Linkując artykuł w poście, zacytuj go dodatkowo. Często zewnętrzne źródła się dezaktualizują i potem nie wiadomo o co chodziło. Podawaj też autora i źródło.
Wysłany: 09-05-24, 20:21 doświadczenia z ayahuaską
TA ROŚLINA LECZY DUSZE. JESTEM TEGO PEWIEN
Wspomnienia Mariusza Pianki z „szamańskiej podróży” odbytej w dniach 22-28 lipca 2008.
Korzystając z wolnego wieczoru zdecydowałem się zrecenzować swoją duchową podróż w głąb lasu deszczowego. Czy kiedykolwiek zadawałeś sobie choć jedno z poniższych pytań?
* Kim naprawdę jestem?
* Kim są ludzie obok mnie?
* Dlaczego tu jesteśmy?
Jeśli tak, przyjrzyj się temu, czego tam doświadczyłem; oto moja historia:
Mariusz Pianka
Nazywam się Mariusz Pianka, pochodzę z małej, polskiej miejscowości. Od kiedy pamiętam wciąż pytałem o nas, o mnie, o moje otoczenie. Od czasów szkoły podstawowej towarzyszyło mi uczucie, że coś w GŁÓWNYM NURCIE, jak zwykłem to nazywać, jest nie tak. Coś jest nie tak ze świadomością ludzi Zachodu. Nasz system edukacji, finansów, system polityczny: wszystko to nazywam głównym nurtem, ponieważ wszyscy płyniemy razem z nim i NIE POTRAFIMY dojrzeć prawdy.
Pewnego dnia dostałem linka do projektu Sacharuna Clinic, znajomy przesłał mi go za pomocą komunikatora internetowego. Poczytałem o projekcie i wiedziałem, jaki będzie następny krok na mojej ścieżce, Duchowej ścieżce ucieczki z głównego nurtu, by móc spojrzeć na rzeczy z innej perspektywy. Chciałem widzieć oczami człowieka, który nie podąża z głównym nurtem.
IQUITOS, PERU
Miasto otoczone bezkresną dżunglą, do którego ze stolicy kraju nie prowadzi żadna droga. Można dostać się tam tylko łodzią, lub samolotem.
Już od pierwszego dnia doświadczyłem zupełnie innego życia. Roy van der Meijs, członek Sacharuna Clinic Team odebrał mnie z lotniska 22 lipca. Byłem zszokowany sposobem, w jaki mnie traktował. Już pierwszego dnia stał się moim przyjacielem.
Nie ma na Ziemi języka, który pozwalałby opisać to, co przeżyłem w Iquitos, to były najbardziej emocjonujące chwile mojego życia.
Brak słów na to, jak przebywanie tak blisko natury zmienia spojrzenie na życie. Członkowie Peruwiańskiej rodziny, u której mieszkałem, codziennie przynosili świeżą wodę ze studni. W tej wodze brano „prysznic”. Nie wiem, czy ktokolwiek potrafi wyobrazić sobie branie prysznica pod rozgwieżdżonym niebem, będąc otoczonym czystą dżunglą i muzyką, która ją wypełnia. Czułem się nagi. Zniknęły moje poglądy i opinie. Patrzyłem w niebo i czułem w sobie boga.
To było moje pierwsze zetknięcie z dżunglą. Zdecydowałem się na pierwszą z czterech ceremonii ayahuasca, które od wieków związane są z peruwiańską tradycją.
PIERWSZA CEREMONIA
Nie bałem się jej, dopóki nie wypiłem swojej pierwszej szklanki i nie wypaliły się świece…
Siedziałem w Malloka (nie znam pisowni nazwy tego ogromnego szałasu) pogrążony w ciemności. Poinformowano mnie, że powinienem mieć intencję, więc pomyślałem o jednej. Moja wielka intencja, moje wielkie pytanie brzmiało: KIM JESTEM? Gdy Curandero zaczął swój monotonny śpiew poczułem się dogłębnie poruszony… na początku zobaczyłem wokół siebie kształty, trójkąty, geometrię fraktali.
Tym razem Ayahuasca nie odpowiedziała na moje pytanie wprost. Nie pokazała mi, kim jestem…, ALE pokazała mi, kim NIE jestem!
Obserwowałem jak cała moja wiedza, wszystkie moje poglądy, opinie rozpuszczają się, rozdzierają, znikają. Widziałem coś we mnie. Było pozbawione kształtu, jednak wiedziałem, że kontroluje moje ciało, moje myśli, bicie serca – wszystko. Widziałem, że bez tej iskry byłbym martwy, byłbym tylko ciałem, kawałkiem materii.
Podczas pierwszej ceremonii, jako że byłem nieprzygotowany pod względem diety, zacząłem wymiotować. Widziałem, że moje ciało pełne jest niechcianych substancji. Było zatrute, jednak nie przez ayahuascę, lecz przez wszystkie toksyny, który przyjmowałem razem z jedzeniem. Dziwne wizje zaczęły pojawiać mi się przed oczyma…
Tutaj zostawmy moją pierwszą wizję.
Nadchodzący dzień zupełnie mnie zaskoczył. Nie czułem żadnego kaca, ani nic podobnego. Moje ciało i umysł były odświeżone. Czułem, że coś we mnie się zmieniło.
Następny dzień poświęciłem na odkrywanie dżungli i tej nocy nie uczestniczyłem w ceremonii.
Zrobiłem to nazajutrz.
DRUGA I TRZECIA CEREMONIA
To były najpiękniejsze wizje, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić. Wiem, że to, co powiem może zabrzmieć śmiesznie lub niewiarygodnie, jednak ja wiem, co widziałem, i z kim rozmawiałem.
Ta roślina uleczyła moją DUSZĘ, moje serce, odpowiedziała na moje pytania, otworzyła mi oczy na pewne rzeczy.
Podczas drugiej ceremonii zostałem pobłogosławiony, mogłem zanurzyć się w szczęściu…
Oto, co i dlaczego widziałem.
Zrozumiałem, że wszyscy jesteśmy manifestacjami jednej i tej samej świadomości, jednak nasze wizje są różne z powodu naszych poglądów, unikalnej wiedzy, którą posiada każdy z nas, z powodu unikalnych symboli i języków, którymi mówimy.
Musimy nauczyć się języka, techniki, za pomocą której możliwe jest porozumienie z tą świadomością. CZUŁEM i WIDZIAŁEM, że nawiązujemy to połączenie, że powstaje wspólny język dla mnie i świadomości. Leżałem na materacu z zamkniętymi oczyma, zupełnie nieświadomy otoczenia. Widziałem siebie ubranego na biało, (dlaczego na biało? – To mój ulubiony kolor.) czułem nadmorską bryzę, (dorastałem nad morzem, nie mogę sobie wyobrazić życia bez niego) świeżość mojego ubrania pachnącego lawendą (mój ulubiony zapach, jeśli chodzi o ubrania). Byłem bardzo szczęśliwy, ponieważ niebo nade mną było bezchmurne i słyszałem szum fal. Szedłem tak, jednak poczułem się tak szczęśliwy, że zacząłem kręcić się wokół z rękami wzniesionymi w górę. Nie zrobiłem tego dzięki temu, co widziałem w mojej wizji, ale dlatego, że mogłem się w niej CAŁKOWICIE kontrolować, i to właśnie chciałem robić!
Nagle całe niebo rozbłysnęło silnym białym blaskiem. Przez sekundę niczego nie widziałem, po chwili z bezchmurnego nieba zaczął padać deszcz światła.
Szczęście, które mu towarzyszyło jest NIEMOŻLIWE do opisania za pomocą języka. Proszę, nie myśl nawet, że to coś zbliżonego do MDMA…
Razem ze światłem, które padało na mnie i wypełniało moje ciało przyszła WIEDZA. Coś znacznie ponad moją inteligencję. Mój umysł stał się całkowicie czysty. Wiedziałem, że nawiązała się jakaś forma telepatycznego kontaktu, więc zacząłem zadawać pytania w formie intencji. Dostałem odpowiedzi na wszystkie, – kim jestem, kim wszyscy jesteśmy. Odkryłem ukrytą prawdę o nas samych. Ta wizja była bardzo unikalna i wiem, że tylko ja sam mogę zrozumieć towarzyszącą jej symbolikę. Absolut mówi do CIEBIE wyjątkowym językiem. Będzie to zupełnie inny język, niż ten, którym mówił do mnie. To po prostu WYJĄTKOWE.
Tej nocy w ogóle nie spałem… rankiem otworzyłem oczy i wyszedłem na zewnątrz, by zobaczyć wschód słońca. Wypoczęty, szczęśliwy, bez żadnych negatywnych efektów.
KOLEJNY WOLNY DZIEŃ, JESTEM NA DIECIE
Razem z Royem poszedłem do parku, gdzie pokazał mi wiele pięknych rzeczy. Pływałem w jeziorze, (nazwy nie pamiętam) jadłem najlepsze jedzenie w życiu… o smaku ZUPEŁNIE innym niż te spotykane w Europie. Robiłem zdjęcia i ciągle dziwiłem się temu tak bardzo INNEMU ŚWIATU.
Moja trzecia ceremonia była najlepsza ze wszystkich. Możesz się śmiać, ja sam ciągle umieram ze śmiechu… Wiem jak to zabrzmi, ale podczas mojej trzeciej wizji nawiązałem połączenie z tą samą świadomością, co podczas drugiej. Tym razem jednak mogliśmy porozumiewać się bez trudu. Wiedza, która przede mną odkryto, to czysta Miłość. Stałem się Światłem. Po prostu. Czułem, że jestem częścią wszechświata, czułem, że ta iskra, którą nazywamy “DUSZĄ” jest częścią tej samej świadomości, co dusze ludzi leżących obok mnie, dżungli, ptaków, roślin, wszystkiego… byliśmy JEDNYM.
Chciałem mieć ciało, więc pojawiłem się jako eteryczny byt w humanoidalnym kształcie... Czułem jednak, że nie jest to moje naturalne ciało. Poprosiłem więc, bym mógł stać się tym, czym naprawdę jestem... i znowu stałem się czystym światłem. Odkryto przede mną, że istnieją tylko dwa rodzaje energii... Miłość i Strach, Ying Yang, Dobro i Zło, bez znaczenia. Jakkolwiek chciałbyś to nazwać, musimy być różni, by poczuć różnicę. Nie moglibyśmy doświadczyć ani jednego ani drugiego, gdybyśmy nie mogli ich do siebie przyrównać. +/- itd. To po prostu niemożliwe do opowiedzenia. Tak jak podejrzewałem, wszystko, co tu napisałem nie jest w stanie odzwierciedlić tego, co działo się naprawdę.
Teraz widzę, że niektórzy ludzie naprawdę chcą ukryć tą wiedzę, przez kwestionowanie tej rośliny, nazywanie jej NARKOTYKIEM, ZŁEM itd. Wiem jednak, DLACZEGO.
To proste, stałbyś się mądrzejszy, widziałbyś rzeczy, które niektórzy ludzie wolą trzymać w ukryciu.
Nie staram się teraz powiedzieć, że jestem kimś oświeconym… o nie… daleko mi do tego. Jednakże, jeżeli ktoś żyje w głównym nurcie, w kulturze Zachodu, jak to nazywamy, MUSI uciec od tego, choć na moment. Musi zostawić ten świat, by spojrzeć nań z innej perspektywy. Uwierz mi, że nie potrafisz WYOBRAZIĆ sobie jak to wygląda, nie potrafisz porównać tego do niczego innego. Musisz tego doświadczyć. To właśnie jest głównym celem człowieka. Odkryć swoją własną naturę, odpowiedzieć na pytanie, kim jest. Nasz system edukacyjny nie powie Ci tego; będzie przekonywał cię, że jesteś niczym więcej niż ciało, krew, kości mózg...
Oczywiście, oni nie są w stanie powiedzieć Ci, kim jesteś, przecież oni sami nie wiedzą, kim są… Nadchodzi jednak zmiana.
W Peru spotkałem ludzi, którzy przestali tam brać środki antydepresyjne, znów przejęli kontrolę nad swoim życiem. Ludzi zagubionych, którzy na powrót odkryli swoje drogi.
TA ROŚLINA LECZY DUSZE, JESTEM TEGO PEWIEN!
Teraz wróciłem. Wróciłem z dżungli do prawdziwej dżungli... Pracuję w IT. Nadal będę z pasją wykonywać swoją pracę, ale coś się zmieniło, wiele się we mnie zmieniło, chociaż pewnie nikt tego nie zauważy. To jak z miłością... Nie możesz jej zobaczyć, ale możesz ją poczuć.
Wow - wyglada na to, ze projekt Sacharuna nabiera rozpedu.
Swoja droga, ciekawa jest ta zbieznosc doswiadczen i wnioskow plynacych z halucynogenow. Zbieznosc nie tylko wewnatrz narkotycznych doswiadczen, ale tez ze slowami mistykow i wielkich nauczycieli.
Dobrze raz na jakis czas przypomniec sobie te prawdy - czy to przez doswiadczenie, czy opowiesc jak ta powyzej.
Wczoraj dostałem maila od mojego przyjaciela peruwiańczyka, o prawdopodobnym przyjeździe do Polski(!) jego nauczyciela, curandero z puszczy amazońskiej; będzie organizowane kilka Ceremonii Ayahuasca na początku sierpnia.
Wczoraj dostałem maila od mojego przyjaciela peruwiańczyka, o prawdopodobnym przyjeździe do Polski(!) jego nauczyciela, curandero z puszczy amazońskiej; będzie organizowane kilka Ceremonii Ayahuasca na początku sierpnia.
The two main constituents (of most types of ayahuasca) are plants that contain MAOI's mixed with plants that contain DMT. The reason for mixing plants that contain MAOI's with plants that contain DMT is to increase the amount of DMT absorbed by the human body.
Normally, DMT is not effective when ingested orally, it must be smoked or injected. If plants that contain DMT are consumed by themselves, the person taking them will feel very little (if anything at all) in the way of psychoactive effects.
DMT is active orally only when combined with an MAOI. By mixing Banisteriopsis caapi (or other plants that contain MAOI's) with plants that contain DMT, the human body is able to effectively absorb the DMT orally.
The harmala alkaloids (because they are MAOI's) present in Banisteriopsis caapi serve the purpose of potentiating DMT in ayahuasca by reducing its breakdown in the digestive tract. This allows more of the DMT to enter the bloodstream and reach the brain.
Harmala alkaloids can also extend some of DMT's effects for up to 6 hours. When DMT is smoked or injected, the effects usually last for less than an hour.
Plants that contain harmala alkaloids in sufficient quantity to make ayahuasca include Banisteriopsis caapi (commonly called the ayahuasca vine) and Peganum harmala (commonly called syrian rue).
Banisteriopsis caapi is said to always be part of the preparation of traditional ayahuasca because it contains a plant intelligence that can (among other things) reveal the path to follow when one is having emotional or psychological problems.
Tetrahydroharmine occurs in greater concentrations in Banisteriopsis caapi when compared to other plants that contain harmala alkaloids. This may account for the plant intelligence traditional ayahuasca reveals to those who ingest it to alter consciousness.
However, Peganum harmala (syrian rue) contains larger concentrations of harmala alkaloids than Banisteriopsis caapi (the ayahuasca vine). Therefore lesser amounts of Peganum harmala can be added to produce ayahuasca (than would be needed if ayahuasca made with Banisteriopsis caapi were being prepared).
Plants that contain DMT in sufficient quantity to make ayahuasca include Diplopterys cabrerana (commonly called chaliponga) and Psychotria viridis (commonly called chacruna).
The high alkaloid content of Diplopterys cabrerana (chaliponga) is utilized when making potent brews. It can be several times more potent than Psychotria viridis (chacruna).
Some South American shamans believe that an ayahuasca user must graduate to ayahuasca made with Diplopterys cabrerana (chaliponga) after four or five Psychotria viridis (chacruna) ayahuasca experiences.
Experienced ayahuasca brewers sometime substitute Diplopterys cabrerana (chaliponga) or Psychotria viridis (chacruna) with Mimosa hostilis (jurema). Mimosa hostilis contains a higher concentration of DMT than either of the other plants. Mimosa hostilis should only be considered by someone with extensive experience.
Traditional Ayahuasca And Ayahuasca Analogs
In the traditional preparation of ayahuasca, one of the plants always included is Banisteriopsis caapi (or another species of Banisteriopsis).
South American shamans mix sections of Banisteriopsis caapi with leaves from a number of other potential plants. The other plant or plants that are combined with Banisteriopsis caapi usually contain tryptamine alkaloids, like DMT (dimethyltryptamine).
The plants that were most often mixed with Banisteriopsis caapi to produce traditional ayahuasca were the leaves of Diplopterys cabrerana (chaliponga) or the leaves of Psychotria viridis (chacruna).
Traditional ayahuasca can also be made with no plants that contain DMT. These non-DMT brews are made by mixing Banisteriopsis caapi with plants from the Brugmansia genus.
Tobacco is often added to traditional brews and other common additives include various species of Anadenanthera and Datura. There are even ayahuasca brews made with no plants other than Banisteriopsis caapi itself.
Modern ayahuasca preparations can be made by mixing plants (other than Banisteriopsis caapi) that contain MAOI's (in the form of harmala alkaloids) with plants (other than Diplopterys cabrerana or Psychotria viridis) that contain DMT. These non-traditional ayahuasca brews are known as ayahuasca analogs.
The most common substitutions in ayahuasca analogs are:
--- 1) replacing Banisteriopsis caapi with another plant that contains a large concentration of harmala alkaloids, usually Peganum harmala (syrian rue).
--- 2) replacing Diplopterys cabrerana or Psychotria viridis with a plant that contains a large concentration of DMT, usually Mimosa hostilis (jurema).
Choosing Ayahuasca Ingredients
Various types of plants can be combined to make ayahuasca. Each of these combinations will have a different effect upon the person taking them.
Traditional ayahuasca is made with the same ingredients that have been included by South American shamans for thousands of years. Ayahuasca analogs are made by substituting the plants traditionally used with plants that contain larger amounts of active compounds.
Someone looking for an experience for magical, medical, spiritual, or a related purpose should choose traditional ayahuasca. Someone looking for a strong psychological experience should choose an ayahuasca analog.
The potency of these ayahuasca brews vary, in strength and psychoactive effect, from one batch to the next. The potency is determined by the plants included in the mixture and the skill of the brewer. Natural variations in plant alkaloid levels will also affect the potency of the ayahuasca.
Because of the variability in the potency of the particular plants you have access to, giving exact amounts of the ingredients needed to produce ayahuasca that is right for everyone, is impossible.
Here are some possible combinations for making ayahuasca. You should experiment with changing the amounts of various ingredients to produce a type of ayahuasca that you are comfortable with. Ayahuasca preparations in these proportions can be used as a starting point.
Ayahuasca Analogs
1 ----- Peganum harmala (syrian rue) seeds mixed with Mimosa hostilis (jurema): recommended for advanced ayahuasca consumers. Boil 10 grams of finely ground Peganum harmala seeds with 5-10 grams of finely ground Mimosa hostilis bark.
2 ----- Peganum harmala (syrian rue) seeds mixed with Psychotria viridis (chacruna): recommended for first time ayahuasca consumers and those with limited ayahuasca experience. Boil 10 grams of finely ground Peganum harmala seeds with 30 grams of finely ground foliage (leaves) of Psychotria viridis.
3 ----- Peganum harmala (syrian rue) seeds mixed with Diplopterys cabrerana (chaliponga): recommended for advanced ayahuasca consumers. Boil 10 grams of finely ground Peganum harmala seeds with 10 grams of finely ground foliage (leaves) of Diplopterys cabrerana.
4 ----- Banisteriopsis caapi mixed with Mimosa hostilis: recommended for advanced ayahuasca consumers. Boil 40 grams of finely ground Banisteriopsis caapi with 5-10 grams of finely ground Mimosa hostilis bark.
Traditional Ayahuasca
1 ----- Banisteriopsis caapi (ayahuasca vine) mixed with Psychotria viridis (chacruna): Recommended for first time ayahuasca consumers and those with limited ayahuasca experience. Boil 40 grams of finely ground Banisteriopsis caapi with 30 grams of finely ground foliage (leaves) of Psychotria viridis.
2 ----- Banisteriopsis caapi (ayahuasca vine) mixed with Diplopterys cabrerana (chaliponga): Recommended for advanced ayahuasca consumers. Boil 40 grams of finely ground Banisteriopsis caapi with 10 grams of finely ground foliage (leaves) of Diplopterys cabrerana.
There are various types of Banisteriopsis caapi available for making ayahuasca. These categories are divided according to the potency they impart to ayahuasca, rather than being different varieties of Banisteriopsis caapi.
--- Red caapi is considered very potent. Ayahuasca made with it was taken by a shaman when performing healing rituals. A patient would take a less potent ayahuasca (made of yellow caapi).
--- White caapi is considered moderately potent. It was associated with ayahuasca made for magic rituals. Purposes included both casting and protecting oneself from spells.
--- Yellow caapi is considered mildly potent and relatively gentle compared to other types of caapi. It was associated with ayahuasca made for first timers and those with limited experience.
nie będzie raczej reklam na billboardach
Igor dość obszernie opisał temat komponentów. Co ciekawe, jest to spojrzenie zachodnim, cywilizowanym okiem na to, co dla uzdrowicieli zamieszkałych głęboko w puszczy jest wymiarem spirytualnym - rośliny zamieszkują Duchy, a nie związki chemiczne
Taka ciekawostka: ubiegłoroczny przyjazd curanderos stał pod znakiem zapytania, ponieważ nie posiadali oni dowodów osobistych ; nigdy nie były im potrzebne, aż do podróży przez ocean. Na szczęście udało je się na czas wyrobić.
Osobiście, kwestia legalności, w ogólnym ujęciu, niespecjalnie mnie interesuje, co jest m.in. wynikiem obserwacji "systemu". Np. podczas wyjazdów "w naturę" lubię przechodzić za znak "wstęp wzbroniony", ponieważ okazuje się tam najpiękniej.
Igor dzieki za wytlumaczenie kwestii tej legalnosci.
dla mnie to ma znaczenie, bo lubie respektowac normy, ktore sa w danym miejscu. Inna kwestia jest sensownosc tych norm (w Polsce). Jeszcze inna, konsekwencje prawne ich lamania.
tak czy inaczej, wybieralam sie we wrzesniu do tego Peru, a teraz AfterDream kusisz, bo Polske mam duzo blizej
AfterDream, a masz moze pomysl z jakiego zrodla beda skladniki do tej magicznej mieszanki? Bo mozna oczywiscie kupic w necie, ale dla mnie istotne sa rowniez lecznicze wlasciwosci tych roslinek.
Bo mozna oczywiscie kupic w necie, ale dla mnie istotne sa rowniez lecznicze wlasciwosci tych roslinek.
Korzeń to korzeń
AfterDream napisał/a:
rośliny zamieszkują Duchy, a nie związki chemiczne
Duchy też można zdelegalizować, chyba nawet łatwiej niż związki chemiczne. Swoja drogą ciekawe, czy gdzieś tak jest, że szamani zabraniają czegoś
AfterDream napisał/a:
igor napisał/a:
Cytat:
I jak, wybierasz się?
oczywiście
A ja się waham. Ponoć samo doświadczenie zorganizowane przez doświadczoną osobę ma zupełnie inny wymiar. Z drugiej strony co takiego robi szaman dodatkowo, oprócz zapewnienia klimatu do ceremonii? Czy jak pójdę w las, rozpalę ognisko, położę się w dole, to bardzo się to będzie różnić?
Trochę mnie odstraszają koszta (tym bardziej, że kupuje mieszkanie )
Ach i jeszcze jedna rzecz - dlaczego właśnie Ayahuasca, a nie grzybki psylocibe?
To temat w zasadzie na osobny wątek - różnice w doświadczeniach psychodelicznych.
masz moze pomysl z jakiego zrodla beda skladniki do tej magicznej mieszanki? Bo mozna oczywiscie kupic w necie, ale dla mnie istotne sa rowniez lecznicze wlasciwosci tych roslinek.
nie sądzę aby było inaczej, niż tylko rośliny zebrane (i przywiezione) przez nich osobiście;
igor napisał/a:
Korzeń to korzeń
i tak, i nie (moim zdaniem); uważam, że ważne jest, w jakich "warunkach" roślina rosła. Z tego co się orientuje, tradycyjni szamani, z pokolenia na pokolenie, zbierają, przygotowują "mikstury", wybierają termin ceremonii z uwzględnieniem m.in. faz księżyca, kalendarza.
igor napisał/a:
Ponoć samo doświadczenie zorganizowane przez doświadczoną osobę ma zupełnie inny wymiar
no, to jest główny powód mojej decyzji; wiesz, zawsze marzyłem o takim "rytuale", planowałem wyjazd do Meksyku (się naczytałem Castanedy za studenckich czasów ) chcę wykorzystać nadarzającą się okazję, zwłaszcza, że nie udało mi się podczas pierwszej wizyty curandero w PL
igor napisał/a:
Z drugiej strony co takiego robi szaman dodatkowo, oprócz zapewnienia klimatu do ceremonii?
słyszałem o osobach które prawie nic nie odczuły i były nawet zawiedzione
igor napisał/a:
Trochę mnie odstraszają koszta
fakt, tanie to nie jest; kilka stówek trzeba przeznaczyć. Ceny za "prowadzoną" Ayahuasce w Europie bywają często kontrowersyjne. (Jednak, z powodów o których wcześniej pisałem, i tak wyjdzie mi taniej niż chociażby bilet do ameryki południowej, poza tym wspomniałem o przyjacielu, "współorganizatorze" którego znam od lat i darzę zaufaniem).
igor napisał/a:
(tym bardziej, że kupuje mieszkanie )
powodzenia! My marzymy o domku
igor napisał/a:
dlaczego właśnie Ayahuasca, a nie grzybki psylocibe?
Teraz wróciłem. Wróciłem z dżungli do prawdziwej dżungli... Pracuję w IT. Nadal będę z pasją wykonywać swoją pracę, ale coś się zmieniło, wiele się we mnie zmieniło, chociaż pewnie nikt tego nie zauważy. To jak z miłością... Nie możesz jej zobaczyć, ale możesz ją poczuć.
Jak ktoś czuje to nie strzępi jęzorem ,żeby sie sam przekonywać albo przekonywac innych.Autor projektuje własne zagubienie i chęć przekonania do do własnej zgubnej dróżki
Cytat:
TA ROŚLINA LECZY DUSZE, JESTEM TEGO PEWIEN!
To brzmi jak reklama Mediamarketu coś w stylu "Jak zacząłem kupować w mediamarkecie to znalazłem sobie zajęcie i wiem ze to sklep nie dla idiotów dlatego czuję się świetnie"
podobno odpowiednio przyrzadzona Ayahuasca ma wlasciwosci bardzo silnie oczyszczajace organizm z pasozytow i grzybow.
wklejam wypowiedz Joachima z niejedzenie.info:
Ayahuasca jest szeroko stosowana w medycynie ludowej głównie w Południowej Ameryce, znana jest z bardzo skutecznego działania oczyszczającego fizycznie i psychicznie. Między innymi nadzwyczaj skutecznie usuwa pasożyty z przewodu pokarmowego, głównie wszechobecne grzyby i tropikalne pasożyty jelit. W tym przypadku skuteczność kilkukrotnego zażycia tego wywaru jest większa niż trzytygodniowego postu z codzienną lewatywą, dlatego wywar daje się także już kilkuletnim dzieciom.
http://niejedzenie.info/f...?t=1230&start=0
Jeżeli jesteście zwolennikami prawdziwego odpoczynku na łonie przyrody, z dala od cywilizacji,a w dodatku chcecie pomóc w ratowaniu ginących Deszczowch Lasów Amazonii to pomóżcie w Projekcie Kliniki Sacharuna w Peru.
Zapraszam do obejrzenia paru fotek przedstawiających Ośrodek:
Błąd na plakacie. Wszystko się przesunęło; curanderos przylatują 18 sierpnia; są trzy, cztery terminy ceremonii; jeśli ktoś zainteresowany, proszę się kontaktować z Mirko.
Nurtuje mnie jedno pytanie-skoro ayahuasca jest nielegalna w Polsce z powodu niektórych substancji zawartych w niej, to jaka jest gwarancja,że na ceremonii będzie użyta prawdziwa aya, a nie jakaś pseudo-mieszanka? Bo podejrzewam,że taka impreza wcale nie będzie tania,a nie chciałoby się komuś oddac w prezencie tyle kasy.
A z tego co słyszałem, to ten mirko wcale nie kwapi się do odp na maile.
Nie należę do tych, którzy rzucają się na pierwszy lepszy ochłap,co poniektórzy.A w tobie widzę ubogi IQ.A skoro jesteś tak dobrze poinformowana, to może zdradzisz ile ta przyjemnośc kosztuje, jeśli to nie tajemnica
Tylko takowe posiadam, kupowalem je pod gotowy przepis ktory mi zaginal i teraz za cholere nie moge na niego rafic w necie po raz drugi.
Wszystkie jakie znajduje sa w innej kombinacji.
Z gory dzieki za pomoc
Niestety, z przykrością muszę napisac,że po bliższej znajomości z założycielem kliniki sacharuna bardzo się zawiodłem.Myślałem,że cele jakimi się kieruje są faktycznie realizowane.Ale to tylko pozory.Jakimś dziwnym trafem prawie wszyscy pacjenci uciekają z ośrodka przed zakończeniem kuracji.I wciąż zdarzają się tam kradzieże. Za to narzekanie na to,że konkurencja zarabia tyyyle pieniędzy i ma tyyyylu klientów. Skoro to jest klinika to powinna w pierwszej kolejności myślec o pacjentach , a nie skupiac się na pozyskiwaniu jak największej ilości gości rekreacyjnych.Z tego, co mi wiadomo,to każdy po bliższym poznaniu się z założycielem zostaje przez niego uznany za narkomana,złodzieja lub naciągacza.Póki pracujecie dla kliniki charytatywnie,to jest ok,ale kiedy dochodzi do zapłacenia za wykonaną pracę,to u wszystkich jest wynajdowany powód żle wykonanej pracy, mimo że wcześniej były same pochwały.
Szkoda,że ośrodek należący niegdyś do szamanki Normy Panduro dostał się w ręce totalnie ukrytego paranoika,chociaż od początku tego nie widac.
Niestety, z przykrością muszę napisac,że po bliższej znajomości z założycielem kliniki sacharuna bardzo się zawiodłem.Myślałem,że cele jakimi się kieruje są faktycznie realizowane.Ale to tylko pozory.Jakimś dziwnym trafem prawie wszyscy pacjenci uciekają z ośrodka przed zakończeniem kuracji.I wciąż zdarzają się tam kradzieże. Za to narzekanie na to,że konkurencja zarabia tyyyle pieniędzy i ma tyyyylu klientów. Skoro to jest klinika to powinna w pierwszej kolejności myślec o pacjentach , a nie skupiac się na pozyskiwaniu jak największej ilości gości rekreacyjnych.Z tego, co mi wiadomo,to każdy po bliższym poznaniu się z założycielem zostaje przez niego uznany za narkomana,złodzieja lub naciągacza.Póki pracujecie dla kliniki charytatywnie,to jest ok,ale kiedy dochodzi do zapłacenia za wykonaną pracę,to u wszystkich jest wynajdowany powód żle wykonanej pracy, mimo że wcześniej były same pochwały.
Szkoda,że ośrodek należący niegdyś do szamanki Normy Panduro dostał się w ręce totalnie ukrytego paranoika,chociaż od początku tego nie widac.
balgatron, Twój post to duża rzecz. Jeśli to prawda, bardzo smuci fakt, w jaki sposób wykorzystuje się ludzi i głęboki ayahuascowy "rytuał". Nasłuchałem się sam, o różnych podejrzanych ceremoniach. To chyba prawda, co powiedział mój przyjaciel - najważniejsze jest to, kto prowadzi.
balgatron, Twój post to duża rzecz. Jeśli to prawda, bardzo smuci fakt, w jaki sposób wykorzystuje się ludzi i głęboki ayahuascowy "rytuał". Nasłuchałem się sam, o różnych podejrzanych ceremoniach. To chyba prawda, co powiedział mój przyjaciel - najważniejsze jest to, kto prowadzi.
Niestety, to prawda.Bardzo się zaangażowałem w sprawy dotyczące kliniki,przede wszystkim w rozpowszechnienie jej.I tak się zawiodłem.Byłem gotów poświęcic resztę swojego życia temu projektowi, ale czas pokazał,że trafiłem na niewłaściwego człowieka.Za bardzo się pospieszyłem,to jest lekcja dla mnie na przyszłośc.
o panie...
to się porobiło. Smutna sprawa.
Balgatron, mnie ciekawi też co na to Jacek. Stoicie teraz po tej samej stronie barykady, czy nie ? Ciekawi mnie też cała historia bardziej szczegółowo. Głównie ze względów obyczajowych.
[ Dodano: 09-09-07, 20:29 ]
Chciałbym sobie też wyrobić opinię, czy klinika sacharuna powinna być tu dalej reklamowana bannerkiem.
Tak, porobiło się.
Ja nie stoję po żadnej stronie barykady.Po prostu bardzo się zawiodłem i uznałem,że trzeba powiedziec o tym innym.Wiązałem wielkie nadzieje z Kliniką,ale widac żle trafiłem.Robiłem dużo,aby pomóc.
I nie robiłem tego sam, ale z moją kobietą.Całą sprawę potraktowaliśmy priorytetowo.Kontakt praktycznie był codzienny,dziękowanie za to,że trafił na odpowiednich ludzi,którzy mu pomagają,że ośrodek dawno by bardzo dobrze prosperował,gdybyśmy trafili się wcześniej.Aż tu nagle podziękował ni stąd ni z owąd za współpracę i jeszcze miał pretensje,że nie poświęcaliśmy aż tak dużo czasu,że go oszukaliśmy.
Jak sobie tak analizuję,to wydaje mi się, że stosunki zaczęły się psuc kiedy m.in w jednej z rozmów zacząłem mówic o pozytywnych aspektach palenia maryśki.Bo w jego słowach zauważyłem bardzo negatywne podejście do tego tematu.I to jest dziwne,że człowiek który miał do czynienia z ayą i duchami roślin w ten sposób podchodzi do tego.
OFICJALNA ODPOWIEDŹ NA "PROPAGANDĘ" WYSTOSOWANĄ ZE STRONY "BALGATRONA"A I JEGO ŻONY W NASZYM KIERUNKU
Witam Wszystkich Użytkowników forum Psycho-Trop gorąco lecz w tej chwili dość smutno!
Jako założyciel Ośrodka leczniczo / badawczo / rekreacyjnego Sacharuna w lasach deszczowych Peru; czegoś co bardzo mocno i blisko jest związane mojemu sercu a także czegoś na co zdecydowałem się poświecić moje życie chciał bym się szczerze i z walką o honor i prawdę w jakiś sposób obronić przed tymi bardzo nie ładnymi i nie prawdziwymi atakami skierowanymi przez powyższe Osoby w kierunku naszego Ośrodka; który jest dla mnie / jak i dla mojej Żony Caroli daleko od czegoś co wyłącznie mogli i chcieli byśmy nazwać „biznesem” (a mamy na to wiele dowodów także).
Tak, to prawda ze „Balgatron” wraz z jego Żona pomagali (pracowali) dla Nas (dla Sacharuna) przez około 1 miesiąc i niecałe (jeśli nie skłamie) 2 tygodnie.
Niestety po tym czasie uznałem ze byliśmy zmuszeni pożegnać się i zakończyć naszą współprace po tym jak „Balgatron” i Jego Żona nie wywiązywali się z naszej „ustnej” umowy o spisywaniu liczby godzin i minut na dzień związanych z poleceniami i pracą marketingową a także kontaktami medialnymi jeśli chodzi o reprezentowanie naszego Ośrodka przede wszystkim w Polsce a także przemienianie niektórych spraw związanych z kliniką i opisywanie ich w inny i nie prawdziwy sposób jak ja sobie to życzyłem (kłamstwa / które miały brzmieć lepiej odnośnie "Balgatron'a" wraz z "Jego Żoną").
Na dodatek z tych 400 USD (około 1200:- PLN) przesłanych przeze mnie bezpośrednio z góry miało iść trochę Złotych na jedno prywatne ogłoszenie w Gazecie Lubuskiej dla mnie. Niestety „Balgatron” czy może Jego Żona oznajmiła ze jedna z największych gazet województwa Lubuskiego (jeśli nie największa?): nie przyjmuje opłat za jakie kol wiek ogłoszenia drogą przelewów bankowych i nie ma konta w banku; lecz trzeba Gazecie płacić (zdaje się było nadmienione) wyłącznie w Redakcji Gazety i to wyłącznie gotówką!
Tą wiadomością byłem dość bardzo zdziwiony gdyż mamy w tej chwili rok 2009 czyli wiek (jak chyba Każdy z nas powinien wiedzieć): informacji / internetu itd; a tutaj jedna z największych Gazet województwa Lubuskiego nie ma konta bankowego na przelewy za ogłoszenia z min. całego województwa? -Hmmm?! OK...! -No Cóż!? (pomyślałem) i jakoś za-akceptowałem tą informacje a „Balgatron” i Jego Żona znalazła mi inną Gazetę / Miesięcznik z tego także wchodzącego w rachubę województwa zdaje się gdzie była możliwość zamieszczenia ogłoszenia za znacznie niższą cene niż w Gazecie Lubuskiej z tych 400 USD które przesłałem naszej nowej „Sekcji Marketingowej” w Polsce z góry jeszcze przed zakończeniem i przed początkiem prawie pierwszych 30 dni naszej współpracy.
Muszę dodać ze przelew był robiony z góry dlatego ze „Balgatron” i Jego Żona bardzo prosili mnie że niestety będą mieli odcięty za kilka dni internet z domu z powodu ciężkiej sytuacji finansowej i braku 350 PLN na opłacenie tego rachunku żeby mogli pracować dla mnie; powodem było także bankructwo ich firmy.
Suma 350 PLN na opłacenie rachunku internetowego zdziwiła dwóch moich dobrych znajomych mieszkających w Polsce; że aż tak wysoka cena; pomimo to nie pytałem o żadne dowody a problem był przedstawiony przez „Balgatrona” i Jego Żonę dla mnie zaraz po tym jak zaproponowałem Im prace z Marketingiem z Polski gdyż niestety Ich e-mailowe zapytanie o pracę w naszym Ośrodku w Peru musiałem odrzucić przede wszystkim z braku umiejętności we władaniu językami angielskim i hiszpańskim a także rzecz bardzo ważna z braku doświadczenia pracy z Ayahuascą z autentycznymi Szamanami / Uzdrowicielami a także brak doświadczenia w przebywaniu w dżungli.
Przy końcu Sierpnia także poprosiłem i przypomniałem „Balgatron’owi” i Jego Żonie o „specyfikacji” odnośnie spędzonych godzin i minut / każdy dzień na zadania i pomoc (które przede wszystkim wykonywali dość dobrze); gdyż nasze zasoby finansowe są bardzo ograniczone w tej chwili po większej inwestycji w Ameryce Południowej związanej z Sacharuną a także z pobytem stałym i legalnym w Peru; jesteśmy zmuszeni przeliczać wszystko żeby nasza Klinika zaczeła niebawem iść na plus.
O tą „specyfikacje” przypominałem „Balgatronowi” i Jego Żonie wiele razy (min 4 razy jak nie 5 razy) zaraz przed: i po: zaczęciu się naszej współpracy w drugiej połowie Lipca. Niestety ta specyfikacja nie nadeszła a została nam tylko nadmieniona lista z pracami marketingowymi związanymi z promowaniem naszego Ośrodka itp; lecz nie ilość godzin i minut / dzień z wymaganą przeze mnie jedną linijką i kilkoma słowami co było robione (gwarantowana przeze mnie płaca miała być 400 USD / miesiąc za 160 h pracy przeprowadzonej razem przez „Balgatron'a” i Jego Zonę z Polski. (ja akurat znajdowałem i znajduje się w USA pracując około 20 h / dzień / 7 dni / tydzień wyłącznie w prawie jednym celu: Sacharuna; a także utrzymanie mojej kochanej Żony i Dziecka).
Na koniec po tym jak dokładna „specyfikacja” po około 40 dniach pracy nie była mi przedstawiona: wziołem i osobiście zadzwoniłem do Redakcji Gazety Lubuskiej z USA by sprawdzic jednak ten szczegół także i usłyszec czy naprawdę było tak jak mi to „Balgatron” wraz z Żoną przedstawił. To co dowiedziałem się od Redakcji Gazety Lubuskiej było całkiem coś innego co dowiedziałem się od „Balgatrona” i Jego Żony a wiec:
że Gazeta Lubuska ma konto bankowe w (Deutschebank Polska) i nie ma żadnego problemu z przelewami pieniężnymi nawet z zagranicy (przy użyciu kodu SWIFT) by np. opłacić ogloszenie; wiec poprosiłem o te dane na przesłanie ich na mój e-mail; i dostałem je.
W ten sam dzień podjąłem niestety decyzje ze nie będę kontynuował współpracy z „Balgatron'em” i Jego Żoną jeśli nie są wstanie dostosować się do przeze mnie narzeczonych warunków „kontroli” Ich pracy wykonywanej swobodnie kiedy im się podobało z własnego mieszkania w Polsce na odległość z USA czy Peru; gdyż nie stać nas na to by rozrzucać po około 1200 PLN na prawo czy lewo (ze tak szczerze powiem); a Ośrodek potrzebuje dość dużej modernizacji w Peru i wielu inwestycji).
I tutaj mamy bardzo smutny dla nas końcowy rezultat naszej współpracy, i to nie tylko na tym forum; gdzie niestety jestem zmuszony wkleić tą odpowiedź a także na wielu innych używanych najpierw w pozytywnej promocji naszego ośrodka.
W każdym razie na koniec chcę oficjalnie zaprosić „Balgatron’a” i Jego Żonę wraz z Córeczką całkowicie ZA DARMO do naszego Ośrodka Sacharuna w Peru... na okres do 60 dni; gdyż dwóch z naszych Najmocniejszych (w tej chwili Szamanów / Curanderos wypowiedziało się wprost i bardzo stanowczo a także dość identycznie po zrobionej „analizie” zdjęć „Balgatrona”, Jego Żony wraz z Córeczką: ze są Oni niestety przepełnieni bardzo „nie dobrymi energiami”: m.i. złości, zazdrości a także zawiści (więcej nie będę nadmieniał) a także z dokładnością dwóch z „naszych” Curanderos ujawniło problemy zdrowotne związane i wywołane u nich tymi właśnie energiami i nie tylko, które wcześniej ujawnili mi „Balgatron” wraz z Żoną bez przeze mnie ujawniania ich naszym Szamanom / Curanderos.
Wybaczam w tej chwili „Balgatronowi” wszystko a także nadmieniam że nie mam dowodów na to czy próbowali mnie / nas kłamać i oszukiwać czy nie. I jeszcze raz dziękuje za prace Marketingową dla naszego Ośrodka przez ten miesiąc i niecałe dwa tygodnie! Lecz niestety jest mi a także mojej Żonie bardzo przykro w jaki sposób zakańczają opłaconą Im współpracę z Nami tą aktywnością i fałszywą propagandą tutaj.
Mam naprawdę nadzieje ze wylądujecie pewnego dnia u nas w Peru; niestety kosztów biletów lotniczych nie będę wstanie pokryć Wam razem z moją Żoną: „Balgatronowi”, Jego Zonie i Córeczce (gdyż Ona także powinna być jak najszybciej „oczyszczona”).
Poza tym chciał bym zakomunikować specjalną cenę i oferte dla Wszystkich Członków portalu: Psychotrop na okres:
od Poniedziałku 14 Grudnia do Niedzieli 14 Marca za tylko i wyłącznie 350$ / osobe / 7 dni / 6 nocy u nas w naszym pierwszym ośrodku Sacharuny (pod warunkiem że Osoba za-akceptuje zakwaterowanie w jednym z naszych 8 domków; gdzie mamy od min. 2 do 4 łózek; jeszcze z drugą lub do max. 3:ma Innymi Osobami które by przyleciały do nas i były użytkownikami Psychotrop a także innych polskich Portali gdzie „Balgatron” wraz z Jego Żoną próbują nam zaszkodzić wieloma kłamstwami.
Chciał bym nadmienić ze na ten okres przygotujemy dla Was specjalnie możliwość brania udziału w Ceremoniach Ayahuasci nawet co dziennie (jeśli będzie takie pragnienie) przy pracy z min. 2 najmocniejszymi w tej chwili współpracującymi z nami Szamanami / Curanderos.
Robimy to dlatego żeby przede wszystkim pokazać Wszystkim całkowite dowody na nasze całkowicie pozytywne cele / ocalenie i oczyszczenie naszego dobrego i bardzo młodego imienia naszego Ośrodka Sacharuna w Peru i pokazanie Wam wielkiej mocy "Liany Dusz" by zaowocowała w co (jestem przekonany) w zupełnie pozytywne i nie do opisania transformacyjnymi duchowymi u nas w Ośrodku lub powoli nawet do wielu miesięcy po wizycie u nas; a także raportami tutaj na tym portalu i nie tylko.
Gorąco zapraszam i gwarantuje Każdemu że nie jestem Psychopatą, ani moja Żona ani żaden z pracującymi z nami Curanderos! Naprawdę!
Dla wszystkich innych gotowych i chcących zobaczyć całkowite dowody lub dowiedzieć się szczegółów odnośnie „ataków”: „Balgatrona” i Jego Żony bezpośrednio z moich ust lub dowiedzenia się szczegółów odnośnie naszego Ośrodka czy naszych programów: „Szamańskiej Podróży” dla Gości Rekreacyjno / Duchowych proszę o numery telefonów domowych / stacyjnych (nie komórek; gdyż są one około 10 razy droższe dla mnie stąd z USA w tej chwili):
I OBIECUJE ŻE DO KAŻDEJ OSOBY OSOBIŚCIE ZADZWONIĘ JEŚLI BĘDZIE PRAGNĄĆ TEGO.
Poza tym szukamy na dal odpowiednich ludzi którzy by zastąpili prace „Balgatrona” i Jego Żony: marketingowo / kontaktowo medialną za min. 1200 PLN / Miesiąc / pracując bezpośrednio z Waszego domu / przy użyciu Waszego komputera / internetu / gdzie my także pokryjemy Wasze koszty telefoniczne rozmów na teren Polski i Europy; zainteresowanych proszę o kontakt ze mną bezpośrednio na mój e-mail adres: ayamind@gmail.com a także o Wasze numery telefonów! Lub proszę bezpośrednio dzwonić do mnie do USA na tel: (01) 480 – 277 9266 (to co wymagam jest doświadczenie z branży reklamowo / internetowej i na serio zainteresowanie tematem leczniczo / szamanistycznym a także ochroną natury wraz z przede wszystkim lasami deszczowymi Amazonii no i rzecz jasna otwarta swiadomość i bardzo dobrze by było autentyczne doświadczenia z Ayahuascą z Dżungli).
„Balgatrona” i Jego Rodzinę jeszcze raz ze szczerego serca zapraszam i gwarantuje Wam „anonimowość” u nas w ośrodku w Peru na czas od 14 Grudnia 2009 do 14 Marca 2010 na okres do 2 miesięcy całkowicie na darmowy pobyt gdzie ja osobiście razem z moją Żoną / Lekarzem Carolą a także prawdopodobnie z naszym w tej chwili najmocniejszym Szamanem / Curandero: Maestro Eduardo Reyes Panduro będę obserwował i nadzorował przebieg Waszej kuracji o czym wiem sam od Was że ją bardzo potrzebujecie.
Bardzo proszę Was także w imieniu moim a także mojej Żony o zaprzestanie ataków kłamstw w kierunku Sacharuna jak i mojej osoby; bo jeśli będzie tego za dużo będę nawet gotów przylecieć do Polski i skierować się w kierunku drogi prawnej (ale naprawdę nie chcę i nie próbuje Was tym straszyć; lecz bardzo pragnę zaprzestania używania kłamstw: Dziękuję Bardzo! Ayahuasca uczy wybaczać a nie toczyć walkę ale czasami Te „Drugie Siły" moge być tak mocne że nawet Szaman / Curandero musi się z Nimi zmierzyć w mocniejszy sposób).
Dziękuje Bardzo Wszystkim innym za uwagę a portalowi Psychotrop za wyrozumienie i mam nadzieje na neutralne nastawienie ze strony Admina.
Pozdrawiam Gorąco i proszę o szybkie rezerwacje miejsc wraz z pełnymi przelewami na nasze oficjalne konto bankowe w Peru na okres od 14 Grudnia do 14 Marca związany ze specjalnymi Cenami dla Czytelników i Członków Psychotrop (350$ / tydzień lub 1400$ / 4 tygodnie = Naprawdę Super Cena!).
Chcemy udowodnić i pokazać Wszystkim że kłamstwa wyjdą „z podziemi” by prawda była opisana m.i na tym wspaniałym Portalu po wizycie i doświadczeniach w naszym ośrodku w Peru.
Jeszcze raz przypomnę ze mamy bardzo ograniczoną liczbę miejsc (w naszych 8 domkach) a mamy także już rezerwacje na grudzień i styczeń m.i. z Australii, Południowej Afryki a także Szwecji (za nasze oczywiście regularne ceny). Dziękuje jeszcze raz i zapraszam gorąco do nas do Iquitos i Peru!
p.s. bardzo przepraszam takze Wszystkich za napewno jakąś ilośc błędów gram. a także stylistycznych w języku polskim; moge się jedynie usprawiedliwić tym że spędziłem ponad 27 lat mojego życia w kilku krajach poza Polską; nie urzywając naszego języka aż tak dużo; ale myśle ze nie jest aż tak żle...
Czy moje wypowiedzi są propagandą czy też nie, niech to ocenią inni.To prawda,że mieliśmy problemy finansowe-niestety, tak też się zdarza-ale pomoc dla kliniki zaproponowaliśmy bez żadnych chęci zysku.Kiedy powiedzieliśmy,że nie będziemy w stanie poświęcac tyle czasu na pomoc,gdyż musimy zając się szukaniem żródła zarobku,i że zaraz stracimy internet,wówczas usłyszeliśmy propozycję,że za to co robimy założyciel może nam płacic 400$/m-c.Z początku nie chcieliśmy przyjąc tej propozycji,gdyż rozumiemy problem z jakim boryka się założyciel.Chcieliśmy,aby z czasem ocenił naszą pracę i stwierdził,czy chce dalej korzystac z naszej pomocy czy nie.A zwłaszcza,że nieraz powtarzał,że jego stosunki z ludżmi psuły się zawsze wtedy,kiedy dochodziło do płacenia im.To chyba dziwne,że z każdym ten sam problem,prawda?Nie chcieliśmy,aby w taki sam sposób nas ocenił.My zamierzamy w przyszłości osiedlic się w Peru, więc mieliśmy nadzieję,że dzięki Jackowi uda nam się lepiej zaaklimatyzowac tam.Co do analizy przez Szamanów za pomocą naszych zdjęc-nic,absolutnie nic nie było mówione o jakiś negatywnych cechach jakie niby mamy.Mam całą historię naszego pisania przez skype.I tylko szkoda,że nie mam nagrań z rozmów telefonicznych-dużo by tego było.
Co do rachunku,to ja średnio mam do płacenia ok350zł/m-c,gdyż korzystam z najszybszego łącza tp i kiedy zakładałem internet wówczas obowiązkiem było założyc również telefon-stąd takie rachunki.
Następna sprawa to gazeta lubuska-owszem,można zapłacic przez konto za zamieszczenie ogłoszenia w gazecie,ale ukazuje się ono w całym województwie-tego założyciel sobie nie życzył,chciał zamieścić tylko na jedno miasto,dokładnie Międzyrzecz-chodziło o to,że ogloszenie będzie kosztowało ok 108zł, a nie ponad 400zł.Więc skontaktowałem się z międzyrzeckim lokalnym działem ogłoszeń w sprawie zamieszczenia ogłoszenia tylko na terenie w/w miasta.Poinformowano mnie wówczas,że jeśli oni mają się tym zając to należy przyjśc osobiście-niekoniecznie ja, wystarczy ktoś, kto mieszka w Międzyrzeczu-i trzeba zapłacic gotówką i odebrac fakturę.Podaję link do strony, gdzie dzwoniłem:
Na samym dole w "zapraszamy również do współpracy z odziałami ogłoszeń
Międzyrzecz, pl. Powstańców Wielkopolskich 1, tel./fax (0-95) 741 11 80
http://www.gazetalubuska....ategory=REKLAMA
Mieliśmy zamiar tam pojechać osobiście,ale z założycielem doszliśmy do wniosku,że zajmie się tym znajoma jego mamy,jak wróci do kraju, gdyż ona mieszka blisko tego miasta.
Ale z powodzeniem udało się zamieścic ogłoszenie w tamtejszym miesięczniku KURIER MIĘDZYRZECKI.
Wiele razy wspominaliśmy,że nie damy rady zrobic podsumowania naszej pracy, a to z takich oto przyczyn:
-swój czas poświęcaliśmy nie tylko na reklamowanie,rozszerzanie kontaktów,ale też pomagaliśmy odnależc mamę Jacka.
-dużo czasu zajmowały rozmowy telefoniczne z założycielem-dużo się radził,planowaliśmy itp.
-przeszukiwaliśmy wiele, naprawdę wiele portali-nie tylko polskich, aby rozgłośnic klinikę.
-prowadziliśmy negocjacje ze wschodem i środkową azją na temat handlu i turystyki-wszystko już było prawie gotowe,czekaliśmy tylko na wyniki badań naukowych pacjentów leczonych w ośrodku-i nie doczekaliśmy się. Znależli się już inwestorzy, którzy byli gotowi wyłożyc pieniądze-tylko warunek-udokumentowane dowody na wyleczenie ayahuascą.
-poszukiwaliśmy psychologów do pracy z pacjentami
Dlatego wysłaliśmy nasze sprawozdanie wykonananej przez nas pracy bez podawania minut pozostawiając tym samym samodzielną ocenę całokształtu naszych czynności założycielowi. Chcieliśmy, aby sam ocenił to. A tu proszę-podziękowanie za naszą pracę,gdyż ośmieliliśmy się napisac,że nad tym wszystkim spędzaliśmy 5-6 godz.dziennie.
I dla przypomnienia założycielowi-cały czas mówiliśmy,że nie chcemy być jak pasożyty i nie skorzystamy z bezpłatnego pobytu w ośrodku, lecz jak sprzedamy nasze mieszkanie kupimy ziemię niedaleko i otworzymy własny biznes(nie związany z szamanizmem),gdzie częśc dochodu z niego przeznaczylibyśmy na rozwój kliniki i ratowanie Lasów Deszczowych.
I jeszcze na koniec chciałbym dodac,że pewna osoba związana o wiele dłużej z kliniką-ze zrozumiałych względów nie będę podawał imienia i nazwiska-w korespondencji ze mną napisała,że również po dłuższym obcowaniu z założycielem nie wytrzymała i musiała wyjechac z Peru, bo została uznana m.in za narkomana.
Wydaje mi się,że w zrozumiały sposób przedstawiłem fakty naszej wspólpracy.
Gorąco zapraszam i gwarantuje Każdemu że nie jestem Psychopatą, ani moja Żona ani żaden z pracującymi z nami Curanderos! Naprawdę!
Hehehe ,dobre.
Dużo nauki chłopie jeszcze przed Tobą ,no i Ci Szamani łącznie z tym niby najmocniejszym ,to cieniutko ,cieniutko (jakieś analizy czy terapie by mogli sobie zrobić a nie zajmować się próbami leczenia kogoś) .Ogólnie post to wskazuje na biadolenie nad sobą i próba grania na sumieniach , taki w stylu "och ,jak przykro ,och ,jak smutno a przecież intencje mamy dobre ".
to ja dodam, ze tez niedawno bylam bliska udania sie do Peru i napisalam w zwiazku z tym, kilka miesiecy temu, maila do kliniki sacharuna z prosba o dokladne info dotyczace pobytu.
odpowiedzi nie dostalam nigdy wiec chyba srednio zalezy pomyslodawcom na potencjalnych klientach.
gdyby nie przeszla mi ochota na Peru, to na pewno szukalabym czegos innego niz sacharuna.
Bardzo Nam przykro ze w jakiś sposób przeoczyliśmy Pani e-mail! Bardzo proszę o przesłanie jego bezpośrednio jeszcze raz na mój prywatny e-mail adres: ayamind@gmail.com lub o bezposredni numer telefonu do Pani; gdzie jestem gotów zadzwonić do Pani w każdej sekundzie o której Pani sobie życzy by odpowiedzieć na każde Pani pytanie.
Poza tym większość informacji znajdzie Pani bezpośrednio na naszej witrynie internetowej: http://ayahuasca.ec (w języku polskim). Prosimy o wybaczenie nam przeoczenia Pani e-mailu ze niezrozumiałych dla nas powodów i ponowny kontakt! Gorąco Pozdrawiam:
Jacek Sławek ,naucz się wyrażać za siebie jaśniej ,bo forma "my" może wskazywac na zaburzenia jażni
No i tych "przykrości" i "wybaczeń" ciąg dalszy ,może tak w Peru mają i nie umieją mówić za siebie zasłaniając się innymi ale to wskazuje na brak dojrzałości i gierki emocjonalne wieku nastolatka ,to można wyleczyć nie wiem czy za pomocą roślinki ,widze że raczej nie
W każdym razie na koniec chcę oficjalnie zaprosić „Balgatron’a” i Jego Żonę wraz z Córeczką całkowicie ZA DARMO do naszego Ośrodka Sacharuna w Peru... na okres do 60 dni; gdyż dwóch z naszych Najmocniejszych (w tej chwili Szamanów / Curanderos wypowiedziało się wprost i bardzo stanowczo a także dość identycznie po zrobionej „analizie” zdjęć „Balgatrona”, Jego Żony wraz z Córeczką: ze są Oni niestety przepełnieni bardzo „nie dobrymi energiami”: m.i. złości, zazdrości a także zawiści (więcej nie będę nadmieniał) a także z dokładnością dwóch z „naszych” Curanderos ujawniło problemy zdrowotne związane i wywołane u nich tymi właśnie energiami i nie tylko, które wcześniej ujawnili mi „Balgatron” wraz z Żoną bez przeze mnie ujawniania ich naszym Szamanom / Curanderos.
Akurat to nie stało się dla ciebie dobrą reklamą twej wspaniałomyślności.
Przebrnąłem przez wyjaśnienia i mam nadzieję, że dalszy dialog jeśli nastąpi, będzie w duchu szacunku do interesu zarówno własnego, jak i adwersarza. To co się rzuciło w oczy, to że na kluczowe kwestie sobie nie odpowiadacie (chociaż są one może kluczowe tylko w moim odczuciu).
Miło by było, gdyby zaistniała sytuacja była lekcją zarówno dla Jacka (dobierać odpowiednio współpracowników i oceniać ich właściwie na wstępie, szanować ludzi, mówić prosto w oczy jak jest, zawierać porozumienia pisemne), jak i Balgatrona (mieć ustabilizowaną sytuację - "plecy" przed angażowaniem się w coś mało dochodowego, lepiej sobie organizować czas, nauczyć się języków, nie gadać nikomu o maryśce).
I parę rzeczy, które warto wg mnie jeszcze wyjaśnić:
sacharuna napisał/a:
a także rzecz bardzo ważna z braku doświadczenia pracy z Ayahuascą z autentycznymi Szamanami / Uzdrowicielami a także brak doświadczenia w przebywaniu w dżungli.
Brzmi wykrętnie. Takie rzeczy raczej chyba się właśnie nabywa dzięki tak kompletnie niestandardowej pracy, jak w klinice?
sacharuna napisał/a:
Przy końcu Sierpnia także poprosiłem i przypomniałem „Balgatron’owi” i Jego Żonie o „specyfikacji” odnośnie spędzonych godzin i minut / każdy dzień na zadania i pomoc (które przede wszystkim wykonywali dość dobrze);
a to jest świetny pomysł. Jedyny sposób jaki widzę przy zdalnej pracy. Sam rejestruje sobie nawet 5ciominutowe telefony i nie ma problemu z tym. Wystarczy kalendarz Google + minuta roboty na odnotowanie zajęcia. Dzięki temu widać od razu własne realne zaangażowanie, które potrafi wyglądać zupełnie inaczej niż się nam wydaje na początku (sam to przerabiałem - nabrałem dzięki temu świadomości własnej wydajności i skuteczności).
sacharuna napisał/a:
gdyż dwóch z naszych Najmocniejszych (w tej chwili Szamanów / Curanderos wypowiedziało się wprost i bardzo stanowczo a także dość identycznie po zrobionej „analizie” zdjęć „Balgatrona”, Jego Żony wraz z Córeczką: ze są Oni niestety przepełnieni bardzo „nie dobrymi energiami”: m.i. złości, zazdrości a także zawiści (więcej nie będę nadmieniał) a także z dokładnością dwóch z „naszych” Curanderos ujawniło problemy zdrowotne związane i wywołane u nich tymi właśnie energiami i nie tylko, które wcześniej ujawnili mi „Balgatron” wraz z Żoną bez przeze mnie ujawniania ich naszym Szamanom / Curanderos.
Toś Jacek pojechał. Takie stwierdzenia muszą być bolesne dla Balgatrona. Nie sądzisz chyba, ze po takich publicznych oświadczeniach przyjedzie do kliniki? Dlatego też, jak już parę osób przede mną zauważyło, wygląda to jak fałszywa, wspaniałomyślność, obliczona na małe ryzyko jej realizacji.
balgatron napisał/a:
-prowadziliśmy negocjacje ze wschodem i środkową azją na temat handlu i turystyki-wszystko już było prawie gotowe,czekaliśmy tylko na wyniki badań naukowych pacjentów leczonych w ośrodku-i nie doczekaliśmy się. Znależli się już inwestorzy, którzy byli gotowi wyłożyc pieniądze-tylko warunek-udokumentowane dowody na wyleczenie ayahuascą.
No to faktycznie spora strata. Można ich odesłać do http://maps.org
balgatron napisał/a:
Dlatego wysłaliśmy nasze sprawozdanie wykonananej przez nas pracy bez podawania minut pozostawiając tym samym samodzielną ocenę całokształtu naszych czynności założycielowi. Chcieliśmy, aby sam ocenił to. A tu proszę-podziękowanie za naszą pracę,gdyż ośmieliliśmy się napisac,że nad tym wszystkim spędzaliśmy 5-6 godz.dziennie.
minutowa dokładność jest potrzebna, ponieważ łatwo bardzo się przeszacowuje faktyczny wysiłek. Nie mniej odbieram odrzucenie sprawozdania jako pretekst do wyrzucenia. Nadal mam wrażenie, ze nie wiadomo o co faktycznie poszło.
balgatron napisał/a:
i otworzymy własny biznes(nie związany z szamanizmem),gdzie częśc dochodu z niego przeznaczylibyśmy na rozwój kliniki i ratowanie Lasów Deszczowych.
i od tego trzeba zacząć, a potem spokojnie bez noża na gardle i naginania rzeczywistości działać.
balgatron napisał/a:
I jeszcze na koniec chciałbym dodac,że pewna osoba związana o wiele dłużej z kliniką-ze zrozumiałych względów nie będę podawał imienia i nazwiska-w korespondencji ze mną napisała,że również po dłuższym obcowaniu z założycielem nie wytrzymała i musiała wyjechac z Peru, bo została uznana m.in za narkomana.
No ciekawe ciekawe. Może ta osoba się tu wypowie?
Na chwilę obecną uważam dalej współpracę psychotropa i kliniki za właściwą. Zobaczmy co z tego wyniknie. Takie wpadki jak opisania zdarzają się na porządku dziennym między ludźmi i mają pokręcone korzenie. Zazwyczaj po prostu coś jakoś tak wychodzi bez złych intencji.
pozdrowienia dla obydwu stron.
[ Dodano: 09-09-14, 18:27 ]
sacharuna napisał/a:
lub o bezposredni numer telefonu do Pani; gdzie jestem gotów zadzwonić do Pani w każdej sekundzie o której Pani sobie życzy by odpowiedzieć na każde Pani pytanie.
oj Jacek Jacek
"padam do nóżek!"
czy tak wygląda komunikacja poważnej instytucji, czującej własną wartość (czyli mającą realne osiągnięcia) wobec klienta?
BTW: będziesz po tej całej akcji potrzebował pozytywnych opinii pacjentów/współpracowników jako referencji.
[ Dodano: 09-09-14, 20:00 ]
geminus napisał/a:
Jacek Sławek ,naucz się wyrażać za siebie jaśniej ,bo forma "my" może wskazywac na zaburzenia jażni
No i tych "przykrości" i "wybaczeń" ciąg dalszy ,może tak w Peru mają i nie umieją mówić za siebie zasłaniając się innymi ale to wskazuje na brak dojrzałości i gierki emocjonalne wieku nastolatka ,to można wyleczyć nie wiem czy za pomocą roślinki ,widze że raczej nie
Geminus, zależy Ci na dorąbaniu, czy na skutecznym uświadamianiu? Jaką masz skuteczność (stosunek olśnionych/całkowitej ilości uświadamianych)?
Stanę tu w obronie roślinki. Aya jest potężnym narzędziem, ale bez konfrontacji z życiem mało daje. Musi być cykliczna interakcja: życie, a następnie trip, który dogłębnie pokazuje różne zależności, gdy znika oddzielenie od otoczenia. I znów życie (wpierdol ) i trip i życie i trip
I parę rzeczy, które warto wg mnie jeszcze wyjaśnić:
sacharuna napisał/a:
Cytat:
a także rzecz bardzo ważna z braku doświadczenia pracy z Ayahuascą z autentycznymi Szamanami / Uzdrowicielami a także brak doświadczenia w przebywaniu w dżungli.
Brzmi wykrętnie. Takie rzeczy raczej chyba się właśnie nabywa dzięki tak kompletnie niestandardowej pracy, jak w klinice?
Igor, dokładnie! -prawda! -oczywiście! Masz racje: Takie Doświadczenia można wyłącznie nabyć w Dżungli pracując wyłącznie z autentycznym Szamanem / Curandero a nie gdzieś w domu w pokoiku (w Polskim czy Północno-Amerykańskim lesie czy prerii) i nie jest to możliwe najczęściej wyłącznie z przez Siebie przygotowanym wywarem: "Ayahuasci" słuchając jakiegoś techno-popu lub Tybetańskich "Icaros" a może muzyki rave.
"Balgatron" i jego Żona byli zainteresowani naszym ogłoszeniem na temat pozycji "Managera" (po polsku chyba: Kierownika?) za jakim rozglądamy się już przez ponad około 2 lat. Niestety nasze doświadczenia i praktyka z ponad 3 i 1/2 lat pracy z Ayahuascą pokazała nam że taką Osobę nie jest łatwo znaleźć; ale nie mówię że jest to nie możliwe. Pomimo ze chyba w Polsce nie ma takich Osób aż tak wiele (w tej chwili) w porównaniu z np. USA, Kanadą, Francją czy np. UK gdzie dość wiele (i coraz więcej) Ludzi nabywa doświadczenia, chcąc się uczyć, chce i co raz więcej zaczyna się uczyć wielu z Nich np w Peru, Ekwadorze, Kolumbii itp: od autentycznych Szamanów / Curanderos.
(Sacharuna Clinic Center; czyli nasz ośrodek przygotowuje bardzo poważny plan zaczęcia z Taką Szkoła zajmującą się: Plant Spirit Shamanism'em / Curanderism'em (czy mamy już polskie termy odnośnie tych dwóch w języku angielskim i z hiszpańskiego?) w niedalekiej przyszłości; by pozwolić zainteresowanym z całego świata przybyć, zostać i uczyć się w naszym ośrodku tych sztuk i praktyk bezpośrednio od autentycznych Maestros (czyli Mistrzów): Szamanów / Curanderos za jak najniższe ceny od tygodni do miesięcy a nawet lat u nas).
Cały czas szukaliśmy i szukamy Kogoś: Kto mógł by być odpowiedni i zaopiekować się naszym ośrodkiem w czasie kiedy ja jestem czy byłem zmuszony powrócić do USA (w celu np. zarobienie i zapłacenia zaległych podatków na czas a także zarobienie dodatkowych resursy w kilka miesięcy na nasz Projekt w Peru; gdzie słowo Projekt możemy wykreślić już z rachuby od jakiegoś czasu; gdyż działamy tam całkowicie legalnie, na własność posiadanej ziemi; we własnym pierwszym ośrodku, wykazując i płacąc co miesiąc podatki dla państwa peruwiańskiego, mając zatrudnionych tam legalnie kilku pracowników itd.
Zdobyliśmy już także pierwszych kilka doświadczeń z pracy z Ayahuascą z dość poważniejszymi chorobami (takimi jak: stwardnienie rozsiane, rak wątroby, herpeswirus narządów reprodukcyjnych, depresje, nałóg alkoholowych no i przede wszystkim chroniczna bezsenność = insomnia) plus z paroma jeszcze innego typu problemami i fizycznymi jak i psychicznymi; wszystko z dość bardzo ciekawymi i pozytywnymi wynikami (lecz jeszcze oczywiście że nie całkowitymi wyleczeniami: tak jak z góry przewidywaliśmy że nie będzie to aż tak łatwe i szybkie do osiągnięcia jak by wydawało się np "Balgatronowi" czy paru innym: co by wymagali od nas "cudów" w tak krótkim czasie) dzięki oczywistej mocy i wiedzy Ayahuasci wraz z odpowiednim Curandero jak i dzięki oczywiście także innym całkiem naturalnym Rośliną leczniczym lasów Amazonii; jeszcze raz przypomne: mogliśmy być świadkami bardzo ciekawych i bardzo pozytywnych choć częściowych popraw zdrowotnych w wielu z tych bardzo ciężkich przypadków w tych ciężkich chorobach nadmienionych wcześniej!
Znalezienie odpowiedniej Osoby, która by się wyłącznie zajęła naszą grupą Gości które zaliczamy (naszym termem) do Rekreacyjno / Duchowych jeszcze raz podkreślę nie jest łatwe. Nie nadmieniając już o znalezieniu odpowiedniego Psychologa dla ludzi ciężko chorych lub prawie umierających dla których zachodnia medycyna nie ma jakiej kol wiek pomocy w bardzo wielu wypadkach; w których udało nam się już pomoc (rak wątroby 14 letniego chłopca, któremu Szpital w Chicago, USA dał wyłącznie 2 - 3 miesięcy życia dokładnie przed wylądowaniem u nas w Iquitos, Peru; chłopiec ten nadal w tej chwili po wyłącznie około 3 tyg. pobytu u nas nadal w tej chwili z tego co mi wiadomo żyje a dowody w formie zmniejszenia się jego nowotworu są w moim laptopie z którego w tej chwili używam na pisanie tego postu)!
Chcę także przypomnieć ze ośrodek jest moją własnością na papierach wyłącznie od Marca 2009 roku; wcześniej działaliśmy w innych wypożyczanych ośrodkach w rożnych częściach dżungli w okolicach Iquitos, Loreto), zdobywając więcej i więcej doświadczenia jaki i praktyki.
Czyli w czasie kiedy ja bylem w USA, czy moja Żona zajmowała się naszym małym dzieckiem w naszym domu w Chile; cały czas mieliśmy chętnych z całego świata na przyjazd do nas jeśli chodzi o Gości Rekreacyjno / Duchowych; bo z Pacjentami będziemy posuwać się bardzo, bardzo powoli i ostrożnie, to było od początku pewne i tak pozostanie. Ale nie mieliśmy wstanie jak tych Gości przyjąć z braku odpowiedniego Menadżera mówiącego min. po hiszpańsku i angielsku.
Osoba na tą pozycje musi być także bardzo stabilna psychicznie, odpowiedzialna, zrównoważona by reprezentować nasz ośrodek (nawet wyłącznie przed Gośćmi "Rekreacyjno / Duchowymi" w stabilny i odpowiedni sposób. A Pacjentów nie pozostawimy wyłącznie samych i tylko z naszym Managerem bez mojej Żony czy mojej obecności już więcej na dzień dzisiejszy.
Nasze doświadczenia z ostatnich ponad 3 i 1/2 lat (jak już nadmieniłem wyżej) pokazały Nam (mojej Zonie i mnie: Geminus! -Niech Pokój będzie na Ziemi; Zgoda?! MarS - Pozdrawiam Gorąco Ciebie także! - Może miał byś ochotę stać się naszym Reklamowym Doradcą w przyszłości? -bo nie myślałem że aż tak mile będziesz wyglądał na zdjęciach jak u Igora na Galerii! ...pokazały "Nam": ze Musi to być Osoba która będzie miała na "koncie" min. 50-60 autentycznych ceremonii z Curanderos np. z Peru.
Do tej pory w naszym Ośrodku mieliśmy na probe minimum 6 Osób bardzo zainteresowanych tą pozycja (w tym 3 Psychologów); niestety nikt z Nich nie miał większego doświadczenia z Ayahuascą, Nikt z nich nie myślał że warunki w dżungli są aż tak bardzo ciężkie i nie aż tak bardzo wygodne, Nikt z Nich nie miał większego kontaktu z bardzo często przyjaznymi lecz bardzo "prymitywnymi" w pewnych sprawach jeśli chodzi o "naszego" (zachodniego światu) spojrzenie na wiele spraw (których lista była prawie za długa żebym wymieniał w tej chwili): Ludźmi z Dżungli; i to skutkowało naprawdę najczęściej w "dość" nie fajne rezultaty tych interakcji pomiędzy kulturowych, przez brak doświadczenia.
Na dodatek bez wiedzy w posługiwaniu się więcej niż "kilkoma" słowami w języku hiszpańskim trzeba od razu większą większość z tych zainteresowanych Ludzi, którzy mają braki w poprzednich nadmienionych przeze mnie doświadczeniami niestety wykluczyć; tak nam pokazują doświadczenia które zdobyliśmy z tymi sześcioma Osobami zainteresowanymi tą pozycją już do dziś.
Szukamy Osobę która na dodatek będzie mogła i da sobie rade psychicznie, która ma "poukładane" większość prywatnych spraw dobrze "w środku" siebie i powinna wiedzieć co chce w swoim życiu by dała sobie Ona rade w często bardzo silnych procesach uzdrawiających, które mogą nawet (!) przypominać urywki z filmu takiego jak np. "Poltergeist" kiedy naprawdę "mocny" Curandero zmaga się bardzo mocno z chorobą (w tym wypadku co nadmieniam tutaj i porównuje do urywków filmu; takich doświadczeń co mieliśmy do czynienia z Pacjentką, która była u nas z wirusem AIDS z Los Angeles, USA; która uparła się że chce i koniec przybyć do nas nawet na wyłącznie 14 dni - gdyż problem jest ten że często osoby np z USA czy Kanady nie mają więcej urlopów wakacyjnych na rok i nie są w stanie zostawić ich rachunków z powodów finansowych na dłuższy okres; niestety). W tym wypadku nasz nowo przybyły Manager (obiecując nam ze ma około 50 ceremonii leczniczych na Jej koncie a także obiecując nam że uczyła już się od około dwóch lat od pewnego Curandero w innej części Peru) po 3:ej Ceremonii Ayahuasci podrostu wczesnego rana przestraszona "uciekła" z ośrodka po tym co (wyglądało na to) że po raz pierwszy doświadczyła w jej życiu w tej ceremonii uzdrawiająco / leczniczej!
Nic fizycznego ani negatywnie mentalnego nikomu z obecnych tam Osób się w tym momencie nie stało; osoba po prostu była dość słaba psychicznie (to co zaobserwowaliśmy u Niej i miała jakiegoś typu sama problemy z sobą; to co nie wyszło na jaw wyłącznie w kontaktach e-mailowych czy telefonicznych oczywiście) plus na dodatek nie wiedziała o tym że takiego typu fizyczne manifestacje "sił", "broniących" się "energii" (nazwij jak chcesz; Curanderos powiedzą często Demonów; gdyż możesz widzieć ich postacie / twarze a także "rozmawiać" czy prowadzić często dialog z tymi "energiami" chorób mogą mieć czasami miejsce podczas uzdrawiających ceremonii Ayahuasci prowadzonych naprawdę przez bardzo umiejętnego i mocnego Szamana / Curandero, który może działać bardzo efektywnie.
Mam nadzieje ze to trochę lepiej przedstawi Ci i pomoże zrozumieć, Igor oraz Innym problematykę z wymaganym przez nas doświadczeniem z pracy z Ayahuascą od lokalnych Curanderos z Amazonii. Naprawdę nie jest tutaj mowa o jakiejś zabawie czy "odlotach" (jak to niektórzy laicy którzy prawie nic nie wiedzą o temacie często opisują na necie) bo prawdziwe Ceremonie Ayahuasci daleko różnią się od "odlotów" domowych w stylu: Salvia D. czy czystych i także nie kontrolowanych najczęściej "odlotów" np przy pomocy zapalonego krystalicznego DMT.
Chciał bym także nadmienić ze różnice miedzy doświadczeniami w Dżungli z autentycznymi Curanderos i z Ayahuascą a doświadczeniami takimi o których wiele razy czytałem na rożnych forach, które ludzie opisują i wydają się Im że są bardzo ciekawe, silne i nie samo wite są według mnie (z tego co ja doświadczyłem do tej pory i z tego co czytam na sieci od innych i porównuje): powiem że są nieporównywalnie słabe z tymi kiedy mówimy (jeszcze raz): o doświadczeniach nabytych np. w dżungli peruwiańskiej zwłaszcza w kontaktach bezpośrednio z duchami roślin, drzew, innymi elementami natury lub duchowymi (bym ja to nazwał) Istotami z "wyższych poziomów" (coś co słyszę jest bardzo nie łatwo osiągane w warunkach "domowych") niestety.
Na koniec pozdrawiam Wszystkich bardzo gorąco! Zwłaszcza Igora i Dziękuje mu za bardzo obiektywną ocenę "Ataku" rozpoczętego przez "Balgatrona" i Jego Żonę w kierunku mojej osoby i mojego ośrodka w Peru a mojej "Obrony" przeciwko tym nie prawdziwym "Atakom". Nadmienię także że napisałem dziś prywatny e-mail do Nich z kolejną prośba o pokój z niezadowolenia tym że zakończyłem współprace z Nimi na dzień dzisiejszy; ale kto wie jeśli by chcieli i mieli ochotę uważam ze Każdy zasługuje na druga szanse; a ja także jeszcze nie jestem niemylącym się całkowicie Aniołem!
Życzę miłego dnia wszystkim na Psychotrop! I Zapraszam do Naszego Ośrodka za Specjalnie Niskie Ceny Wszystkich "Psychotropów" czy "Psychotropikaninów" (Jak jest poprawnie Igor?); a dla Igora obiecuję że Jego Domek będzie specjalnie wy zamiatany na datę przylotu i zawsze zarezerwowany; jeśli zechcesz przylecieć i ocenić także wszystko na własne oczy! ok? (byle jak najmniej wpier... prosze i dziekuje)
Ostatnio zmieniony przez sacharuna 09-09-15, 16:31, w całości zmieniany 1 raz
W każdym razie na koniec chcę oficjalnie zaprosić „Balgatron’a” i Jego Żonę wraz z Córeczką całkowicie ZA DARMO do naszego Ośrodka Sacharuna w Peru... na okres do 60 dni; gdyż dwóch z naszych Najmocniejszych (w tej chwili Szamanów / Curanderos wypowiedziało się wprost i bardzo stanowczo a także dość identycznie po zrobionej „analizie” zdjęć „Balgatrona”, Jego Żony wraz z Córeczką: ze są Oni niestety przepełnieni bardzo „nie dobrymi energiami”: m.i. złości, zazdrości a także zawiści (więcej nie będę nadmieniał) a także z dokładnością dwóch z „naszych” Curanderos ujawniło problemy zdrowotne związane i wywołane u nich tymi właśnie energiami i nie tylko, które wcześniej ujawnili mi „Balgatron” wraz z Żoną bez przeze mnie ujawniania ich naszym Szamanom / Curanderos.
Po tych słowach już jestem przekonany z kim naprawdę miałem do czynienia.
Otóż cała analiza- z tego co pisał nam Jacek, a właściwie skopiował rozmowę pisemną przez skype ze swoją żoną- była informacja,że ja i moja córka mamy duży stres,a moja partnerka oraz inni członkowie mojej rodziny mają migreny i depresję.O jakimś przepełnieniu negatywnymi energiami nie było żadnej mowy.Analizę robił jeden szaman,a nie dwóch.Więcej informacji nie otrzymałem,ale dowiedziałem się,że koniecznie musimy przyjechac na 3 miesiące.Przez stres,depresję i migreny? I kto dał pozwolenie na opisywanie takich rzeczy jak analiza, (w dodatku UBARWIONA i NIEPRAWDZIWA- o zawiści, złości czy zazdrości nie było mowy). To była prywatna rozmowa-mam na myśli analizę-która należy do osobistych rzeczy,a nie do informowania innych. Czy np.lekarze rozpowiadają innym o chorobach swoich pacjentów? Widac tu odpowiednie podejście.
Nie pokierowałem się niskimi pobudkami założyciela i zachowałem dla siebie informacje,które usłyszałem od niego samego na temat problemów samych szamanów,którzy dla niego pracują.I nadal zachowam to dla siebie.I to nie są ubarwione i nieprawdziwe informacje,jak w przypadku naszej "analizy", tylko fakty, przedstawione przez niego.
sacharuna napisał/a:
... bo prawdziwe Ceremonie Ayahuasci daleko różnią się od "odlotów" typu Salvia D. czy czystych i także nie kontrolowanych najczęściej "odlotów" np przy pomocy krystalicznego DMT.
Szałwia divinorum jest używana rytualnie przez Mazateków i nie jest ona stosowana do "odlotów", ale do innych celów-wygląda to na wywyższanie ayi, a potępianie wszystkiego, co z nią nie jest związane.
Nie sądziłem,że spotkam się z takimi stwierdzeniami osoby,która miała jakieś doświadczenie z ayą.Ja takiego doświadczenia nie nabyłem, ale jestem zdania,że każda roślina została stworzona, by ją poznac i wykorzystac jej właściwości w mądry sposób.
A co do e-mailu, jaki nam wysłał założyciel:
My nie musimy się przepraszac, jak to zaproponował,bo my nie prowadzimy żadnej wojny, jak nam zarzuca.Nie chcemy zniszczyc ani jego ani jego kliniki,nad którą pracuje-po prostu zbiera owoce swojego niesprawiedliwego i nieuzasadnionego postępowania z nami,a co do jego twierdzenia,że każdy zasługuje na drugą szansę,i że jest gotów pomóc i przyjąc nas całkowicie za darmo do kliniki,to informujemy,że nie potrzebujemy jego pomocy i napewno do niego nie przyjedziemy, bo mamy poczucie własnej godności i pod żadnym pozorem nie będziemy z nim współpracowac,jak nam to dalej zaproponował w tym e-mailu.A nie chcemy dlateg,bo nie chcemy,aby historia się powtórzyła ponownie. Po prostu bardzo się zawiedliśmy-sądziliśmy,że osoba po takich doświadczeniach z ayą,jak twierdzi będzie miała inne podejście do ludzi,którzy naprawdę podchodzili w sposób prawdziwie szczery.
Pokój jest na Ziemi Nie można tego powiedzieć o niektórych umysłach ,co to chca grać dobrych i pomagajacych a własciwie to kombinuja jak koń pod górke .Toć wiadomo ,ze jak ktos chce grać pomagającego to musi mieć pacjenta a pacjenta dostrzeże w kazdej fotografii i dawaj za wmawianie mu choróbska lub "negatywnych energii" .Ja rozumiem że jazdy psychiczne pod wpływem roslinek mogą bawić jak i wciaganie w swoje filmy innych ale z leczeniem nie maja nic wspólnego.
Cytat:
uważam ze Każdy zasługuje na druga szanse; a ja także jeszcze nie jestem niemylącym się całkowicie Aniołem!
bo prawdziwe Ceremonie Ayahuasci daleko różnią się od "odlotów" domowych w stylu: Salvia D. czy czystych i także nie kontrolowanych najczęściej "odlotów" np przy pomocy zapalonego krystalicznego DMT.
Cytat:
Szałwia divinorum jest używana rytualnie przez Mazateków i nie jest ona stosowana do "odlotów",
Dodam, że nie należy sugerować się durnymi filmikami na youtube dzieciaków dowcipkujących z Salvią; zupełnie inną wartość ma doświadczenie żucia specjalnie przygotowanych liści (metoda wspomnianych Mazateków), a palenie ekstraktu. Nie dyskwalifikował bym jednak tej drugiej metody. Utrata kontroli może mieć swoją wartość. Można zadać pytanie: KTO traci kontrolę? Ci którzy doświadczyli potęgi Divinorum, wiedzą o czym piszę. Utrata tożsamości, Ego, potrafi otworzyć oczy, poszerzyć "pole widzenia".
Cytat:
gdyż dwóch z naszych Najmocniejszych (w tej chwili Szamanów / Curanderos wypowiedziało się wprost i bardzo stanowczo a także dość identycznie po zrobionej „analizie”
i tak dalej...
Pamiętam, jak na jakiś warsztatach wdaliśmy się z prowadzącym w dyskusje o szamanizmie. Powiedział coś, pod czym również się podpisuje; coś w tym stylu: "jeżeli szaman wskaże na kogoś "pazurem", przeklnie go, i ten ktoś uwierzy w tę moc, cóż, należy takiej osobie współczuć (tej "łatwowierności"). Taka osoba skazuje się sama na krzywdę. Jest przekonana o mocy "pazura"."
W taki właśnie sposób "ludzie duchowi" wykorzystują słabszych i naiwnych.
Nie mam zamiaru krytykować pracy (jakichkolwiek) Curaderos, szanuję ich pracę i inne drogi, jakimi podążają do możliwości oczyszczania i wzrostu, natomiast uważam, że należy poszanować własne Centrum, i ufać swojej mądrości.
Tak jeszcze sobie przypomniałem fragment ze "spotkań z wybitnymi ludźmi" Gurdżijewa, o sekcie Jezydów zamieszkującą Zakaukazie. Jeżeli wokół Jezydy zakreśli się koło, nie jest on w stanie wyjść z niego siłą własnej woli. Jeżeli siłą zostanie z kręgu wyciągnięty, zapada w stan kataleptyczny.
Postanowiłem wkleić opis sierpniowej ceremonii Ayahuasca w której uczestniczyłem. Wybaczcie proszę, tekst może trochę chaotyczny, ale postanowiłem nie stylizować, żeby utrzymać świeżość treści doświadczenia.
W rytuale Ayahuasca brało udział 20 osób; W niewielkim pomieszczeniu wszyscy usiedliśmy obok siebie, opierając się o ścianę. Na środku położono miski z wodą. Raul nalewał do czarki płyn, przekazywał Don Carlosowi, który dawał go każdemu do wypicia; ostatnimi spożywającymi byli sami Curanderos. Następnie zgaszono światło. Po kwadransie zaczęły dochodzić do moich uszu charakterystyczne dla szamańskich rytuałów dźwięki wydawane przez prowadzących rytuał, m.in. ciche inkantacje. Po ok. 30 minutach pierwsza osoba wymiotowała do miski; Mocniej zabiło mi serce na myśl o tym jak zareaguje moje ciało; Kolejne osoby informowały o dyskomforcie i prosiły o pomoc. Nagle cały świat zwolnił, zrozumiałem że Aya zaczęła działać; bardzo szybko pojawiły się intensywnie kolorowe obrazy, poczucie zobaczenia alternatywnego świata "wewnątrz", tkanego nieskończenie z fraktalnych wzorów. Moje ciało, przez napierającą od środka energię, pragnęło ruchu. Coraz bardziej zacząłem pochylać się do przodu, niemal dotykając czołem podłogi, co tylko wzmacniało efekty wizualne. W jednej chwili moja świadomość, uwaga, skierowała się na pracę organów wewnętrznych. Zdałem sobie sprawę jak bardzo tętno przyspieszyło. Mimo prośby Curandero, aby siedzieć i nie przenosić się, zdecydowałem się jednak wstać, pozostając mimo wszystko w przypisanym mi miejscu, aby nikomu nie przeszkadzać. Moje ciało zdecydowanie tego potrzebowało, gdyż nagromadzona w nim energia wymagała ujścia poprzez ruch. Zacząłem tańczyć. Kiedy po pewnym czasie usiadłem, poczułem zarówno relaks, przyjemną energię wypełniającą całe ciało, jednocześnie pojawiło się wiele myśli analizujących to co się wydarzało. Mimo relaksu, czułem, że czegoś brakuje, że mógłbym wejść dużo głębiej w proces Ayahuascowy. zapytałem Mirko, czy wskazane byłoby, abym wypił jeszcze jedną porcję - odpowiedział, abym poczekał. pomyślałem, że raczej nie będzie "dokładek". Zacząłem coraz bardziej zapadać w głęboki relaks, rozkoszując się dochodzącymi śpiewami i muzyką fletu. Co pewien czas Don Carlos podchodził aby zastosować szamańskie techniki - m.in. okadzania; można powiedzieć, że nawet mnie wybudzał, ponieważ było na prawdę późno i czułem, że powoli zasypiam. Przy okazji któregoś z podejść przed twarzą ukazała się czarka z płynem. Zaskoczyło mnie to niezmiernie, ponieważ pogodziłem się już z tym, że zaczynam wygasać, a o mojej prośbie zapomniałem. Cóż, skoro chciałem być konsekwentny, nie odmówiłem i wypiłem z myślą "ok, wracam do gry". Tym razem Ayahuasca aktualizowała się bardzo szybko, ale jej działanie było inne, jakby ciemniejsze, mroczniejsze, choć nie czułem niepokoju czy dyskomfortu. Dźwięki przybierały formę przezroczystą, jakby wodną, wężowatą. I nastąpiło coś, co bardzo mocno utkwiło mi w pamięci: ich częstotliwość nasiliła się i znalazłem się w gęstej od muzyki ptaków i świerszczy dżungli; nagle jakaś siła wyciągnęła mnie z niej, kierując mnie ku gwiazdom, związaną z kosmosem Ciszą i Spokojem. Było to cudowne doświadczenie. Na powrót zapadłem się w głęboki relaks. Niedługo potem rytuał się skończył, po czym (prawie) wszyscy poszli na spoczynek. Ja wraz z jednym z uczestników poszliśmy na odświeżający spacer do lasu.
P.s. Jeszcze długo po rytuale wykazywałem dużą niechęć do alkoholu, pomimo, że go nie nadużywam. Myślę, że Ayahuasca może pomagać ludziom uzależnionym.
AfterDream,a zauwazyles jakies zmiany w Twojej codziennosci po tym doswiadczeniu? (oprocz niecheci do alkoholu, co moze byc w moim odczuciu niechecia ciala, ktore zatrulo sie aya do kolejnego zatrucia powodowanego przez alkohol )
AfterDream,a zauwazyles jakies zmiany w Twojej codziennosci po tym doswiadczeniu?
Aniu, nie potrafię jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć; zmiany oczywiście widzę (czuję), ale przyczyną mogą być również narodziny dziecka. Bardziej jestem skłonny do teorii, która jest mi bliska, czyli "realizacji programu przeznaczenia"; rytuał Ayahuaski był częścią mojej Drogi, mojego przeznaczenia, ale również ja mam wpływ na tę Drogę - wzajemnie przenikają się te dwie właściwości. Tego, czego pewien jestem, to to, że doświadczenie chciałbym powtórzyć. Może wtedy mógłbym wyraźniej na Twoje pytanie odpowiedzieć.
Zmianą którą dostrzegam, to większe otwarcie się na coś, co definiuję jako Tao, Taoizm.
a.nia napisał/a:
oprocz niecheci do alkoholu, co moze byc w moim odczuciu niechecia ciala, ktore zatrulo sie aya do kolejnego zatrucia powodowanego przez alkohol
Tylko, że strucie alkoholem organizm strasznie odchorowuje i psyche tym bardziej. Natomiast po Aya czułem się rewelacyjnie, i przez kilka dni potrzebowałem dużo mniej snu.
Właściwości Ayahuaski porównywalne są do świętej Ibogi, rośliny pochodzenia Afrykańskiego. Ostatnio czytałem, że dilerzy w latach 60 (70) na krótko sprowadzili ją do Stanów, ale przerażeni szybko wycofali z "czarnego rynku", ponieważ jej właściwości "terapeutyczne" powodowały, że narkomani używający twardych dragów (kokaina, heroina) przestali je kupować. Więcej o niej w wątku:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum