Aby umieścić film w poście, użyj tagów [movie]url do filmu[/movie]. Obsługiwane są obecnie Youtube, Google Video, Wrzuta.pl, Wp.Tv, Clipser.com, Dailymotion.pl. Więcej w FAQ.
Oto twoje słowa. Odebrałem je jako osąd mojej osoby i naindyczenie.
Urażone ego?
MarS napisał/a:
Ja jednak dyskusję kontynuuję posługując się wiedzą i doświadczeniem w tej kwestii.
Fajnie że masz taką wiedze i że się nią dzielisz, ale tym samym sprwiasz wrażenie jak byś odżucał każdy inny punk widzenia który nie zgadza się z:
a) twoim poglądem na dana sprawę;
b) nie zgadza się z Twoim doświadczeniem
Nauczony doświadczeniem wiem że nawet w momencie gdy mamy olbrzymie doświadczenie w jakiejś kwestii nie znaczy to że nie możemy się czegoś dowiedzieć od innych i że wiemy wszystko - jest to bardzo zgubne przeświadczenie jeżeli jest inaczej. Nie jest powiedziane ze ktoś to będzie miał inny punkt widzenia i trochę inna wiedzę to jest to nie prawidłowa wiedza.
MarS napisał/a:
Jeśli zaś nic nie wnosi do dyskusji to co napisałem to jestem zdziwiony:) Czy inni też tak uważają? Jeśli tak to zamilknę:)
Nie pisałem o Twoich słowach tylko o całej dyskusji.
A skąd ten wniosek. Sądzisz po sobie?
Ja nie twierdziłem, że nie ma z kim i o czym gadać bo nie ma sensu. To raczej twoje słowa. Ja ci tylko pokazałem tym cytatem, że to raczej ty coś pisałeś co mogło wskazywać, że cię coś uraziło i się rozindyczyłeś.
Gruby napisał/a:
Fajnie że masz taką wiedze i że się nią dzielisz, ale tym samym sprwiasz wrażenie jak byś odżucał każdy inny punk widzenia który nie zgadza się z:
a) twoim poglądem na dana sprawę;
b) nie zgadza się z Twoim doświadczeniem
Albo ja sprawiam wrażenie, albo ty masz wrażenie.
Ja tylko przedstawiałem różnice między medytacją a relaksacją, polemizowałem na bazie wiedzy.
Przeczytaj sobie jeszcze raz wątek i zobacz jak szybko się rozindyczyłeś. A teraz to niby moje urażone ego rozrabia wg. ciebie :D:D
A teraz wracając do tematu to uważam, że można mówić o uczeniu dzieci koncentracji, wizualizacji, relaksacji itp. lecz nie o medytacji. Powyższe wywody o tym czym jest medytacja były po to by udowodnić tą tezę a nie po to by udowadniać, że wiedza Grubego jest gorsza niż moja.
Potem sobie sprawdzę, czy trening koncentracji wpływa na zmiany w u. siatkowym. Ewentualnie jakie inne trwałe zmiany w mózgu powoduje.
Koncentrację przez dłuższy czas uważałem jako warunek do praktykowania inteo, zen czy innych ścieżek, aż do momentu kiedy stwierdziłem nienaturalność koncentracji. To znaczy owszem byłem w stanie na dłużej bez myśli pozostawać z energiami i to prowadziło do jakichśtam (im więcej medytuję tym mniej wiem kurwa) integracji, ale chcąc nie chcąc muszę przyznać, że jest to tłumienie. I fakt, że coś tłumie odciąga mnie od tak przyjemnych sposobów medytacji jak np. kundalini.
Zuważyłem też, że zmierzam w stronę niebezpiecznej prostoty. Nie użyłbym np. słowa "układ siatkowy" dopóki nie poczułbym ów układu, a to jest chyba niemożliwe? W ten sposób wykluczam wiele pojęć ze swojego słownika. Nie celowo bynajmniej. Hujowość polega jednak na tym, że świat i polityczne pierdzenie opierają się na czymś zgoła odmiennego niż kinesteza.
ale chcąc nie chcąc muszę przyznać, że jest to tłumienie.
Niekoniecznie ale skoro tak wymyśliłeś to w takim wypadku jest to dla Ciebie faktem
Cytat:
I fakt, że coś tłumie odciąga mnie od tak przyjemnych sposobów medytacji jak np. kundalini.
No i z jednego faktu wypływa drugi "Lubię sprawiać sobie przyjemność" (dlatego wybieram jakąś tam technike "kundalini" -niekoniecznie musi prowadzić do prawdy ,grunt że sprawia przyjemność)
często jest to "program" narzucany przez tzw. "szkoły duchowe";
następnie adepci gloryfikują cierpienie; moim zdaniem jest to samooszukiwanie się.
Naturalnie, zdarza się, że efektem ubocznym "odbicia od dna" jest większe Zrozumienie i harmonia; mimo wszystko postuluję: "progres bez stresu"
Raz jest taki a raz siaki. Nie postuluję niczego. Fakty są, a stres jest objawem blokady bo to samo może się odbywać z radością i zapałem lub z zaciętością i wyrzeczeniem. Co powoduje, że jest zaciętością, wyrzeczeniem itp?
I wtedy to juz specjalnie nawet nie ma co mowic o rozwoju.
Dlaczego?
macadamia napisał/a:
A Ciebie nauczył medytacji Twój ojciec?
Niet. Ale fajnie by było. Zapewne nauczyłby mnie też wtedy wielu przydatnych innych rzeczy apropo postępowania z samym sobą, których nauczyłem się dopiero po 20stce
A medytacji nauczył mnie MarS oraz LSD
[ Dodano: 09-06-20, 20:13 ]
blu napisał/a:
Koncentrację przez dłuższy czas uważałem jako warunek do praktykowania inteo, zen czy innych ścieżek, aż do momentu kiedy stwierdziłem nienaturalność koncentracji. To znaczy owszem byłem w stanie na dłużej bez myśli pozostawać z energiami i to prowadziło do jakichśtam (im więcej medytuję tym mniej wiem kurwa) integracji, ale chcąc nie chcąc muszę przyznać, że jest to tłumienie.
Zgodzę się, że jeśli interesujesz się tylko koncentracją, to możesz przestać zauważać to co obserwujesz, bo koniecznie masz cel - utrzymać skupienie. Ale aby obserwować, trzeba się skupić
[ Dodano: 09-06-20, 20:13 ]
blu napisał/a:
Hujowość polega jednak na tym, że świat i polityczne pierdzenie opierają się na czymś zgoła odmiennego niż kinesteza.
rozwoj to doswiadczanie. Doswiadczac "bez stresu" mozna tylko teorie, ktorych znajomosc ma sie nijak do rozwoju/poszerzania stanu swiadomosci.
szkoda, że nie wychwyciłaś, co miałem na myśli;
"progres bez stresu" umieściłem jako dopełnienie/przeciwwagę do hasła "nie ma progresu, bez stresu".
Cytat:
bo rozwoj jest dążeniem do czegos, a w stanie poszerzonej swiadomosci/medytacji nie ma juz dążenia.
rozumiem, że mówisz z punktu widzenia osoby o poszerzonej świadomości:)
bo jeśli nie, to cytujesz tylko "poradniki duchowe" i ich bohaterów w bieli, w lotosach, w szkarłatnych szatach...i.t.p.
MarS napisał/a:
Raz jest taki a raz siaki. Nie postuluję niczego. Fakty są, a stres jest objawem blokady bo to samo może się odbywać z radością i zapałem lub z zaciętością i wyrzeczeniem. Co powoduje, że jest zaciętością, wyrzeczeniem itp?
Uważam, że chodzi o doświadczenie (również medytacyjne), nabywaną dojrzałość;
Puszcza napięcie, co za tym idzie - zaciętość przechodzi w radość. Z czasem rozumiemy,że ego wcale nie jest naszym śmiertelnym wrogiem;) a przez lata wyrzekaliśmy się tak na prawdę naszej prawdziwej natury; wszyscy jesteśmy na Drodze, a każdy ma własną "drogę środka". Ale chyba każdy powinien sam definiować ten "środek" poprzez doświadczanie medytacji, ekspresji, komunikacji (interakcji).
Raz jest taki a raz siaki. Nie postuluję niczego. Fakty są, a stres jest objawem blokady bo to samo może się odbywać z radością i zapałem lub z zaciętością i wyrzeczeniem. Co powoduje, że jest zaciętością, wyrzeczeniem itp?
Uważam, że chodzi o doświadczenie (również medytacyjne), nabywaną dojrzałość;
Puszcza napięcie, co za tym idzie - zaciętość przechodzi w radość. Z czasem rozumiemy,że ego wcale nie jest naszym śmiertelnym wrogiem;) a przez lata wyrzekaliśmy się tak na prawdę naszej prawdziwej natury; wszyscy jesteśmy na Drodze, a każdy ma własną "drogę środka". Ale chyba każdy powinien sam definiować ten "środek" poprzez doświadczanie medytacji, ekspresji, komunikacji (interakcji).
Ładnie ujęte, ale dorzucę coś jeszcze.
To o czym piszesz, prowadzi do zmiany tendencji w doświadczaniu siebie - z siłowej, na poznawczą. Obserwuje coś takiego u siebie - co jest bardzo krzepiące. Daje się wyczuć, że czym jest się bardziej ubłoconym, tym trudniej się idzie i tym bardziej chce się ładniej wyglądać.
Gdzieś tam czai się uwarunkowanie biologiczne, które prowadzi do szerokopojętego cierpienia. Mamy wbudowaną potrzebę przetrwania, rywalizacji, unikania bólu, śmierci, troski o bliskich, doświadczania szczęścia. Są dni gorsze i lepsze. Gdy już się wydarzą, nie da się ukryć, że nabyte wcześniej zrozumienie jakości "no-ego" i zmiana stosunku do przykrości i pragnień, redukuje je i pozwala na pozytywne ich wykorzystanie (do dojrzewania).
Tak czy inaczej, IMHO cierpienia nie da się uniknąć całkowicie. Zresztą to całkiem naturalne. Na ten przykład zawsze do mnie trafiały słowa buddyjskich nauczycieli, że owszem jest cudnie w stanie urzeczywistnienia, ale *jednocześnie* czuje się także cierpienie wokół siebie i fizyczne. Czegoś być może podobnego można doświadczyć po psychodelikach.
AfterDream napisał/a:
szkoda, że nie wychwyciłaś, co miałem na myśli;
Coś taki uszczypliwy i to jeszcze pod mądrościami o łagodnym ego ?
a.nia napisał/a:
igor napisał/a:
Cytat:
a.nia napisał/a: I wtedy to juz specjalnie nawet nie ma co mowic o rozwoju.
Dlaczego?
bo rozwoj jest dążeniem do czegos, a w st
a.aniu nie skojarzyłem o jaki fajny stan Ci chodzi
Nie mniej dyskusyjne jest takie postrzeganie rozwoju, jako czegoś z celem. Można patrzeć na "rozwój" jako określenie przemiany ku czemuś, ale przemiany spontanicznej. A można z punktu widzenia: "ja się rozwijam".
Pierwszy przypadek to np. doświadczenie nieskrępowanej miłości/kontaktu z absolutem, wiele zmieniające. Radośnie można też poznawać świat i dzięki temu rozumieć go lepiej, nawet nie zauważając najpierw, że coś się zmienia.
W tym momencie pojawia się pytanie, co uważamy za rozwój, a co nie. Bo faktycznie od definicji wiele zależy i równie dobrze można powiedzieć, że rozwój świadomości, to nabywanie zdolności do gładkiej konfrontacji z cierpieniem i przywiązaniami. Wtedy faktycznie nie można uniknąć cierpienia
rozwoj to doswiadczanie. Doswiadczac "bez stresu" mozna tylko teorie, ktorych znajomosc ma sie nijak do rozwoju/poszerzania stanu swiadomosci.
Jeśli jest stres, cierpienie, t wskaźnik, że potrzebujemy się rozwijać, uczyć, oszerzać horyzonty. Jesli stresu, cierpienia nie ma, nie musimy też dośweiadczać [ aczkolwiek możemy ]
bo rozwoj jest dążeniem do czegos, a w stanie poszerzonej swiadomosci/medytacji nie ma juz dążenia.
rozumiem, że mówisz z punktu widzenia osoby o poszerzonej świadomości:)
bo jeśli nie, to cytujesz tylko "poradniki duchowe" i ich bohaterów w bieli, w lotosach, w szkarłatnych szatach...i.t.p.
mowilam z punktu widzenia osoby bez poszerzonego stanu swiadomosci, ale z przeblyskami pozwalajacymi na napisanie takiego zdania
AfterDream napisał/a:
Uważam, że chodzi o doświadczenie (również medytacyjne), nabywaną dojrzałość;
Puszcza napięcie, co za tym idzie - zaciętość przechodzi w radość. Z czasem rozumiemy,że ego wcale nie jest naszym śmiertelnym wrogiem;)
mowisz o doswiadczeniach medytacyjnych czy o tym, ze masz tak w codziennosci?
Rutlawski napisał/a:
Jeśli jest stres, cierpienie, t wskaźnik, że potrzebujemy się rozwijać, uczyć, oszerzać horyzonty. Jesli stresu, cierpienia nie ma, nie musimy też dośweiadczać [ aczkolwiek możemy ]
mysle, ze jezeli stresu i cierpienia nie ma to, albo go aktualnie wypieramy albo jestesmy w stanie medytacji albo mamy na imie Oswiecony . Postuluje w 99,99% za punktem pierwszym
igor napisał/a:
a.aniu nie skojarzyłem o jaki fajny stan Ci chodzi
Nie mniej dyskusyjne jest takie postrzeganie rozwoju, jako czegoś z celem. Można patrzeć na "rozwój" jako określenie przemiany ku czemuś, ale przemiany spontanicznej. A można z punktu widzenia: "ja się rozwijam".
Igor, rzeczywiscie tak tez mozna patrzec
ale dopiero widzac z perspektywy jestes w stanie tak powiedziec.
W codziennosci (mojej) blizej jest mi do zauwazania dazenia/unikania czegos niz do traktowania wielkich-katastrof-zyciowych jako spontanicznej przemiany ku mojemu dobru
zostalam wlasnie rzecznikiem prasowym cierpnia i stresu
postrzeganie cierpienia zmienia sie w zaleznosci od stanu/kierunku swiadomosci.
To, co w jednej chwili jest cierpieniem nie do przezycia, w nastepnej moze byc przyjemne. wszystko jest kwestia otwarcia na doswiadczanie. Testowalam w ekstremalnych warunkach.
Coś taki uszczypliwy i to jeszcze pod mądrościami o łagodnym ego ?
nie byłem uszczypliwy
po prostu poczułem się niezrozumiany.
pewnie mogłem być precyzyjniejszy i nie zaczynać zdania od "szkoda, że..."
a.nia napisał/a:
AfterDream napisał/a:
Cytat:
Uważam, że chodzi o doświadczenie (również medytacyjne), nabywaną dojrzałość;
Puszcza napięcie, co za tym idzie - zaciętość przechodzi w radość. Z czasem rozumiemy,że ego wcale nie jest naszym śmiertelnym wrogiem;)
mowisz o doswiadczeniach medytacyjnych czy o tym, ze masz tak w codziennosci?
również miewam przebłyski pozwalające na napisanie takiego zdania
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum