Stan pomiędzy, który jednak nie jest czymś stałym lecz ciągłą oscylacją między przeciwieństwami.
Bingo! Jak zestawić to z innymi tekstami to faktycznie ma to sens i jest spójne. Dzięki MarS.
Ale w tym Yiquanie zenistycznych koncepcji. Ta ciągła uważność, spontaniczność, wyrabianie odczuć, które wydają się paradoksalne a jednak służą walce. Podbudowa filozoficzna też odpowiednia. To wszystko dużo bliższe taoizmowi i zen niż to całe taichi.
Ale widać też, że u Dachenga NIE KAŻDY ma wyrobione te cechy. Weźmy jako przykład mojego Sweeperka i greckiego księgowego. Jako tło posłuży ten klip:
Od 2:20 grecki księgowy próbuje coś zrobić, ale mu nie wychodzi. Widać że się waha. Nie czuje sytuacji. Brak mu pewności i niektórych wewnętrznych cech. Ale z drugiej strony księgowy potrafi walczyć. Widać jak od 3:21 ładnie SZTURMUJE.
Od 2:28 pałeczkę przejmuje Sweepcio. Od razu widać że można
Tyle że nawet ci lepsi u Dachenga walczą tak nieelegancko. Często się gubią. Często wygląda to jak zwykły boks. Brak im tego żywego zen w ciele, w nogach. Ale są MOMENTY. Jest wtedy na co popatrzeć
Szczerze mówiąc na mój gust to cienkie walki. Biorę poprawkę na to, że są to jakieś formy treningowe gdzie ćwiczą jakiś element. No ale uczniowie nie świadczą o stylu więc nie powiem po ich wyczynach, że yiquan jest kiepski.
Szczerze mówiąc na mój gust to cienkie walki. Biorę poprawkę na to, że są to jakieś formy treningowe gdzie ćwiczą jakiś element. No ale uczniowie nie świadczą o stylu więc nie powiem po ich wyczynach, że yiquan jest kiepski.
No właśnie. To jest tak że uczniowie dachenga robią ładnie shili, ładnie pchające dłonie, ciekawie się nawet niektórzy ruszają, niektórzy są sprężyści. ALE JAK DOCHODZI do walk, to mało to wyględne, walą się po pyskach bez elegancji i na chama.
Nie wiadomo czy to wynika z tego, że poziom tam zróżnicowany, czy z tego że to może zadaniówki tylko i nie używają wszystkiego. Zauważ że nie kopią podczas sparringu, nie używają głowy i łokci, a na worku już to robią.
Film jest też sprzed roku. Szkoda że Dacheng nie wstawia żadnych świeżych walk.
W każdym raze chętnie bym zobaczyła samego Dachenga jak walczy, jak się porusza. Czy ty MarS jak tam kiedyć ćwiczyłeś, to widziałeś może Dachenga w akcji? Jak na sali kogoś punktował, albo robił coś ciekawego z pchających dłoni?
Znalazłam klip w profilu Dachenga z youtube, gdzie walczą UCZNIOWIE YAO CHENGGUANGA. Niestety wygląda to MARNIE Niewiele się różni od tego co dachengowcy robią.
Na przykład sparring od 0:20!
NAJCIEKAWIEJ to byłoby zobaczyć walkę Yao Chengguanga z Dachengiem. Ciekawe czy coś takiego miało miejsce
Miało na pewno. Mistrz w Chinach często testuje swoich najlepszych uczniów. Pewnie walczyli ze sobo, ale takich rzeczy nigdy sie nie filmuje. Tylko w tajemniczeni wiedzą o takich wydarzniach i o tym jaki był efekt
Nie potrafie. Mam od dziecinstwa silną dysotrografie. Ostatnie pók roku lecze ją. Wcześniej było durzo gorzej.
Normalnie włczałem sprawdzanie pisowni Firefoxie ale po instalacji kliku wtyczek pszestało to działac. Sory, to nie są błedy dla jaj jak u Muhomorcza i mam nadzieje że jest ich mniej.
Usuń firefoxa, wgraj ponownie. Wtyczek nie stracisz.
Zrobiłem tak i faktycznie działa.
Błędy mogą się jeszcze pojawiać bo czasami nie mam
pewności którą opcje wybrać jak mi wyświetla liste
wyrazów do ze stąpięnia.
Yang. Największe prawdy i osiągnięcia rodzą się w ciszy. Nie można ciągle, na przestrzeni dłuuuuugich postów klepać o Yiquanie kiedy jest się zajętym treningiem i nauką. Ponadto za chwilę mam dwa egzaminy a po mieszkaniu kręcą się umorusane grubasy w kaskach i kaloszach, bo pękła nam rura w łazience Nastroju więc nie mam.
A niezależnie od siebie MarS i Igor zaproponowali mi ciekawe rozwiązanie. Nie chcę o tym pisać bo nie ma o czym. Yiquan traktuje bardzo poważnie i poza naszymi wspólnymi treningami z Gapą jak najbardziej rozwinie się mój Yiquan i pod okiem Dachenga i ...... nie tylko System jest znakomity, spójny, doskonale przemyślany i jeśli człowiek się w to zaangażuje może dać równie znakomite efekty. Jeśli sądziłeś że zrezygnowałam bo nie piszę na forum, to się pomyliłeś.
Życze powodzenia w walce z ortografią Pamiętaj, że nic tak nie wpływa na regres romantyzmu i nastroju przedłóżkowego, jak słodki liścik do żony naklejony na lodówce, z 10 bykami ortograficznymi
A póki co mam do wykucia na blache 200 stron do jutra. Gapa wyjadł nam pół lodówki a teraz robi Dan Ziquan w powietrze. Zaczął głośno sapać, zmachał się, rozproszył mnie, więc usiadłam do kompa. Wieczorem ja sobie poćwiczę Co ciekawe po treningach capoeiry nadal uważa że okrężne uderzenia i zwody są skuteczniejsze niż cios prosty. Ale to facet. Dojrzeje to zrozumie
Jeśli sądziłeś że zrezygnowałam bo nie piszę na forum, to się pomyliłeś.
Nic takiego nie sadziłem. Powodzenia w takim razie treningu Yiquan. Dachenga tam nie pobij.
Agniesiaq napisał/a:
Co ciekawe po treningach capoeiry nadal uważa że okrężne uderzenia i zwody są skuteczniejsze niż cios prosty. Ale to facet. Dojrzeje to zrozumie
Ja się znam na Taiji. Ale obejrzałem filmiki i poczytałem troche o YiQuan to tam mało jest prostych a właśnie dużo majo okrężnych uderzeń, dużo zejść. Jest tam używana siła spiralna, rozwinięta na bazie koncepcji jaka jest w Taiji. To widać bardzo wyraźnie.
Ciosy okrężne zazwyczaj są silniejsze bo jest w nie zaangażowana większa masa ciała. Siła ciosu to masa x prędkość. Cios lecący po łuku ma więcej czasu na rozpędzenie się zanim dotrze do celu. Dodatkowo cios prosty daje mniejszy wstrząs na połączenie między głową a kręgosłupem a ten wstrząs często daje efekt chwilowej utraty panowania nad ciałem. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że prosty prędzej do celu dotrze. Bez rękawic może być na tyle bolesny by przeciwnik poczuł zniechęcenie, może połamać kość. Problem w tym, że pod wpływem adrenaliny przeciwnik może tego bólu nie czuć i efektywniejszym byłby nokaut. Łatwiej nokaut uzyskać okrężnym ciosem. Jednak prosty zadany z boku, po zejściu również ma zdolność wywołania wstrząsu potrzebnego do znokautowania.
W walce ulicznej prosty z palcami w oczy to zabójcza broń. Podobnie jak uraken.
Ciosy okrężne zazwyczaj są silniejsze bo jest w nie zaangażowana większa masa ciała. Siła ciosu to masa x prędkość. Cios lecący po łuku ma więcej czasu na rozpędzenie się zanim dotrze do celu. Dodatkowo cios prosty daje mniejszy wstrząs na połączenie między głową a kręgosłupem a ten wstrząs często daje efekt chwilowej utraty panowania nad ciałem. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że prosty prędzej do celu dotrze. Bez rękawic może być na tyle bolesny by przeciwnik poczuł zniechęcenie, może połamać kość. Problem w tym, że pod wpływem adrenaliny przeciwnik może tego bólu nie czuć i efektywniejszym byłby nokaut. Łatwiej nokaut uzyskać okrężnym ciosem. Jednak prosty zadany z boku, po zejściu również ma zdolność wywołania wstrząsu potrzebnego do znokautowania.
W walce ulicznej prosty z palcami w oczy to zabójcza broń. Podobnie jak uraken.
Święte słowa. U nas też kluczowe są ciosy okrężne, zadawana z zaskakujących kontów i nietypowych pozycji. Jak się zaangażuje biodro, to można delikwentowi twarz połamać
On tam bardzo odkrywczego nic nie pisze.
O wciąganiu w swoja pustkę mówimy na Taiji i to od nas pochodzi.
Podstawy postaw.
Yanguś. Weź ty lepiej dobry rozbieg, pochyl główkę do przodu i nie zatrzymuj się przed ścianą.
ZAKUMAJ O JAKIEJ PUSTCE tam jest mowa! Przeczytaj to chociaż raz, ale uważnie i z łaski swojej dopiero wówczas komentuj. Są tam przede wszystkim odniesienia do koncepcji Zen.
Pokaż mi odkrywczy tekst YMAA o taichi. Bo jak czytam to co macie na stronach tego zapalczywie reklamowanego przez ciebie ośrodka Wielkiej Wiedzy to się zdziwiłam. Same gejowskie opowiastki i historie podszyte bajkami. Mało naukowości, mało autentyczności i nawet mało porządnej ezoteryki czy filozofii.
Najbardziej żałosne san shou jakie widziałam. Kolejny pedał próbuje udawać Yao Zongxuna a nie ma pojęcia o walce wręcz. Jego asystent to tancerzyk bez jaj. Atakuje jakby SPAŁ! Co to za cieniasy? http://www.youtube.com/watch?v=quVL1aVlVWo
W wolnej od nauki chwili czytam sobie o Yiquanie i raz dziennie po godzinie ćwiczę.
Szukałam kolejnych nietypowych zdjęć na zagranicznych portalach i znalazłam parę ciekawych fotek na dziwnym blogu:
Zaczynam trenować poważnie. Tyle że teraz mam jeszcze 3 egzaminy, bo sesja w toku. Wróciłam też dopiero wczoraj z Gdańska, bo przecież w związku z tą cholerną uczelnią i porąbanym dziekanatem ciągle trzeba im coś dostarczać Moja matka mówiła, że Instytut Dziennikarstwa na UW kilka lat temu był o niebo lepiej uporządkowany. Teraz co wyjdzie rozporządzenie, to studenci dowiadują się o nowych rzeczach z tablicy ogłoszeń, po czasie i pod warunkiem że jakiś kutas nie zerwie kartki!
W zasadzie Dacheng mocno mnie zaskoczył tym, że pozwolił mi przyjść i tak ładnie mi odpisał. Ten Maciek, jeden z instruktorów Dachenga któremu wysyłałam maile TEŻ MI ODPISAŁ w tym samym wątku. Muszę się teraz przygotować, wszystko dobrze przemyśleć. Przyjdę pewnie na począku lutego, bo pakowanie się pod koniec miesiąca to bez sensu. Byłabym pewnie jedyna w grupie. Mam nadzieje że to nie podpucha i że po wejściu nie wyśmieją mnie i nie wyrzucą.
Nie ma znaczenia kiedy przyjdziesz na trening bo Dacheng i tak daje każdemu indywidualnie to co ma robić.
Teraz pewnie będą mieli obóz zimowy to byś miała niezły początek.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum