tak tylko sobie świeczki lubisz gasić?
[ Dodano: 06-12-21, 20:15 ]
Aaaa, jeszcze jedno, teelighte nawet po wielu latach nie ćwiczenia udaje mi się gasić z jakiegoś pół metra.
Aaaa Gohan, ćwiczysz coś czy tak tylko sobie świeczki lubisz gasić?
nic nie ćwicze, tak sobie gaszę - lubię to ćwiczenie (jest tylko taki bubel że trzeba szybko hamować pod koniec bo stawy łokciowe pójdą na śmietnik )
Cytat:
Aaaa, jeszcze jedno, teelighte nawet po wielu latach nie ćwiczenia udaje mi się gasić z jakiegoś pół metra.
czy teelighte jest łatwiej zgasić czy trudniej? ja używam zwykłych świeczek
aha i w jaki sposób to robisz? ja przez prostopadły i prosty cios w powietrze z zamkniętą pięścią (tzn. dokładnie zamykam ją pod koniec ruchu)
Hehe, teeligte to te podgrzewacze do herbaty i gasi się je bardzo łatwo. Im grubszy knot tym trudniejsze gaszenie.
No rękę musisz zahamować jak przy każdym ciosie (nie można doprowadzać do końca ruchu w stawie). Jeśli jednak bawisz się w to rzadko to nie baw się w to lepiej bo ciało powinno być do tego przystosowane poprzez codzienny trening. No i szybkość powinna wzrastać również stopniowo. Mięśnie, ścięgna, tkanka łączna muszą mieć czas na dostosowanie do takiego ruchu.
Jak? Normalnie cios prosty. Dłoń mam już uformowaną w pięść ale zacisk mięśnie odbywa się na samym końcu.
zastanawia mnie dlaczego ci goście na UFC nie trzymają dystansu - czy to się nie sprawdza?
Czasami trzymają, musiałbyś całe walki pooglądać. Wydaje mi się, ze jednak tacy z reguły przegrywają, no oprócz randego couture
propos walk
hardcorowy link (wrażliwi lepiej nie klikać )
http://www.youtube.com/watch?v=K00XYArXgKs
legendarny sid vicious, jeśli ktos mu będzie współczuł to powiem, że był z niego niezły gnój
Hehe, teeligte to te podgrzewacze do herbaty i gasi się je bardzo łatwo
pół metra i tak robi wrażenie - musisz mi to kiedyś pokazać
MarS napisał/a:
Jeśli jednak bawisz się w to rzadko to nie baw się w to lepiej bo ciało powinno być do tego przystosowane poprzez codzienny trening.
nie robię często, ale kilka razy na tydzień coś robię - np. to samo tylko z ciężarkami w rękach (tu zgasić się nie da)
jeśli lepiej robić częściej to w takim razie od jutro zwiększam częstotliwość
Najsilniejszy cios pięścią zadał bokser. Jednak jego szybkość nie była zbyt duża. Oberwał by nim jego cios by doszedł celu. Najszybszy cios miał zawodnik którego cios właściwie był najsłabszy i wg. ludzi dokonujących pomiaru mógł połamać kości twarzy lecz nie ogłuszyć. Myślę jednak, że połamanie kości było by wystarczającą siłą by spowodować niechęć przeciwnika do walki tym bardziej, że zawodnik ten był w stanie zadać ponad 3 ciosy na sekundę. Prędkość reakcji na zauważenie ruchu przeciwnika 0,16 sek co powodowało by szybsze trafienie przez kogoś kto wyprowadza cios nieco później ale szybciej.
Gościu z ninjitsu zadał cios rzędu 0,8 czegoś tam a przy 1,0 naukowcy mówili o ciosie w 100% śmiertelnym. Był to cios (młotkowy) w klatkę piersiową w okolicy serca. Kolano z boksu tajskiego zadało siłę 0,6. Mówili, że był to cios mogący doprowadzić do dużych obrażeń wewnętrznych gdyby trafiło w splot słoneczny łamiąc dolne połączenia żeber z mostkiem. Mówili również o efektach niezbyt silnych ciosów w odpowiednie miejsca np. nerw błędny czy też pachowy doprowadzających przynajmniej do szoku w ciele odłączającego od możliwości walki na jakiś czas.
[ Dodano: 06-12-26, 17:34 ]
Zapomniałem napisać, że najszybszy zmierzony w programie cios miał 12m/s przy czym dla porównania szybkość ataku kobry to 4m/s.
no to juz predzej, ale i tak jakos mnie nie pajonuja te wszystkie wygibasy
Najczęściej zainteresowanie pojawia się, jak się w coś zaangażujesz, lub masz miłe wspomnienia. Ja takie mam po Judo i z chęcia czytam, co piszecie w tym wątku
Najszybszy cios miał zawodnik którego cios właściwie był najsłabszy i wg. ludzi dokonujących pomiaru mógł połamać kości twarzy
dlaczego skoro był najszybszy nie był najsilniejszy, ciekawe jak to mierzyli
MarS napisał/a:
Prędkość reakcji na zauważenie ruchu przeciwnika 0,16 sek co powodowało by szybsze trafienie przez kogoś kto wyprowadza cios nieco później ale szybciej.
później w stosunku do czego? - do ruchu przeciwnika?
dlaczego skoro był najszybszy nie był najsilniejszy, ciekawe jak to mierzyli
Zapomniałeś, że równanie jakie podałeś zawiera czynnik zwany masą. Ten który szybciej uderzał zatrudniał mniej ruchu całego ciała. Mniej przemieszczał swoją masę. No i był chudszy od tego co uderzał najsilniej.
W drugiej części tak sobie napisałem, że ktoś mający dużo szybszy cios może go wyprowadzić po zauważeniu pierwszego ruchu przeciwnika i pomimo, że wyprowadza cios później trafić jednak wcześniej.
Zapomniałeś, że równanie jakie podałeś zawiera czynnik zwany masą. Ten który szybciej uderzał zatrudniał mniej ruchu całego ciała. Mniej przemieszczał swoją masę. No i był chudszy od tego co uderzał najsilniej.
zgadza się, właśnie to chciałem wiedzieć.
MarS napisał/a:
W drugiej części tak sobie napisałem, że ktoś mający dużo szybszy cios może go wyprowadzić po zauważeniu pierwszego ruchu przeciwnika i pomimo, że wyprowadza cios później trafić jednak wcześniej.
no teraz rozumiem
intryguje mnie jak to się dzieje że jeden cios ogłusza a drugi łamie kości, chodź jest słabszy od poprzedniego (może chodzi o zderzenia niesprężyste)
A nie, tam było powiedziane, że tak siła wystarczyła by do połamania kości twarzy ale nie do silnego wstrząsu mózgu. Ten co powodował wstrząs też by pewnie połamał.
Ale faktem jest to, że wykonanie np. pewnego ruchu nadgarstka dopiero gdy pięść jest u celu może zapewnić dodatkowe efekty w obrębie kośćca.
Faktem też jest to, że jeśli trafi się przeciwnika mającego odruchy amortyzujące to nawet silny cios może "stać" się słabym a jeśli trafi się na sztywnego kołka to można mu mniejszą siłą coś połamać.
[ Dodano: 06-12-29, 13:11 ]
Dzisiaj po północy pokazywali na 2 programie "Nie do wiary" w którym pokazali jakąś szkołę walki, której uczniowie bez napinania mięśni przyjmowali ciężkie ciosy na witalne punkty ciała, spot słoneczny, jądra i krtań. W jednym z ujęć czterech gości na raz uderzało gościa w szyję ze wszystkich kierunków w tym samym momencie. I nie była to lipa. Widać było, że ciosy w żaden sposób nie były powstrzymywane ani amortyzowane. Gościu nawet zasadził drugiemu dość silnego kopniaka w krtań. Z tego co mówili to nawet nie była sprawa jakiegoś wyjątkowego wieloletniego ćwiczenia utwardzania. Mówili, że to prosta sprawa choć tylko nieliczni są w stanie tego się nauczyć gdyż by posiąść taką umiejętnść trzeba nie mieć lęku przed ciosem.
Lekcje kung-fu w programie szkolnym? To możliwe, ale na razie tylko w ojczyźnie tej sztuki walki. Takie zajęcia ruszą wkrótce w liceach w prowincji Henan w środkowych Chinach. Już teraz kung-fu uczą się przedszkolaki w Szanghaju i Pekinie.
Wielu nastolatków marzy o nauce kung-fu, a już niedługo będzie to obowiązkowy przedmiot dla licealistów w chińskiej prowincji Henan. To tam leży kolebka tej sztuki walki – słynny starożytny klasztor Shaolin.
W mieście Dengfeng, leżącym blisko klasztoru, już teraz szkoli się 90 trenerów, którzy będą uczyć kung-fu w szkołach. Zainteresowanie tą sztuką walki w Chinach jest ogromne. W samym Dengfeng jest 80 szkół kung-fu, w których uczy się 50 tysięcy osób!
Naukę zaczyna się jak najwcześniej. W klasztorze Shaolin trenują już 9-latkowie, a zajęcia kung-fu oferują nawet przedszkola w Szanghaju i Pekinie.
Jeden gościu co zna nieco chiny i sztuki walki powiedział, że to co można spotkać jako oficjalnie nauczane style propagowane przez państwo to straszne popłuczyny.
Jeden gościu co zna nieco chiny i sztuki walki powiedział, że to co można spotkać jako oficjalnie nauczane style propagowane przez państwo to straszne popłuczyny.
Pewnie ideologia została zmieniona z buddyjskiej na komunistyczną. Nie ma to jak mieć wierne społeczeństwo. A jeszcze jak się umie lać w imię idei, bronić jej i być wdzięcznym za umiejętności - czysta radość dla władzy
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum