Przychylam się do opinii, że to bełkot. Średnio inteligentny człowiek z dostępem do zbyt wielu informacji i po obejrzeniu 20 filmów science-fiction zaczyna tworzyć obrazy, które przerastają jego możliwości percepcyjne, ale sam fakt tworzenia czegoś co go przerasta i będące jednocześnie podparte logiką i doświadczeniami medytacyjnymi sprawia, że utożsamia się ze swoją prawdą nawet jeśli to tylko paralela.
Bardzo fajny film; rzeczywiście przeczący ogólnej histerii, natomiast mnie interesowało bardziej to, co w temacie; chociaż i tak uważasz to za bełkot;
z tym, że blu napisał:
blu napisał/a:
ale sam fakt tworzenia czegoś co go przerasta i będące jednocześnie podparte logiką i doświadczeniami medytacyjnymi sprawia, że utożsamia się ze swoją prawdą nawet jeśli to tylko paralela.
i może o to chodzi?
Zastanawia mnie, jakie Wy mieliście doświadczenia. Czy jeśli postanowiliście zwrócić większa uwagę na "bliźnich", obniżając poziom egoizmu, doswiadczając Pełni, czy raczej sie na nią otwierając - czy nie zauważyliscie zmiany w swoim otoczeniu i w ludziach, którzy niejako, bez Waszej ingerencji, również ulegali, nazwijmy to, transformacji?
Wiesz, jak zaczynam być dla kogoś miły to i ten ktoś zmienia stopniowo swoje zachowanie (nie zawsze). Czy to oznacza, że się zmienia? Nie konieczne, może zmiana tyczy tylko relacji ze mną. Poza tym dodatkowo moje usiłowania bycia milszym raczej mają krótkie nogi Wolę zając się tym co powoduje, że miły nie jestem niż milusia udawać.
Wolę zając się tym co powoduje, że miły nie jestem niż milusia udawać.
No i cudnie, tak właśnie pracujesz nad sobą i to przynosi wymienione przeze mnie zmiany. Z czasem Twoje otoczenie również się przeobraża. Odradzasz się w rzeczywistości, w której już nie jesteś pogodnym hipokrytą.
To trochę nie tak. Nie uważam, że to przeistacza się moje otoczenie. Wiele osób zmieniło się względem mnie ale nie względem innych. Moja przemiana wcale nie spowodowała automatycznej przemiany innych.
Czy jeśli postanowiliście zwrócić większa uwagę na "bliźnich", obniżając poziom egoizmu, doswiadczając Pełni, czy raczej sie na nią otwierając - czy nie zauważyliscie zmiany w swoim otoczeniu i w ludziach, którzy niejako, bez Waszej ingerencji, również ulegali, nazwijmy to, transformacji?
Bardzo często to zauważam. To jest oczywiste, rzeczywistość jest projekcją. Jeśli ktoś twierdzi, że tak nie jest to znaczy, że nie rozumie na czym polega kreowanie.
MarS napisał/a:
Wiesz, jak zaczynam być dla kogoś miły to i ten ktoś zmienia stopniowo swoje zachowanie (nie zawsze).
Nie chodzi o zaczynanie bycia miłym tylko o zmianę swojego nastawienia do danej osoby, choć czasem to wymaga czasu. Najczęściej na świecie mamy do czynienia z ludźmi, którzy starają się być mili a emanują wrogością. Prawdziwa zmiana nastawienia do danej osoby zawsze powoduje transformację i wcale nie trzeba być miłym wystarczy nie emanować niechęcią. Jeśli ten ktoś nie zmienia swojego zachowania znaczy to tylko tyle, że zmieniasz się tylko na poziomie zachowania a to czym emanujesz pozostaje takie samo.
MarS napisał/a:
Nie uważam, że to przeistacza się moje otoczenie. Wiele osób zmieniło się względem mnie ale nie względem innych.
