dla z konarami drzew w zapasy sie wezmę
niech biały kieł z pod kory rozpruje mi kręgosłup
poziomki pokryją się winoroślami mej krwi
z kośćmi kredowych skał będę bił się kolanem
zygał wątrobowym w chaszcze borówek,ze nie rozróżnisz pęcherzyków
powiąże 10 liczb w cyfrobecie,zbiorę je jak domino dłoniom
w przegubu żyłe
by pod pachom zakwitł ohydny niczym ptak żylak
w psa obrośnięty obroże
którą jest sierść
ty kurwo
nie będę ukrywał w wierszu ze tak o tobie mówię
w myślach by zaprzeczyć równie skrajnej miłościi
i że pamiętam o tobie tylko rano i wieczorem
ajak cie widzę to mje krew zalewa
iskrzyłem-ostrzyłem jaskry na łące kozikiem spojrzenia
pędziłem bydło spod nieruchomych dłoni tętniących naczynkowo
pot oblał mnie jakby przeraźliwym zimnem kalarepy wnętrzności pajęczych zwymiotowanych na moje plecy przez szaraka
bo zobaczyłem ciebie ,i w ciebie wpadłem cholewką
jak w obornik
ooo dzingis han miał większa armię nisz ty urok,niesadzę
zostaję pojmany
tuhan bejko,sciagam twarz i wypinam klate,wes mje do swego tego
(zapomnialem słowa)
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum