sprawia wrażenie poczciwego człowieka:)
wydaje sie że sprawia mu radość to co robi i że wierzy w to co mówi (nie jest więc w takim przypadku żadnym oszustem, kłamcą)
brak mi doświadczeń z poprzednich wcieleń i z życia poza wcieleniami po śmierci żeby zweryfikować to co mówi
uwierzyłbyś że ludzie po studiach, tłumnie, mogą płacić za pomagających Matkę Boską i Kaczora Donalda z Marsa?
Mogą, sam widziałem.
(nie ma to nic wspołnego z tutejszym Marsem, żeby nie było że zaczepiam)
[ Dodano: 08-08-26, 22:35 ]
kuknij se, tak na marginesie
no ja bym powiedział że zwłaszcza ludzie po studiach za "takie rożne rzecyz" mogą płacić.
prosty chłop nie ma czasu na pierdołu, krowy trzeba na łąke wyprowadzić, obore posprzątać;)
generalnie są teorie że takie zainteresowania różne (poszukiwania duchowe, zainteresownaia kultura wyższą - opery itp;) ) są oznaką tego ze społeczeństwo jest zmaożne, i ma nadmiar pieniędzy i energi (nie musi wszystkich pieniędzy i energii (czasu) poświęcać na zdobycie jedzenia iw yżywienie potomstwa). tak wiec trzeba sie cieszyć że mamy takie dostatnie społeczeństwo
co do tego artykułu, no cóż, zajebisty pomysł, charaktery to takie pismo ktore na jednej stronie pisze o tym ze nowe badania wykluczaja istnienie nieświadomości a na następnej pisze ze jak leci muzyka włoska to ludzie w marketach kupuja włoskie wino, a jak francuzka, to francuskie.
a chomik jak to chomik....jest chomik, jest io, jest Nlp, jest hellinger, jest nowak, jest vishnawananda , hare krishna etc. - rzeczywiscie mamy bardzo zamozne społeczeństwo.
a chomik jak to chomik....jest chomik, jest io, jest Nlp, jest hellinger, jest nowak, jest vishnawananda , hare krishna etc. - rzeczywiscie mamy bardzo zamozne społeczeństwo.
no, co do zamożnosci tych co to tak mają
wiecie ile takich klimatów jest w Rosji?
słyszałem rózne zajebiste opowiesci, a dzis widze, jest reoprtaz o Jezusach
Większość z tych inicjatyw jest na bakier ze skarbem państwa. Myślę, że kwestia skuteczności różnego typu "szkół", "metod", etc. jest drugorzędna. Ludzie płacą za różne rzeczy. Szkoda tylko, że US nie zabierają się za ten sektor. Jak przykładowo przybywa viszniwada do Polski, to ja jako obywatel tego kraju jestem ciekaw, jaka firma organizuje takie spotkanie i co się dzieje z pieniążkami (datkami), jak jest jakiś rebirthing i stronka, na której jest numer konta, to ja jestem ciekaw, do kogo te pieniążki trafiają, do osoby fiz., czy do firmy. Jak wchodzę na stronki o IO to podstawa to info o tym ile trzeba zapłacić jakiejś osobie i zero informacji, nazwijmy to "profesjonalnej".
Szkoda tylko, że US nie zabierają się za ten sektor.
No nic Piotr ,tylko czas żebyś w US zaczął pracować
Cytat:
Jak przykładowo przybywa viszniwada do Polski, to ja jako obywatel tego kraju jestem ciekaw jaka firma organizuje takie spotkanie i co się dzieje z pieniążkami (datkami), jak jest jakiś rebirthing i stronka, na której jest numer konta, to ja jestem ciekaw, do kogo te pieniążki trafiają, do osoby fiz., czy do firmy
Widzisz ,pracując w US jako obywatel tego kraju nie dość ze zaspokoiłbyś własną ciekawość ,znalazłbyś odpowiedzi na nurtujące Cie pytania to i dostawałbyś wypłate i nawet urlopy a i emeryturka by Ci się może sięgneła
Jakbym był jakimś naczelnikiem US to przyjąłbym Cie do pracy bo widze że z zamiłowaniem i zapałem do pracy byś podchodził
Geminus czym ty się zajmujesz na codzień? pracujesz gdzieś? jaki masz wyuczony zawód?
prosiłbym o odpowiedź, jeśli można, tym razem bez cytowania mojego posta i jednoczesnych ripostach totalnie nie majacych związku z pytaniem. po prostu, konkretne pytanie - konkretna odpowiedź. potrafisz tak?
i nie pytam ze złośliwości, pytam z ciekawości (prof. ciekawski) oraz mylśę ze ta informacja wniosła by wiele do mojego wyobrażenia na twój temat.
JESZCZE RAZ NIE CYTUJ TEGO POSTA DAJĄC POD CYTATAMI KOMENTARZ NIE MAJĄCY ZWIĄZKU ANI Z REALNOŚCIĄ ANI Z TEMATEM (i tak czuję że to zrobisz ale prosić mogę).
Prof.Ciekawski
Zajmuje się wieloma sprawami ,jestem wszechstronny Oczywiście dlatego powiązane ze mną prace czy zajmowane stanowiska także są różne.Zawód mam i oczywiście mogę go wykorzystywać ale niekoniecznie ,dla mnie nie ma to znaczenia.Poza tym więcej pisałem na IPZ o sobie i nie chce mi sie powtarzać.
Myśle że więcej i dokładniej spokojnie mógłbym Ci napisać czy to na forum czy prywatnie ale nie Jesteś dla mnie nickiem godnym rozmów poważnych z kilku powodów i pewnie możesz ja sam sobie wymienić o ile Jesteś jednonickowcem.
Wracając do głównego tematu mógłbym się zgodzić z Twoim pierwszym postem gdyby nie był podany w poniżajacej formie.Właściwie Igor mógłby temat spokojnie umieścić w koszu właśnie ze względu tylko na Twoje posty ,bo inne są całkiem całkiem
Tak myślałem geminus że raczej jestes bezrobotny. to żaden wstyd być bezrobotnym - ok,... w dzisiejszych czasach gdy o pracę coraz łatwiej - tak, to jest wstyd. pewnie robisz fuchy na budowie i nie wiem czemu się tego wstydzisz.
jakie stanowiska? jakie prace? jaka wszechstronność? ludzie lubią opowiadać o tym czym się zajmują na codzień, co robią, mowić o tym czemu poświęcają czas i kim są z zawodu. ja ze swojego jestem dumny. wiedziałem geminus że nie odpowiesz na pytanie, mimo to je zadałem. tak jak czytam te forum (ipz nie znam i nie musze znać, to że na jednym forum sie przedstawiłeś to nie znaczy, że na innym ktoś nie moglby cie spytać o to kim jestes) to wydaje mi się, ze tutaj nikt nie wie czym ty sie tak na dobra sprawę zajmujesz.
Mars na przykład zajmuje się oddychaniem i jawnie to pokazuje , nie iwem czy tylko z tego żyje (jesli tak to współczuje) ale jest ta szczerosc zachowana.
Do ciebie Mars: ja już tu pisałem o moim zawodzie, chętnie się powtórze jeśli ktos mnie o to zapyta - póki co nikt tego nie zrobił.
[ Dodano: 08-09-01, 13:20 ]
a i dzieki geminus ze twój post nie reprezentował konwencji wszystkim znanej - cytat i komentarz od czapy z przekonaniem ze się ma racje i że wygrało się "spór". tym mnie mile zaskoczyłeś.
No tak, tylko, że to nie jest zawód. Ten człowiek z linku też nie prezentuje żadnego zawodu - w ramach tego co pokazuje. To są, w rozumieniu staropolskim, partackie zajęcia, będące poza cechami, bez formalego wsparcia, dzisiaj przez prawo. Można oczywiście w dokumentach wpisać w rubryce zawód trener IO, Rebirthing, jak się człowiek uprze.
Mnie to interesuje z formalnego punktu widzenia. Skoro, ktoś podaje konto na www i zbiera pieniądze i zajmuje sie io czy rebth., nie podaje żednych informacji zwrotnych dotyczących firmy, to jestem ciekaw w jaki sposób zaklasyfikował swoją dz.g. odnośnie PKD.
Tzn. w kontekście podatków mówi się o oszustach podatkowych, a nie złodziejach.
Myślę jednak, że ta "branża", bez zaplecza naukowego i zawodowego, jest podatna na różnego typu oszustwa.
Ja jakbym oferował w internecie swoje usługi zadbałbym po prostu w podstawowej formie o dostęp do informacji, które nie są niejawne.
Mnie to interesuje z formalnego punktu widzenia. Skoro, ktoś podaje konto na www i zbiera pieniądze i zajmuje sie io czy rebth., nie podaje żednych informacji zwrotnych dotyczących firmy, to jestem ciekaw w jaki sposób zaklasyfikował swoją dz.g. odnośnie PKD.
Piotr, skoro cię to interesuje, to sugeruje zmianę tonu swoich wypowiedzi. Chyba nie sądzisz, że ktoś zajmujący się "partackimi" zajęciami będzie miał ochotę na rozmowę w takim klimacie?
prof.ciekawski napisał/a:
piotr sugerujesz że mars i inni zajmujący się "parapsychologią" to złodzieje?
Ciekawski, no ładnie wpuszczasz Piotra w maliny, ale się nie dał...
BTW: Aha no i czy kiedyś zdarzyło ci się prowadzić na tym forum pozytywną rozmowę? Idź się bzyknij, poimprezuj, pośmiej z ludźmi, bo smęcisz jak stara baba
Piotr napisał/a:
Myślę jednak, że ta "branża", bez zaplecza naukowego i zawodowego, jest podatna na różnego typu oszustwa.
Za to branże naukowe i sformalizowane są podatne na stwarzanie złudzenia solidności, dzięki papierkom. Robienie z klienta barana często się zdarza - np wieloletnie przeciąganie terapii przez psychoterapeutów.
Wydaje mi się, że kryterium "zadowolony klient" (referencje), jest najlepsze i uniwersalne.
Co do zarzutów o oszukiwanie USów - proszę Cię, nie bądź naiwny. Co 3cia firma w Polsce oszukuje US. Nie omija to gabinetów dentystycznych, psychoterapeutycznych, sklepów spożywczych i każdej innej branży.
No ale jak się kogoś nie lubi, zawsze można zacząć od US-u
Omijam zrzędliwych, "zasmuconych" i wrogich dyskutantów szerokim łukiem.
Za to branże naukowe i sformalizowane są podatne na stwarzanie złudzenia solidności, dzięki papierkom. Robienie z klienta barana często się zdarza - np wieloletnie przeciąganie terapii przez psychoterapeutów.
Co do zarzutów o oszukiwanie USów - proszę Cię, nie bądź naiwny. Co 3cia firma w Polsce oszukuje US. Nie omija to gabinetów dentystycznych, psychoterapeutycznych, sklepów spożywczych i każdej innej branży.
Ja wyrażam swoją opinię i nie liczę na to, że podejmę rozmowę z jakimkolwiek oszustem podatkowym i tak nie byłoby o czym gadać.
Po prostu źle myślę o tej działce, o której tutaj piszemy i jak wspomniałem na początku mniej obchodzi mnie w tych sprawach skuteczność "fachowców", podobnych do tego człowieka spod linka (ludzie kupuja proszki do prania po obejrzeniu grafiki komputerowej, w której cząsteczki walczą z brudem ); podobnie źle myślę o oszustach podatkowych w innych działkach. Oszust to oszust.
Za to twierdzę, że w "parapsychologiach" jest szczególnie podatny grunt na wszelkiego typu oszustwa. I jeśli przykładowo widzę ofertę plus info o koncie i zero info o firmie to w moim mniemaniu zwiększa się prawdopodobieństwo tego, że czytam ofertę oszusta podatkowego.
Za to branże naukowe i sformalizowane są podatne na stwarzanie złudzenia solidności, dzięki papierkom.
Papierki nie sa tworzone z powodu sprawiania wrażenia solidności. Administracja ma to do siebie, że podobnie jak każda struktura nie jest wolna od błędów. Gromadzenie standardów, dyrektyw, form, powoduje problemy. Podobnie jest w webmasteringu z przeglądarkami, webmasterzy muszą uwzględniać ograniczenia różnych rozwiązań jak i coraz większą ilość róznych technologii, które często mogą sprawiać problemy; podobnie jest w standardów tv, etc. Nikt nie tworzy odmiennych standardów, aby sprawiać wrażenie solidności. No chyba,że piszemy o francuzach, którzy przejęli SECAM, bo nie podobna było, żeby mogli przejąć niemiecki standard PAL.
igor ja nie rozumiem jednego. z jednej strony krytykujesz instytucje naukowe w sposób nadwyraz gorliwy, z drugiej szukasz w nich poparcia dla swoich narkomańskich tendencji.
pan Griffiths o którym piszesz w innym wątku zajmuje się głównie benzodiazepinami a LSD to tylko część jego pracy. dla niego LSD jest takim samym związkiem chemicznym jak witamina B12. jeśli może pomóc w leczeniu pewnych schorzeń - ok - zastosujmy ją. jeśli nie - odłóżmy ją na półkę. póki co takie związki chemiczne jak mianseryna bardzo dobrze sobie radzą ze zwrotnym wychwytem serotoniny i takową się używa do leczenia depresji czy zab. obsesyjno-kompulsywnych, poza tym nie ma skutków ubocznych w postaci halucyjnacji.
ty natomiast wobec substancji psychoaktywnych stworzyłeś ołtarz nie tylko w postaci tego forum , ale także w postaci twojej postawy, twojego propagowania narkotyków. masz bardzo emocjonalny stosunek do tych związków chemicznych i to cie czyni narkomanem miast naukowcem. odpowiedz mi na jedno pytanie, jeśli tak jest że LSD działa leczniczo, to co tym leczysz w sobie? masz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne czy depresję? to tak jakby ktoś brał leki na nowotwór będąc zdrowym (brałby po to żeby mu te leki kogel mogel w mózgu robiły) i mówił: ale przeciez te leki ratują komuś życie. no bez sensu postawa.
także idź se bzyknij, idz do ludzi, może cie nie wyrzucą jak z akademii quidan, moze nie bedzie dookoła dziecka któremu byśpolecał LSD (zakładam dziecka nie cierpiącego na zab. obs-komp albo depresje), może wśród ludzi w twoim wieku zauważyśz, że są na innym etapie w życiu, że mają rodziny, dzieci, dbają o nie a z okresu palenia marihuany się śmieją że to były dobre lata i dobrze ze się skończyły.
innymi słowy, nawet jeśli twoje poszukiwania w świecie nauki będą owocne bo okaże się że związki chemiczne którymi trujesz sobie szare komórki moga w odpowiedniej proporcji po odpowiednim przerobieniu służyć człowiekowi - nie usprawiedliwi to twoich narkomańskich tendencji i nie będzie argumentem propsychonautycznym (że tak powiem). to tak jakby sterydziarz szukał w medycynie potwierdzenia że przecież sterydów używa się do rehabilitacji ludzi zniszczonych nowotworami, ludzi cierpiących na uczulenia i wysypki, ludzi z zaburzeniami hormonalnymi. to wszystko prawda, ale nie zmienia to faktu że sterydziarz pozostanie sterydziarzem, narkoman - narkomanem.
Nie chce mi się rozpisywać ale w skrócie wygląda to tak. Jeśli piszesz jak rozumiesz praktykę bez podpieranie się cytatami nauczycieli to jest to już niemile widziane. Oczekują odpowiedzi zgodnych z którąś z oficjalnie uznanych ścieżek. Jest to miejsce gdzie "spierają" się na teksty. Zadano mi kilkakrotnie pytanie zgodnie z którą ścieżką buddyjską ma związek moja wypowiedź i uprzedzono, że zostanę usunięty jeśli nie będę się wypowiadał w tym duchu a w szczególności w panelach tematycznych.
Tak mniej więcej wygląda otoczka miesięcznego wstrzymania możliwości mojego pisania na tym forum. Psychologicznych motywów adminów nie będę roztrząsał, to ich sprawa.
widze ze ty mars bardzo masz intensywne życie internetowe, aż sobie na to forum
Cytat:
Obserwując ból, mając go w polu świadomości doświadczasz większego buntu na niego. Nie widząc tego buntu przekłada się na stresowe napięcie, które potęguje bolesność. Ostatecznie to nawet ból nie istnieje. Ból to podświadoma niechęć do pewnej energii.
mars ty to serio napisałeś?
[ Dodano: 08-09-03, 11:28 ]
Cytat:
Nie ma czegoś takiego jak ból w czystej postaci. Jest energia, która zostaje zinterpretowana (porównana z zapisem mówiącym czy jestem w niebezpieczeństwie czy też nie) i wtedy jest odbierana jako ból.
Mars, ja myśle że zwyczajnie polewałeś i jesteś niezdyscyplinowany.
Większego znaczenia to nie ma, uśmiechnąłem się tylko jak Cie zobaczyłem na tamtym forum, a jak zobaczyłem co Ci sie przytrafiło i w jak krótkim czasie, no to sie zdrowo uśmiałem.
No ale OKi, przyjmuje że buddyści nie poznali sie na IO, oni są tacy skostniali i tradycjonalni, że wręcz hermetyczni i zamknęci, nie przejmuj sie, każdy prorok ma na początku pod górke, ale potem już bedzie z górki
;DDD
Mars, ja myśle że zwyczajnie polewałeś i jesteś niezdyscyplinowany.
A myśl sobie co tam chcesz. Z faktami możesz się zapoznać czytając wątki.
Pancho Villa napisał/a:
No ale OKi, przyjmuje że buddyści nie poznali sie na IO, oni są tacy skostniali i tradycjonalni
To na czym się poznali a na czym nie nie ma nic do rzeczy. Poprostu to co pisałem nie podobało im się i tyle. To, że jedyną formą radzenia sobie z tym było banowanie to już ich bajka.
A czytając to co ty zdążyłeś napisać pozwolę sobie poprorokować, że wylecisz wcześniej niż ja. Masz szczęście, że nie jesteś kimś kogo znają jako kogoś z innej ścieżki bo już byś się doczekał jakiegoś ostrzeżenia.
wiesz
ja jestem na tamtym forum od 2003 roku, więc nawet jak wylece zaraz to bede miał staż dłuższy niz Ty
ino postów mam mniej, ale chyba dlatego że nie musze szukać na forach klienów
igor ja nie rozumiem jednego. z jednej strony krytykujesz instytucje naukowe w sposób nadwyraz gorliwy, z drugiej szukasz w nich poparcia dla swoich narkomańskich tendencji.
ciekawski, zwykle nie chce mi się prostować tego co mówisz, bo twoje przelane na forum myślotoki oparte są na poszlakach, uprzedzeniach i ciągłym retorycznym onanizowaniu się. Dziś jednak zrobię ci ten zaszczyt i coś skrobnę w odpowiedzi
Otóż widzisz - można krytykować coś, a jednocześnie uważać to za potrzebne. Rzeczywistość nie jest black&white.
prof.ciekawski napisał/a:
pan Griffiths o którym piszesz w innym wątku zajmuje się głównie benzodiazepinami a LSD to tylko część jego pracy. dla niego LSD jest takim samym związkiem chemicznym jak witamina B12.
Widzę, że świetnie się znacie, skoro wyciągasz tak daleko idące wnioski. Mogę zapytać na jakiej podstawie?
Bo wiesz, etnogeny są na tyle historycznie kontrowersyjne, że prowadząc badania nad nimi, można się mocno narazić kolegom ze środowiska. W przeciwieństwie do witaminy B12. Osobiście uważam, że halucynogenami zajmują się ludzie, którzy znają ich potencjał z autopsji i darzą je sentymentem charakterystycznym dla kogoś, kto coś wspaniałego przeżył
prof.ciekawski napisał/a:
póki co takie związki chemiczne jak mianseryna bardzo dobrze sobie radzą ze zwrotnym wychwytem serotoniny i takową się używa do leczenia depresji czy zab. obsesyjno-kompulsywnych, poza tym nie ma skutków ubocznych w postaci halucyjnacji.
Wybacz, ale nie rozumiesz sposobu w jaki etnogeny działają na psychike i porównujesz się niezbyt roztropnie z antydepresantami, które mają na celu sprawienie przyjemności czy, zredukowanie lęków.
Głównym efektem wywoływanym przez LSD czy psylocybinę jest rozpad osobowości, transcendencja, uwalnianie treści nieświatomych przy jednoczesnej ich akceptacji, przez podmiot.
Okreslenie "halucynogenne" to dość nieudolna nazwa odnosząca się do pewnych zjawisk, które mogą, ale nie muszą zachodzić w skutek kanonady bodźców, przyśpieszenia pracy mózgu i braku umiejętności bycia w takim zmienionym stanie świadomości. Więc jest to element, którego nie można usunąć, bo jest integracją częścią procesu harmonizacji psychiki.
Żałuje, że mimo że sprawiasz wrażenie inteligentnego człowieka, nie jesteś w stanie dopuścić iż coś może działać inaczej, niż sobie jesteś w stanie to wyobrazić w najśmielszych snach i ślepo etykietujesz po swojemu to o czym pisze.
prof.ciekawski napisał/a:
ty natomiast wobec substancji psychoaktywnych stworzyłeś ołtarz nie tylko w postaci tego forum , ale także w postaci twojej postawy, twojego propagowania narkotyków. masz bardzo emocjonalny stosunek do tych związków chemicznych i to cie czyni narkomanem miast naukowcem. odpowiedz mi na jedno pytanie, jeśli tak jest że LSD działa leczniczo, to co tym leczysz w sobie? masz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne czy depresję? to tak jakby ktoś brał leki na nowotwór będąc zdrowym (brałby po to żeby mu te leki kogel mogel w mózgu robiły) i mówił: ale przeciez te leki ratują komuś życie. no bez sensu postawa.
No i znowu proste skojarzenia. Parę spostrzeżeń:
1) Skoro lecisz w ton naukowy, to nie używaj określenia narkotyki na etnogeny. Jest to zwyczajny błąd semantyczny.
2) Pokaż mi źródła stwierdzające, że etnogeny wywołują uzależnienie psychiczne lub fizyczne. Jest za to wiele źródeł mówiących o leczeniu dzięki nim uzależnień. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że po tripie wszystkie przywiązania ulegają osłabieniu (czy do obżerania się, czy szybkiej jazdy samochodem, walki, seksu).
3) Narkoman jest jasno zdefiniowany jako człowiek w niekontrolowany sposób przyjmujący substancje chemiczne. Jeśli doświadczenie psychodeliczne zdarza mi się 2-3 razy w roku w formie rytualnej i nie czekam na nie, nie myślę o nim, to nie ma mowy o żadnym uzależnieniu.
4) Mam wyważony stosunek do etnogenów. Uważam, że są wspaniałym narzędziem do pracy ze sobą dla każdego inteligentnego człowieka, nie mającego problemów ze sobą, ale zainteresowanego swoim wewnętrznym życiem umysłowym. Oprócz tego badania pokazują też potencjał psychodelików w terapii. Oczywiście negujesz to, więc ci się wydaje, ze moje zaintrygowanie LSD, czy psylocybiną jest uzależnieniem.
5) Uważam, że zmienione stany świadomości zawsze towarzyszyły ludzkości i są akceptowalne. Picie piwa ze znajomymi jest jak najbardziej wskazaną sprawą, dzięki której ludzie rozwijają się towarzysko. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości nastąpi weryfikacja uprzedzeń do innych środków chemicznych - określenie ich realnego wpływu na ludzi i potencjału. Faktycznie większość z nich daje raczej szkodliwe efekty. Stąd uogólnione uprzedzenie.
Wspomniany przez ciebie prof. Griffiths robił też eksperymenty na zdrowych ludziach ( o czym jakoś nie wspomniałeś, mimo że ten sam artykuł - oj z logiką na bakier jesteście profesorku ), stwierdzając u 60-80% trwałą poprawę ich poczucia sensu życia, szczęścia i harmonii.
Ma to zapewne jakiś związek z tym o czym ja pisze.
Nie sądzisz? (możesz oczywiście temu zaprzeczać, co zapewne zrobisz).
Oto cytat:
Cytat:
Profesor Roland Griffiths ze Szkoły Medycznej Johna Hopkinsa w Baltimore opublikował niedawno wyniki badania na 36 zdrowych ochotnikach, którym podawano psylocybinę, a następnie obserwowano w laboratorium. Uczestnicy byli w wieku od 24 do 64 lat i nigdy wcześniej nie zażywali leków halucynogennych. Kiedy grupa została zapytana o ocenę swojego udziału w tym badaniu 14 miesięcy później, 58 procent uczestników stwierdziło, że doświadczenie to zaliczyliby do pięciu zdarzeń o największym znaczeniu osobistym w ich życiu, 67 procent z nich zaliczyło je do pięciu najważniejszych przeżyć duchowych, a 64 procent oceniło, że poprawiło ono ich samopoczucie i zadowolenie z życia.
prof.ciekawski napisał/a:
innymi słowy, nawet jeśli twoje poszukiwania w świecie nauki będą owocne bo okaże się że związki chemiczne którymi trujesz sobie szare komórki
Kolejne brednie. Pokaż mi badania mówiące o tym, że psychodeliki trują komórki nerwowe.
prof.ciekawski napisał/a:
także idź se bzyknij, idz do ludzi, może cie nie wyrzucą jak z akademii quidan, moze nie bedzie dookoła dziecka któremu byśpolecał LSD
Zastanawiałeś się ciekawski kiedyś czym różni się namawianie, od dzielenia się informacjami? Pomogę ci. Otoż, aby namawianie zaszło, musi być po pierwsze intencja ku temu i przekazywanie głównie treści, które zachęcają.
Ja np. zdecydowanie podkreślam, że w młodym wieku przyjmowanie psychodelików jest bardzo ryzykowne i warto się od nich trzymać z daleka.
Mówię o bad tripach, o pochopnych zachowaniach, które mogą się zdarzyć niedojrzałemu człowiekowi, zagrożeniach dla życia (skoki z okna) itd.
Jednocześnie także informuje o wielkim potencjale tych środków i możliwości ich zastosowania do trwałego poprawienia swojej radości z życia.
Moja intencja brzmi: pełna edukacja w zakresie zjawiska środków odurzających - ujawnianie zalet i wad. To jedyna metoda na opanowanie patologii społecznych, wywoływanych głównie poprzez brak wiedzy, wrzucanie psychoaktywnych substancji do jednego worka: narkotyki-szatan-zło.
Nie ma czegoś takiego jak ból w czystej postaci. Jest energia, która zostaje zinterpretowana (porównana z zapisem mówiącym czy jestem w niebezpieczeństwie czy też nie) i wtedy jest odbierana jako ból.
Ciekawski, chętnie poznam twoją wersję wytłumaczenia zjawiska transformacji bólu w pewnego rodzaju specyficzne odczucie, które trudno odnieść do tego co czują ludzie zazwyczaj. Połączenie odczucia ciepła, intuicji że to ból (potencjalne zagrożenie) i przyjemności (swobody, rozluźnienia).
uważam że to co ty nazywasz złożonym postrzeganiem świata (nie black and white) jest zwykłym wykorzystywaniem instytucji naukowej w celu uzasadniania swojej wątpliwej postawy - jak ktoś pisze o związkach chemicznych które wtrąchasz ze mogą pomóc - wtedy instytucja jest cacy - a jeśli piszą te instytucje że sięganie po zewnętrzne sposoby radzenia sobie ze sobą jest niekorzystne (czy to narkotyki, czy alkohol etc.) wtedy jest be. i to uważam za dziecinne.
o Griffithsie poczytaj sobie w necie, jest to naukowiec reprezentujący paradygmat behawioralny w swojej pracy i zęby zgryzł na benzodiazepinach (swoją droga bardzo uzależniających).
myslenie w stylu - wszyscy naukowcy zajmujący się LSD to tacy którzy to biorą jest błędem - ja sam spotkalem kilku biologów którzy się tym zajmują a nie brali tego w życiu. podobnie jak lekarz który zajmuje się problematyką AIDS niekoniecznie na AIDS jest chory itd. naukowcy powinni zachować dystans wobec przedmiotu badawczego - to daje obiektywizm. nie wszyscy zachowują obiektywizm - w świetle nauki stają się mało wartościowi - w świetle ich wyznawców - kontrowersyjni. akurat Griffithsa szanuję, Grofa - nie.
ja myślę ze ty TOTALNIE nie rozumiesz neurobiologii - nie masz pojęcia na czym polega działanie choćby neurotransmisji. polecam "biologiczne mechanizmy zachowania" - Bogdan Sadowski - na początek - przeczytasz - porozmawiamy wtedy o twoich "etnogenach" (koncepcji miałkiej).
Jeśli piszesz o tym że lsd powoduje rozpad osobowości - w tym momencie powinienem przerwać rozmowę czujac że rozmawiam z kompletnym idiotą. to tak jak moja koleżanka w liceum powiedziała na biologii przy odpowiedzi - człowiek ma dwa serca (chodziło o dwa obiegi krwi), z miejsca dostała niedostateczny. i ja tutaj też wystawiam ci ocenę niedostateczną bo jakbyś NYGUSIE poczuł czym jest rozpad osobowości to te twoje narkotyki by ci tak w pięty poszły żeby może ci się twarz wyprostowała (dla odmiany). wkurwiłeś mnie bo na codzień pracuję z ludźmi z osobowością która uległa dekompensacji (ale też nie totalnym rozpadzie bo to by była anihilacja - a lęk anihilacyjny tworzy wszak psychozę jako mechanizm obronny coby się to wszystko trzymało na agrawkach) i takiego cierpienia to ty w życiu nie widziałeś. więc puknij się w łeb i nie wypisuj dyrdymałów w stylu rozpadu osobowości bo na temat osobowosci wiesz tyle co kaczyński jarek na temat kobiet. dalsze pisanie dydrymałów w stylu "halucyjnacje służą harmonizacji psychiki" - co ja mogę na to powiedzieć. równie dobrze mógłbyś posikać swój komputer a jak zacznie szwankować - uznać że się harmonizuje. bo z puntku widzenia chemicznego (idź do katedry biologii - każdy biolog ci to powie) to jest zwykłe obszczywanie mózgu które prowadzi do zaburzeń poznawczych które ty interpretujesz jako podróże transcendentalne.
zawsze się pojawia argument "a bo wy to jeście ograniczeni" - z całym szacunkiem ale to że zatruwasz sobie OUN nie czyni cie osobą bardziej światłą ode mnie. co więcej, uważam że narkotyzowanie się sprzyja regresji a nie rozwojowi. bo rozwojem jest nabywanie dojrzalszych mechanizmów obronnych, uznawanie świadomości własnych ograczniczeń, konfrontowanie się z utratami etc. a tutaj nirvana i wieczne szczęscie - co za pierdy - powrót do iluzji dzieciństwa i tyle. zresztą przyjrzyj się sobie...biorąc pod uwagę to w jak intensywny sposób się rozwijasz powinienes juz byc w siódmym niebie.
już tłumaczyłem że uzależnić psychicznie można się od wszystkiego - więc także od LSD. na to nie trzeba dowodów, wystarczy zrozumiec mechanizm uzależnienia psychicznego. to prawda - fizycznie nie da się uzależnić.
praca nad sobą w postaci odurzania się chemią jest największą głupotą jaką kiedykolwiek słyszałem.
faszerowanie się lsd jest w nauce zwane zwyczajnie - intoksykacją - stąd moje uznanie teogż za zatruwanie mózgu - nie musze tu niczego udowadniać.
i na koniec : ile to dziecko miało lat że pozwoliłes sobie dzielić się z nim tymi "informacjami"? naprawde uwazasz ze nie było to naduzycie?
Czy spotkal sie Pan (na terenie Polski) z preparatem o nazwie 5-HTP? Jesli tak, to bylabym wdzieczna za wszelkie informacje - moze osobny watek? Z gory dziekuje i pozdrawiam szanownych dyskutantow!
nie jestem ani lekarzem ani farmaceutą ani biologiem. także jeśli chcesz czegos więcej zasięgnij porady lekarza albo farmaceuty. w psychiatryku nie używa się tego związku do leczenia depresji (pewnie zbyt słaby), używa się mianseryny (też słaba), paroksetyny, sertralina czy citalopram (z kręgu SSRI). i te sa najnowoczesniejsze i że tak powiem najbardziej na topie. co do 5-htp to jest że niby tam się po tym może chudnąc....no nie próbowałbym, chociaż z tego co wiem to nie jest pochodna amfetaminy także spokojnie.
w internecie też powinnas dużo na ten temat znaleźć, ale tak jak mówię, najlepiej skontaktować się z lekarzem (bo coś czuję ze chcesz coś na włąsną rękę w sobie uleczyć - nie polecam).
Hmmmm... calkowicie Pan nie zrozumial mego pytania, a bylo proste!
Wnosze, ze nie jest Pan jednak psychologiem, ani tez psychiatra, skoro nie zna Pan tej naturalnej, ogolnie dostepnej substancji, a szkoda!
Cytat:
nie jestem ani lekarzem ani farmaceutą ani biologiem.
Wiec kim Pan jest, bo podaje Pan multum informacji tutaj sugerujac czytelnikowi, ze ma Pan na codzien kontakt z ludzmi psychicznie chorymi?
Cytat:
także jeśli chcesz czegos więcej zasięgnij porady lekarza albo farmaceuty.
No ja troche wiem ino nie po polsku - chodzilo mi o to, czy w Polsce jest ten aminokwas znany!
Cytat:
w psychiatryku nie używa się tego związku do leczenia depresji (pewnie zbyt słaby),
A skad Pan wie co sie uzywa i jak moze Pan ocenic moc 5-HTP skoro nie zna Pan tego preparatu?
Cytat:
używa się mianseryny (też słaba), paroksetyny, sertralina czy citalopram (z kręgu SSRI). i te sa najnowoczesniejsze i że tak powiem najbardziej na topie.
Prawdopodobnie czysta farmakologia, no ale nawet i Prozac ma w sobie cos z 5-HTP - znanym ponoc od tysiecy lat chociazby wsrod plemion Afryki!
Cytat:
co do 5-htp to jest że niby tam się po tym może chudnąc....no nie próbowałbym,
Sugeruje Pan, ze mam nadwage?
Cytat:
chociaż z tego co wiem to nie jest pochodna amfetaminy także spokojnie.
No malo Pan wie, a takie powiazanie z amfetamina jest, imho, dziwne!
Cytat:
w internecie też powinnas dużo na ten temat znaleźć,
No jakbym tylko googlowala, to bym Pana nie pytala!
Cytat:
ale tak jak mówię, najlepiej skontaktować się z lekarzem
Lekarze z reguly nie zajmuja sie informowaniem pacjentow o srodkach naturalnych - szkoda, prawda?
Cytat:
(bo coś czuję ze chcesz coś na włąsną rękę w sobie uleczyć - nie polecam).
Czy zawsze w luznej rozmowie wyciaga Pan wnioski o kims, kogo Pan nie zna?
już mówiłem - jestem psychoterapeutą, psychologiem - nie znam się więc na związkach chemicznych poza wiedzą potrzebną do orientowania się w mojej pracy.
napisałem ze pewnie jest słaby - podejrzewam - skoro firmy farmaceutyczne go nie proponują psychiatrom w miejscach takich jak psychiatryk.
nie interesuje mnie to czy ma pani nadwagę - po prostu taki jest też aspekt tego zwiazku. stąd też powiązanie z pochodnymi amfetaminy bo leki odchudzające niektore sa na bazie amfetaminy.
odpowiadajac na pytanie ostatnie : TAK, ZAWSZE
dlaczego pani uważa że nie moge być psychologiem skoro nie znam pochodnej tryptofanu? ja nie zajmuję się wypisywaniem recept i nie mam takich uprawnien - tak więc nie muszę sie na tym znac. na chemii i biologii znam się na tyle żeby polemizować z narkotycznym igorem i tyle wystarczy. ale nie na tyle żeby aplikować ludziom leki - stąd moja ostrożnośc w odpowiedzi na Pani pytanie.
teraz dosyć merytorycznie starałem się pani odpowiedzieć na "zarzuty".
może pani chodzić po poradniach i mówić do pracowników: ZNA PAN/PANI 5-HTP? JEŚLI NIE - NIE MOŻE PAN/PANI BYĆ PSYCHOLOGIEM.
znam tyle o ile, tak mogę Pani odpowiedzieć.
[ Dodano: 08-09-03, 21:44 ]
a swoją droga to nie wiem czemu pani o coś mnie pyta, skoro i tak już wszystko wie
No prosze, dostalam konkretna odpowiedz chociaz na jedno pytanie!
Cytat:
chciala i zaatakowala
A tutaj kolejny dowod, ze to Pan i atakuje i wyciaga wnioski na temat osoby, ktorej Pan nie zna, czemu? Toc to bardzo utrudnia prace psychoterapeuty, czyz nie? Biedne te ludzie, oj biedne - zero szansy na znalezienie przyjaciela w terapeucie, a przeciez taka oni maja potrzebe... Dlatego ciezko uwierzyc, ze:
Cytat:
już mówiłem - jestem psychoterapeutą, psychologiem
A to juz mnie przeraza:
Cytat:
- nie znam się więc na związkach chemicznych poza wiedzą potrzebną do orientowania się w mojej pracy.
No bo to tak jakby isc do restauracji, gdzie sie nie znaja na jedzeniu a tylko daja to co w lodowce i do mikrofalowki klada!
Cytat:
napisałem ze pewnie jest słaby - podejrzewam - skoro firmy farmaceutyczne go nie proponują psychiatrom w miejscach takich jak psychiatryk.
Ale rzecz w tym, ze ja nigdzie nie pisalam, nawet w moim pierwotnym poscie do Pana, ze jest to "lek na depresje", wiec cos Panu dzwoni, tylko niewiadomo w jakiej wyszukiwarce, tak?
Cytat:
nie interesuje mnie to czy ma pani nadwagę - po prostu taki jest też aspekt tego zwiazku.
Znowu - nie zna Pan, ale podaje prawdopodobne aspekty - googl.pl?
Cytat:
stąd też powiązanie z pochodnymi amfetaminy bo leki odchudzające niektore sa na bazie amfetaminy.
No bledne powiazanie, bo 5-HTP ma dzialanie wprost odwrotne!
Cytat:
dlaczego pani uważa że nie moge być psychologiem skoro nie znam pochodnej tryptofanu?
Mysle, ze kazdy psycholog czasem cos czyta, doksztalca sie, jezdzi na konferencje, zna angielski!? Teraz to Pan juz wie, ze 5-HTP jest "pochodna tryptofanu", chociaz nie jest to koniecznie prawda w tym przypadku, ktory ja poruszylam!
Cytat:
ja nie zajmuję się wypisywaniem recept i nie mam takich uprawnien - tak więc nie muszę sie na tym znac.
No ale, imho, psycholog powinien znac sie na substancjach, ktore pacjent ewentualnie uzywa, czyz nie?
Cytat:
na chemii i biologii znam się na tyle żeby polemizować z narkotycznym igorem i tyle wystarczy
.
A jak to sie ma do naszej rozmowy? Czy ja pytalam o Igora czy o 5-HTP?
Cytat:
ale nie na tyle żeby aplikować ludziom leki - stąd moja ostrożnośc w odpowiedzi na Pani pytanie.
Zbedna "ostroznosc", bo ani to "lek" ani nikt nie sugeruje tutaj zadnej kuracji...
Cytat:
teraz dosyć merytorycznie starałem się pani odpowiedzieć na "zarzuty".
E tam ,zarzuty, to Pan stawia notorycznie!
Cytat:
może pani chodzić po poradniach i mówić do pracowników: ZNA PAN/PANI 5-HTP? JEŚLI NIE - NIE MOŻE PAN/PANI BYĆ PSYCHOLOGIEM.
Pan to chyba jest bardzo nerwowym czlowiekiem i taki przekorny, defensywny na wskros?
Cytat:
znam tyle o ile, tak mogę Pani odpowiedzieć.
No tak trzeba bylo odpowiedziec wczesniej - krotko i na temat - nikt by tego Panu nie bral za zle! Czasem meska niewiedza rozbraja - bardziej niz bufoniarstwo, czy jak to idzie po polskiemu?
Cytat:
a swoją droga to nie wiem czemu pani o coś mnie pyta, skoro i tak już wszystko wie
No moja droga, to ja pytalam o Panska wiedze na temat pewnego preparatu na terenie kraju w ktorym Pan ma Swoja praktyke. Ja nie wiem wszystkiego, ale wiem sporo i tez sluze informacjami, tylko mysle, ze Pan jest bardzo ciezki w rozmowie! Moze praca zawodowa Pana takimze czyni i tutaj Pan Sobie odpoczywa, tak? Tylko nie moim kosztem - uprzejmie prosze!
Pozdrawiam cieplutko!
Ostatnio zmieniony przez Bapaszka 08-09-03, 22:21, w całości zmieniany 1 raz
tak naprawdę nie chodzi o Hydroxytryptophan; chodzi o to, że zerkając z boku na czyjąś wypowiedż i widząc, że ktoś przekazując pewien zbiór pojęć, nagle przedstawia się z pamięci jeden element i pyta się o niego z racji niechęci do podmiotu dysponującego wiedzą;
ten mechanizm występuje często podczas wywiadów, kiedy ktoś nagle szuka tzw. "haka" na specjalistę, a potem z satysfkacją wskazje się pewne abstrakcyjne niuanse (bezsensowne dekonstruowanie czyjejś wypowiedzi) nie zdając sobie sprawy z tego, że pytanie dotyczy wiedzy powszechnej
Nie wiem czy to do mnie, ale mysle, ze wyjasnie anyways!
Tak naprawde, to mi chodzilo wlasnie o to, aby Pan Profesor, jako psycholog sie wypowiedzial w temacie, ale z blizej mi nie znanych zagmatwan miedzy poprzednimi rozmowcami, Pan Piotr teraz stara sie (mysle, ze moje?), jako niecne przedstawic intencje? A jakze fafszywie jednak daje obraz temu, co, imho, mogloby doprowadzic do interesujacej wymiany wiedzy i opinii na temat 5-HTP!
Cytat:
chodzi o to, że zerkając z boku na czyjąś wypowiedż i widząc, że ktoś przekazując pewien zbiór pojęć, nagle przedstawia się z pamięci jeden element i pyta się o niego z racji niechęci do podmiotu dysponującego wiedzą;
Czasem nie warto zerkac z boku, a patrzec en face, szczegolnie wtedy, kiedy nie zna sie rozmowcow, prawda?
Cytat:
ten mechanizm występuje często podczas wywiadów, kiedy ktoś nagle szuka tzw. "haka" na specjalistę, a potem z satysfkacją wskazje się pewne abstrakcyjne niuanse (bezsensowne dekonstruowanie czyjejś wypowiedzi) nie zdając sobie sprawy z tego, że pytanie dotyczy wiedzy powszechnej
No prosze - tu zes mnie wyczail! A tak serio, to o co Tobie chodzi Piotrze?
No nic, niemniej pozdrawiam rownie cieplo!
P.S. Przypomne moje merytoryczne pytanie:
Cytat:
Dzisiaj 14:24 Mam pytanie do Pana Profesora!
Czy spotkal sie Pan (na terenie Polski) z preparatem o nazwie 5-HTP? Jesli tak, to bylabym wdzieczna za wszelkie informacje - moze osobny watek? Z gory dziekuje i pozdrawiam szanownych dyskutantow!
Może by było warto żebyś sobie skopiował wątki i zrobił sobie terapie w realu albo jakąś wizje z tematem przewodnim:"co ze mną jest niewporządku ,że piszę takie głupoty"
Pozdrówki.
merytorycznie geminus merytorycznie. w którym miejscu są głupoty i jak powinno być. bo tak to sobie możesz porozmawiać z bapaszką (macie podobny styl, pewnie długo ze sobą rozmawialiście). albo wiesz co, nie pisz mi w którym miejscu są głupoty. powątpiewam w twoją możliwość prowadzenia krytycznej dyskusji.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum