Disclaimer: Pisząc i czytając PsychoTrop-a, bierzesz pełną odpowiedzialność za siebie. Prezentowane tresci traktuj z wielkim dystansem.
ZalogujZaloguj O forumO forum O forumRegulamin O forumGaleria Prywatne wiadomościPrywatne wiadomości
RejestracjaRejestracja UżytkownicyUżytkownicy FAQFAQ StatystykiStatystyki

Google PsychoTrop Zaawansowane
Zaprzyjaźnione
INTEO
Techniki NLP
Wolne Media
PsychoTropEdia
AGaRT
Klinika Sacharuna
Nina2
Podolski

Lista wątków

"Oczyścić drzwi percepcji" autorstwa Hustona Smitha (8)
Zapowiedź świata post-copyright (3)
AYAHUASCA - SHAMANIC JOURNEY, AMSTERDAM, HOLANDIA 2010 (1)
Jak trafiłeś na Psycho-Tropa :) (73)
Mam pytanie o oddechu (6)
Explorer i firefox pokazują co innego (9)
Buddyzm: hinayana czy mahayana ? (46)
Buty. Podeszwa, zdrowie. (7)
AC/DC covers - 4 SZMERY - 24.09.2010 - Jelenia Góra (1)
Globalne Ocieplenie (5)
sens istnienia (52)
maryska (42)
Ach ci mężczyźni, (33)
Włocławek (5-7.11.10) 5 Rhythms-prowadzi Sangeet Portalski (1)
takie tam (12)
Sztab wyborczy Janusza Korwina Mikke (16)
"Bo tak lubie i tak będzie" (81)
Urzekające muzyczne kawałki :) (69)
Tajemne praktyki i magiczne rytuały w walce (3)
śnie o tym, że ktoś umrze.. I naprawdę ktoś umiera. (13)
Szanowne Forum (28)
teoria równoległych rzeczywistości (24)
Smak spermy. Z wiekiem odczuwam go inaczej (29)
[zastosowania] [LSD] Najpotężniejszy afrodyzjak (14)
interesujace linki (26)
Przedstawmy się sobie? (33)
psychotropia (10)
TRANSCENDENTALNA MEDYTACJA W SZKOŁACH (17)
Spotkanie? (2)
Program Tybetański RatujTybet- możesz pomóc (1)
Poezja mej Duszy (4)
Warsztaty Inteo (10)
Wątek do zbierania opisowych nazw PsychoTropa (45)
Filmiki zlotowe. (42)
Wszyscy tyle samo - szkic systemu (12)
dziś godzina dla ziemi (3)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (2)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (1)
Akcja 100 milionów toreb (8)
WARSZTATY MEDYTACJI KRAKÓW 10-11 KWIECIEŃ (1)
Boli mnie nadgarstek po waleniu w worek :-(((( (10)
Bioenergetyka - Alexander Lowen (51)
Żeń szeń - doping na sesję ;) (44)
borderline. (23)
Nie chcą krzyża w sali lekcyjnej (38)
[artykuł] Skończmy wreszcie tą głupią wojnę (26)
Filmy online w całości (33)
A jakby wszyscy zarabiali tyle samo ? (14)
Grono i pytanie (6)
OK (8)
To kobiety mają jaja (6)
Pomocy chyba wariuje.... uzależnienie.... emocjonalne.... (105)
mam ochote sie wykrzyczeć! (9)
Projekcja astrlana/OOBE/eksterioryzacja (3)
sens życia (70)
Warto skończyć z paleniem zanim.. (3)
Praca, pomysły, shakespeare (2)
praca z oddechem (4)
WARSZTATY MEDYTACYJNE KRAKÓW 27-28 LUTY (3)
Awaria laptopa (8)

Autor Wiadomość
irie 
Wysłany: 10-02-05, 03:30   borderline.

kilka lat temu zdiagnozowano u mnie zaburzenia osobowości typu borderline.
od półtora roku jestem w związku i muszę uczciwie przyznać, że oprócz tego, że ja męczę się z samą sobą, to wykańczam psychicznie też swojego partnera.
sprawdzam jego granice cierpliwości, miłości, uczciwości, wierności, po prostu każde granice na każdy możliwy sposób jaki mi przyjdzie do głowy. myślę, że robię to dlatego, że uważam, że gdy kogoś naprawdę się kocha, to jest się w stanie wytrzymać wszystko, dlatego, by sprawdzić, czy on faktycznie mnie kocha, nieustannie wystawiam go na wszelakie próby. cykl przedstawia się mniej więcej tak: robię coś niedopuszczalnego (naruszam jego prywatność, upokarzam go, oskarżam bez powodu), on chce to skończyć, ja proszę go, by tego nie robił, koniec końców on mi wybacza. i wtedy przez kilka następnych minut myślę sobie o tym, jak on bardzo mnie kocha i jaka jestem zła robiąc mu takie świństwa. ale tylko przez kilka minut. później ogarnia mnie niewyobrażalne uczucie tryumfu, że to znów ja jestem górą, że znów mi wszystko uszło na sucho. już dawno dotarło do mnie, że często(zawsze?) sama prowokuję sytuacje, by wywołać kłótnię, by on chciał skończyć ten związek, a po moich zabieganiach, po błaganiach, by tego nie robił, po tej chwili na krawędzi, gdzie waży się moje być albo nie być, żeby na końcu doświadczyć tego chorego uczucia tryumfu mojego chorego zachowania nad zdrową rzeczywistością. tylko wtedy czuję, że naprawdę żyję.
sama jestem autodestrukcyjna: im gorzej on mnie traktuje(sprowokowany wcześniej przeze mnie), tym bardziej mnie ciągnie do niego.
nie umiem żyć inaczej, nie umiem stworzyć innego związku: nie umiem żyć spokojnie, harmonijnie, nie umiem się nie okaleczać, nie prowokować wymiotów i głodzić. nie umiem być dla niego dobra dłużej niż parę dni, bo gdy jest spokojnie, czuję się potwornie nieszczęśliwa.
kocham swojego partnera najbardziej na świecie i gdy ktoś inny go krzywdzi, to jestem w stanie zrobić wszystko, by nie cierpiał. wcześniej nienawidziłam siebie za to, co robię, że znęcam się nad osobą, która jest mi najbliższa na świecie, a teraz, chyba odurzona tym, że i tak wszystko mi uchodzi na sucho, przestałam mieć wyrzuty sumienia. choć chyba jednak nie całkiem, skoro piszę ten post. chodziłam do psychiatrów, brałam psychotropy, na psychoterapii też byłam.
czy mogę coś zrobić, by jakoś przerwać ten chory proces, czy skończy się to dopiero, gdy on definitywnie ode mnie odejdzie?
a.nia 
Wysłany: 10-02-05, 11:34   

jak ten odejdzie to pojawi sie kolejny i pewnie za jakis czas sytuacja bedzie podobna. Bo odejscie faceta nie bedzie dla Ciebie zmiana czy rozwiazaniem problemu.

a to, ze ten facet jeszcze tkwi w takim zwiazku swiadczy tylko o tym, ze on tez takich jazd potrzebuje.

co do leczenia to nie bede sie wypowiadac, bo jak sama piszesz, bylas na terapii, u lekarzy wiec wiesz zapewne, ze mozna jednak cos zrobic.
MarS 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-05, 12:22   

Każdy żyje jak lubi :) a jak ktoś nie lubi to gdzieś ma ukrytą korzyść, że nie zmienia. Jak korzyść się skończy (np. piękny wygląd partnerki) to wtedy można się przerzucić na nowszy model.
irie 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-05, 14:16   

jest ze mną ponad półtora roku, więc najwidoczniej ciągnie go do mnie więcej niż tylko wygląd. przecież mógłby sobie bez problemu znaleźć inną ładną, NORMALNĄ dziewczynę..
geminus 

Wysłany: 10-02-05, 18:07   

Irie
[quote]Cytat:
jest ze mną ponad półtora roku, więc najwidoczniej ciągnie go do mnie więcej niż tylko wygląd.
[/quote]
Pewno lubi jak ktoś mu jazdy robi ,wiec sie nie przejmuj i rób dalej co robisz ,bo jak przestaniesz to gotów pomysleć że go nie kochasz :lol:
[quote]Cytat:
gdy jest spokojnie, czuję się potwornie nieszczęśliwa.
[/quote]
Wiesz ,są inne sposoby żeby było niespokojnie poza głodowaniem ,wymiotami czy cięciem sie ale skoro sprawia Ci frajde akurat to, to nikt nie zabroni ,robisz co lubisz :mrgreen:
[quote]Cytat:
chodziłam do psychiatrów, brałam psychotropy, na psychoterapii też byłam.
[/quote]
Jasne ,pokazówka dla innych ,że coś niby robisz ze sobą :mrgreen:
Kurwik 
Wysłany: 10-02-07, 17:22   

Mam dziewczynę z borderlinem, 2,5 roku się tak męczymy. Bo od drugiej strony to właśnie takie jest: męczące. Powiem Ci co nam pomaga: szczerość. To co napisałaś tutaj i to czego nie napisałaś bo jest zbyt osobiste powinnaś dokładnie obmówić ze swoim chłopakiem. Niech wie na czym stoi, czemu zachowujesz się tak, a nie inaczej, doradź mu na chłodno jak powinien zachowywać się w "tych" sytuacjach.


Widzę tu naprawdę niskie zrozumienie dla problemów innych ludzi.
irie 
Wysłany: 10-02-07, 21:01   

cóż, większość ludzi ma problemy typu 'jest piątek, a ja nie mam za co pić', więc nie spodziewałam się wielu jakiś sensownych wypowiedzi. :)

wracając do tematu. mój chłopak wie, że mam zaburzenia osobowości, ale wydaje mi się, że patrzy na to inaczej. jego zdaniem moje zachowanie wynika z moich wad, nad którymi jak popracuję, to się zmienię, ale ja wiem, że nie do końca tak jest. tzn. wiem, że muszę nad sobą pracować i chcę to robić, ale większość moich zachowań wynika z niewłaściwego postrzegania rzeczywistości i nieumiejętności obcowania z ludźmi, czego on nie rozumie, bo jest moim zupełnym przeciwieństwem.
poza tym co mam mu powiedzieć? że sprawia mi przyjemność, jak się nad nim znęcam, bo tylko wtedy, gdy zniesie te tortury, to upewniam się, że mu naprawdę na mnie zależy? przecież mnie samą przeraża to, jak to brzmi.
dla niego najważniejsze w związku jest zaufanie, a z mojego zachowania wyraźnie wynika, że mu nie ufam na tyle, na ile powinnam, na ile on oczekuje. ale ufam mu na tyle, na ile potrafię..
a.nia 
Wysłany: 10-02-07, 23:07   

Kurwik napisał/a:[quote]
Widzę tu naprawdę niskie zrozumienie dla problemów innych ludzi.
[/quote]


a ja widze inne podejscie do problemow innych ludzi.

glaskanie po glowie i pocieszanie nie tylko nie pomoze, ale moze wrecz zaszkodzic Irie. Jedyne, co mozna dla niej zrobic, to pomoc znalezc motywacje do pracy nad soba. To i tak optymistyczna wersja, bo realna jest taka, ze nic nie mozna dla niej zrobic dopoki ona sama nie chce zmiany.

Irie, jezeli jeszcze nie czytalas, to jest taka ciekawa ksiazka Kena Wilbera, Niepodzielone.
Mozna ja znalezc tu:
http://chomikuj.pl/inrainbows/!!!my*c5*9bl/ken+wilber
irie 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-07, 23:18   

dziękuję, przeczytam ją i mam nadzieję, że mi w czymś pomoże. :)
geminus 

Wysłany: 10-02-08, 00:23   

Kurwik
[quote]Cytat:
Widzę tu naprawdę niskie zrozumienie dla problemów innych ludzi.
[/quote]

Powiedz mi Kurwik ,jak możesz pisać o zrozumieniu innych ludzi , jeśli z własnego życia robisz sobie sam męczarnie: "2,5 roku się tak męczymy." i "Bo od drugiej strony to właśnie takie jest: męczące." .Skoro Ci pasuje robić z życia męczarnie to pozostaje pogratulować takiej postawy :)
Poza tym fajni są ludzie co robią z własnego życia męczarnie :mrgreen:
MarS 

Wysłany: 10-02-08, 12:07   

irie napisał/a:[quote]
cóż, większość ludzi ma problemy typu 'jest piątek, a ja nie mam za co pić'
[/quote]


Cóż. Pewnie są wśród niech tacy co muszą się rozluźnić w ten sposób a nie robiąc jazdy najbliższej osobie.

Szkoda, że nie masz w tym całym borderlajnie jakiejś wartości typu, "nie znęcać się nad innymi".

Tak więc za większy problem uważam brak pewnych wartości niż borderline. Wartości to coś co jest potrzebne by człowiek miał kierunek w ciemnych chwilach życia. A dzięki nim można uzyskać przestrzeń do podjęcia pracy nad przyczyną dolegliwości.

Kurwik napisał/a:[quote]
Powiem Ci co nam pomaga: szczerość.
[/quote]


irie napisał/a:[quote]
poza tym co mam mu powiedzieć? że sprawia mi przyjemność, jak się nad nim znęcam, bo tylko wtedy, gdy zniesie te tortury, to upewniam się, że mu naprawdę na mnie zależy? przecież mnie samą przeraża to, jak to brzmi.
[/quote]


Tak właśnie to powinnaś mu powiedzieć.
Jedną z wartości jest szczerość w związku. Oprócz tego, że masz borderline to manipulujesz jego zachowania (pomijam toczy mu ta manipulacja pasuje czy nie, czy ma podświadomą potrzebę doświadczania właśnie czegoś takiego). Gdyby znał prawdę to może by inaczej postrzegał to co robisz i miał inne reakcje w tym momencie. Prawdopodobnie nie powiesz mu tego bo stracisz narzędzie uzyskiwania przyjemności a nie, że to "przerażająco brzmi"

A termin borderline to diagnoza, nie zwalnia ludzi z odpowiedzialności za własne życie, za to jak i czym go czynią. Nawet najsilniejsza emocja, która wydaje się być poza kontrolą nie jest taką gdy doda się do jej przeżywania świadomość. Emocje i siły które nas pchają są i tu można cię rozgrzeszyć (aczkolwiek z nimi można pracować) ale to co z nimi robisz (jak się pod ich wpływem zachowujesz) to już twoja odpowiedzialność bo to już nie jest poza Twoją możliwością zrobienia z tym czegoś, nawet jeśli będziesz się upierać, że nie masz na to wpływu.
Kurwik 
Wysłany: 10-02-09, 07:20   

Chyba nie do końca rozumiesz naturę zaburzeń z pogranicza. Proponuję na początek uważną lekturę:
http://pl.wikipedia.org/w...typu_borderline

I powiedz mi, co ma zrobić osoba, która w czasie tych napadów postrzega swój szał raczej z perspektywy obserwatora, wykonuje działanie według jakichśtam mechanizmów ale nie jest w stanie ich przerwać, dokonuje ich jeszcze jeden proces decyzyjny działający w psychice.
Co zrobić kiedy na jakiś temat zaczynasz słyszeć dialog kilkunastu "charakterów", każdy z innym zdaniem, a Ty nie wiesz co to jesteś Ty?


Borderline to nie taki lajcik jak depresja.
MarS 

Wysłany: 10-02-09, 10:54   

A widziałeś "Piękny Umysł"?

A czy Irie ma takie objawy zawsze i wszędzie czy tylko w przypadku niektórych osób? Jeśli zachowuje się tak do każdego to pewnie nie ma kontroli nad tym ale jeśli nie ma takich zachowań w stosunku do np. swojego szefa to pytanie dlaczego w przypadku jednej osoby ma takie zachowania a w przypadku innej nie.

Zaburzenia na pograniczu to na pograniczu. Jednak ma nad tym jakieś panowanie inaczej była by taka osoba w psychiatryku albo na lekach. A to, że pozwala sobie na pewne zachowania, puszczenie dużej części kontroli, na szaleństwo swojego ego nie oznacza, że nie może to zmienić. Trzeba tylko chcieć. Zazwyczaj jednak słucha się tych emocji, które nie chcą.

A depresja to żaden lajcik. To inny sposób na radzenie sobie z emocjami. Jedni wywalają ile wlezie inni natomiast wygaszają energię, czasem aż do śmierci.

Kurwik napisał/a:[quote]
I powiedz mi, co ma zrobić osoba, która w czasie tych napadów postrzega swój szał raczej z perspektywy obserwatora, wykonuje działanie według jakichśtam mechanizmów ale nie jest w stanie ich przerwać, dokonuje ich jeszcze jeden proces decyzyjny działający w psychice.
[/quote]


Każda dobra kłótnia ma w sobie takie momenty. W pewnym momencie człowiek się powstrzymuje. Dlaczego Irie nie posuwa się do ostateczności, czyżby jednak w pewnym momencie potrafiła się pohamować? Dlaczegóż by nie zrobić tego wcześniej.
Może taka osoba ma granice tylko, że przesuwa je sobie w zależności od tego na co pozwoli jej otoczenie? A co by zrobiła taka osoba gdyby wszyscy się jej postawili?
irie 
Wysłany: 10-02-09, 16:04   

tyle że główny bohater 'Pięknego umysłu' cierpiał na schizofrenię, która upośledza jego postrzeganie świata, ja mam problem z relacjami z innymi ludźmi.
oprócz mojego chłopaka i moich rodziców nie mam bliskich mi osób. są ludzie, którzy uważają się za moich przyjaciół, ale prawda jest taka, że obcuję z ludźmi tylko wtedy, gdy mam w tym jakąś korzyść. i wystarczy jedno ich potknięcie, bym wyrzuciła ich ze swojego życia raz na zawsze, bez żadnych skrupułów. podejrzewam, że gdyby ktoś inny mi się postawił, to po prostu bym się go pozbyła.
a mojego chłopaka nie potrafię przekreślić. trzymam się go kurczowo i doskonale wiem, że to też nie jest dobre. dla niego zapominam o całym świecie: o sobie, swoich planach, innych ludziach. jestem zazdrosna o każdego człowieka w jego życiu chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to jego postrzeganie relacji jest właściwe, tzn. w życiu nie powinno się oddać wyłącznie jednej osobie, co jednak nie zmienia faktu, że chciałabym, by on tak zrobił.
nie uważam, że to co robię, jest dobre. chcę się zmienić, ale w stosunku do Niego. od lat żyję w przekonaniu, że ludzie chcą mi zrobić krzywdę, że wszystko robią przeciwko mnie, że zawodzą i nie ma sensu się do nich zbliżać, więc nauczyłam się chyba pewnej obojętności w stosunku do nich i prostu życia bez nich. tzn. do ludzi, z którymi przebywam na co dzień, nad głodnym dzieckiem z Afryki umiem przepłakać pół dnia, albo przeznaczyć całą kartę na sms'y na fundację TVN.
sama siebie nie rozumiem. robię rzeczy, których nie rozumiem, mówię słowa, za które siebie nienawidzę, posuwam się do zachowań, którymi gardzę u innych ludzi. i często nie wiem czemu zrobiłam tak, a nie inaczej, nie wiem co chciałam osiągnąć.

zachowuję się tak tylko w stosunku osób, które mi są ekstremalnie bliskie, z którymi jestem w relacji, tzn. mój chłopak i moja mama. trudno wymagać żeby oczekiwała od szefa takich samych zachowań.
nie jest tak łatwo kontrolować zachowania czy odruchy, które są podjęte w sytuacji tak wielkiego natężenia emocji, że jestem wręcz nimi otumaniona. nie wiem często co jest prawdą, a co jedynie wytworem mojej wyobraźni, nie wiem, kiedy powinnam się pogniewać za jakieś zachowanie w stosunku do mojej osoby, bo nie wiem, kiedy ktoś(on) zachował się faktycznie źle, czy to, że mnie krzywdzi, uroiło się jedynie w mojej głowie. krążę więc na ślepo,a poczuję się dotknięta, momentalnie włącza mi się czerwona lampka, że ktoś chce mnie skrzywdzić, jestem tego tak pewna, że bez wahania atakuję.
MarS 

Wysłany: 10-02-09, 20:34   

Jak większość ludzi na tej planecie, nie potrafisz świadomie przeżywać swoich uczuć. Gdy nie są świadomie przeżywane popychają ku reakcjom w zachowaniach. Każdy ma jakieś z których chętniej korzysta. Ty akurat "wypracowałaś" sobie takie.
Możesz je dalej pielęgnować lub powoli zacząć zmieniać. Oczywiście lepszą sprawą było by jednocześnie zająć się uczuciami, które te zachowania prowokują ale zmiana zachowania nawet bez pracy z emocją też jest możliwa.

A "Piękny Umysł" pokazał, że nawet przy większych zaburzeniach przyznanie się do swojej ułomności daje możliwość świadomego panowania nad podejmowaną reakcją.
irie 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-09, 20:47   

nie wiem JAK je zmienić..
geminus 

Wysłany: 10-02-09, 22:34   

[quote]Cytat:
nie wiem JAK je zmienić..
[/quote]

Irie ,zauważ jedną sprawę:
[quote]Cytat:
zachowuję się tak tylko w stosunku osób, które mi są ekstremalnie bliskie, z którymi jestem w relacji, tzn. mój chłopak i moja mama. trudno wymagać żeby oczekiwała od szefa takich samych zachowań.
[/quote]
Jak widzisz ,zachowania wynikają z oczekiwań własnych wobec osób z którymi się jest w relacji ,nie spełniają to automatycznie uruchamia sie proces który popycha do działań takich a nie innych.
Żadne borderline tylko zwykłe zaprogramowanie umysłu :smile: a zmienić potrafisz ,spoko
blu 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-10, 10:21   

do tej pory emocje były wyrzucane, teraz świadome przeżywanie złości i innych momentów gdzie zapala się czerwone światło to pewnie będzie niezły hardcore. Nie wiem czy to takie spoko.
MarS 

Wysłany: 10-02-10, 11:33   

Blu. Geminus ma swoje metody wiec nie koniecznie musi być tak jak piszesz. Gdyby robiła to moim sposobem to pewnie by tak było jak piszesz :D

irie napisał/a:[quote]
nie wiem JAK je zmienić..
[/quote]


Znajdź takich co wiedzą.

Znajdziesz wśród psychologów ale nie takich co przylepiają diagnozy.
Znajdziesz wśród praktyk duchowych jeśli cię duchowość interesuje. Jeśli nie to szukaj gdzieś indziej.
blu 
[avatar ukryty]
Wysłany: 10-02-10, 16:51   

może geminus uwzględnia, że nie wszystko jest nastrojem ;P
AfterDream 
Wysłany: 10-02-11, 00:04   

Kurwik napisał/a:[quote]
Borderline to nie taki lajcik jak depresja.
[/quote]


depresja to lajcik nie jest, ale przy borderline rzeczywiście wydaje się być "pistoletem na wodę";
Znajoma z borderline, z którą się przyjaźniłem (piszę w czasie przeszłym bo już dawno zniknęła z mojego i naszych wspólnych znajomych życia, poodcinała kontakty), opowiadała, że "jeszcze żyje" dzięki medytacji (wspólna praktyka w grupie Zen);
Irie, może to dobry pomysł, aby się tą techniką zainteresować. Medytacja pozwala się zdystansować, odseparować uczucia, emocje, którymi stajesz się tracąc kontrolę (to nie znaczy, że je tłumisz, po prostu możesz je "zobaczyć").

Powodzenia, domyślam się tylko, jak Ci ciężko...
Kurwik, Wam również.
geminus 

Wysłany: 10-02-11, 13:43   

[quote]Cytat:
....poodcinała kontakty), opowiadała, że "jeszcze żyje" dzięki medytacji (wspólna praktyka w grupie Zen);
[/quote]
[quote]Cytat:
to nie znaczy, że je tłumisz
[/quote]
No ,nie znaczy ale może znaczyć :)
Wiesz jak ktoś sobie rady nie daje i musi obciąć kontakty żeby dychać dalej i nazywać to "życiem" to dla mnie żyjący zombie ,w przypadku opisanym powyżej to "medytujacy zombie" :lol:

[quote]Cytat:
Znajdź takich co wiedzą.

Znajdziesz wśród psychologów ale nie takich co przylepiają diagnozy.
[/quote]

Dokładnie Irie ,dokładnie :)
Jak bym był psychiatrą stawiajacym diagnozy to własciwie musiałbym przyczepić komuś łate "chory - na leczenie" bo i wtedy miałbym satysfakcje że jestem przydatny i sie cieszył ,że komuś pomagam ,no i w końcu brałbym kase za ciężki dzień pracy :lol:

Ps.
[quote]Cytat:
domyślam się tylko, jak Ci ciężko...
[/quote]
Z uwagi że dziś tłusty czwartek to faktycznie może być ciężko jak sie człowiek pączków naobżera :)
SzTaMa 
Wysłany: 10-03-13, 23:30   

właśnie dlatego moje związki nie wytrzymują dlużej niż 2 miesiące :D
ale takie życie, rach ciach i bum - ni ma :)
Będąc czasem się z czegoś rezygnuje, jak widać Twój partner zrezygnował ze spokoju.
Idz na terapie :D to czasem pomaga, albo i nie. - oczywiście zakładając że skończywszy jedną, nie zaczełaś drugiej.
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

       Wolne Media - Toplista  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group