No więc jednak Twoje otoczenie się przeistacza. Może te osoby nie zmieniły się względem „innych” bo ci inni nie pracowali nad sobą i ich otoczenie czyli te osoby, które zmieniły się względem Ciebie dla tych innych pozostają nie zmienione, bo Ci „inni” też się nie zmienili. Jednak to nie dotyczy Twojego otoczenia tylko otoczenia tych „innych”.
MarS napisał/a:
Moja przemiana wcale nie spowodowała automatycznej przemiany innych.
To widać wcale nie nastąpiła w Tobie prawdziwa przemiana. Prawdziwa przemiana w Tobie zawsze spowoduje przemianę innych zauważalnie względem Ciebie, choć na pewnym subtelnym poziomie nastąpi całkowita ich transformacja. Coś takiego jak „automatyczna” przemiana wobec wszystkich innych nie istnieje. Na świecie jest 6 miliardów ludzi, każdy kreuje inną rzeczywistość.
I warto tu dodać, że często pracujemy nad sobą po to aby kontrolować otoczenie a naszą prawdziwą motywacją jest nieuświadomiona chęć aby to świat się zmienił tak aby nam było z tym wygodnie. Wydaje mi się, że prawdziwa transformacja w nas następuje wtedy, kiedy wewnętrznie pozwalamy ludziom być takimi jacy są i wtedy o dziwo zmieniają się sami choć nam to już nie jest potrzebne. Dla nas się zmieniają, nie dla „innych”.
To widać wcale nie nastąpiła w Tobie prawdziwa przemiana. Prawdziwa przemiana w Tobie zawsze spowoduje przemianę innych zauważalnie względem Ciebie
Na tym przykładzie4 widać jak wycinanie zdania z kontekstu zafałszowuje to co mówił cały kontekst. W przypadku większej ilości zdań niż jedno proponuję syntezę a dopiero potem analizę.
Na tym przykładzie4 widać jak wycinanie zdania z kontekstu zafałszowuje to co mówił cały kontekst. W przypadku większej ilości zdań niż jedno proponuję syntezę a dopiero potem analizę.
Może napisz jaśniej o co tu chodzi bo prawdę mówiąc nie rozumiem. Cytowane zdanie wyglada jak próba zdyskredytowania mnie, bo poza tym nic nie wnosi do tematu.
Wniesie jak przestaniesz zdania traktować jako oddzielne od kontekstu.
To nadal nie dotyczy tematu. Jak czegoś nie zauważam to napisz wprost, a tak to wygląda jak próba zmiany tematu.
No, ale jeszcze przy okazji coś dodam.
Z tego co piszesz wynika, że zmieniając się nie wpływamy na otoczenie.
Nie mogę się z tym zgodzić. Nie tylko dlatego, że czytałam to w mądrych książkach czy słyszałam od mądrych ludzi, ale dlatego, że sama mam takie doświadczenie. Jeśli my pracujemy nad sobą i się zmieniamy to zawsze to wpływa na nasze otoczenie i ludzie albo się zmieniają albo ci co nie są jeszcze gotowi na zmiany znikają z naszego otoczenia. Jednak zmiana tego co nas otacza następuje zawsze w przypadku naszej przemiany.
Zmiana naszego doświadczania następuje z pewnością. Zaprzeczałem teorii, że jeśli my się zmieniamy to doprowadza to do przemiany innych. Oczywiście taka przemiana jest możliwa lecz nie jako automatyczna reakcja na naszą przemianę. Co najwyżej możemy zainspirować kogoś do jakichś przemieniających go przemyśleń. Normalnie to nasze zmienione zachowanie powoduje zmianę cudzego zachowania wobec nas lecz nie zmianę tego człowieka.
A tak przy okazji to wspomnę, że historia zna przypadki gdzie ci co wg. tej teorii powinni żyć w raju częstowani byli przez otoczenie niemiłymi postawami.
Zaprzeczałem teorii, że jeśli my się zmieniamy to doprowadza to do przemiany innych.
Dla mnie to nie jest teoria. Dla mnie to jest doświadczenie i o jest kolosalna różnica. Jeśli dwoje ludzi jest razem i jedno z nich zaczyna coś ze sobą robić i zmienia się to ta druga osoba albo też zaczyna coś ze sobą robić, albo związek rozpada się, albo ściąga tą pracującą nad sobą w dół. Nie będę się o tym rozpisywać ale mam doświadczenie, że to ja zmieniłam nastawienie do kilku osób i te osoby same zmieniły się i to bez żadnej zewnętrznej ingerencji. A jeden przypadek to przejaw cudu, coś co wydało się nie możliwe stało się "rzeczywistością". No ale widać patrzymy z innej perspektywy Ty z teorii ja z własnego doświadczenia.
MarS napisał/a:
Oczywiście taka przemiana jest możliwa lecz nie jako automatyczna reakcja na naszą przemianę.
Ale przecież nikt tu nie pisał o automatyczne reakcji na przemianę, czy automatycznej przemianie. To może wymagać czasu, ale jednak otoczenie się zmienia.
MarS napisał/a:
Co najwyżej możemy zainspirować kogoś do jakichś przemieniających go przemyśleń.
Albo biorąc pod uwagę holograficzną naturę wszechświata zmiana w jednej jego części powoduje zmianę w całości.
MarS napisał/a:
Normalnie to nasze zmienione zachowanie powoduje zmianę cudzego zachowania wobec nas lecz nie zmianę tego człowieka.
Nie zawsze zmiana naszego zachowania powoduje zmianę cudzego zachowania. Bo np. jeśli ktoś stara się być miły, to wg. tego co piszesz ta druga osoba też powinna odpowiedzieć takim samym zachowaniem a tak nie zawsze się zdaża, bo np. ta druga osoba ma gorszy dzień albo może wyczuć, że to bycie miłym jest nie szczere i wtedy gdy jest szczera może odpowiedzieć np. "daruj sobie to przymilanie". Czyli nasze staranie się bycia miłym nie zawsze powoduje zmianę cudzego zachowania. A już na pewni nie spowoduje zmiany tej osoby. Nasza wewnętrzna przemiana z czasem przemienia nasze otoczenie i ludzi którzy w tym otoczeniu będą przebywać.
A tak przy okazji to wspomnę, że historia zna przypadki gdzie ci co wg. tej teorii powinni żyć w raju częstowani byli przez otoczenie niemiłymi postawami.
No tak; tylko że gdyby przyjąć dosłownie teorię Bashara, to jest historia tylko z punktu widzenia Twojej rzeczywistości
Bozena napisał/a:
biorąc pod uwagę holograficzną naturę wszechświata zmiana w jednej jego części powoduje zmianę w całości.
W meteorologii jest takie zjawisko, że jeden mały ruch powietrza ma wpływ na zmianę pogodową po drugiej stronie planety (czy to nie nazywa się czasem "efektem motyla"?).
Poza tym robiono doświadczenia z oddziaływaniem grupowej długotrwałej medytacji w miejscach "ciężkich", o zwiększonej przestępczości. Doświadczenia zakończone sukcesem.
sprawdzilem empirycznie,te teorie guwno warte som,moje nastawienie,szcera pewna wiara,chorobliwa,nadajonca sie do leczeni psychiatrycznego,niemzieniała rzeczywitosci w zadnym stopniu
[ Dodano: 10-01-14, 02:10 ]
aha,i idonc tym tokiem rozumowania masy ludzkie wierzonce w boga aniołow inne naiwqne bzdury by to zmaterizlizowlai,anic takiego sie nie stao
a schizofremików niebylo by w anszym swiecie,bo akzyd schozofremik pszenikal byto swojej rzeczywistosci,tu zwanej wibracjom
bzdura nie logiczna
sprzeczna z dowodami
ale niematerialzuja sie dowody na istenie potopu,arki noego,swiat nie ejst rzondzony przez msciwego okrutnego i zazdrosnego boga,wto łajno wierzom miliony,wiec coty mje ztymi wibracjami wyjerzdzasz
sprawdzilem empirycznie,te teorie guwno warte som,moje nastawienie,szcera pewna wiara,chorobliwa,nadajonca sie do leczeni psychiatrycznego,niemzieniała rzeczywitosci w zadnym stopniu
bo "szczera pewna wiara", to się sprawdza co najwyżej w kościele
i jeszcze ejdno,skoro było by prawda ze nasze anstwisaniezmienia prznosi nas w inne wibracje,autor tej teorri niemial by ku komu jej kierowac,bo rzyl by z samymi poztywnie anstawionymi ludzmi
tymczasem na swiecie som ruzni ludzie,sangwinicy melancholicy,żli i dobzi
doprawdy macie dar niedostzregania oczywistych rzeczy,zawdzienczacie to zreszta medytacji,mózg wam umiera nieurzywany,medytujcie dalej,skonczy sieto uposledzeniem
ale niematerialzuja sie dowody na istenie potopu,arki noego,swiat nie ejst rzondzony przez msciwego okrutnego i zazdrosnego boga,wto łajno wierzom miliony,wiec coty mje ztymi wibracjami wyjerzdzasz
Nie wyjerzdzam, tylko piszę.
Muhomorniczy, trochę mieszasz różne tematy. To o czym jest tu mowa dotyczy wibracji, natomiast nie wiem czemu mieszasz z tym wiarę. Każdy z nas w jakiś sposób wibruje i sposób naszego myślenia wpływa na nasze wibracje. Zmiana nastawienia z negatywnego na pozytywne np. w stosunku do jakiejś osoby czy sytuacji zmienia nasze wibracje. Wiara w „każącego Boga” to jest inna bajka. I w tej innej bajce powiem, że nigdy nie możesz być pewny tego jak silna jest wiara człowieka, którego wierzenia nie materializują się. Jednak dla wielu ludzi „każący Bóg” jest nadal prawdziwą rzeczywistością pomimo, że się nie materializuje. Według tego filmiku jedyne co jest prawdziwe to nasze doświadczanie, cała reszta jest tylko złudzeniem. Nie muszę chyba powoływać się na autorytety, które twierdzą, że rzeczywistość jest tylko iluzją. Oczywiście można powiedzieć, że to co mówi ten gość, czy to co ja piszę to „bełkot”. Jednak często jest tak, że gdy nie jesteśmy gotowi na jakąś wiedzę to jej nie rozumiemy i wolimy się ukryć za słowami „bełkot”.
Każdy kreuje inną rzeczywistość i w co innego wierzy, ma inne doświadczenia. Jedno co jest pewne to to, że wszędzie zabieramy siebie.
Muhomorniczy napisał/a:
i jeszcze ejdno,skoro było by prawda ze nasze anstwisaniezmienia prznosi nas w inne wibracje,autor tej teorri niemial by ku komu jej kierowac,bo rzyl by z samymi poztywnie anstawionymi ludzmi
Raczej nie ma na świecie człowieka, który jest zawsze pozytywnie nastawiony. Przypuszczam, że gość z tego filmiku też ma lepsze i gorsze dni i dlatego ma doświadczenia z różnymi ludźmi.
Ludzie zawsze mili, dobrzy i pozytywni to hipokryci.
aaa jakbym słyszał jakiegos kleche który kluczy zeby wyjsc na swoje,
no niemA niema,ico teraz krytyke tej teorri chcesz pszekuc jakims cudem w krytyke mjej krytyki
a wąłsnie niema dlatego boniam mylsenie,nastawienie wpływu takiego jak mu przypisal ten idiota
inaczej powinni byc tylko usmiechniecni albo tylko smutni ludzie
Przychylam się do opinii, że to bełkot. Średnio inteligentny człowiek z dostępem do zbyt wielu informacji i po obejrzeniu 20 filmów science-fiction zaczyna tworzyć obrazy, które przerastają jego możliwości percepcyjne, ale sam fakt tworzenia czegoś co go przerasta i będące jednocześnie podparte logiką i doświadczeniami medytacyjnymi sprawia, że utożsamia się ze swoją prawdą nawet jeśli to tylko paralela.
'
no wlasnie moze to przewyzsza twoje mozliwosci percepcyjne
[ Dodano: 10-05-31, 01:05 ]
nasze i niewidzimy oczywistego?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum