Linkując artykuł w poście, zacytuj go dodatkowo. Często zewnętrzne źródła się dezaktualizują i potem nie wiadomo o co chodziło. Podawaj też autora i źródło.
Kiedyś stosowałem ten mix i działał super, kiedy duży wysiłek intelektualny był potrzebny. I nie było zjazdów Preparatów żeńszeniowych jest mnustwo (np. Panaxan). Trzeba go brać koło tygodnia, aby zaczął działać. Podobnie z magnezem.
Kawę to wiadomo - tuż przed uczeniem się
Magnez wchodzi w skład chlorofilu, jony magnezu odgrywają też dużą rolę w utrzymywaniu ciśnienia osmotycznego krwi i innych tkanek, oraz uczestniczą w przekazywaniu sygnałów w układzie nerwowym.
Zapotrzebowanie na magnez u osób dorosłych wynosi 300-400 mg na dobę i chociaż w naturalnym środowisku bogato występuje w spożywanych przez człowieka pokarmach, jest go coraz mniej w wyniku nawożenia chemicznego gleby związkami zawierającymi potas oraz stosowania nadmiernej ilości konserwantów żywności. Inne przyczyny niedoboru magnezu to: nadużywanie alkoholu, picie kawy, stosowanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych, stres, spożywanie nadmiernych ilości tłuszczów, niewydolność nerek.
Objawami niedoboru magnezu mogą być: nagłe zawroty głowy, bolesne skurcze łydek, uczucie odrętwienia i mrowienia w kończynach, wzmożone wypadanie włosów, łamanie się paznokci, próchnica zębów, rozdrażnienie, lęki, trudności w koncentracji, zaburzenia snu, nocne poty, kołotanie serca, arytmia, bóle głowy, mdłości, biegunki, drganie jednej z powiek
----------------------------
Magnez - pierwiastek życia
http://www.akupresura.akcjasos.pl/magnez.html
Często w literaturze medycznej magnez nazywa się pierwiastkiem życia. Nazwa ta zda się sugerować ważną rolę magnezu w organizmie i jego wyjątkowe znaczenie w procesach życiowych. I tak jest w istocie, choć nauka wie o tym stosunkowo od niedawna, od chwili, gdy został rozszyfrowany mechanizm fotosyntezy. Wykryto bowiem, iż w chlorofilu, bez którego jest niemożliwe istnienie roślin, a co za tym idzie - zwierząt i cz łowieka, znajduje się właśnie magnez, który uczynnia proces fotosyntezy. Fakt ten pobudził naukę do wnikliwych badań nad rolą magnezu dla zdrowia, a wyniki tych dociekań okazały się do tego stopnia znaczące, iż w świecie medycznym poświęcono temu pierwiastkowi wiele międzynarodowych konferencji i powstała ogromna literatura przedmiotu. Na gruncie polskim przede wszystkim prof. Julian Aleksandrowicz zajął się upowszechnianiem znaczenia magnezu oraz torowaniem drogi do studiów nad zastosowaniem tego pierwiastka do celów leczniczych.
Sprawa magnezu zarówno w profilaktyce jak i lecznictwie nabiera rangi w związku z coraz powszechniejszym niedoborem tego pierwiastka w glebie i jego rugowaniem z żywności w procesach oczyszczania.
Właściwości lecznicze
Magnez katalizuje wiele procesów życiowych w ustroju, jest czynnikiem wzrostu, działa tonizująco, jest czynnikiem regenerującym żywe komórki, przywraca równowagę psychiczną i układu nerwowego, nerwu trójdzielnego, układu współczulnego, drenuje wątrobę powiększając ilość wydzielanej żółci, jest antyseptykiem wewnętrznym i zewnętrznym, regulatorem równowagi wapniowej, a w zależności od okoliczności może być antagonistą wapnia, wzmacnia reakcje obronne organizmu, zwalcza uczulenia, zwalcza procesy starzenia się, zwalcza podatność organizmu na powstawanie nowotworów, zwalcza miażdżycę i zakrzepy, działa profilaktycznie na zapalenie żył w sytuacjach pooperacyjnych, po połogach, przywraca moczowi odczyn kwaśny, gdyż obniża alkalozę krwi, bierze udział w procesie termoregulacji, rozpuszcza kamienie nerkowe, wzmacnia układ sercowo-naczyniowy, stabilizuje układ chromosomalny, zmniejsza toksyczność jonów cynku, ułatwia wydalanie ołowiu z organizmu, co chroni przed ołowicą, współdziała z żelazem dwuwartościowym, które jest centralnym jonem cząsteczki hemoglobiny, współdziała z glikolem, który odtwarza upośledzoną sekwencję aminokwasów w lipidowych osłonkach mielinowych u chorych na SM, działa przeciwstresowo, przeciwanafilaktycznie, przeciwzapalnie, ochrania przed promieniowaniem jonizującym, pobudza fagocytozę, działa relaksująco i znieczulająco, osłabia arteriosklerozę i obniża poziom cholesterolu, działa odtłuszczająco, chroni przed uszkodzeniem mięśnia sercowego, utwardza wodę pitną czyniąc ją zdrowsz ą i korzystną dla niedociśnieniowców niezależnie od wieku, działa korzystnie przy białaczkach i przy hemoroidach, usuwa nieprzyjemny zapach potu, a często i skurcze w nogach, usprawnia pracę gruczołów wydzielania wewnętrznego, a więc tarczycy, przytarczyc, przysadki, nadnercza itp., łagodzi i uspokaja bezsenność i zdenerwowanie, działa przeciwwymiotnie i przeciwbiegunkowo, przywraca wewnętrzny spokój organizmowi, broni organizm przed zakażeniami, reguluje pracę przewodu pokarmowego, działa korzystnie na proces krzepnięcia krwi, na powstanie estrogenów, przeciwdziała schorzeniom pęcherza moczowego, zapaleniom prostaty i jej przerostowi, normalizuje funkcjonowanie trzustki i woreczka żółciowego, przeciwdziała zaburzeniom wzrostu u młodzieży, zaburzeniom u kobiet karmiących.
Wskazania lecznicze
Alergia, astenia ogólna, choroby skóry, śluzówek ust, nosa, gardła, neurologiczne, psychiczne, układu sercowo-naczyniowego, przewodu pokarmowego, trzustki, dróg żółciowych, hematologiczne, infekcyjne, układu płciowego, prostaty, układu moczowego, wątroby, układu oddechowego, przemiany materii, nowotworowe, kobiece, wieku starczego, drżenia mięśni, konwulsje, dna, zwyrodnienia stawów, osłabienia wzroku i słuchu, arytmia serca, kamica nerkowa, hemoroidy, niedoczynność gruczołów wydzielania wewnętrznego, bezsenność, biegunki, SM.
Zapotrzebowanie
Ludziom zdrowym zaleca się 35 mg dziennie dla mężczyzn, 30 mg dla kobiet (karmiące i w ciąży - 45mg).
Wprawdzie sam organizm jest producentem magnezu, o czym świadczy fakt, iż wydala tego pierwiastka więcej niż pobiera, nie mniej jednak należy dbać o to, by wraz z pożywieniem nasz ustrój otrzymywał potrzebną mu dawkę Mg. Do artykułów spożywczych bogatych w magnez należą: [b]kakao, czekolada, migdały, orzechy, soja, jęczmień, mąka pszenna razowa, kukurydza ryż; pokarmy o umiarkowanej ilości magnezu: makrele, łososie, śledzie, makaron, mąka pszenna, banany, rodzynki, suszone śliwki, suszone brzoskwinie, groch, selery, ziemniaki w skórce; względnie ubogie w magnez: cielęcina, wołowina, nerki, halibut, jabłka, gruszki, winogrona, wiśnie, melony, śliwki, pomarańcze, brzoskwinie, brokuły gotowane, kapusta, grzyby, cebula, rzodkiewka, sałata, pomidory, ogórki, jaja, mleko, śmietana, masło.
Mg występuje również w ziołach, a jego bogatszym źródłem są m.in. wrotycz, fiołek trójbarwny, przytulia biała, przelot złocisty, bobrek trójlistny, korzeń czarnego dzikiego bzu, dzika róża.[/b]
Niedobór magnezu powoduje liczne zaburzenia i choroby organizmu i objawia się nadmierną pobudliwością nerwowo - mięśniową, skłonnością do drgawek, pewnymi zaburzeniami układu nerwowego, zaburzeniami dotyczącymi serca i naczyń krwionośnych. Niedobór magnezu sprzyja chorobom psychicznym, nerwicowym, neurologicznym, stanom skurczowym, padaczkom, drgawkom. Skutki niedoboru są groźne i niekiedy, zwłaszcza jeśli nie nastąpiło w porę rozpoznanie, mogą prowadzić do kalectwa, a nawet być przyczyną zgonu (w szczególności w przypadku SM).
Z mniej ostrych, ale dokuczliwych objawów występują: poranne zmęczenie nawet po wielu godzinach snu, pocenie się w nocy, nieprzyjemne sny lub bezsenność, arytmia serca, bóle stawów, dziąseł, zębów, wra żliwość na zmiany pogody, mrowienie w nogach i rękach, drgania powiek, utrata równowagi, nagłe zawroty głowy, wypadanie włosów, próchnica zębów, łamanie się paznokci, bóle głowy, zmęczenie, trudności w skoncentrowaniu myśli, zmienność nastroju, osłabienie układu odpornościowego.
Alkohol zwłaszcza w nadmiarze, przyczynia się do utraty magnezu, a jego przyswajanie staje się utrudnione w przypadkach nadmiernego spożywania witaminy D, wapnia i białka. Zapas magnezu w organizmie wyczerpuje się w nadczynności nadnerczy i przytarczyc. Przyswajanie magnezu utrudnia wiele środków farmaceutycznych.
Dla organizmu również szkodliwy jest nadmiar magnezu. W większych ilościach wykazuje on właściwości toksyczne, nadto hamuje odkładanie wapnia w organizmie. Lekarz zapisujący pacjentowi magnez staje więc przed delikatnym problemem.
Nie ma obawy przedawkowania magnezu za pośrednictwem codziennego pożywienia, bowiem nasza powszednia dieta jest uboga w ten pierwiastek i raczej należy dokładać starań, by tak dobierać produkty spożywcze, by dostarczać ustrojowi konieczna ilość Mg. Na naszym stole goszczą produkty oczyszczone, rafinowane, a więc niekiedy niemal zupełnie pozbawione tego pierwiastka. Klasycznym przykładem jest sól używana w kuchni. Ponieważ związki magnezowe powodują zawilgocenie soli kuchennej, toteż przyjął się zwyczaj jej rafinowania i rugowania z niej tego nadzwyczaj cennego pierwiastka. Bardzo wiele magnezu, bo aż 78 %, traci oczyszczone ziarno zbóż, fasolka szparagowa przerobiona na konserwę traci 56 %. Biały cukier zawiera 200 razy mniej magnezu niż ciemna melasa. Na niedobór magnezu narażeni są mieszkańcy okolic, gdzie występuje woda miękka. Ma ona niekorzystny wpływ na serce. Natomiast woda twarda, dolomitowa, zawierająca w przybliżeniu dwa razy więcej wapnia niż magnezu, ma dobroczynny wpływ na serce. Ludzie korzystający z wody twardej mają na ogół niższe ciśnienie krwi, powolniejszy rytm serca, oraz niższy poziom cholesterolu od konsumentów wody miękkiej, nadto ich ciśnienie wraz z wiekiem nie wzrasta.
-------------
http://www.calivita.com.p....php?nazwa=SK67
MAGNEZ
 Magnez jest konieczny do prawidłowej czynności nerwów i mięśni. Bierze udział w kierowaniu pracą 300 różnych enzymów, odgrywa więc ważną rolę w przemianie węglowodanów, tłuszczów, kwasów nukleinowych i białka oraz w procesach wytwarzania i zużytkowania energii. Opóźnia proces starzenia się organizmu, korzystnie wpływa na układ krążenia i zapobiega chorobom serca. Konsekwencją niedoboru magnezu może być wzrost poziomu cholesterolu we krwi i większa podatność na zmiany miażdżycowe.
 Według niektórych badaczy, odpowiednie dawkowanie magnezu zwiększa zdolność obrony organizmu przed infekcjami, jak również poprawia zdolności intelektualne. "Wrogami" magnezu są tabletki moczopędne i alkohol. Jego naturalnym źródłem są oleiste ziarna, warzywa i twarda woda pitna.
 Magnez jest potrzebny do utrzymania równowagi wapnia, sodu, potasu i fosforu w organizmie, do wymiany jonów oraz przyswajania witaminy C. Zaleca się zwiększenie dawki magnezu kobietom w ciąży i karmiącym piersią oraz kobietom zażywającym tabletki antykoncepcyjne lub estrogeny.
UWAGA !
* Nie zaleca się przyjmowania przez dłuższy okres czasu dużych dawek magnezu (więcej niż 1000 mg dziennie).
* Witamina A, wapń oraz fosfor zwiększają skuteczność magnezu.
* Doświadczenie wykazuje, że proporcja pomiędzy wapniem a magnezem powinna wynosić 2:1. Dobre preparaty zawierają te dwa makroelementy w takich właśnie proporcjach.
* Wapń i magnez są najlepiej wchłaniane wtedy, gdy preparat, który zażywamy, zawiera je w formie chelatowej.
* Magnez łącznie z witaminą B6 zapobiega odkładaniu się kamieni wapniowych w układzie moczowym.
* Magnez przyjmowany podczas posiłku może utrudnić trawienie, ponieważ zobojętnia soki żołądkowe. Lepiej więc zażywać go między posiłkami. Natomiast przy nadkwasocie przyjęta na czczo tabletka magnezu skutecznie zobojętni soki żołądkowe i złagodzi dolegliwości.
* Osoby, przyjmujące z powodu chorób serca tabletki zawierające magnez powinny uzgodnić z lekarzem dawkę wszelkich innych preparatów z magnezem.
BITTERSWEET Dla wiekszosci zbyt rozpieszczona i szalona
Wysłany: 06-11-15, 10:13
Magnez lykam od czasu do czasu poniewaz po cwiczeniach (Pilates, Callanetics) dostaje czesto skurcze miesni. Podobno czarna czekolada jest rowniez bogata w ten pierwiastek .
Co do zen-szenia znam go chyba jako panax gineng. To taki korzen rosnacy w Azji.
Mialam kiedys wysuzony korzen, pokrojony w plasterki (przypominal drzewo) zalewalo sie go wrzatkiem i po 30 min. mialo sie wywar . Nie przepadalam za tym makiem, moja kuracja zakonczyla sie po paru dniach.
WIem, ze zen szen podobno reguluje/ przywraca do normy wszystkie funkcje organizmu, osoby z nadcisnieniem powinne najpierw oprawdzic jak na nie dziala.
Magnez lykam od czasu do czasu poniewaz po cwiczeniach (Pilates, Callanetics) dostaje czesto skurcze miesni. Podobno czarna czekolada jest rowniez bogata w ten pierwiastek
WIem, ze zen szen podobno reguluje/ przywraca do normy wszystkie funkcje organizmu, osoby z nadcisnieniem powinne najpierw oprawdzic jak na nie dziala.
No na pewno powoduje rodzaj jazdy (witalność/poczucie harmonii/lekkie poszerzenie świadomości Być może przywrócenie do normy funkcji ogranizmu jest efektem pośrednim tej charakterystycznej zmiany klimatu psychicznego.
Nie wiem wypada goły korzeń. Ten sprzedawany w formie kapsułek działa.
dokładnie.. u mnie rewelacyjnie na naukę wpływa odpowiedni poziom magnezu no i obowiązkowo guarana. Ostatnio w postaci Plusssza up bo nigdy mi się nie chce zaparzać jakiś herbat ostatnio po tej guaranie nie mogłam pół nocy zasnąć więc dla wytrwałych w sam raz
Teraz to już nawet jest kawa z guaraną, ale faktycznie guarana jest dobra.
Taka mała informacja dla osób, które chciałyby wypróbować naturalne produkty z tych co były wymienione: to, że coś jest naturalne nie oznacza, że zdziała cuda i będzie zdrowe. Jednym słowem lepiej zachować umiar i nie robić sobie np sałatki koperkowo-migdałowo-jabłczanej z dodatkiem pestek dyni, bo: koper jest na zaparcia, jabłko działa na trawienie, a duże ilości produktów nasiono-podobnych typu migdały czy pestki mogą działać przeczyszczająco.. tak więc w połączeniu ze stresem egzaminacyjnym można zamiast olśnienia dostać dwugodzinnej sraczki
masz rację,ze wszystkim trzeba mieć umiar ale jednak te naturalne środki są zdrowsze od wszelkiej chemii. a jeśli chodzi o guaranę to ona na mnie zdecydowanie mocniej działa w plusssszu up niż w herbacie i innych środkach np. tabletkowych. słyszałam zresztą,że witaminy czy suplementy w tabletach są przyswajalne tylko w 25%ach.
sama mam teraz sesję( i właśnie siedzę tutaj zamiast pisać pracę:) i polecam jogę asthange- wystarczy zrobić powitanie Słońca A i B (Surya Namaskar A, B) i kilka ćwiczeń w pozycjach odwróconych, pooddychać świadomie i głęboko (chyba że ktoś zna oddech Ujjayi) a do tego wypić yerbę mate i można działać i kuć:)
tutaj link:
http://www.youtube.com/wa...feature=related
pamiętajcie,że każdą pozycją robimy na tyle ile potrafimy (nie musimy od razu dotykać głową łydek:)
powodzenia!
A może jest coś flashowego w necie żeby sobie zrobić Powitanie Słońca? Najlepiej taka co by nie trzeba było klikać przy każdej pozycji. Jedno kliknięcie żeby zrobiły się wszystkie pozycje!
nigdy nie dopingowałam się do sesji jogą.. narazie zawsze była plusssz up z guaraną ale może warto spróbować, wszak nie ma jak wysiłek fizyczny który najlepiej pozwala odpocząć od myślenia.
wszak nie ma jak wysiłek fizyczny który najlepiej pozwala odpocząć od myślenia.
Margo, tu akurat nie chodzi o wysiłek fizyczny, tylko raczej przyjęcie paru takich pozycji, które stymulują aktywność psychiczną.
Podobnie jak gdy czytasz książkę, leżąc - prawdopodobnie szybko ogarnie Cię senność. Jeśli natomiast usiądziesz prosto przy stole, w wygodnej pozycji, w takiej w której mięśnie są minimalnie naprężone (czyli np. książka na podstawce) i głowa prosta, to poczujesz zupełnie inną jakość czytania. Umysł posiada zakodowaną reakcję na różne pozycje ciała. Np. jak leżysz to zaczynasz stopniowo usypiać (chyba, że coś Cię mocno stymuluje - np. właśnie uprawiasz sex )
Druga sprawa - oddech - utrzymanie świadomie głębszego przez parę minut (co czasami jest trudne), bardzo pobudza. Jeśli w tym czasie utrzymasz jeszcze skupienie na czymś, to dodatkowo oprócz pobudzenia pojawi się spokój.
[ Dodano: 09-06-24, 09:46 ]
MarS napisał/a:
A może jest coś flashowego w necie żeby sobie zrobić Powitanie Słońca?
Igor. Co ty mi tu bierną formę proponujesz. Ja nie chcę się gapić tylko ćwiczyć. Bez klikania nie ma ćwiczenia dlatego chciałem jakiegoś flasha. Rozumiesz, 5 pozycji = 5 kliknięć. Może też być jakaś symulacja wdechu i wydechu.
Igor. Co ty mi tu bierną formę proponujesz. Ja nie chcę się gapić tylko ćwiczyć. Bez klikania nie ma ćwiczenia dlatego chciałem jakiegoś flasha. Rozumiesz, 5 pozycji = 5 kliknięć. Może też być jakaś symulacja wdechu i wydechu.
A jak chcesz ćwiczyć co chwila przerywając, by kliknąć?
Ja tam zapamiętałem sekwencję i parenaście minut temu zrobiłem z pamięci.
fajny temat... ja poleciła bym jeszcze ginsenozydy, lecytynę sojową, wit b6 (często dostępną w mixie z magnezem), zieloną herbatę "gunpowder" -wysokiej klasy, parzoną w 85'c pod przykryciem przez dokładnie 3,5 minuty (uwalniają się wtedy stymulanty i antyoxydanty) oraz cukier trzcinowy. pewną formą aktywności fizycznej pobudzającej i usprawniającej procesy myślenia może być pranajama, najlepiej przy uchylonym oknie i dźwiękach relaksującej muzyki. warto też utrwalać sobie wiedzę 45 minutową drzemką tak co 4-5 godzin nauki, i około 5 godzinnym snem właściwym. pora najwyższej aktywności mózgowej to czas 15-20 minut po przebudzeniu czy to ze snu właściwego, czy z drzemki -trwająca od 3,5-do 5 godzin. dlatego warto często drzemać bądź medytować spowalniając mózgową emisję fal z beta do delta. ważne są jeszcze czynniki wpływające na nasze emocje- potrzeba je w tym momencie ograniczyć do minimum, by się nie rozpraszać i skupić tylko na nauce.
można jeszcze skorzystać z dudnień różnicowych, tzn. programów, które je wykorzystują, np. BrainWave Generator, Neuro-programmer 2 albo iDoser - są tam dźwiękowe sety wzmagające koncentrację. rzeczywiście, część z nich działa.
igor: ten żeń-szeń, jak brałeś go przez kilka dni, to na co dzień czułeś wyraźną różnicę w energii, czy była po prostu "jakaś tam, niewielka, ale zawsze"? i czy połączenie żeń-szenia z kofeiną i magnezem daje wyraźną różnicę? (oczywiście nie porównuje do amfetaminy, której nie cierpię, ale w porównaniu do zwykłej kawy lub redbulla)
Na mnie najlepiej działał czas , czyli jego brak na dzień przed egzaminem [typowa studentka]. Co weszło do głowy to weszło i tam zostawało, z tym problemów nie miałam, a co nie weszło to żadne cuda świata po za sciągą mi nie pomogły
przypomniało mi się, że na pewnych warsztatach, w których uczestniczyłem wspomogłem kucharzy przyrządzeniem kawy gotowanej "wg 5 przemian". Opcja jest tak dobra, że podobno mogą ją pić ci, którzy powinni kawy unikać (neutralizuje negatywne jej właściwości). Ja piję ją od ponad 3 lat i lubię właśnie za to, że utrzymuje constans samopoczucia (trochę jak mate, ale lepiej ) a nie syndrom "szybkiego odlotu i nagłego spadku". Ludzie z warsztatu poprosili mnie o przepis. odpowiedź mailową do nich znalazłem i poniżej wklejam:
Cytat:
Obiecałem przepis na kawę gotowaną według 5 Przemian:) Myślę, że najlepiej będzie, jeśli wypunktuje kolejność i okraszę pomocnymi uwagami;
1.
gotujemy wodę;
należy pamiętać o większej ilości wody,. Ponieważ wyparowuje ona dość znacznie w procesie robienia kawy. Kiedy się zagotuje, zmniejszamy ogień i ...
2.
wsypujemy kawę;
kawy wsypujemy co najmniej 2 razy więcej niż do espresso czy „po turecku"; mieszamy łyżką.
Po ok. 1 minucie...
3.
wrzucamy przyprawy;
zaczynamy od cynamonu. Jeśli to tylko możliwe, kupcie cały, nie mielony. I nie żałujcie sobie. Im więcej, tym smaczniej.
Po ok. 0.5 min. Wrzucamy kolejno: kilka goździków, kardamon, imbir. Mieszamy.
Po ok. 1 minucie...
4.
dodajemy szczyptę soli;
mieszamy. Po minucie
5.
dodajemy cytrynę
najlepiej dodać kawałek skórki; kiedyś wyciskałem kilka kropel, jak do herbaty, ale przyjaciółka zajmująca się zdrowa kuchnią namówiła mnie na skórkę, i od tego czasy praktykuję tą metodę.
Mieszamy. Następnie gotujemy co najmniej 5 minut. Zestawiamy z ognia....
Odczekujemy trochę żeby składniki opadły i gotowe!!!
Słodzimy miodem; można też cukrem trzcinowym lub brązowym (nie profanujemy cukrem białym)
Robienie kawy wg chińskiej metody jest rytuałem, praktyką uważności i otwartego serca.
Zacytuję Ewę, wspomnianą już przyjaciółkę, kucharkę wg 5 Przemian:
„tak przyrządzona kawa działa stymulująco na jelita i krążenie. Ułatwia przemianę materii i wyraźnie dodaje chęci do działania. Jeśli do tego dodamy odrobinę dobrej muzyki i kwadrans tylko dla siebie, mamy świetny start w codzienne obowiązki".
NAMASTE:)
p.s. Ważne: latem, w punkcie 3 pomijamy przyprawy wrzucane po cynamonie;
ja lubię dodać wanilię, garam masala. Tak czy inaczej, trening czyni mistrza.
Co do kawy 5 przemian to trochę taki przepis dla nieświadomych tego co to jest gotowanie wg.5 przemian. Jeśli chodzi o 5 przemian trzeba wiedzieć jakie potrzeby ma organizm pijącego i zakończyć na takiej przemianie jakiej potrzebuje pijący. Jeśli ktoś będzie miał zaburzenia w śledzionie (żywioł ziemi) a będzie pił kawę gdzie zakończy gotowanie w żywiole drewna to pogłębi swój problem energetyczny. Tak więc jest to przepis wg. 5 przemian ale tylko dla określonej grupy osób. % przemian nie oznacza, że ma być zastosowane wszystkie 5 przemian.
Co do kawy 5 przemian to trochę taki przepis dla nieświadomych tego co to jest gotowanie wg.5 przemian.
eee tam... moja znajoma robi od lat warsztaty o kuchni 5 przemian, to samo przyjaciel kucharz specjalizujący się w gotowaniu na warsztatach wszelakich (głównie hatha-yoga). Od lat również i piją i polecają ten przepis; ja również.
NIGDY nie spotkałem nikogo komu by zaszkodziła. NIGDY nie zadawałem pytania:
"gotuje kawę gotowaną 5 przemian. Masz chorą śledzionę? jeśli nie, to może skosztujesz?" Myślę, że ktoś z poważną dolegliwością, jest świadom, czego unikać w swojej diecie. Tak więc, chyba trochę przesadnie "napompowałeś" temat
MarS napisał/a:
Tak więc jest to przepis wg. 5 przemian ale tylko dla określonej grupy osób.
Nie zgodzę się. Nie znam takich, którzy nie powinni tego przepisu używać. Może tylko określona ilość osób nie powinna (?)
MarS napisał/a:
% przemian nie oznacza, że ma być zastosowane wszystkie 5 przemian.
Interesujące... Przy najbliższej okazji zapytam o to.
Gotowanie wg. 5 przemian jest sztuką związaną z pracą nad energią. Energia jest w ciągłych przemianach w zależności od pór roku itp. Jest to gotowanie w zgodzie z naturą i osobistą kondycją jedzącego. Jest sztuką harmonizowania osobistej energii jedzącego z naturą. Taka harmonia wspiera zdrowie. Używanie 5 smaków w gotowaniu bez umiejętności dobrania przemiany do człowieka nie jest gotowaniem wg. 5 przemian. Podobnie jak ćwiczenia rozciągające nie są hatha jogą. Niestety takich mamy specjalistów od 5 przemian i od hathajogi. Przepraszam z góry tych którzy ćwiczą i gotują jak należy.
Gotowanie wg. 5 przemian jest sztuką związaną z pracą nad energią.
wszystko jest energią, Mars.
spójrzmy na to z innej strony. Przecież to tylko przepis na kawę gotowaną z przyprawami Po co dorabiasz filozofie?
MarS napisał/a:
Niestety takich mamy specjalistów od 5 przemian i od hathajogi.
Niestety, takich mamy użytkowników, którzy a priori oceniają innych i ich kwalifikacje nawet ich nie znając.
MarS napisał/a:
Przepraszam z góry tych którzy ćwiczą i gotują jak należy.
a ja polecam kawę tym którzy:
- są świadomi co to kuchnia wg 5 przemian
- nie są świadomi co to kuchnia wg 5 przemian
- gotują jak należy
- kiepsko gotują
- dobrze ćwiczą hatha jogę
- źle wykonują asany
- pracują z energią
- nie pracują z energią
- nie wiedzą co to energia
znakomicie działa szczególnie w okresie zimowym, jednocześnie rozgrzewa;
W okresie zimowym kończenie gotowania na kwaśnym smaku wydaje się być niewielkim błędem. Smak kwaśny jest przemianą ściągającą energię w głąb ciała a w okresie zimowym jest szczególnie potrzebne wzmacnianie wei chi czyli energii działającej na powierzchni, energii obronnej. Najbardziej wskazane w zimie jest kończenie na przemianie która wzmacnia płuca i skórę. Najbardziej wskazana jest przemiana "żelaza". Jednak ten błąd nie jest błędem wielkim. Gorsze było by zakończenie na przemianie ognia.
Oczywiście to schemat bo jeszcze powinno się uwzględnić osobistą energię pijącego. Ogólnie jednak można powiedzieć, że w okresie zimowym powinno się właśnie wzmacniać przemianę żelaza.
Tak więc w zimie jeśli ktoś przeszedł aż do przemiany drewna powinien dalej dodawać przyprawy aż dojdzie do najlepszej przemiany dlatego okresu. Oczywiście nie trzeba przejść przez cały zestaw przemian. Można po prostu z ognia przejść przez ziemię i skończyć na żelazie. Smak kwaśny wspiera przemianę żelaza lecz powinno się to dziać co najmniej 3 miesiące wcześniej bo to co robimy dzisiaj ma szczególny wpływ na ciało za 3 miesiące. A i to powinno się dziać tylko wtedy gdy stwierdzimy, że przemiana żelaza jest zbyt słaba. Jesli jest w normie to nie ma ją co rozwijać przemianą drewna.
no nie jestem uzależniona ani od kawy ani od jakiejkolwiek innej substancji czy też czynności. mam zboczenie zawodowe na tym punkcie, co prowadzi do wzmożonej kontroli mojego ukł. limbicznego a także wielu sankcji na substancje i mechanizmy uzależniające. czasem się zastanawiam co jest gorsze, świadomość tych mechanizmow czy samo uzależnienie? o ile wchodzi w grę zdrowie to nie ulega wątpliwości, że lepsza jest świadomość, ale jak ma się ochotę na jakiś "odlot", to owa świadomość nie do końca pozwala na pełnowymiarowe doznania. dobra, dosyć tego teoretyzowania, przejdźmy może do bardziej przyziemnych kwestii: jaki rodzaj kawy wybrać, by ne było w niej goryczy i nie miała kwaśnego posmaku? kiedyś z 15 lat temu piłam najlepszą chyba w moim życiu kawę- niemiecką maxwell house i tchibo. w polsce nigdy nie udało mi się kupić tak doskonale pachnącej mocnej a zarazem łagodnej w smaku kawy. wszystko co jest na naszym rynku to jedna wielka podróba! ktoś ostatnio polecał mi białego "davidoffa", ale nie wiem czego sie spodziewać po smaku tej kawy. bynajmniej nie lubie goryczy, jak kawa uwalnia zbyt dużo garbników i substancji drażniących. macie coś sprawdzonego? ps. astra odpada- jest dla mnie zbyt kwaśna, sahara np. jest zbyt "mulasta", maxwell i tchibo to podróby nie mające nic wspólnego z oryginalnymi produktami tych firm.
no nie jestem uzależniona ani od kawy ani od jakiejkolwiek innej substancji czy też czynności. mam zboczenie zawodowe na tym punkcie, co prowadzi do wzmożonej kontroli mojego ukł. limbicznego a także wielu sankcji na substancje i mechanizmy uzależniające. czasem się zastanawiam co jest gorsze, świadomość tych mechanizmow czy samo uzależnienie? o ile wchodzi w grę zdrowie to nie ulega wątpliwości, że lepsza jest świadomość, ale jak ma się ochotę na jakiś "odlot", to owa świadomość nie do końca pozwala na pełnowymiarowe doznania.
słowo kontrola źle mi się kojarzy. Można się od niej uzależnić; najlepsza jest najprawdopodobniej "droga środka", którą każdy odkrywa sam. Kiedyś pewien spirit teacher powiedział, że im mocniej pracujesz na "poziomie duchowym", tym ta "droga" staje się coraz węższa, zaczynasz balansować i trzeba być bardzo uważnym, bo łatwo zlecieć. A wracając do kawy ...
...
Black-Lilith napisał/a:
jaki rodzaj kawy wybrać, by ne było w niej goryczy i nie miała kwaśnego posmaku?
kawa 5 przemian (versus gotowana) i tak bardzo zmieni smak, więc nawet gorszej jakości będzie ok. Ja kupuje Jacobs Kronung; w moim smaku najlepsza z tych tańszych; dobra nawet espresso (bez goryczy i kwaśności)
a.nia napisał/a:
Lavazza.
świetna kawa, tyle tylko, że inaczej smakuje w Rzymie, inaczej u nas; jest wiele poziomów jakości, i można trafić ten gorszy.
co do espresso, w Polsce pojawiła się nowa kawa, Carte Noir. Znakomita ! mój number one wśród kaw "do dostania tuż za rogiem".
panowanie nad emocjami (gł. zasada "środka") jest zdecydowanie lepszą alternatywą słowną niż kontrola. obydwie te funkcje umysłowe są jednak zbyt szeroko rozumianymi pojęciami, nie posiadającymi jednoznacznych definicji, co uniemożliwia rzetelną ocenę ich skuteczności w praktyce.
"słowo kontrola źle mi się kojarzy. Można się od niej uzależnić;" skąd takie przekonanie?
"im mocniej pracujesz na "poziomie duchowym", tym ta "droga" staje się coraz węższa, zaczynasz balansować i trzeba być bardzo uważnym, bo łatwo zlecieć." -co konkretnie chcesz wyrazić przez tą metaforę?
Nie sądzę, aby panowanie nad emocjami było główną zasadą "drogi środka";
jak napisałem: "najlepsza jest najprawdopodobniej "droga środka", którą każdy odkrywa sam".
Czasami, przynajmniej ja tak uważam, dobrze jest puścić emocje i nie tłumić ich, a czasami uważnie się im przyjrzeć i nie podążyć za nimi. To jest właśnie umiejętność balansowania.
Black-Lilith napisał/a:
"słowo kontrola źle mi się kojarzy. Można się od niej uzależnić;" skąd takie przekonanie?
Czasami, przynajmniej ja tak uważam, dobrze jest puścić emocje i nie tłumić ich, a czasami uważnie się im przyjrzeć i nie podążyć za nimi.
Uważam, że puszczenie emocji jest również formą tłumienia. Choć nie jest to tak oczywiste jak w momencie gdy poprostu się powstrzymujemy przed ich wyrażeniem. I jedno i drugie działanie jest sposobem poradzenia sobie z uczuciem by przestać go czuć. Nie jestem w stanie być świadomie z gniewem i z tego powodu wybucham. Tłumienie i wyrażanie to tylko przeciwne bieguny. Żaden z nich nie jest drogą środka.
Przyglądanie się uczuciu również może nie być przeżywaniem go wewnątrz tylko sposobem na uzyskanie dystansu a więc również sposobem na nie bycie z nim w pełni świadomie choć przyglądający się uważa się za jak najbardziej świadomego. Również nie musi być drogą środka. Wielu praktykujących sądzi, że właśnie robią drogę środka lecz bardzo się mylą. Droga środka to świadome bycie w uczuciu lecz często nie widzi się tego uczucia pod władzą, którego człowiek się znajduje. Np czuję formę smutku w sobie a nie zdaję sobie sprawy ze swojej niechęci do niego. Usiłuję być świadomie ze smutkiem lecz tonie jest możliwe dopóki nie będę świadomie ze swoją niechęcią do niego.
No ale nie będę wyklikiwał całej teorii bo bez praktycznych ćwiczeń może być źle rozumiana a poza tym trochę za dużo klikania. Jeśli będą chętni to mogę dla czytających i piszących na tym forum zrobić kursik weekendowy, ok. 9h gadania i praktyki.
Tłumienie i wyrażanie to tylko przeciwne bieguny. Żaden z nich nie jest drogą środka.
I ja tak uważam. Komentowałem wypowiedź Black-Lilith o emocjach, w nowym akapicie.
"Droga środka" ma dla mnie dużo głębsze, osobiste dla każdego z osobna znaczenie. Wymiar pracy z emocjami jest jednym z wielu wymiarów (chociaż harmonizując jedną część harmonizują się też pozostałe).
Dotknąłeś natomiast bardzo istotnej kwestii. Również nie uważam, żeby przyglądanie się uczuciu było prawdziwym przeżyciem, skoro towarzyszy temu uczucie dyskomfortu spowodowane wypieraniem emocji.
Przeczytam kiedyś więcej o metodzie pracy którą proponujesz.
żeńszen ,kofeina, sa tak samo zdrowe jak amfetamina,tylko amfa jest skutecznjsza,zatem proporcjonalnie do zysków są straty,pierwsze ywkncza sie dłurzej drugie szybciej,wiec jesli doraznie na sesje,to uczyc sie wczesniej,anie menczyc sie na jakeijs guwnianej kofeinie,tyrozynie,żenszeniu,niemuc zasnonc przy jednoczesnym pocuzicu dyskonfortu,bo za słabe,czy miec pobudoznom zuwaczke po amfie jak debil
żeńszen ,kofeina, sa tak samo zdrowe jak amfetamina,tylko amfa jest skutecznjsza,zatem proporcjonalnie do zysków są straty,pierwsze ywkncza sie dłurzej drugie szybciej,wiec jesli doraznie na sesje,to uczyc sie wczesniej,anie menczyc sie na jakeijs guwnianej kofeinie,tyrozynie,żenszeniu,niemuc zasnonc przy jednoczesnym pocuzicu dyskonfortu,bo za słabe,czy miec pobudoznom zuwaczke po amfie jak debil
Tak się składa, że jakimś trafem mało ludzi używających amfetaminę jest w stanie używać jej skutecznie do nauki, oraz nie ma potem ciężkich zjazdów.
Za to wiele osób stosuje co rano kawę na rozbudzenie się przed pracą, bez żadnych późniejszych sensacji psychicznych.
odnawiam temat, bo mnie ostatnio wkręcił
chodzi o 5 Przemian
MarS napisał/a:
Oczywiście nie trzeba przejść przez cały zestaw przemian. Można po prostu z ognia przejść przez ziemię i skończyć na żelazie.
Jest rzecz nad którą się zastanawiałem, a nie wiem czy inni gotujący według 5 przemian też.
przykładowo:
Przygotowuję potrawę, zaczynam od przemiany Ognia zagotowując wodę w garnku.
Potem Ziemia i.t.d.
Ale widzę tu pewną nieścisłość - podgrzewając wodę (przemiana Wody), czyli działając Ogniem, omijam przemianę kwaśną (Drzewo).
Czy to prawidłowe? czy nie należałoby dodać np. kilku kropel cytryny do wody i dopiero potem podgrzać na ogniu?
Nie wszystkie przemiany muszą brać udział. Z racji tego, że jest to gotowanie wszystko co zaczynasz zaczniesz od przemiany ognia. Bez gotowania przemiana chyba nie zachodzi więc dodawanie cytryny do wody może nie zmienia jej energii w przemianę drewna.
Ale powinny chyba następować we właściwej kolejności. Napisałeś że:
Cytat:
Bez gotowania przemiana chyba nie zachodzi więc dodawanie cytryny do wody może nie zmienia jej energii w przemianę drewna.
Czemu miałyby nie zachodzić? Specjalnie zajrzałem do książek autorek: Tremelie i Trebuth oraz Ciesielskiej - i znalazłem przepisy na potrawy niegotowane, albo takie, gdzie obróbka cieplna odbywała się nas końcu.
Napisałem "chyba nie zachodzi" ponieważ z tego z czym się spotykałem wynikało jasno, że to proces gotowania doprowadza do przemiany. Jeśli jest inaczej i zachodzi bez gotowania to wciskaj cytrynę zanim zagotujesz wodę
ok, dzięki;
Chyba będę tak robił, intuicyjnie mi pasuje.
Nawet żonę, która wg. 5 przemian gotuje już jakiś dłuższy czas, o to zapytałem, to nie potrafiła odpowiedzieć. Chociaż powiedziała mi, że też kiedyś ją to zastanawiało.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum