Ostatnio rzeczywistość Mnie zaskakuje. Tak było również w związku z Mym ostatnim wypadem do empiku. Znalazłem tam ciekawą książkę pt: "Zen. Praktyczne Wprowadzenie" , Autor: Enomiya-Lassalle Hugo M., Cena rynkowa: 49,90 zł.
Crazy stuff, gimme some
zenchrzen12.JPG Są to dwa zdjęcia sklejone w paintbrashu, bo Mój aparat w telefonie z wrażenia nie dał rady uchwycić całości tego zajścia.
A cóż cię tak poruszyło? Że Zen robią siostrzyczki zakonne?
Zadziwienie zenmena nie jest wcale takie dziwne, mars;
w naszym kraju wciąż jest jeszcze słabe doinformowanie
i ludzie po prostu o takich oczywistościach wydawałoby się, nie wiedzą. Pamiętam, jak kilka lat temu, Moja żona opowiadała,
że mieszkając we Włoszech, dyskutowała z księdzem o swoich zainteresowaniach medytacją, a on polecił jej Zen.
Kiedy odwiedzaliśmy go w klasztorze, w pokoju miał duży posąg buddy
a na ścianach afrykańskie maski. Polska natomiast powoli dojrzewa.
z netu:
Milczenie, taniec, oddech, trud
Klasztor benedyktynów w Lubiniu: medytacje dla początkujących
Na korytarzu rozlega się stukot kołatki. W skupieniu schodzą się goście. Przed wejściem zdejmują buty. Po głębokim pokłonie w kierunku krzyża siadają na poduszkach, twarzami do siebie. Dźwięk dzwonka rozpoczyna medytację.
O. Jan Bereza
- Poszukiwałam miejsca, w którym mogłabym połączyć fascynację filozofią buddyjską z chrześcijaństwem - mówi Grażyna z Gdańska, uczestniczka sesji medytacyjnej dla początkujących, zorganizowanej przez o. Jana Berezę w klasztorze benedyktynów w Lubiniu. - Nie mogłam odnaleźć się w codziennej praktyce Kościoła. W książkach de Mello odkryłam drogę duchowego rozwoju. Gdy jego poglądy zostały uznane za niezgodne z nauką Kościoła, poczułam się odrzucona wraz z nim. Nie wiedziałam, gdzie i za kim podążać. I wtedy dowiedziałam się o ojcu Janie Berezie.
Zen jak filiżanka herbaty
Benedyktyni to jedyna reguła monastyczna na Zachodzie. W skład rodziny wchodzą również trapiści, cystersi i kameduli. Twórca Reguły - św. Benedykt - połączył doświadczenia chrześcijańskiej duchowości Wschodu i Zachodu. Jego mistrzem był Jan Kasjan, przez 14 lat wędrujący wśród mnichów Egiptu, Palestyny, Syrii i Mezopotamii. Benedykt wykorzystał jego doświadczenia, przeszczepiając w kulturę Zachodu. Zastąpił np. surową ascezę bezinteresowną pracą fizyczną, której przyświeca zasada “Aby we wszystkim Bóg był uwielbiony”.
O. Bereza praktykuje zen od prawie 30 lat, zaczął jako student na ATK. Studiował filozofię klasyczną i indyjską, przede wszystkim filozofię jogi u doktora Leona Cyborana, a teologię - na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu. W 1975 r. był w pierwszej polskiej grupie Philipa Kapleau, mistrza zen.
- Po spotkaniu z nim zacząłem medytację traktować poważniej. Jednocześnie pojawiły się wątpliwości, czy jako chrześcijanin mogę praktykować medytację pochodzącą z innej tradycji religijnej - wspomina o. Jan. - Studiując dzieła mistyki Wschodu, często trafiałem na teksty chrześcijańskich mistyków. Tak poznałem św. Jana od Krzyża i św. Teresę z Avila. Nie znajdowałem jednak księży, którzy wprowadziliby mnie na ścieżki chrześcijańskiej medytacji. Dziś widzę, że Bóg miał inne plany.
Jeszcze na studiach zetknął się z benedyktynami. Przez siedem lat jeździł do Tyńca. Koniec studiów przypadł na stan wojenny. Zaangażowany w opozycję, był przesłuchiwany przez SB. Przyszedł moment, aby odpowiedzieć na pytanie o dalszą drogę. Wybrał życie duchowe i monastyczne, mocno związane z zen. Po wstąpieniu do benedyktynów cztery lata spędził u karmelitów bosych. Tam prowadził pierwsze medytacje z grupami modlitewnymi.
Pierwsza sesja medytacyjna w klasztorze benedyktynów w Lubiniu odbyła się 15 lat temu. Grupy prowadzone przez o. Berezę reprezentują w Polsce Światową Wspólnotę Medytacji Chrześcijańskiej, utworzoną podczas seminarium Johna Maina [angielskiego benedyktyna pragnącego ożywić ducha kontemplacji w Kościele - red.] w 1991 r.
Pytany o duchowych mistrzów o. Jan odpowiada: - Studiowałem wszystkie lektury poświęcone tradycji monastycznej. O. John Main pozwolił mi osadzić medytację w tradycji chrześcijańskiej. O. Laurence Freeman z klasztoru Chrystusa Króla w Londynie uświadomił, że nie jestem sam na tej drodze.
Droga o. Berezy bywa niełatwa. Ponieważ łączy techniki zen z duchowością chrześcijańską, padają zarzuty o zagrożenie synkretyzmem. Tymczasem - jak mówi - zen może pomóc w odkryciu kontemplacyjnego wymiaru własnej religii. Rosi Yamada, mistrz zen także dla wielu chrześcijan, mówił, że zen jest jak filiżanka herbaty - tak samo smakuje buddystom, jak chrześcijanom.
W medytacji chodzi bowiem o doświadczenie na najgłębszym poziomie, często wspólnym dla różnych tradycji: - Kiedy czytam Ojców Pustyni, mistrzów zen czy chasydów, czuję, że mówią o tym samym. To nasz rozum, żeby poznać i opisać, musi dzielić, a tym samym podkreślać różnice. Natomiast kontemplacja opiera się na zjednoczeniu, jest poznaniem bezpośrednim - tłumaczy o. Bereza.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum