Disclaimer: Pisząc i czytając PsychoTrop-a, bierzesz pełną odpowiedzialność za siebie. Prezentowane tresci traktuj z wielkim dystansem.
ZalogujZaloguj O forumO forum O forumRegulamin O forumGaleria Prywatne wiadomościPrywatne wiadomości
RejestracjaRejestracja UżytkownicyUżytkownicy FAQFAQ StatystykiStatystyki

Google PsychoTrop Zaawansowane
Zaprzyjaźnione
INTEO
Techniki NLP
Wolne Media
PsychoTropEdia
AGaRT
Klinika Sacharuna
Nina2
Podolski

Lista wątków

CHLEB typu KR-IRL. Podstawa to; ENERGIA (antycukrzycowy). (3)
IDEA O POWSZECHNYM ZBAWIENIU (47)
BARDZO SKUTECZNA sztuka walki Bruce'a LEE! (22)
Boli mnie nadgarstek po waleniu w worek :-(((( (11)
Kwitnie forum Jeet Kune Do (9)
Przedstawmy się sobie? (34)
Projekcja astrlana/OOBE/eksterioryzacja (4)
"Oczyścić drzwi percepcji" autorstwa Hustona Smitha (11)
Zapowiedź świata post-copyright (3)
AYAHUASCA - SHAMANIC JOURNEY, AMSTERDAM, HOLANDIA 2010 (1)
Jak trafiłeś na Psycho-Tropa :) (73)
Mam pytanie o oddechu (6)
Explorer i firefox pokazują co innego (9)
Buddyzm: hinayana czy mahayana ? (46)
Buty. Podeszwa, zdrowie. (7)
AC/DC covers - 4 SZMERY - 24.09.2010 - Jelenia Góra (1)
Globalne Ocieplenie (5)
sens istnienia (52)
maryska (42)
Ach ci mężczyźni, (33)
Włocławek (5-7.11.10) 5 Rhythms-prowadzi Sangeet Portalski (1)
takie tam (12)
Sztab wyborczy Janusza Korwina Mikke (16)
"Bo tak lubie i tak będzie" (81)
Urzekające muzyczne kawałki :) (69)
Tajemne praktyki i magiczne rytuały w walce (3)
śnie o tym, że ktoś umrze.. I naprawdę ktoś umiera. (13)
Szanowne Forum (28)
teoria równoległych rzeczywistości (24)
Smak spermy. Z wiekiem odczuwam go inaczej (29)
[zastosowania] [LSD] Najpotężniejszy afrodyzjak (14)
interesujace linki (26)
psychotropia (10)
TRANSCENDENTALNA MEDYTACJA W SZKOŁACH (17)
Spotkanie? (2)
Program Tybetański RatujTybet- możesz pomóc (1)
Poezja mej Duszy (4)
Warsztaty Inteo (10)
Wątek do zbierania opisowych nazw PsychoTropa (45)
Filmiki zlotowe. (42)
Wszyscy tyle samo - szkic systemu (12)
dziś godzina dla ziemi (3)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (2)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (1)
Akcja 100 milionów toreb (8)
WARSZTATY MEDYTACJI KRAKÓW 10-11 KWIECIEŃ (1)
Bioenergetyka - Alexander Lowen (51)
Żeń szeń - doping na sesję ;) (44)
borderline. (23)
Nie chcą krzyża w sali lekcyjnej (38)
[artykuł] Skończmy wreszcie tą głupią wojnę (26)
Filmy online w całości (33)
A jakby wszyscy zarabiali tyle samo ? (14)
Grono i pytanie (6)
OK (8)
To kobiety mają jaja (6)
Pomocy chyba wariuje.... uzależnienie.... emocjonalne.... (105)
mam ochote sie wykrzyczeć! (9)
sens życia (70)
Warto skończyć z paleniem zanim.. (3)

Autor Wiadomość
Gruby 

Wysłany: 06-08-17, 13:24   Miłość

Miłość - wymysł dla mas ludzi którzy boją się samotności ? A może którzy w nią tak naprawdę nie wierzą tyle gadania o chemi miedzy ludźmi a przecież to wszystko odbywa się w naszych głowach, mózg jest za to odpowiedzialny to on jest przyczyną wszystkich radości, smutków, żalów i innych uczuć. To on podtrzymuje nas przy życiu to on nadaje odpowiednie tempo sercu, jest odpowiedzialny za to czujemy, to on powoduje ze ludzie się zakochują popadają w zachwyt i są "otumanieni" tym uczuciem. Ale czy jest ono prawdziwe ? Czy istniało by gdyby nie mózg. Po co ono jest ? Czy jest ono takie szczęśliwe do końca ? Miłość - nie się ze sobą tyle pytań na które nie ma odpowiedzi, ludzie nie są w stanie na nie odpowiedzieć nawet najwięksi naukowcy nigdy do tego nie dojdą bo i po co przecież za to odpowiedzialna jest jedna substancja a jak by zablokować jej wytwarzanie co wtedy by się stało ? Nie było by miłości na świecie ? Ale czy było by to takie złe? Może ludzie nie mieli by dołów, problemów, nie było nieszczęśliwych związków, nieszczęśliwych kobiet, mężczyzn i dzieci które cierpią przez rodziców którzy nie czują tego- tego co jest przez ludzi - masę - nazwane miłością ale nikt tak naprawdę nie wie co to jest. Przecież nie widać tego może jedynie czuć podobno w sercu ale przecież to miesień który odpowiada za pompowanie krwi od serce jest pompą która napędza obieg krwi za nic innego nie odpowiada to mózg wszystkim steruje także tym co nazywamy miłością, to on nami steruje ale dlaczego nie możemy go opanować, zaprogramować żadne techniki nie są w stanie tego zrobić nawet tak zachwalane NLP. LSD.
alchemik 

Wysłany: 06-08-17, 15:11   

'Milosc' kobieta - mezczyzna to jedynie ograniczenie bezwarunkowej milosci.
Ta ktora przynosi cierpienie opiera sie na potrzebie wsparcia i wzajemnym uzaleznieniu (fizycznie poprzez hormony) dwoch nieswiadomych osob. To czysto chemiczne odurzenie/uzaleznienie, czesto mylone z prawdziwa miloscia. O tej milosci mowiac naukowcy.

Jest tez jednak i inna milosc. Milosc bezwarunkowa. Nie ogranicza sie tylko do drugiej osoby, lecz obejmuje wszystko i wszystkich. To milosc o ktorej naucza jezus, mowiac: Miluj swoich nieprzyjaciol. Jest to tez bezposrednia konsekwencja swiadomosci jednosci stworzenia. To milosc, ktora ma sie w sobie, niezaleznie od tego czy ma sie akurat partnera czy nie. Ta milosc nic nie wymaga, wiec i nie cierpi kiedy tego nie dostaje.
To milosc ludzi wolnych.
igor 
Site Admin

Wysłany: 06-08-17, 15:31   

:) no nieźle to ująłeś.
Warto dodać że każdy jest zdolny do tej drugiej Miłości.
Brak jej odczuwania jest właśnie w systemach rozwoju świadomości nazywany uśpieniem.

W obliczu Tej Miłości wszystko co 99% populacji ludzkiej odczuwa, to marność. Także z tego absolutnego punktu widzenia, te wszystkie odczucia można nazwać wtedy cierpieniem - łącznie z najwspanialszymi zauroczeniami.

Doznanie jest kompletnie nie do opisania :) - Nie ma punktów odniesień.
To dlatego ludziom którzy liznęli tej Miłości przez głęboką medytację, czy LSD, tak odwala i dokonują stopniowego przewartościowania rzeczywistości - odejścia od kultu materii, rzeczy przemijalnych.
alchemik 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-17, 15:43   

No wlasnie - i tej milosci wlasnie mozna doswiadczyc podczas tripu LSD. I wtedy widac, ze zauroczenie to tylko biologiczny mechanim, czlowiek staje sie swiadomy dzialania hormonow sterujacych 'zakochaniem'.
Animka 
...bo Jestem...
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-17, 19:48   

igor napisał/a:[quote]
każdy jest zdolny do tej drugiej Miłości.
[/quote]

kazdy Jest miłoscią...

a tą pierwsza ?milość" co opisujecie wolę nazywać zakochaniem, znaczy sie uzaleznieniem :D zwal jak zwal, ale śmieszni są zakochani ludzie, rozbrajają mnie :lol:
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-17, 21:05   

Animka napisał/a:[quote]
śmieszni są zakochani ludzie, rozbrajają mnie
[/quote]


No cio Ty Animciu? :D Zakochani są cudowni! Pełni energii, motywacji.. ech.. sama to wiem - kocham być zakochaną - wiem, że żyje wtedy! :)

A Tobie się jeszcze trafi - zobaczysz i będziesz się śmiała z Siebie :P
Animka 
...bo Jestem...

Wysłany: 06-08-17, 22:22   

Bapaszka napisał/a:[quote]
wiem, że żyje wtedy!
[/quote]



ja tam teraz też żyję... :lol: a nic mi o doladowaniu serotoniną, kilu pochodnych amfy i jeszcze paru dopalaczy wyprodukowanych w mojej mozgownicy nie wiadomo :D

I nie mów, ze Ciebie zakochani nie rozbrajają...hehe swiata poza sobą nie widzą :lol:
znam to z autopsji :lol:
geminus 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-17, 22:45   

Animka
[quote]Cytat:
I nie mów, ze Ciebie zakochani nie rozbrajają...
[/quote]
Jak ktoś ma umysł dzieciaka ,pełnego wyobrażeń ,to tego nie zakuma :lol:
Do niewłaściwej osoby takie rozmowy ;)
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-17, 23:13   

Animka napisał/a:[quote]
ja tam teraz też żyję...
[/quote]

hmmm, ale żyłaś i przed tem :mrgreen: i fajnie było :* , bo znasz to z autopsji :twisted:

Animka napisał/a:[quote]
I nie mów, ze Ciebie zakochani nie rozbrajają...hehe swiata poza sobą nie widzą
[/quote]

Miło się na takich patrzy i nie każde zakochanie kończy się fiaskiem, czego Tobie życzę kiedyś doświadzczyć - zasługujesz na to, a młoda jesteś więc mam pewność, że kiedyś wspomisz moje słowa :browar:
igor 
Site Admin
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-18, 16:15   

Wracając do sedna....
Gruby, mógłbyś się odnieść, albo napisać co w Twojej wypowiedzi jest najważniejsze - cięzko się skupić na całości i mnogości tych pytań.
Barbie 
Barbie
Wysłany: 06-08-19, 19:08   

Miłość jest sercem całości, kiedy serce stanie...wszystko staje się zbęde i bezużyteczne....
Jeżeli uważasz , że miłość jest w ogóle nie potrzebna to..rozumiem , że pogoń za pieniędzmi, wiedzą , rozrywakami pochałania całe twoje życie >>>
Wyobraź sobie...jest słoneczna jesień, siedzisz sam/a w pokoju nagle chhwytasz za słuchawke dzwonisz do przyjaciół , kolegów itp. okazuję się że wszyscy znaleźli swoją drugą połówkę a ty chcesz koniecznie wyjśc chociażby na spacer...pozostały tylko osoby które dla ciebie praktycznie nic nie znaczyły, z którymi miałes problemy z dogadaniem się...Wtedy dostrzegasz , że czegoś ci brakuje...a może kogoś ???
Kogoś kto w sytuacjach , gdy masz doła...pozwoli ci sie wypłakac na swoim ramieniu....(bo tylko osoby kochające na to zezwalają...inni którzy cie nie rozumieja bede prosili cie abyś przestał/a bo szkoda łez), rano gdy sie budzisz i widzisz koło siebie ukochaną osobę :) pojawia ci sie usmiech na twarzy :) a nie obojetne spojrzenie ....to ta klejna/y...warto sie nad tym zastanowić a wtedy bedzie wiadomo czym jest miłośc.
Miłość jest czymś co pozwala nam życ , bez niej człowiek uschnie jak bez wody....może nie zawsze jest jets tak jakbyśmy chcieli ale cóż....życie jest brutalne ::)
Animka 
...bo Jestem...
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-19, 21:34   

Barbie napisał/a:[quote]
życie jest brutalne :
[/quote]

to ja sie nie dziwię już, ze w podpisie -skad jesteś- masz wpisane to co wpisane

lol.gif
Plik ściągnięto 7020 raz(y) 515 Bajtów

Barbie 
Barbie
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-20, 15:40   

Zycie jest brutalne, ale zabawne :D :D:D
Nie wiem czy wiesz..Piekło jest symbolem kuszenia :D :D:D
Gruby 

Wysłany: 06-08-21, 01:53   

Bapaszka napisał/a:[quote]
Zakochani są cudowni! Pełni energii, motywacji.. ec
[/quote]


Mówisz o szczęśliwej miłości i jednocześnie pomijasz ta nieszczęśliwa i robisz błąd. Nie ma do końca szczęśliwej miłości - jest to nie możliwe bądźby realistami.


Barbie napisał/a:[quote]
Miłość jest sercem całości
[/quote]


Co ?? To bez miłości nie dało by się żyć - wybacz ale to bzdura.


Barbie napisał/a:[quote]
Jeżeli uważasz , że miłość jest w ogóle nie potrzebna to..rozumiem , że pogoń za pieniędzmi, wiedzą , rozrywakami pochałania całe twoje życie >>>
[/quote]


Jeżeli nie ma miłości to te inne rzeczy tez nie mają sensu - przynajmniej dla mnie.


Barbie napisał/a:[quote]
Wyobraź sobie...jest słoneczna jesień, siedzisz sam/a w pokoju nagle chhwytasz za słuchawke dzwonisz do przyjaciół , kolegów itp. okazuję się że wszyscy znaleźli swoją drugą połówkę a ty chcesz koniecznie wyjśc chociażby na spacer...pozostały tylko osoby które dla ciebie praktycznie nic nie znaczyły, z którymi miałes problemy z dogadaniem się...Wtedy dostrzegasz , że czegoś ci brakuje...a może kogoś ???
[/quote]


I co chcesz tym udowodnić ? Jakie to ma znaczenie czy jest jesień, lato czy zima. Jeżeli pisałaś to do mnie to w ogóle tekstu nie zrozumiałaś...


[quote]Cytat:
Kogoś kto w sytuacjach , gdy masz doła...pozwoli ci sie wypłakac na swoim ramieniu....(bo tylko osoby kochające na to zezwalają...inni którzy cie nie rozumieja bede prosili cie abyś przestał/a bo szkoda łez), rano gdy sie budzisz i widzisz koło siebie ukochaną osobę pojawia ci sie usmiech na twarzy a nie obojetne spojrzenie ....to ta klejna/y...warto sie nad tym zastanowić a wtedy bedzie wiadomo czym jest miłośc.
[/quote]


Spoko a jak to wszystko pryśnie w jednej sekundzie to już nie wiesz czym jest miłość. Potrzebujesz aż takich momentów żeby dowiedzieć się czym jest miłość albo żeby ją poczuć ? Bez budzenia się przy czyimś boku nie ma już miłości nie możesz jej poczuć ?

Co do płakania jak masz doła to możesz się wypłakać przyjacielowi. Osoba kochająca jeżeli powie Ci żebyś przestała płakać bo nie warto to znaczy ze cię nie rozumie looool chyba cos pomyliłaś.

Barbie napisał/a:[quote]
Miłość jest czymś co pozwala nam życ , bez niej człowiek uschnie jak bez wody....może nie zawsze jest jets tak jakbyśmy chcieli ale cóż....życie jest brutalne :
[/quote]


Wiele osób jakoś żyje bez miłości i bardzo dobrze funkcjonuje. Zresztą żyjemy w takich czasach gdzie dla ludzi miłość jest nie wielką wartością i nie dbają o nią.

igor napisał/a:[quote]
Gruby, mógłbyś się odnieść, albo napisać co w Twojej wypowiedzi jest najważniejsze - cięzko się skupić na całości i mnogości tych pytań.
[/quote]


Dla mnie jest wszystko ważne bo jak było by inaczej to nie pisał bym tych pytań.

W momencie rozmawiania o miłości zostawcie w spokoju wszystkie substancje psychoaktywne bo rozmawiając o tym zjawisku można sobie jedynie po teoretyzować.

O miłość trzeba dbać i to jest fakt z któremu nikt nie zaprzeczy, wymaga ona wielu poświęceń nawet tego co jest dla nas w danej chwili czy w danym okresie życia ważne. Miłość rządzi się swoimi zasadami ale trzeba mieć tez i swoje żeby ona przetrwała i była szczęśliwa. Niestety żyjemy w takich czasach gdzie większość ludzi nie ma takich zasad albo ignoruje zasady którymi rządzi się miłość i niestety część z nich trzeba spełnić żeby być szczęśliwym.

Miłość jest czymś bardzo specyficznym, specyficznym przeżyciem, zapewne są różne zdarzenia których jedni nie przezywali a inni po kilka razy ale miłość jest tym „zdarzeniem” które na pewno każdy choć raz przeżył może nie był tego do końca świadomy bo nie był na to przygotowany albo nie dojrzał do tego. Wiele związków opiera się na miłości ale tej która przejawia się w łóżku.

A faktem jest ze związek który nie jest zbudowany na miłości i zaufaniu rozpadnie się prędzej czy później bo przez łóżko nikt nie zbuduje zaufania, zresztą w takim związku nie ma mowy o miłości a raczej o fascynacji wyglądem danej osoby no można się jeszcze pokusić o zauroczenie ale ono mija i ludzie się rozchodzą i cierpią. Tyle ze później mówią ze cierpią przez miłość.

Związek który jest zbudowany na prawdziwej miłości no i zaufaniu( jak by nie było są to dwa podstawowe czynniki które gwarantują przetrwanie w związku – przynajmniej dłuższy okres czasu) może wiele przetrwać i być szczęśliwy i tak człowiek po rozpadzie związku może powiedzieć ze jest nie szczęśliwy przez tą miłość.

Ale jak by nie było wszystko to odbywa się na poziomie mózgu to on tym steruje i wydaje polecenia do wydzielania odpowiednich substancji które są odpowiedzialne za takie a nie inne przeżycia.
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-21, 02:13   

Gruby napisał/a:[quote]
Mówisz o szczęśliwej miłości i jednocześnie pomijasz ta nieszczęśliwa i robisz błąd.
[/quote]

Gruby, czytaj uważnie; ja piszę o ZAKOCHANYCH, więc nie popełniam błędu, tylko opisuję moje spostrzeżenia i wyrażam moją opinię. Pamiętaj, że miłość niejedno ma imię jak i formę i treść. :)

Gruby napisał/a:[quote]
Nie ma do końca szczęśliwej miłości - jest to nie możliwe bądźby realistami.
[/quote]

Jest, kiedy pojmiemy, że nie jest Ona tylko samym zakochaniem. :wink: Jest czymś więcej niż romans.

A ja napewno nie jestem realistką - jestem idealistką - wierzę, że mój czas nadejdzie - zakocham się po uszy jak małolata w cudownym księciu i będziemy żyli długo i szczęśliwie! :D
alchemik 

Wysłany: 06-08-21, 11:50   

Gruby napisał/a:[quote]

A faktem jest ze związek który nie jest zbudowany na miłości i zaufaniu rozpadnie się prędzej czy później bo przez łóżko nikt nie zbuduje zaufania, zresztą w takim związku nie ma mowy o miłości a raczej o fascynacji wyglądem danej osoby no można się jeszcze pokusić o zauroczenie ale ono mija i ludzie się rozchodzą i cierpią. Tyle ze później mówią ze cierpią przez miłość.
[/quote]


No i wlasnie o to chodzi - o naduzycie slowa 'milosc'. Jest przez to zupelne pomieszanie. O milosci pisze zarowno Fromm jak i 'bravo'. Mowi o niej Jezus i marzy o ksieciu. A sa to zupelnie inne rzeczy. Tak wiec mamy konkretne braki na poziomie jezyka. I stad caly ten zamet i nieporozumienia.

Tak wiec zanim zaczniemy warto zadac sobie pytanie o jaka konkretnie milosc chodzi - czym jest dla Ciebie prawdziwa 'milosc'?

Zeby jeszcze bardziej namieszac, taki fragmencik:

'True communication is communion" - the realisation of oneness which is love. Usually this is quickly lost again, unless you are able to stay present enough to keep the mind of its old patterns. As soon as the mind and mind identification return you are no longer yourself but the mental image of yourself, and you start playing games and roles again to get your ego needs met. You are a human mind again, pretending to be a human being, interacting with another mind, playing drama called 'love'.

Gruby napisał/a:[quote]

Związek który jest zbudowany na prawdziwej miłości no i zaufaniu( jak by nie było są to dwa podstawowe czynniki które gwarantują przetrwanie w związku – przynajmniej dłuższy okres czasu) może wiele przetrwać i być szczęśliwy i tak człowiek po rozpadzie związku może powiedzieć ze jest nie szczęśliwy przez tą miłość.
[/quote]


Zwiazek sie rozpada, kiedy ludzie przestaja byc razem i sa bardziej osobno. Wtedy staja sie pasazerami swojego zwiazku toczacego sie wlasnym tempem, albo zaczynaja walczyc o kierownice. Dopoki jest im podrodze to jakos sie kreci - problem zaczyna sie kiedy kazde z nich (ego) chce jechac w inna strone. W pewnym momencie ktos mowi 'ja wysiadam'.

Sam dlugo czekalem na kobiete, z ktora bede mogl dzielic zycie. Znalazlem ja i cudownie jest odkrywac razem nowe rzeczy, inspirujac sie nawzajem.

I piszesz, ze 'wiekszosc' nie dba o milosci. I co z tego? Nigdy nie bylem wiekszoscia i nigdy nie bede. Dlaczego mialbym wiec tam szukac tam swojej partnerki?


Gruby napisał/a:[quote]

Ale jak by nie było wszystko to odbywa się na poziomie mózgu to on tym steruje i wydaje polecenia do wydzielania odpowiednich substancji które są odpowiedzialne za takie a nie inne przeżycia.
[/quote]


No nie do konca - juz sama swiadomosc uczuc (bo to sa wlasnie te substancje) sprawia ze przestaja one Toba rzadzic. Tak wiec nie wszystko co robimy to 'substancje w mozgu'.
Bapaszka 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-21, 16:42   

Jest miłość i jest zakochanie - połącz jedno z drugim i będziesz miał raj na ziemi :D
Acha, dodam, że ja wciąż piszę o miłości w "związkach", bo ta WZNIOSŁA powinna w nas być zawsze - z Jej źródła przecież przybliśmy na Ziemię. :*
alchemik 

Wysłany: 06-08-21, 16:59   

[quote]Cytat:
Jest miłość i jest zakochanie - połącz jedno z drugim i będziesz miał raj na ziemi
[/quote]


mam wrazenie, ze zakochanie wyklucza prawdziwa milosc, bo pochodza one z innych plaszczyzn. Zakochanie sie jest cielesne, na poziomie emocji a milosc jest duchowa.

A co z tzw. miloscia bez wzajemnosci? Kolejna pomylka jezykowa, nie majaca wiele wspolnego z prawdziwa miloscia - ta powinna byc otwarta na drugiego, pelna empatii - latwo dostrzec wtedy druga osobe i to co ona naprawde czuje. Inaczej mamy lekka forme projekcje i zaslepienie, a czesto tez lekka obsesje.

Tak wiec bardziej kwalifikuje sie do 'zakochania' - czasowej dysfunkcji mozgu ;)
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-21, 17:33   

Alchemik
[quote]Cytat:
mam wrazenie, ze zakochanie wyklucza prawdziwa milosc, bo pochodza one z innych plaszczyzn. Zakochanie sie jest cielesne, na poziomie emocji a milosc jest duchowa.
[/quote]

No to masz wrażenie, ale ja mam inne zdanie. ;) Zakochanie nie zawsze jest tylko cielesne, ba - czasem nawet może być duchowe - pomyśl. Zakochanie, to też może być fascynacja duchem drugiej istoty, a cielesność to tylko hormony - pociąg seksualny, którzy często mija chociaż nie musi na zawsze - nawet i tę sferę można "odnawiać" jak się potrafi - jak się kocha prawdziwie :)

Zakochać się można też w podróży kosmicznej - w sensacji wolności itp, już nie wspomnę sztuk pięknych.

Zakochać można się w Bogu, w liderze, guru itp.

[quote]Cytat:
A co z tzw. miloscia bez wzajemnosci? Kolejna pomylka jezykowa, nie majaca wiele wspolnego z prawdziwa miloscia - ta powinna byc otwarta na drugiego, pelna empatii - latwo dostrzec wtedy druga osobe i to co ona naprawde czuje. Inaczej mamy lekka forme projekcje i zaslepienie, a czesto tez lekka obsesje.
[/quote]

A tu to tak - też podobnie myślą, ale "bez wzajemności", to właśnie jest, kiedy mowa o zakochaniu z oczekiwaniem spełnienia - z regóły właśnie miłość romantyczna w pojęciu współczesnym - nie mylmy z tą z okresu minionego..

A brak empatii jest zawsze dowodem egoizmu, co raczej wyklucza szansę na powstanie miłości "wzniosłej" - taka jest moja opinia. :)

[quote]Cytat:
Tak wiec bardziej kwalifikuje sie do 'zakochania' - czasowej dysfunkcji mozgu
[/quote]

E tam, zaraz dysfunkcja - człowiek ma mózg i to służy wielu celom. Pomyś o projekcji duszy na umysl - taka kolejność wróży coś magicznego. ale po co mi pisać - zaraz jaki mundry bolek na mnie wsiądzie po polsku i znów będzie brak miłości i tyle... :(

Pozdrawiam
alchemik 

Wysłany: 06-08-21, 18:28   

Bapaszka napisał/a:[quote]
Zakochanie, to też może być fascynacja duchem drugiej istoty,
[/quote]


No wlasnie nie jestem pewien - zakochanie to nie fascynacja - endorfinki (tez chyba hormony) wydzielaja sie w glowie kiedy pomyslimy lub jestesmy w towarzystwie drugiej osoby. Jest swietnie, 10cm ponad chodnikami, glowa w skowronkach itp itd. Efekt utrzymuje sie czas jakis. Zeby znowu poczuc to 'szczescie' trzeba sie spotkac z druga osoba (czasami wystarczy sobie o niej przypomniec). Dziala to w sumie podobnie jak heroina czy inne uzalezniajace narkotyki. W przypadku odrzucenia/ rozlaki wystepuje caly zestaw objawow abstynencyjnych az do prob samobojczych. To wlasnie mam na mysli mowiac o fizycznosci zakochania. Ma to niewiele wspolnego z duchowoscia. Z seksualnoscia tez nie - pociag to tez chemia ale inna niz zakochanie.

Czy mozna sie w ten sposob 'zakochac' w sztuce, nie mowiac nawet o 'bogu'?
juz raczej obsesyjke religijna mozna zalapac. w dzisiejszym zlaicyzowanym swiecie sa to stalkerzy i celebrities.
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-21, 18:42   

alchemik napisał/a:[quote]
No wlasnie nie jestem pewien - zakochanie to nie fascynacja - endorfinki (tez chyba hormony) wydzielaja sie w glowie kiedy pomyslimy lub jestesmy w towarzystwie drugiej osoby.
[/quote]

Nie jesteś pewnien, ale ja powiem, że fascynacja to nie zawsze feromony czy jak to zwał i nie w głowie się wydzielają tylko pewnie tarczyca tym kieruje ;) , ale kiedy zakochanie jest bardzie "wzniosłe", to nie musi to być efekt „wydzielin”, a może być to czysta sprawa energii DUCHA, nie mylmy z duszą!!!

Jednak skończę ten temat, bo może jest rozbieżność w terminologii i mylimy pojęcia? Jak ja piszę o zakochaniu się w Bogu, nie mam na myśli żadnej religii a tym bardziej "obsesyjki" a że temat ma już w sobie porównania do narkotyków, to tym bardziej dyskusja utrudniona, bo idzie ponownie w jednym kierunku…

Dodam tylko, że seks może mieć działanie na ducha (energia!), a duchowość nie musi być obecna chociaż czemu nie? A dusza? Ona jest obecna zawsze i wszędzie tylko często rozum wybiega pierwszy i reaguje, bo się boi istnieć w oderwaniu i tyle.

Pozdrawiam
igor 
Site Admin

Wysłany: 06-08-22, 10:15   

alchemik napisał/a:[quote]
No wlasnie nie jestem pewien - zakochanie to nie fascynacja -
[/quote]

Wg mnie zakochanie jest rodzajem fascynacji.
Należy też odróżnić zakochanie od uzależnienia od zakochania. Można czuć, że jest wspaniale z kimś, ale można też jednocześnie wiedzieć, że to złudzenie i przywiązywanie się do niego spowoduje w przyszłości przykrość (detox).

Bapaszka napisał/a:[quote]
Nie jesteś pewnien, ale ja powiem, że fascynacja to nie zawsze feromony czy jak to zwał i nie w głowie się wydzielają tylko pewnie tarczyca tym kieruje
[/quote]

Bapaszka, fascynacja zawsze jest nietrwała i wynika z jazdy po naturalnych narkotykach :)

Bapaszka napisał/a:[quote]
Jednak skończę ten temat, bo może jest rozbieżność w terminologii i mylimy pojęcia? Jak ja piszę o zakochaniu się w Bogu,
[/quote]

To także rodzaj obsesji. Wszystko czemu towarzyszą emocje, nie jest miłością.

Bapaszka napisał/a:[quote]
Dodam tylko, że seks może mieć działanie na ducha (energia!)
[/quote]

To działanie to efekt zdjęcia uwarunkowania podczas seksu. Zdjęcie uwarunkowania powoduje poglębienie świadomości (ocieranie się o to co wypierane na codzień). Po co to tłumaczyć w bardziej złożony sposób?

[ Dodano: 22 Sie 2006 09:17 am ]
alchemik napisał/a:[quote]
Dopoki jest im podrodze to jakos sie kreci - problem zaczyna sie kiedy kazde z nich (ego) chce jechac w inna strone. W pewnym momencie ktos mowi 'ja wysiadam'.
[/quote]


I wtedy okazuje się, że to było przywiązanie a nie Miłość.

[ Dodano: 22 Sie 2006 09:21 am ]
Gruby napisał/a:[quote]
Ale jak by nie było wszystko to odbywa się na poziomie mózgu to on tym steruje i wydaje polecenia do wydzielania odpowiednich substancji które są odpowiedzialne za takie a nie inne przeżycia.
[/quote]

No tak tak, tylko chodzi o to, że Miłość (ta prawdziwa), to właśnie efekt braku przywiązania do czegoś lub kogoś (na głębszym poziomie jakiegoś swojego przekonania).

Brak przywiązania prowadzi do uczucia Wolności (Miłości do wszystkiego). To nie jest tak, że czując Miłość czuje się coś dodatkowego. Właśnie nie czuje się przywiązania, popędów, lęku i to jest najpiękniejsze na świecie.

Na tym polega absolutny punkt widzenia. Każdy jest Buddą, tylko z powodu swojego uwarunkowania o tym nie wie (nie wie co to jest uczucie Wolności/Miłości).
alchemik 

Wysłany: 06-08-22, 11:16   

Bapaszka napisał/a:[quote]
Nie jesteś pewnien, ale ja powiem, że fascynacja to nie zawsze feromony czy jak to zwał i nie w głowie się wydzielają tylko pewnie tarczyca tym kieruje
[/quote]


Bapaszka - zrob sobie powtorke z 'What the bleep' - scene wesela pamietasz? Nie tarczyca tylko cialo migdalowate. I nie chodzi o zadne feromony tylko o emocje od ktorych takze mozna sie uzaleznic / uwarunkowac.

Bapaszka napisał/a:[quote]
kiedy zakochanie jest bardzie "wzniosłe"
[/quote]

...to juz nie nazywa sie zakochaniem. Zakochanie to wlasnie ten milosny high i bycie w skowronkach na mysl o ukochanym. Bardziej wzniosla to jest juz milosc.

Bapaszka napisał/a:[quote]
a że temat ma już w sobie porównania do narkotyków
[/quote]

coz - to te same mechanizmy w mozgu - w przypadku narkotykow sa one tylko wzmocnione. Znowu polecam powtorke z 'What the bleep'.

Bapaszka napisał/a:[quote]
Jak ja piszę o zakochaniu się w Bogu, nie mam na myśli żadnej religii a tym bardziej "obsesyjki"
[/quote]

Uzywasz zlych slow. Niewatpliwie w biblii jest wiele osob, ktore 'kochaja' Boga - zadna jednak nie nazywa tego zakochaniem. Chocby dlatego, ze podstawowa cecha zakochania jest jego nietrwalosc. A jak cos jest nietrwale to raczej fascynacja.

igor napisał/a:[quote]

Wg mnie zakochanie jest rodzajem fascynacji.
[/quote]


Nie - fascynacja to tez emocja, ale inna niz zakochanie. Fascynacja moze byc wiedza, nauka, hobby. To bycie pod urokiem abstrakcji. Z drugiej strony mamy fascynacje drugim czlowiekiem - ale to tez raczej silnym archetypem danej osoby. Tak wiec znowu abstrakt.

I jest to inna mieszanka chemiczna niz zakochanie. Inaczej sie to czuje :)

igor napisał/a:[quote]
Wszystko czemu towarzyszą emocje, nie jest miłością.
[/quote]


Mocno powiedziane - cos w tym jest.

igor napisał/a:[quote]
alchemik napisał/a:
Dopoki jest im podrodze to jakos sie kreci - problem zaczyna sie kiedy kazde z nich (ego) chce jechac w inna strone. W pewnym momencie ktos mowi 'ja wysiadam'.


I wtedy okazuje się, że to było przywiązanie a nie Miłość.
[/quote]


Tyle ze milosc to nie jest constans - to stan ktory trzeba nieustannie pielegnowac. Trzeba chciec byc razem, byc jednoscia. Inaczej zwycieza ego i mamy wlasnie sytuacje - dwie osoby w autobusie. Chodzilo mi tu oto zwykla zbieznosc interesow.

igor napisał/a:[quote]


Brak przywiązania prowadzi do uczucia Wolności (Miłości do wszystkiego). To nie jest tak, że czując Miłość czuje się coś dodatkowego. Właśnie nie czuje się przywiązania, popędów, lęku i to jest najpiękniejsze na świecie.
[/quote]


I wlasnie dzieki temu mozemy zaakceptowac swiat takim jakim jest. A akceptacja to podstawowa skladowa Milosci.

igor napisał/a:[quote]

Na tym polega absolutny punkt widzenia. Każdy jest Buddą, tylko z powodu swojego uwarunkowania o tym nie wie (nie wie co to jest uczucie Wolności/Miłości).
[/quote]


amen :)
igor 
Site Admin

Wysłany: 06-08-22, 11:28   

alchemik napisał/a:[quote]
..to juz nie nazywa sie zakochaniem. Zakochanie to wlasnie ten milosny high i bycie w skowronkach na mysl o ukochanym. Bardziej wzniosla to jest juz milosc.
[/quote]

miłość, czy Miłość? Miłość nie jest wzniosła sama w sobie. Fakt że człowiek odblokowany/przebudzony jest cały czas w stanie ogromnego pobudzenia, podobnego do zauroczenia. Ale też się do niego nie przywiązuje i dlatego ono trwa...

alchemik napisał/a:[quote]

Uzywasz zlych slow. Niewatpliwie w biblii jest wiele osob, ktore 'kochaja' Boga - zadna jednak nie nazywa tego zakochaniem. Chocby dlatego, ze podstawowa cecha zakochania jest jego nietrwalosc.
[/quote]

Właśnie - trwałe może być tylko głębokie przekonanie - czyli silny wzorzec, który się przejawia w życiu na każdym kroku. I to jest własnie nazywane w Biblii miłością do Boga.

alchemik napisał/a:[quote]
I jest to inna mieszanka chemiczna niz zakochanie. Inaczej sie to czuje
[/quote]

Pytanie jakie są składniki tych 2 mieszanek :) Wg mnie zawierają ten sam czynnik, ale wbogacony czymś jeszcze. Ale nie wiem czym.

alchemik napisał/a:[quote]
Tyle ze milosc to nie jest constans - to stan ktory trzeba nieustannie pielegnowac. Trzeba chciec byc razem, byc jednoscia. Inaczej zwycieza ego i mamy wlasnie sytuacje - dwie osoby w autobusie. Chodzilo mi tu oto zwykla zbieznosc interesow.
[/quote]

Hmm, ale to czy trzeba go nieustannie pielęgnować, nie oznacza jakiegoś konfliktu ?
Wg mnie to chyba jest tak, że jak już umiesz czuć w sobie Miłość, to jest to trwałe (zmiana w EGO na najbardziej podstawowym poziomie).

Ten akt pielęgnowania to raczej ciągle jeszcze akt reprogramowania się.

alchemik napisał/a:[quote]
amen Smile
[/quote]

Alleluja!
Animka 
...bo Jestem...
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 11:43   

powiem prawdę...wziełabym udział w dyskusji ale jak tak tniecie te posty to mi sie czytac nie chce :lol:
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-22, 11:46   

alchemik napisał/a:[quote]
Bapaszka - zrob sobie powtorke z 'What the bleep' - scene wesela pamietasz? Nie tarczyca tylko cialo migdalowate. I nie chodzi o zadne feromony tylko o emocje od ktorych takze mozna sie uzaleznic / uwarunkowac.
[/quote]

Drogi Alchemiku! Byc moze masz moje "dobro" na uwadze i usilnie pragniesz mnie czegos nauczyc, ale uwierz - trud daremny, poniewaz ja mam wlasne zdanie i punkt widzenia i powinienes to respektowac w DYSKUSJI!

A co do termonilogii, to moze sa pewne roznice wynikajae z faktu, ze nie uzywam jeyzka polskiego na codzien od ponad cwierc wieku, ale rozum mi jeszcze nie szwankuje ani logika, wiec wybacz, ale dalsze nauki Twoje jak i Igora czy kilku innych new age'owo zaklinowanych pomine, lacznie z madrosciami filmiku "Bleep, bleep, nobody's home", ktore dla poniektorych staly sie biblia :mrgreen: , bo mam powazniejsze zrodla wiedzy oraz prawdziwa Biblie w zasiegu reki zawsze. :lol:

Amen
alchemik 

Wysłany: 06-08-22, 12:30   

Bapaszka napisał/a:[quote]
Byc moze masz moje "dobro" na uwadze i usilnie pragniesz mnie czegos nauczyc,
[/quote]


Projekcja.

Chodzilo mi o zwyczajne mylenie faktow. Co do slownictwa to wiem ze moze cie sie mylic i jest to zupelnie zrozumiale wiec nie wiem po co to tlumaczenie sie.

Co do 'what the bleep' to o ile mozna sie czepiac wielu fragmentow tego filmu to czesc o emocjach jest jak najbardziej sensowna.

[ Dodano: Wto Sie 22, 2006 12:39 pm ]
igor napisał/a:[quote]

alchemik napisał/a:
Tyle ze milosc to nie jest constans - to stan ktory trzeba nieustannie pielegnowac. Trzeba chciec byc razem, byc jednoscia. Inaczej zwycieza ego i mamy wlasnie sytuacje - dwie osoby w autobusie. Chodzilo mi tu oto zwykla zbieznosc interesow.

Hmm, ale to czy trzeba go nieustannie pielęgnować, nie oznacza jakiegoś konfliktu ?
Wg mnie to chyba jest tak, że jak już umiesz czuć w sobie Miłość, to jest to trwałe (zmiana w EGO na najbardziej podstawowym poziomie).

Ten akt pielęgnowania to raczej ciągle jeszcze akt reprogramowania się.
[/quote]


Dalo mi to troche do myslenia.
To chyba raczej tak jak z medytacja - nie chodzi o jakies nakrecanie sie tylko bycie wspolnie z druga osoba. Czasami mozna 'zapomniec' o tym co wazne.
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-22, 12:50   

alchemik napisał/a:[quote]
Chodzilo mi o zwyczajne mylenie faktow. Co do slownictwa to wiem ze moze cie sie mylic
[/quote]

Nie myle faktow ani slownictwa tylko moze czasem operuje inna terminologia! Nie wmawiaj mi juz nic wiecej i nie przekrecaj moich slow, bo to wlasnie jest projekcja i brak kultury i respektu! :evil:

Nic mi tu nie udowodnisz poza tym, ze nie umiesz DYSKUTOWAC i dlatego koncze dalsze rozmowy, bo dupciolizanie i naginanie sie do postawy adwersarza mnie nie interesuje - od tego sa inne fora, np. forum Panny Seiko vel Alkaida. :lol:

Amen, znaczy Amen - kumasz :D
alchemik 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 12:55   

Bosz ale ty jestes tepa

[ Dodano: Wto Sie 22, 2006 12:56 pm ]
plonk
Bapaszka 

Wysłany: 06-08-22, 13:04   

Ach jak pieknie oceniasz i projektujesz w watku o milosci! I kto tu jest tepy i ma emocje? :D

Nie mozesz komus wcisnac Swojego zdania to probujesz ponizyc, obrazic? Ktos moze powiedziec, ze zachowujesz sie jak cham, a ja twierdze, ze poprostu masz niska samoocene i kompleksy i dlatego sie wsciekasz jak ktos ma wlasne zdanie. :P

A ze ja nie mam problemow z ego, to pozwole Tobie napisac kolejny post abys czul, ze Twoje na wierzchu, bo w realu pewnie nikt Ci takiej szansy nie daje - aka - nie odpisze juz, nawet jak nabluzgasz jak Igor :twisted:
alchemik 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 13:30   

No to byla przerwa na reklame...

a wracajac do tematu...
jin kadana 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 13:37   

Miłość wg mnie jest sprytnym mechanizmem biologicznym, który potrafimy poddawać głebokiej symbolice oraz metaforyzacji, zas naczelną funkcją miłości jest możliwość fundowania rodziny.
alchemik 

Wysłany: 06-08-22, 13:41   

jin kadana napisał/a:[quote]
Miłość wg mnie jest sprytnym mechanizmem biologicznym, który potrafimy poddawać głebokiej symbolice oraz metaforyzacji, zas naczelną funkcją miłości jest możliwość fundowania rodziny.
[/quote]


czyli mechanizm zakochania w celach godowych, a milosci w celu ksztaltowania spoleczenstwa? Ale czy to milosc czy przywiazanie?
jin kadana 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 13:43   

No to jest pytanie gdzie sie kończy miłość a zaczyna przywiązanie. Podejżewam jednak, ze w dużej mierze jest to problem natury lingwistycznej :D
alchemik 

Wysłany: 06-08-22, 13:44   

jin kadana napisał/a:[quote]
Podejżewam jednak, ze w dużej mierze jest to problem natury lingwistycznej Very Happy
[/quote]


cale nasze myslenie jest problemem natury lingwistycznej :D

[ Dodano: Wto Sie 22, 2006 1:46 pm ]
Pisalismy tutaj tez o 'Milosci' - czyli tej bezwarunkowej. Jaka bylaby jej funkcja w ewolucji?
jin kadana 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 13:51   

ja nie za bardzo rozumiem pojęcie miłosci bezwarunkowej, miłośc bezwarunkowa to znaczy jaka?
alchemik 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 13:54   

poczytaj posty powyzej leniu ;)
jin kadana 
Wysłany: 06-08-22, 14:05   

hehehe sry :D

ok kukłem, piszesz:

"[...] Milosc bezwarunkowa. Nie ogranicza sie tylko do drugiej osoby, lecz obejmuje wszystko i wszystkich. To milosc o ktorej naucza jezus, mowiac: Miluj swoich nieprzyjaciol. Jest to tez bezposrednia konsekwencja swiadomosci jednosci stworzenia. To milosc, ktora ma sie w sobie, niezaleznie od tego czy ma sie akurat partnera czy nie. Ta milosc nic nie wymaga, wiec i nie cierpi kiedy tego nie dostaje.
To milosc ludzi wolnych."

No ale chyba się zgodzisz, że sposób przezżwania i natura odczucia miłości do partnerki lub "matki Twoich dzieci" jest odmienna od abstrakcyjnej miłości względem bliźniego - czyli wg mnie - jego umiłowania. Abstrakcyjnej dlatego, że jest to miłość do legionu, anonimowego, poza tym jest to milość założona. Czyli miłość nie wynikająca wg mnie z natury ludzkiej. Niezależne od dyskusji czy człowiek z natury jest dobry czy zły; pomijając po prostu ta kwestię. Śmiem twierdzić, że człowiek z natury nie kocha bliźniego tak jak to litera pisma świętego opisuje. Jest to wg mnie byt kulturowy, którego istnieniu nie zaprzeczam.

Naprawdę tutaj problematyka rozbija się o kwestie lingwistyczne, gdyż mówimy tutaj o zjawiskach, których natura i przezywanie sa odmienne. Elementem zaś wspólnym może byc conajwyżej cel, jakiś tam... zaś słowo jest jedno.

Ps. jakby co wróce do dyskusji, jutro pewne egzaminy mnei czekają :D
pozdro
Animka 
...bo Jestem...
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 20:01   

jin kadana napisał/a:[quote]
No ale chyba się zgodzisz, że sposób przezżwania i natura odczucia miłości do partnerki lub "matki Twoich dzieci" jest odmienna od abstrakcyjnej miłości względem bliźniego
[/quote]


jasne - jest odmienna bo odmienne są oczekiwania, to wszystko :D
jin kadana 
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 21:05   

no nie upraszczałbym aż tak bardzo
Animka 
...bo Jestem...
[avatar ukryty]
Wysłany: 06-08-22, 21:59   

jin kadana napisał/a:[quote]
no nie upraszczałbym aż tak bardzo
[/quote]


A dlaczego nie?
po co utrudniać i zawile pisac o czymś, co samo w sobie sprawia ludziom tyle trudności :)
ale jeśłi sie chce to można eleboraty walić na potęgę....moze i ja jakiś zapodam, jak mnie natchnie.
Barbie 
Barbie
Wysłany: 06-08-23, 01:02   

Gruby nie pisałam tego do Ciebie tylk ogólenie...
Zastanów się nad pewnym cytatem " Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułęś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej przez trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. . Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."
Uważam , że wystraczy zastanowic na tym co jest napisane wyżej ::)
Miłość jest treścia naszego istnienia...a czy jest szcześliwa czy nie różnie bywa...Czym było by zycie bez ziarnka goryczy...Czasami trzeba poznac jej smak , żeby zastanowic się nad jego sensem ;)
Jeżeli nadal sie wahasz to polecam książkę :arrow: "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam..." jest SUPER , a poza tym pozwala zrozumiec kilka rzeczy :)
A z tym płaczem chodziło mi o to, że "Pospolity przyjaciel nigdy nie widział Twojego płaczu...Prawdziwy przyjaciel ma ramiona przemkoniete twoimi łzami" przecięz to prawda więc nie wiem o co Ci chodziło :)
jin kadana 
Wysłany: 06-08-23, 13:46   

funkcja miłości bezwarunkowej,
sądze, że też ma swoje ewolucyjne podstawy, tego typu byty społeczne konstytuują systemy wartości, któe pozwalają człowiekowi integreować się w grupy niezależnie od podziałów etnicznych czy narodowościowych.

Oprócz struktur stricte społecznych i politycznych, jak państwo etc, które gromadzą bezmyślną gawiedź w zoorganizowane narody, są również byty kulturowe, które odnoszą się do wyższych zasobów ludzkiej wspólnoty. Myślę właśnie, że tym jest miłość bliźniego, to znaczy obdarowywanie zaufaniem, pomocą współczuciem troską etc drugiego człowieka na zasadzie kredytu zaufania tak, aby nie pojmować jak kiedyś obcego jako wroga, co szkodzi obopólnym interesom, tylko żeby zakłądać, iż jest to człowiek dobry, taki jak ja, z którego strony nic mi nie grozi.

Warto zwrócić uwagę, ze "wizja Jezusa" rodziła się w czasach skrajnej nienawiści między róznymi grupami etnicznymi i narodowosciowymi. Zupełnie jak dzisiaj.

Właśnie na drodze tej koncepcji miłości stoją inne społeczne problemy i to one ją dyskwalifikuja chociażby we współczesnym świecie, co jest dla mnie dobrym powodem, aby rozpatrywać bezwarunkową miłość do bliźniego w takich a nie innych kategoriach.

ps zjebałem egzamin spiewająco 3 raz w życiu jakiś egzamin mi nie poszedł. no ja pierd...nie jestem do tego przyzwyczajony
Animka 
...bo Jestem...

Wysłany: 06-08-23, 20:38   

to ja teraz wcisnę swoje 5groszy.


Bezwarunkowa miłosc różni się trochę od tego co często ludzie nazywaja miłością...
czesto jak spytam kogoś >czym dla Ciebie jest miłośc< to wymieniają milion róznych czynności, ktore kojarza im sie z miłością. A na pytanie o bezwarunkową miłosc widze strach w oczach, no bo jak to tak mozna kochać bez warunków? a jak ktos zdradzi, albo zrani, albo oszuka?..lepiej nic nie wiedziec o takiej miłości. fajniej jest mówić, ze sie czuje miłosć i ...no wlasnie i co?
co czujecie w tej miłosci?
co czujecie wobec dzieci?
wobec partnerów?
wobec rodziców? etc.
miłosć, czy strach i oczekiwania?
nie potępiam tego, też fajne- każdy doswiadcza to czego chce doswiadczać...
przyznam, ze również czuję strach na myśl, ze mogłabym utracić dziecko...ale to nie jest miłość...czas zacząć nazywać rzeczy po imieniu.

jin kadana, uważasz, ze upraszczam?
nie sądzę.
jest tyle odmian "miłości" ile oczekiwań...

A miłość bezwarunkowa to nie robienie czegoś....ale BYCIE.
Kocham nie za coś, nie dlatego ze w obcenosci tej drugiej osoby czuję się lepiej.
Kocham drugą osobę, bo kocham siebie i super jest razem przebywać i dzielić sie swoim snem :D
Bezwarunkowa miłość to taka kiedy nie chcę zmieniać całego świata, swojego partnera, dziecka czy przyjaciela i sąsiada...w tej milosci jest wolność i akceptacja.
jest szacunek dla wyborów drugiej osoby. Natomiast w zwiazkach opartych na przywiązaniu/uzaleźnieniu jest tendencja do kontrolowania drugiej osoby. Jest strach, że wybory partnera mogą być niekorzystne dla mnie więc chcę kontrolować tą osobę, aby nie czuć się skrzywdzonym.


Do tej pory moje zwiazki z ludźmi oparte byly na uzależnieniu a co za tym idzie strachu... nie na miłości, choć tak mi się wydawało.


Ps
jin kadana napisał/a:[quote]
3 raz w życiu jakiś egzamin mi nie poszedł. no ja pierd...nie jestem do tego przyzwyczajony
[/quote]

ja też nie jestem do tego przyzwyczajona
nei oblalam żadnego :P
geminus 

Wysłany: 06-08-23, 22:19   

Animka
[quote]Cytat:
Natomiast w zwiazkach opartych na przywiązaniu/uzaleźnieniu jest tendencja do kontrolowania drugiej osoby.
[/quote]

Władza Ego :)
Miłość i Władza
[quote]Cytat:
Do tej pory moje zwiazki z ludźmi oparte byly na uzależnieniu a co za tym idzie strachu... nie na miłości, choć tak mi się wydawało.
[/quote]


Ano ,poniżej cytat z powyższego linka ,bo nie chce mi sie pisać :)
"Nieznajomość siebie samego ,nie szanowanie siebie.Za takie życie płaci sie cierpieniem i niemoznością wybrnięcia z takiego układu.Mozna sie pocieszać ,ze nie jest tak żle........"
jin kadana 
Wysłany: 06-08-24, 07:23   

Animka napisał/a:[quote]
A miłość bezwarunkowa to nie robienie czegoś....ale BYCIE.
[/quote]


No kategoria "bycia" była jedną z pojemniejszych w XX wieku, w konsekwencji można powiedzieć, że jest to słowo wytrych. Przyjaźń to też bycie. Innym takim termienem jest obecność. Chodzi o to, że próbujemy miłość zawsze i wszędzie w jakiś sposób uchwycić słowami, potem sie okazuje, że te same słowa, które zresztą podczas definiowania wydają się niewystarczające, te same słowa dobrze określają inne stany.

Stąd właśnie język metaforyczny i symboliczny.


Animka napisał/a:[quote]
Kocham drugą osobę, bo kocham siebie i super jest razem przebywać i dzielić sie swoim snem
[/quote]


Pedofili też? Sutenerów też? Ludzi krzywdzących Ciebie i Twoich bliskich też?

Animka napisał/a:[quote]
Bezwarunkowa miłość to taka kiedy nie chcę zmieniać całego świata, swojego partnera, dziecka czy przyjaciela i sąsiada...w tej milosci jest wolność i akceptacja.
[/quote]


To też jest ciekawe. Większość ludzi kompletnie nie chce zmieniać świata, tymbardziej innych ludzi, można powiedzieć, że akceptują innych takimi jacy są, bo im po prostu wiszą, społeczeństwo, któe kompletnie nie przejmuje się samym sobą, bliźnim.

Jeżeli, ktoś chce popełnić samobójstwo i to jest jego wybór, bo źle się czuje to mam uszanować ten wybór, czy mam uszanować ale nie dopuścić, próbować wyperswadować, że nie jest to rozwiązanie i szanować jednocześnie? A jeśli mi się nie uda i dojdzie do samobójstwa to nadal mam szanować ten wybór, szczególnie wtedy kiedy pociągnie inne osoby (matka zabijająca siebie i dzieci).

Animka napisał/a:[quote]
Natomiast w zwiazkach opartych na przywiązaniu/uzaleźnieniu jest tendencja do kontrolowania drugiej osoby. Jest strach, że wybory partnera mogą być niekorzystne dla mnie więc chcę kontrolować tą osobę, aby nie czuć się skrzywdzonym.
[/quote]


Z tym się zgadzam, tylko, że tutaj tez powstają problemy. Wybory partnera mogą być nie korzystne nie dla mnie, ale dla niego samego.

W konsekwencji okazuje się, z tego co piszesz, że miłość bezwarunkowa jest miłością bierną. Miłościa lunatyków, gdyż nie da się uniknąć w życiu konfrontacji, a pozwalanie, żeby wszystko toczyło się własnym torem jest zwykła społeczną a alienacją.
MarS 

Wysłany: 06-08-24, 10:55   

[quote]Cytat:
No kategoria "bycia" była jedną z pojemniejszych w XX wieku, w konsekwencji można powiedzieć, że jest to słowo wytrych. Przyjaźń to też bycie. Innym takim termienem jest obecność. Chodzi o to, że próbujemy miłość zawsze i wszędzie w jakiś sposób uchwycić słowami, potem sie okazuje, że te same słowa, które zresztą podczas definiowania wydają się niewystarczające, te same słowa dobrze określają inne stany.
[/quote]


Dlatego nie warto komuś kto tego nie doświadczył o tym mówić. Dla tych co doświadczyli słowa te są zupełnie wystarczające. Jedyne co można zrobić to temu komuś kto stwierdzi, że chce zobaczyć jak to wygląda dać mapę i wskazówki na dojście do miejsca gdzie ten stan staje się własnym doświadczeniem.
Animka 
...bo Jestem...

Wysłany: 06-08-24, 11:46   

jin kadana napisał/a:[quote]
Chodzi o to, że próbujemy miłość zawsze i wszędzie w jakiś sposób uchwycić słowami, potem sie okazuje, że te same słowa, które zresztą podczas definiowania wydają się niewystarczające, te same słowa dobrze określają inne stany.
[/quote]

zgadza się- brak słów... trzeba doswiadczyć- oczywiscie jak kto chce :lol:


jin kadana napisał/a:[quote]
Pedofili też? Sutenerów też? Ludzi krzywdzących Ciebie i Twoich bliskich też?
[/quote]

Gdybyś przeczytał cały moj post ze zrozumieniem zobaczyłbys w nim odpowiedzieć...a tak to czuję sie zobowiązana wyjaśniać :D
odpowiedź znalazłbyś tu:
[quote]Cytat:
Do tej pory moje zwiazki z ludźmi oparte byly na uzależnieniu a co za tym idzie strachu... nie na miłości, choć tak mi się wydawało.
[/quote]

i tu
[quote]Cytat:
przyznam, ze również czuję strach na myśl, ze mogłabym utracić dziecko...ale to nie jest miłość...czas zacząć nazywać rzeczy po imieniu.
[/quote]

ponieważ jednoznacznie wskazują na to, ze moej zwiżaki z ludźmi nadal w jakimś stopniu opieraja się na lęku...

Dodatkowo odpowiem tak:
zwróciłes uwagę jak wiele jest związków,w których jedna stroną drugą poniża, maltretuje, gwałci etc...a ta druga jednak tkwi w tym....?
myślisz, ze dlatego iż czują Miłośc, czy raczej strach i uzależnienie?

Co do pedofili, morderców, sutenerów, złodzieji...
Spodziewałam się tego pytania, bo zawsze pada w dyskusji o miłosci bezwarunkowej.
Odpowiadając z punktu moich doswiadczeń:
Jak widać moje powyższe posty świadczą, ze do Jezusa czy Buddy to mi daleko- więc pewnie ciezko by mi było czuć miłosć o jakiej Jin mówisz...miłość uwarunkowaną.
Jednak dodam, iż w pewnych stanach swiadomosci gdy wiesz, ze wszystko jest jednoscia....nie oceniasz sytuacji w strachu dla odmienności, bo wiesz ze lęk jest wytworem umysłu i widzisz ich wybory inaczej...wiesz, ze nie trzeba STARAĆ SIE czuć miłości....bo nią poprostu jesteś.


jin kadana napisał/a:[quote]
To też jest ciekawe. Większość ludzi kompletnie nie chce zmieniać świata, tymbardziej innych ludzi
[/quote]

I tu się mylisz, nie wierz ludziom :lol:
chcą zmienić wszystko byle nie siebie.

jin kadana napisał/a:[quote]
Jeżeli, ktoś chce popełnić samobójstwo i to jest jego wybór, bo źle się czuje to mam uszanować ten wybór, czy mam uszanować ale nie dopuścić, próbować wyperswadować, że nie jest to rozwiązanie i szanować jednocześnie?
[/quote]

Zgadza się to jego wybór- a co, Twój?
A jak postąpisz w swietle wiedzy o tym, ze ktoś chce sie zabić- to wtedy bedzie Twój wybór.
A jak już sie zabije, to co? Będziesz po nim jeździl i skakal, ze slaby, głupi etc...? Takie oceny wlasnie wynikają z niezrozumienia. Wiesz Jin czym jest samobójstwo? czułeś kiedyś taki ból wewnetrzny, ze chciałeś go skończyć, nieważne jak.. byleby już! w tej chwili! natychmiast! się skoczył?

jin kadana napisał/a:[quote]
Z tym się zgadzam, tylko, że tutaj tez powstają problemy. Wybory partnera mogą być nie korzystne nie dla mnie, ale dla niego samego.
[/quote]



Z Twojego ograniczonego Twoim postrzeganiem punktu widzenia owszem, mogą być to wybory niekorzystne. Ale spoko, też tak mialam ostatnio w zwiazku, ze widzialam jakich "niekorzystych" dla siebie wyborów dokonuje mój partner ;)

(wiekszosć moich pytań to retoryka jakby co ;) )

Mam nadzieję, ze w miarę przystępnie napisalam, bo na szybcika...między jednym a drugim mialknieciem Amiśki :D (zęby idą).

[ Dodano: Czw Sie 24, 2006 10:47 am ]
łomatulu jaki dlugi post mi wyszedl- mnie by sie nie chciało teog czytać :D
jin kadana 
Wysłany: 06-08-24, 12:28   

Animka napisał/a:[quote]
ponieważ jednoznacznie wskazują na to, ze moej zwiżaki z ludźmi nadal w jakimś stopniu opieraja się na lęku
[/quote]


No i to sa zdrowe reakcje, jest coś takiego jak zasada ograniczonego zaufania, chociażby w przepisach drogowych. To, że ty ufasz komuś i obdarzach kogoś miłością oraz niczego nie oczekujesz nie oznacza, że na skrzyzowaniu nie wjedzie Ci w bok samochodu inny kierowca.

Jak pozbędziesz się lęków, to znaczy zaczniesz kochać miłościa bezwarunkową pedofilów?


Animka napisał/a:[quote]
I tu się mylisz, nie wierz ludziom
chcą zmienić wszystko byle nie siebie.
[/quote]


Nie pytałem się ludzi o zdanie :D
Jeśli wierzysz w to, że społeczeństwo (anonimowy kowalski) chce Ciebie zmienić, to tylko przejaw egocentryzmu, prawda jest taka, że co któryś tam człowiek ma całkowicie w dupie jaka jesteś i co się tobie przytrafi.

Potem w Twojej odpowiedzi zapodajesz pełno pytań, będących odpowiedzią na moje pytania, także je pominę :D

Animka napisał/a:[quote]
Z Twojego ograniczonego Twoim postrzeganiem punktu widzenia owszem, mogą być to wybory niekorzystne. Ale spoko, też tak mialam ostatnio w zwiazku, ze widzialam jakich "niekorzystych" dla siebie wyborów dokonuje mój partner
[/quote]


No no jak partner będzie dążył do samodestrukcji, pijąc lub okaleczając się w bójkach ulicznych, trwoniąc rodzinny budżet lub patologizując relację z partnerem to wynik mojego ograniczonego postrzegania - to znaczy: - mam złudzenia widząc krew na twarzy, zataczającego się człowieka, czy tez magiczne zniknięcie pieniędzy z konta; a interpretując te złudzenia jako "cos niepokojącego" dokonuje projekcji moich lęków, bo w końcu zdrowie to względna sprawa i jak ktoś chce się szlajać i uszkadzac to jego sprawa a pieniądze do życia nie są potrzebne :D i partner w konsekwencji jest szczęśliwy :D i tylko mi się wydaje, że brak siekaczy jest czymś niepokojącym :D I to jest miłość bezwarunkowa?

Oczekiwania są istotne w miłości. Jeśli ich nie ma to związek kończy się tak, że właściwie go nie ma. Bo w końcu jesli partnerka nie ma względem mnie oczekiwań, to czemu nie uprawiać seksu z jej siostrą :D

Ps. nie wiedziałem, ze punkty widzenia mogą być ograniczone :D , to znaczy, że jesli moga być ograniczone to równie dobrze moga być nieograniczone :D Więc skąd przekonanie, że akurat mój lub czyikolwiek punkt widzenia jest ograniczony :D
Animka 
...bo Jestem...

Wysłany: 06-08-24, 12:38   

[quote]Cytat:
Ps. nie wiedziałem, ze punkty widzenia mogą być ograniczone , to znaczy, że jesli moga być ograniczone to równie dobrze moga być nieograniczone Więc skąd przekonanie, że akurat mój lub czyikolwiek punkt widzenia jest ograniczony
[/quote]


No widzisz jak mało wiesz...albo za dużo(?) :D
punkt widzenia jest ogranioczny poprzez wiedzę jaką nabyliśmy...a ponieważ przywiżaujemy sie bardzo do nabywanej wiedzy(prawda? :D )to niejako przeszkadza nam ona w odmiennym spojrzeniu na sytuację...

reszte zostawie sobie na deser, bo mnie bawi rozmowa z Tobą :D
a tymczasem mykam z córcią na spacerek. milego dzionka :lol:

[ Dodano: Czw Sie 24, 2006 11:39 am ]
jin kadana napisał/a:[quote]
zaczniesz kochać
[/quote]

toc pisalam, ze nie trzeba sie STARAĆ kochać, bo miloscia JESTES :lol:
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

       Wolne Media - Toplista  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group