Witam Was Tai Chiczowcy, Yi Quanowcy i inni. Chciałem się Was zapytać o Wasze odczucia na temat stylu I-liq Chuan?
"Mistrz Sam Chin jest spadkobiercą stylu Chin (zwanego też I-Liq Chuan). Nazwa ta tłumaczona jest jako sztuka walki, w której używa się umysłu i potencjału własnego ciała. Styl Chin został stworzony przez ojca mistrza Sam China.
I-Liq Chuan zbudowane jest na fundamentach taichi oraz chan (zen), rozwija świadomość danego momentu odczuwanego poprzez umysł i ciało. System nie bazuje na formach, będących zestawem technik. Osoba praktykująca ten styl (raczej poprzez rozpoznawanie i wyobrażanie, niż przez imitowanie kogoś i uczenie się kolejno technik) uczy się zrozumieć jak "mentalnie i fizycznie" wpływać na przeciwnika tak, aby uzyskać nad nim przewagę."
Wizualnie wygląda praktycznie jak YiQuan. Koncepcja czucia, rozwijania świadomości danego momentu to tesz bardzo YiQuanowe. Przynajmniej z tego co wyczytałem w artykułach i książkach pdf Dachenga. Zobacz jak to Dachengowcy robią:
Ja bym więc na Twoim miejscu za pytał Dachenga. Nawet jeżeli są różnice YiQuan w stosunku do i-liq chuan to Dacheng będzie to wiedział. Z tego co się mówi u nas na treningach YMAA, kolo ma ogromną wiedzę i biblioteczkę kilku tysięcy woluminów o sztukach walki. Oczywiście 80% po chińsku. Ludziom podobno zawsze odpisuje
Ja bym więc na Twoim miejscu za pytał Dachenga. Nawet jeżeli są różnice YiQuan w stosunku do i-liq chuan to Dacheng będzie to wiedział. Z tego co się mówi u nas na treningach YMAA, kolo ma ogromną wiedzę i biblioteczkę kilku tysięcy woluminów o sztukach walki. Oczywiście 80% po chińsku. Ludziom podobno zawsze odpisuje
Prawda. Dacheng to uznany specjalista. Wysyłałam ostatnio trochę maili do ludzi prowadzących różne szkoły w Polsce z pytaniami, w tym z pytaniami o taichi, Qigong i yiquan i dwie osoby to potwierdziły. W internecie dużo jest jego materiałów. Pomijam kwestie jego charakteru.
Podobnież warto pytać go o wszystko co chińskie i jest sztuką walki. Zna te tematy lepiej niż własną żonę. Zna też kilka chińskich dialektów, więc nie bazuje tylko na anglojęzycznych przekładach. Nie pisz mu tylko że jesteś z Psycho, bo Ci odpisze ŻEGNAM
Zenmen. Poza Dachengiem jako źródłem wiedzy w tej sytuacji masz też Iliqchuan w Polsce! Tutaj jest jedna ze szkół. Może warto do nich napisać, zadzwonić http://www.iliqchuan.info/
Dzięki Yang za naświetlenie sprawy. Faktycznie YiQuan wygląda bardzo podobnie. (przynajmniej z kontekstu tych filmików)
Nie wiem czy dobrze Cię skojarzyłem, ale czy trenujesz u Piotra Ziemby w Poznaniu? Mistrz Sam Chin chyba też tam zapuścił korzenie.
Dzięki Aga, za utwierdzenie w profesjonalizmie p. Dachenga. Prawdopodobnie łatwiej jest poznać tysiące styli i chińskich ksiąg, aniżeli kobietę - nawet jeśli występuje w charakterze żony!
BTW. napiszę mu, że Jestem psycho po prostu - takie undercover.
Wiesz jako Swoje dotychczasowe źródło wiedzy traktuje warsztaty i spotkanie z Mistrzem Sam Chinem i Dashą (jedną z jego pupilek?) .Poza tym wiele osób ze znajomego Mi środowiska, mocno zajarały się tym stylem. Chciałem więc zasięgnąć trochę dodatkowego info, od koneserów i praktyków sztuk walki w tutejszej smoczej jamie.
MarS, z tego co wiem to mają jakiś. Z pewnością nie negują jej istnienia. Niestety nie zadałem Mistrzowi Sam Chinowi takiego pytania wprost - jeszcze. ;
Jednak jeden z Moich znajomych wspominał, o technice 'zamrażających rąk' czy jakoś tak, w której to owy Mistrz pokazywał jak to można przy użyciu Chi właśnie obezwładnić przeciwnika nie dając mu szansy na jakąkolwiek reakcję.
Może to tylko ckliwe opowieści?
W pierwszym filmiku jaki zapodałeś coś takiego może się dzieje w 1:45
Dzieje się. Ale oczywiście Iliyquan nazwie to "techniką zamrażających rąk" a Yiquan nazwie to "zwykłą mechaniką". Wszyscy jednak wiedzą że kryje się za tym złożona współpraca wewnętrznej siły, specyficznej techniki, nastawienia mentalnego, odpowiedniej pracy mechanicznej, psychofizycznej, czucia, ekspresywnej, skumulowanej i w odpowiednim momencie wygenerowanej energii. A w skrócie może można to też nazwać Chi (ale o tym ciii) Jednym słowem dzięki takiej złożonej pracy uzyskanej w krótkim momencie możliwe są efekty NIEOSIĄGALNE przy użyciu zwykłej siły i techniki.
A nauka kiedyś znajdzie na to złożone zjawisko wyjaśnienie i wówczas ten termin (ciii.. ) przestanie funkcjonować wyłącznie w dziedzinie ezoteryki czy sztuk walki.
Mars, Yang ale zachęcające jest z pewnością to w tym stylu, że jest kontakt z samym bezpośrednim spadkobiercą owego stylu w prostej linii. Czyli Mistrz Sam Chin jest najstarszym synem Mistrza stylu I liq Chuan, Chin Lik Keong'a.
I teraz pytanie, po co siódma woda po kisielu, kiedy jest okazja 'obmywać' się w najczystszym kisielu?;)
Pomyślę nad tym. Co prawda walka mnie już nie nęci. Gdybym chciał walki to może bym się do Goju Ryu uśmiechnął. Może jako zabawa w czucie i wytrącanie się z równowagi wchodzi w grę.Bardziej wygląda mi to na zabawę kto kogo obali. Jako taka zabawa może być fajna:)
Na chi nie liczę
To może i Ja się w końcu uśmiechnę też do tego stylu? W końcu jak się sam Mistrz przyśnił, śmiejąc się z Moich czerwonych podkolanówek to coś musi być na rzeczy!
Btw. walka jest dla mięczaków!
Wg mnie naprawę ciekawa sprawa. podoba mi się to co robi ten Master na filmikach. z tego co zdążyłem się dowiedzieć pracują z chi"W I-Liq Chuan kładzie się nacisk na rozwijanie wewnętrznej siły poprzez zaangażowanie umysłu oraz świadomości." . Na korzyść stylu przemawia też to że jego polską stronkę http://www.iliqchuan.info/ prowadzi Tomasz Grycan (redaktor świata Nejia) który sporo już widział i poczuł
Tomasza Grycana osobiście miałem okazje spotkać, jak jeszcze dużo angarzował się w Taiji. Bardzo sympatyczny człowiek. Ale ostatnio jego portal niestety obumiera
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum