Disclaimer: Pisząc i czytając PsychoTrop-a, bierzesz pełną odpowiedzialność za siebie. Prezentowane tresci traktuj z wielkim dystansem.
ZalogujZaloguj O forumO forum O forumRegulamin O forumGaleria Prywatne wiadomościPrywatne wiadomości
RejestracjaRejestracja UżytkownicyUżytkownicy FAQFAQ StatystykiStatystyki

Google PsychoTrop Zaawansowane
Zaprzyjaźnione
INTEO
Techniki NLP
Wolne Media
PsychoTropEdia
AGaRT
Klinika Sacharuna
Nina2
Podolski

Lista wątków

"Oczyścić drzwi percepcji" autorstwa Hustona Smitha (8)
Zapowiedź świata post-copyright (3)
AYAHUASCA - SHAMANIC JOURNEY, AMSTERDAM, HOLANDIA 2010 (1)
Jak trafiłeś na Psycho-Tropa :) (73)
Mam pytanie o oddechu (6)
Explorer i firefox pokazują co innego (9)
Buddyzm: hinayana czy mahayana ? (46)
Buty. Podeszwa, zdrowie. (7)
AC/DC covers - 4 SZMERY - 24.09.2010 - Jelenia Góra (1)
Globalne Ocieplenie (5)
sens istnienia (52)
maryska (42)
Ach ci mężczyźni, (33)
Włocławek (5-7.11.10) 5 Rhythms-prowadzi Sangeet Portalski (1)
takie tam (12)
Sztab wyborczy Janusza Korwina Mikke (16)
"Bo tak lubie i tak będzie" (81)
Urzekające muzyczne kawałki :) (69)
Tajemne praktyki i magiczne rytuały w walce (3)
śnie o tym, że ktoś umrze.. I naprawdę ktoś umiera. (13)
Szanowne Forum (28)
teoria równoległych rzeczywistości (24)
Smak spermy. Z wiekiem odczuwam go inaczej (29)
[zastosowania] [LSD] Najpotężniejszy afrodyzjak (14)
interesujace linki (26)
Przedstawmy się sobie? (33)
psychotropia (10)
TRANSCENDENTALNA MEDYTACJA W SZKOŁACH (17)
Spotkanie? (2)
Program Tybetański RatujTybet- możesz pomóc (1)
Poezja mej Duszy (4)
Warsztaty Inteo (10)
Wątek do zbierania opisowych nazw PsychoTropa (45)
Filmiki zlotowe. (42)
Wszyscy tyle samo - szkic systemu (12)
dziś godzina dla ziemi (3)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (2)
Warsztat Miłość i prawda, L. Żądło 10-11 kwietnia, Wrocław (1)
Akcja 100 milionów toreb (8)
WARSZTATY MEDYTACJI KRAKÓW 10-11 KWIECIEŃ (1)
Boli mnie nadgarstek po waleniu w worek :-(((( (10)
Bioenergetyka - Alexander Lowen (51)
Żeń szeń - doping na sesję ;) (44)
borderline. (23)
Nie chcą krzyża w sali lekcyjnej (38)
[artykuł] Skończmy wreszcie tą głupią wojnę (26)
Filmy online w całości (33)
A jakby wszyscy zarabiali tyle samo ? (14)
Grono i pytanie (6)
OK (8)
To kobiety mają jaja (6)
Pomocy chyba wariuje.... uzależnienie.... emocjonalne.... (105)
mam ochote sie wykrzyczeć! (9)
Projekcja astrlana/OOBE/eksterioryzacja (3)
sens życia (70)
Warto skończyć z paleniem zanim.. (3)
Praca, pomysły, shakespeare (2)
praca z oddechem (4)
WARSZTATY MEDYTACYJNE KRAKÓW 27-28 LUTY (3)
Awaria laptopa (8)

Autor Wiadomość
igor 
Site Admin

  Wysłany: 09-03-22, 17:11   Wegetarianizm - wdrażanie się

Po kolejnym obejrzeniu filmu The Earthlings mocno mnie ciśnie aby nie jeść mięsa. Jak mam ochotę jeść, to po prostu oglądam jak męczą się te zwierzaki i czuje coraz stabilniejszą determinację. Zużycie mięcha mi mocno spadło ostatnio.

Wątek jest po to, aby w nim zapisywać praktyczne info np. czym zastępować mięso, aby organizm na tym nie ucierpiał. Wiadomo, ze takich informacji jest mnóstwo, ale lubię mieć wszystko w jednym miejscu, a nie dziesiątki linków w ulubionych.

Wątek ideologiczny o wegetarianiźmie jest pod tym adresem i mam prośbę o pisanie na temat. Czyli co jeść, jak jeść i jak sobie radzić.
MarS 
[avatar ukryty]
Wysłany: 09-03-22, 22:24   

No właśnie w innym wątku zadawałem pytanie o możliwości hodowli spiruliny.

Zastąpienie mięsa to przede wszystkim kwestia białka. Dla kogoś kto nie widzi problemu w jedzeniu jajek to są one doskonałym zastępstwem. Oczywiście przydało by się mieć takie ekologiczne.
igor 
Site Admin

Wysłany: 09-03-24, 19:57   

MarS napisał/a:[quote]
No właśnie w innym wątku zadawałem pytanie o możliwości hodowli spiruliny.
[/quote]

Zdaje się, że trzeba sobie zorganizować to bardzo porządnie. Wiesz, jakieś akwarium, oświetlenie, nawożenie... W sumie fajne hobby.
Tyle że nie ma pewności co do jakości i wartości odżywczej tej spiruliny. Podobno hawajska jest o niebo lepsza niż wszystkie inne odmiany. Nie wiem też czy hodowla/uprawa nie wyjdzie drożej, niż kupowanie co jakiś czas zielonych tabletek :) Ogólnie zamierzam zgłębić temat, ale póki co nie mam czasu (stąd rzadkie odpisywanie na forum). Ale trzymam dietę i nie czuje chęci na mięso (nawet jak byłem dziś głodny w supermarkecie i przechodziłem koło pieczonych kurczaków :mrgreen: , za bardzo mnie nie ruszyły ).

Parę stron o spirulinie:
http://www.totu.pl/cena/4...u-usa-180-caps-
http://www.darynatury.za.pl/html/spirulina1.html
http://www.kenayag.com.pl...oduct&prod_id=3
http://www.melisamed.pl/c...aps-p-1016.html
http://www.produktynaturalne.info/algi-spirulina/
http://www.biolander.com/...roducts_id=1593
macadamia 
Wysłany: 09-03-28, 12:23   

Jestem wegetarianką od wielu lat i nie cierpię na żadne braki substancji odżywczych (jestem czynnym krwiodawcą i co 2 miesiące mam przeprowadzane gruntowne badania). Nie jest sztuką przestać jeść mięso i zacząć jeść śmieci, ale nie o to chodzi. Jeśli człowiek nie zatruje sobie organizmu, to nie ma się co przejmować - ciałko samo da znać, czego mu potrzeba (na co ma ochotę). Osobiście dbam o to, żeby mieć dość białka w diecie - a więc twarożek, jogurt, kefir (słodkiego mleka nie lubię, jajek też nie jem), no i - to, na czym jedzie cała wegetariańska Azja, a więc wszelkiego rodzaju groszki, fasolki, soczewice (polecam dal z ryżem - to połączenie zapewnia podaż wszystkich potrzebnych człowiekowi aminokwasów - dal jest do nabycia w sklepach ze zdrową żywnością i niektórych hipermarketach).
Bez mięsa spokojnie można żyć bez żadnych braków.
Causa 

Wysłany: 09-03-28, 15:13   

Macadamia, ja nie jem mięsa od około 10 lat i mam podobne do Ciebie zdanie. Organizm po przestawieniu się na wege i przyzwyczajeniu się do innego jadłospisu (właściwie mam na myśli bardziej obszar nawyków żywieniowych, psyche niż ciało), sam podpowiada, co jest potrzebne. Nie stosuję więc diet i rzadko właściwie sięgam po soję. Dużo warzyw, przetworów mlecznych, mącznych... Wyniki generalnie dobre (chociaż jedna z lekarek po nich poznała, że nie jem mięsa) i też oddaję krew (podobno kiedyś "Empatia" szukała ludzi wege-krwiodawców, żeby promowali taki styl życia).
Macadamia - dlaczego robisz wyniki, co 2 m-ce? Ze względu na co? Ja mam przy oddawaniu krwi, ale tu maksymalna częstotliwość dla kobiet - co 3 m-ce.
macadamia 
Wysłany: 09-03-28, 15:40   

Nie no, ja oddaję krew co 2 miesiące (mniej więcej), przy tym mam te badania. Ogólnie jest zasada, że 4 razy w ciągu roku dla kobiet. Ale bywa, że biorą częściej.

Osobiście soi nie lubię. Mam po niej sensacje brzuszne. Wolę inne rodzaje fasolek i groszków. Zauważyłam, ze w zależności od pór roku mam inne zapotrzebowanie na różne składniki pokarmowe. Bywa, że zupełnie nie mam ochoty na nabiał, wtedy jakby naturalnie przechodzę na weganizm. Ale nie zmuszam się do tego, to się dzieje samo.
Co do plusów wegetarianizmu, muszę napisać, że od kiedy go stosuję - w ogóle na nic nie choruję. To tak abstrahując od czynników etycznych.
Causa 

Wysłany: 09-03-28, 22:35   

Hmmmm... ja raz na kilka lat miewam ciągnącą się tygodniami ochotę na mięso (której nie ulegam) - jeśli pojawi się znów, sprawdzę, czy w tym czasie we krwi wszystko ok - może to znak, że za mało krwinek lub innych składników.
A z chorobami mniej więcej tak, jak zawsze - chociaż dokładnie nie pamiętam. Ale plusem jest to, że nauczyłam się gotować - czasem tworzy się różne dziwne kombinacje - niektórych boję się testować na ludziach ;)
igor 
Site Admin

Wysłany: 09-03-29, 19:39   

macadamia napisał/a:[quote]
Nie jest sztuką przestać jeść mięso i zacząć jeść śmieci, ale nie o to chodzi. Jeśli człowiek nie zatruje sobie organizmu, to nie ma się co przejmować - ciałko samo da znać, czego mu potrzeba (na co ma ochotę).
[/quote]

Oj nie zgodzę się. Dla mnie zaprzestanie jedzenia mięsa wymagało naprawdę ostrego zetknięcia z cierpieniem zwierząt.

Jeśli chodzi o sprawę - "poczujesz, czego ci brak", to chciałbym zaznaczyć wyraźnie, że najpierw przez jakiś czas trzeba jeść różne rzeczy, których potem ewentualnie zacznie brakować. Skądś organizm musi wiedzieć, że jak przyjmie spirulinę, to go to zaspokoi :)
macadamia napisał/a:[quote]
Osobiście dbam o to, żeby mieć dość białka w diecie - a więc twarożek, jogurt, kefir (słodkiego mleka nie lubię, jajek też nie jem)
[/quote]

A witaminę B12 masz z jakiego źródła?
macadamia napisał/a:[quote]
polecam dal z ryżem - to połączenie zapewnia podaż wszystkich potrzebnych człowiekowi aminokwasów - dal jest do nabycia w sklepach ze zdrową żywnością i niektórych hipermarketach).
[/quote]

Dobra, odnotowuje wyraziście :)

Causa napisał/a:[quote]
Nie stosuję więc diet i rzadko właściwie sięgam po soję. Dużo warzyw, przetworów mlecznych, mącznych...
[/quote]

Causa, nie wspomniałaś że jesz ryby - ważne źródło takich składników odżywczych jak pełen komplet aminokwasów, witaminy A,E,D,B1,B2, B3,B12, kwasy omega-3 (EPA, DHA - ryby morskie), minerały: selen, wapń, fosfor, żelazo, magnez, sód, potas, jod, fluor
macadamia napisał/a:[quote]
Nie no, ja oddaję krew co 2 miesiące (mniej więcej), przy tym mam te badania. Ogólnie jest zasada, że 4 razy w ciągu roku dla kobiet. Ale bywa, że biorą częściej.
[/quote]

A nie jest tak, że Ci nie pozwolą, jak masz wpisane w książeczce?
macadamia napisał/a:[quote]
Co do plusów wegetarianizmu, muszę napisać, że od kiedy go stosuję - w ogóle na nic nie choruję. To tak abstrahując od czynników etycznych.
[/quote]

A na co chorowałaś wcześniej? :chytry:
Causa napisał/a:[quote]
Ale plusem jest to, że nauczyłam się gotować
[/quote]

Też się cieszę razem z Tobą ;)
MarS 

Wysłany: 09-03-30, 12:32   

To podrzucam filmik o rodzince żyjącej na surowym roślinnym jedzeniu. Nie widać po nich braku b12:)

http://www.youtube.com/watch?v=1roi45o07BI


I może jeszcze adres stronki internetowej, którą prowadzą. Ponoć jest na niej sporo informacji.

witariańska stronka
MarS 

Wysłany: 09-03-30, 14:59   

Przemyślenia na temat braków w pożywieniu.

Czy witarianie powinni martwić się o niedobory żywnościowe?

Nora Lenz, 2004, artykuł ze strony www.rawschool.com

Tłumaczenie: Agata (Urania) Zdrodowska-Zdrozdowska





Odkąd my, witarianie, słyszymy tak wiele o niedoborach żywnościowych, można niespodziewanie dowiedzieć się, że jest to podobnie do niedoboru białka, tak rzadkie w naszej kulturze i raczej należy do kategorii „medycznych mitów” niż praktycznej rzeczywistości. Niedobory żywnościowe nie istnieją w zdrowym świecie. Gdy ludzie wybierają się na wojnę z wymyślonymi wrogami, bardzo często kończy się to zniszczeniem jedynie ich samych. Jedzący na surowo, którzy czują potrzebę „zapobiegania” niedoborom żywnościowym stosując fabrykowane i wyekstrahowane suplementy lub odżywki, zamierzają jedynie zapewnić polepszenie ich zdrowia. Pomysł suplementacji jest tak spaczony, jak idea, że leki mogą wyleczyć chorobę. Obie z tych idei są oparte na przekonaniach, nie na wiedzy czy logice. Jest to przekonanie, które pozwala ludziom hołdować tym samym życiowym błędom przekonania, że bakterie są odpowiedzialne za zapadanie na choroby. I przekonanie to powoduje, że nawet tzw. eksperci od żywienia wnioskują, że niedobór miał miejsce u kogoś z objawami, ponieważ symptomy odeszły właśnie po podaniu suplementów. Najczęściej tę właśnie odpowiedź otrzymasz, kiedy zapytasz zwolenników suplementów o dowód, że to niedobory są rzeczywistym problemem. To nie jest dowód, to nonsens.

Weźmy Joe’a, przeciętnego „surojada”. Joe jest na diecie surowej od kilku miesięcy i ostatnio zaczął doświadczać symptomów. Od kiedy Joe podąża za wszystkim stronami internetowymi o surowej diecie, które informują go jak trudno jest surowym weganom zdobyć „wszystkie” ich substancje odżywcze, obawia się on o niedobory. Więc oczywiście, kiedy Joe zauważa symptomy, pierwszą rzeczą, która przyjdzie mu do głowy jest to, że ma niedobory substancji odżywczych. Joe umawia się na wizytę do jego naturopatki i wyjaśnia mu swój ortodoksyjny plan dietetyczny. Naturopatka Joe’a zupełnie popiera jego surowa dietę, ale jest „świadoma” że weganie na surowej diecie ryzykują, że nie dostarczą sobie wszystkich substancji odżywczych. Natychmiast nakazuje badania krwi i nie jest zaskoczona że we krwi Joe’a rzeczywiście „brakuje” określonych substancji. Przepisuje ona suplementy, które Joe potulnie stosuje. Objawy Joe’a odchodzą. Joe jest teraz pewien, że dobrze zrobił, idąc do naturopatki. W ciągu kilku tygodni Joe wraca do naturopatki na kolejną wizytę i mówi jej o osłabnięciu symptomów. Robi ona kolejne badanie krwi, co pokazuje, że uprzednie „niedobory” zostały „wyleczone”. Zarówno doktor, jak i pacjent są teraz przekonani, że katastrofa została zażegnana. Joe puszy się, by powiedzieć jak mogłoby się to zakończyć, gdyby jego naturopatka nie zdiagnozowała poprawnie i nie rozwiązała jego problemu. Naturopatka ponownie gratuluje sobie dokonania dobrego wyboru zawodu, który nadaje tak wielkie znaczenie i celowość życiu.

Wbrew faktowi, który mógł wydawać się „oczywisty”, że Joe faktycznie miał niedobory substancji odżywczych, pozostaje fakt, że pomiędzy pojawieniem się symptomów i pozornym happyendem, maja miejsce dosłownie tuziny błędnych hipotez, które zostały wysnute zarówno przez Joe’a jak i jego lekarkę.

Zagadnienia, które myślący ludzie powinni sobie przedłożyć kiedy słyszą tę historię są takie:

1. Jakie są inne czynniki, które mogły spowodować objawy Joe’a?

2. Jakich standardów użyliśmy by osądzić pozorny „niedobór” u Joe’a i czy rozważyliśmy co jest optymalne dla ludzkiego ciała? Skąd to wiemy?

3. Czy substancje odżywcze pochodzące z suplementów w krwi Joe’a czyniły to, co sądziliśmy, czy były one wyprowadzane na zewnątrz jako odpady?

4. Czy rzeczywiście to, że symptomy Joe’a odeszły po terapii suplementami jest dowodem, że niedobory miały miejsce? Jeśli nie, jakie inne czynniki mogły spowodować wstrzymanie objawów u Joe’a?



To tylko krótka lista. Weźmy pytanie 4. Odpowiedź brzmi NIE – fakt, że objawy odeszły po suplementacji, nie jest dowodem, że miały miejsce niedobory. Objawy są wynikiem złożonych procesów chemicznych, które mają miejsce w ciele. Kiedy wprowadzany jest nowy związek chemiczny, procesy i objawy zmieniają się. Czasami objawy odchodzą zupełnie, czasami odchodzą czasowo lub częściowo, czasem zamieniają się w inne objawy, a czasem trwają niezmienione. Kiedy odchodzą, przypuszcza się, że to dowód, iż były one spowodowane niedoborem jakiejś substancji odżywczej, której należy dostarczyć w suplemencie. Kiedy objawy nie ustają, ludzie zwykle próbują nowych rzeczy, aż znajdą jedną, która działa. Potem kiedy znajdują coś, czego potrzebują ich ciała do pełnienia ważniejszej funkcji niż to, co robione było z objawami (ważniejszą funkcją jest eliminacja suplementu), oświadczają oni światu, że znaleźli cudowny suplement, który bardzo dobrze im robi.

Tak jak aspiryna nie „leczy” bólu głowy, suplementy nie leczą objawów czy przywracają zdrowe poziomy odżywienia u naprawdę niedożywionych osób.

Chemiczny proces, który powoduje aspiryna sprawiając, że ból głowy odchodzi jest faktycznie podobny do tego, który powoduje cofnięcie się symptomów „niedoboru” po przyjęciu suplementów. Ludzie zwykli wierzyć, że suplementacja leczy niedobory, przez takie samo fałszywe myślenie, które wiedzie ich do przyjmowania, że symptomy są spowodowane przede wszystkim przez niedobory. To czyste przekonanie i przesąd jak sytuacja z naszym przyjacielem Joe’m. Pozostałości suplementów mogą przestać krążyć po krwiobiegu i mogą być zmierzone przez lekarza, który oświadczy czy poziom ich jest dostateczny czy niedostateczny (w oparciu o niepoprawne standardy pochodzące z badań na chorych ludziach), ale faktem jest, że frakcjonowane odżywcze substancje nie pełnią ich należytych funkcji w ciele. To, ze są one obecne w krwiobiegu nie jest dowodem, że robią one to, o co są „podejrzane”. Wszystko, co jemy, pijemy lub wdychamy osadza się w naszej krwi. Nasz krwiobieg nieustannie przenosi zarówno substancje odżywcze, jak i odpadowe do i z naszych ciał. Kiedy jest badana nasza krew na specyficzną substancję, skąd badający wie czy substancja w ciele pełni ważną funkcję czy jest w drodze do usunięcia jej?

Nasza paranoja obejmująca niedobory żywnościowe potrzebuje być przenicowana przez racjonalne myślenie i faktyczną oczywistość (dowód). Kiedy detektywi w telewizji chcą odgadnąć kto jest mordercą, wykluczają najpierw najmniej podejrzaną osobę? Nie. Kiedy mamy objaw, potrzebujemy poszukać co jest najbardziej prawdopodobną przyczyna problemu, a nie co jest najbardziej nieprawdopodobną. Ponieważ większość z nas, nawet pomimo, że myślimy, że żyjemy zdrowo, mamy setki diet i nawyków stylu życia, które odciskają się negatywnie na naszym zdrowiu. Nie musisz być detektywem Colombo, by wyliczyć , że to jest dalece bardziej prawdopodobne, że to te nawyki powodują twoje problemy, a nie niedobory pokarmowe. Właściwa odpowiedź dana nam samym na napad takich symptomów, zatem, mogłaby być taka:” Jakie części mojej diety i stylu życia nie pasują się do tych, które budują zdrowie?” Mając odpowiedź możemy potem ruszyć do walki o zmianę tych złych nawyków. Bardziej nawet właściwą odpowiedzią na zestaw objawów mogłoby być zaprzestanie jedzenia. Nigdy nie powinniśmy jeść, gdy mamy objaw, kiedy objawy, ponieważ znaczą one, że nasze ciała prowadzą ważna pracę. Nie powinniśmy dawać im więcej roboty, podczas, gdy już są zajęte.

Jedzenie nie daje nam energii dopóki, dopóty nie zostanie strawione, wchłonięte, zasymilowane i przekształcone w użyteczne paliwo, a to zajmuje 1 do 24 godzin lub więcej PRACY dla naszych ciał. Powinno się uwzględnić, nota bene, że objawy które są brane za niedobory ODCHODZĄ kiedy cierpiący na nie pości jedynie na wodzie. Jeśli niedobory rzeczywiście istniały, objawy mogłyby stać się gorsze, jeśli osoba nie przyjęła substancji odżywczych w ogóle, ale to się nigdy nie zdarza. Ciągle i wciąż, leczący postem donoszą, że widzą ludzi którzy doznają ulgi w swych objawach w wyniku postu , które to objawy uprzednio i błędnie uznane zostały za niedobory.

Wszystkie choroby mają wspólną przyczynę, a przyczyną tą jest nagromadzenie toksyn i substancji odpadowych w ciele. Choroba spowodowana jest przez nadmiar, a nie niedobór. Nadmiar tłuszczu, białka, toksycznych składników, nierozpoznawalnych chemikaliów i nie strawionych odpadów, które nasze ciała muszą wydalić codziennie powoduje, że nasze organy nie funkcjonują optymalnie. Nie funkcjonujące organy nie mogą wchłaniać prawidłowo substancji odżywczych. Niedobory żywnościowe, kiedy naprawdę istnieją, są wydzielinami asymilacji, a nie pobierania. Oznacza to, że nie są one związane z ilością substancji odżywczych, jakie konsumujemy w diecie. Są one spowodowane przez cały nadmiar, który jest skonsumowany, który powoduje, ze organy godzą się zrobić ustępstwo, że nie potrafią właściwie używać substancji odżywczych, które do nich wchodzą. Czy jest sens pompować więcej substancji odżywczych w ciało, które nie jest zdolne do wchłonięcia ich? A może ma sens usuwanie przyczyny złego funkcjonowania, tak by nasze ciała mogły użyć substancji które spożywamy?

Witamina B12 dostarcza tu dobrej ilustracji. Często nam mówiono, że weganie potrzebują suplementu witaminy B12, ponieważ pożywienie roślinne go nie dostarcza. A właśnie około 95% wszystkich ludzi u których zdiagnozowano brak tej witaminy jest mięsożercami. Kwasotwórcze pożywienie jak produkty mięsne i nabiałowe hamują zdolność żołądka do tworzenia katalizatora (nazywanego „nieodłącznym czynnikiem”), którego B12 wymaga by pełnić swe funkcje. Problem jest nie w tym, że B12 nie została dostarczona do organizmu, w rzeczywistości ciało jest niezdolne do jej użycia z powodu nadmiarów w diecie.

Dodatkowo, powinni o tym pamiętać jedzący na surowo, że niedobory są zawsze oszacowane wbrew standardom, które uznane są za „normalne”. Zostało to dokonane przez badanie krwi pozornie „zdrowych” osób i uznanie tego za przeciętną. 98% naszej populacji umiera przedwcześnie na degenerujące choroby, aczkolwiek, dane te nie mogą być traktowane jako wiarygodne. Nie możemy wiedzieć jakie są optymalne poziomy substancji odżywczych poprzez analizowanie krwi osób, którzy powoli umierają na choroby degeneracyjne. Jeśli nawet zbadamy krew ludzi, którzy żyją zdrowo i cieszą się nadzwyczajnie wysokim poziomem zdrowia, staniemy twarzą w twarz z przeszkodą, o której wspomniałam: wśród milionów różnych chemikaliów obecnych w naszej krwi w danym czasie, jak możemy mówić o różnicy pomiędzy tym, co jest istotne do funkcjonowania naszych ciał a co jest odpadem, który jest eliminowany? Lekarze i inni dokonują wielkiego przeskoku logiki, kiedy przyjmują, że substancja odżywcza, która jest w twojej krwi „leczy” niektóre wymyślone „niedobory”. Żadna klasyfikacja nie była ostatecznie uznana, ani nie może nigdy być. Prawdopodobnie nie możemy dowiedzieć się jakie są optymalne poziomy substancji odżywczych. Nie mamy nawet ustalonych wszystkich substancji w pożywieniu. Oszacowano, że w rzeczywistości, że wiemy jedynie o 10% z nich. Rozpatrując to, czy nie jest to czystą arogancją i szaleństwem myśleć, że możemy odtworzyć delikatną równowagę substancji odżywczych jakich potrzebujemy w naszych ciałach ekstrahując je raz po raz z pożywienia i kładąc je w ciało w formie pigułek? Jak mało wiemy o substancjach odżywczych, obejmuje fakt, że pracujemy jednomyślnie z innymi ludźmi. Bez naturalnie występujących związków chemicznych, które działają jako katalizatory dla innych chemikaliów, witamin, minerałów i innych mikro odżywek są tak bardzo bezużyteczne dla naszych ciał. Zmutowane, krzyżowane, uprawiane pożywienie, które jest nam oferowane w nowoczesnych supermarketach jest dla nas żywnościowo podrzędne, niezrównoważone, co do tego nie ma pytań. Lecz jak mamy wiedzieć jakie części są w tej rozciągłości, które powinny być, a jakich części nie? Czy możemy uzupełnić ten brak równowagi przez branie pigułek, które zawierają wszystkie substancje odżywcze o których wiemy, że istnieją (10%, pamiętasz)? Pigułki nie mogą przywrócić równowagi jedzeniu jakie spożywamy, nie możemy przywrócić równowagi w naszych ciałach chemią. Jest inny punkt do rozważenia. Jeśli położysz te wszystkie różne diety, które każdy w naszej kulturze stosował w skali od 0 do 100, gdzie 0 jest jedzeniem najgorszym, jakie sobie możesz wyobrazić a 100 jest najlepsze, możesz nawet odkryć, że większość naturopatów, zielarzy i żywieniowców może się znajdować w okolicach 35, w najlepszym razie. To typowe dla ludzi, którzy ostrzegają nas przed niedoborami żywnościowymi. Teraz my, jedzący na surowo/frutarianie nie jesteśmy nigdzie blisko na skali 0 do 100, z powodu pośredniego standardu pożywienia, które jesteśmy zmuszeni jeść, jemy co najmniej według naszego biologicznego projektu. Oferuje to nam taką ogromną korzyść, że jeśli jemy większość owoców, nieco zielenin i małe ilości orzechów, właściwie połączone posiłki, większość z nas może łatwo ustawić się w 80-tce. Dlaczego na ziemi pozwalamy tym 35-tkom mówić NAM, że MY musimy się martwić o niedobory żywnościowe? Są tacy, którzy powinni się martwic, ponieważ zabijają swoje substancje odżywcze przez ogień i pracują dla zbrodniczo fałszywej idei, że istoty ludzkie są wszystkożerne. Co możemy zrobić, by upewnić się, że nie nabawimy się niedoborów żywnościowych? Cóż, my, „surojadzi” już robimy pierwszą rzecz – jedząc biologicznie właściwe, surowe pożywienie. W dodatku, możemy starać się jeść świeże, dojrzałe, smaczne jedzenie, ponieważ wskazuje ono na to, że występują w nim substancje odżywcze. Możemy jeść dzikie owoce, gdziekolwiek mamy sposobność, ponieważ dzikie owoce rosną sobie wolne (gdzie warunki są najkorzystniejsze), muszą znaleźć własna wodę (głębsze korzenie oznaczają więcej substancji odżywczych) i nie są traktowane nawozami chemicznymi i innymi szkodliwymi substancjami. Możemy także upewnić się, czy mamy dostatek odpoczynku, snu, ćwiczeń, nasłonecznienia i świeżego powietrza, ponieważ pomaga to naszym organom działać optymalnie i daje komórkom najlepsza sposobność do spożytkowania substancji odżywczych, które spożywamy.

Witarianie wywierają dużo większy nacisk na martwienie się ich niedoborami niż na uczenie się o prawdziwych przyczynach chorób. Choroba jest wynikiem nadmiaru, a fakt ten jest ignorowany przez lekarzy, naturopatów i żywieniowców. Jeśli w każdym przypadku, gdzie niedobór był oskarżony za chorobę, ale pacjent przestał nadmiernie się objadać, choroba mogła się cofnąć. Najważniejsza rzecz to pamiętać to, ze jeśli podążamy drogą nawyków, które budują zdrowie (co robią jedzący na surowo bardziej niż ktokolwiek inny), nasze ciała staną się bardzo skuteczne w wychwytywaniu i użytkowaniu substancji odżywczych, które spożywamy w jedzeniu.
MarS 

Wysłany: 09-03-30, 15:08   

http://www.surawka.republika.pl/I6.htm

PODSTAWY SUROWEJ DIETY W PYTANIACH I ODPOWIEDZIACH



artykuł Nory Lenz www.rawschool.com

Tłum: Agata (Urania) Zdrodowska-Zdrozdowska





1. Dlaczego jeść surowe pokarmy?
2. Co jedzą witarianie?
3. Dlaczego jedzący na surowo nie jedzą zbożowych, mięsnych i nabiałowych produktów?
4. Skąd witarianie czerpią białko, wapń itp.?
5. W jaki sposób gotowana żywność przyczynia się do chorób?
6. Jakie inne zdrowe nawyki musza być wypracowane w celu uzyskania i utrzymania doskonałego zdrowia?
7. Co zwykle motywuje ludzi do przejścia na surową dietę?
8. Jaka jest najtrudniejsza część przechodzenia na surową dietę?
9. Jaki jest najlepszy sposób, by zacząć przechodzenie na surową dietę?
10. Czy doskonałe zdrowie jest możliwe?







1. Dlaczego jeść surowe pokarmy?



Przez miliony lat ludzie posiadali tylko ich zmysły, by na nich polegać w wyborze pożywienia. Byliśmy zachęceni do jedzenia owoców przez naszą zdolność do widzenia kolorów w kontraście do zieleni, węchu nęconego zapachami, a smaku – słodkością. Poprzez te miliony lat nasze ciała przystosowały się do naszego środowiska i stały się całkowicie zależne od określonych warunków dla optymalnego zdrowia. Im bliżej możemy zachowywać te ideały w naszym współczesnym życiu, będziemy cieszyć się wyższym poziomem zdrowia.

Ludzie zaczęli gotować pożywienie tysiące lat temu. Pomimo to, nasze biologiczne i fizjologiczne potrzeby miały miejsce dużo wcześniej niż zaczęła się praktyka gotowania. Oczywiście, jak łatwo zauważyć, lekceważymy nasze biologiczne dziedzictwo przez gotowanie naszego pożywienia. Żadne zwierzę na Ziemi nie gotuje swego pokarmu i żadne zwierzę prócz człowieka (i zwierząt, które są przez nas karmione) nie doświadcza chorób w takiej skali jak my.

Ogień zmienia strukturę molekularną jedzenia, sprawiając, że substancje odżywcze są w większości bezużyteczne. Gotowane i inaczej denaturowane lub przetwarzane jedzenie jest mniej strawne niż surowe. Cokolwiek jest skonsumowane, a nie może być strawione lub magazynowane, musi być usunięte jako odpady. Jedzenie gotowanej żywności produkuje tak wiele substancji odpadowych w ciele, że nasze organy eliminacyjne nie potrafią nadążyć i odpady się gromadzą. Biologicznie właściwa, surowa żywność jest niemal całkowicie użyteczna dla ciała i zaopatruje we wszystkie substancje odżywcze, których ciało potrzebuje, tak jak to jest ze wszystkimi innymi gatunkami zwierząt na planecie.







2. Co jedzą witarianie?



Dla naszych celów na stronie www.rawschool.com termin „jedzący na surowo” (Przyp. tłum: w tłumaczeniu witarianin lub „surojad”) opisuje kogoś, kto je głownie lub wyłącznie biologicznie właściwe pożywienie. (Patrz na następne pytanie, które zdefiniuje określenie „biologicznie właściwy”).

„Surojadzi” jedzą owoce, warzywa, orzechy i nasiona. Idealna procentowa zawartość wydaje się taka: 75-85% owoców, 10-20% warzyw zielono liściastych i 5% nasion czy orzechów. Większość ludzi, którzy zmieniają dietę na surową, początkowo przechodzi okres jedzenia skomplikowanych kombinacji jedzenia, jako sposób na powielanie ich ulubionych gotowanych posiłków. Jest to zdrowy, bezbolesny sposób na przejście. Jest wiele książek o surowym jedzeniu, z przepisami na wszystko, od surowej lasagne do ciasteczek i placków (Przyp. tłum: jest, ale na razie nie u nas! Pozostaje Ci, drogi czytelniku korzystanie z przepisów z naszej stronki lub tych obcojęzycznych, nabycie książek przez Internet również w języku angielskim lub po prostu rusz głową i wymyśl coś sam).

Po pierwsze, powszechne jest jedzenie dużych ilości jedzenia i jedzenie bardziej tłustych i spoistych pokarmów jak orzechy i suszone owoce, jako że dają nam one uczucia „wypełnienia” i „zadowolenia”, jakie zwykliśmy mieć na gotowanej diecie. To zmienia się z czasem. Jedzenie wyłącznie gotowanego jedzenia powoduje tworzenie przez nasz system trawienny barier do ochrony przed zbytnią absorpcją szkodliwych, denaturowanych substancji z gotowanej żywności. Dieta surowa, biologicznie odpowiednia pozwala ciału powoli i naturalnie pozbyć się tej ochrony, skutkiem czego wzmacnia się jego zdolność do wchłaniania i asymilowania substancji odżywczych. Kiedy to się dzieje, nasze ciała żądają mniej.

Ostatecznie, szczęśliwi „surojadzi” niezmiennie powracają na bardzo prostą drogę jedzenia. To nie głód, ale nasze emocjonalne uzależnienia od jedzenia i nasze źle ulokowane wobec niego oczekiwania, że jedzenie powinno służyć nam jako rozrywka lub pocieszenie, motywują nas do przygotowywania jedzenia według zawiłych przepisów. Prawdziwy głód wymaga tylko bogatego w substancje odżywcze, nie gotowanego, biologicznie właściwego pożywienia i raczej tylko jednego pokarmu w jednym czasie, ponieważ każdy pokarm wymaga innego środowiska chemicznego do strawienia go.



3. Dlaczego jedzący na surowo nie jedzą zbożowych, mięsnych i nabiałowych produktów?



„Biologicznie właściwe” pokarmy to takie, do których jesteśmy fizjologicznie dostosowani. Ludzie są gatunkiem owocożernym (Frugivore). Nie jest to przedmiot spekulacji lub wierzeń. Przekonanie (wierzenie) jest zdefiniowane jako przyjęcie idei bez zważania na dowód lub sprzeciwienie się dowodom. Nie możemy pozwolić żeby przekonania prowadziły nas w sprawach zdrowia. Raczej, co powinno wejść nam w nawyk, istnieją niezmienne prawa natury, które są oczywiste i same w sobie dowodem przez prosta obserwację.

Prawa naturalne i zasady nauki są po prostu utrwalone i pewne, kiedy są stosowane na ludzkim zdrowiu tak jak, gdy aplikujemy inny przedmiot, taki jak chemia, matematyka czy astronomia. Na przykład zwierzęta są naukowo sklasyfikowane według ich diety i odpowiednich fizjologii. Ziarnojady jedzą głównie ziarna, owadożerne jedzą w większości insekty i tak dalej. Kiedy porównamy anatomie człowieka i jego fizjologię do tych innych gatunków, odkrywamy, że jesteśmy wydatnie różni od ziarnojadów, mięsożerców, owadożernych, ziołożernych a nawet wszystkożernych (takich jak świnie czy niedźwiedzie). Odkrywamy, że mimo wszystko jesteśmy bardzo podobni, w rzeczywistości identyczni w kilku ważnych zakresach do naszych pierwotnych kuzynów, którzy wszyscy byli owocożerni. Jakkolwiek główni „eksperci” od żywienia zwykle klasyfikują ludzi jako wszystkożernych, zupełna odmienność pomiędzy nami i naprawdę wszystkożernymi i przeważające podobieństwo pomiędzy nami i owocożernymi pozostaje absolutnie bez wapienia, że ludzie są w rzeczywistości gatunkiem owocożernym. Kiedy obiektywnie zbadamy tę oczywistość, fakty są nieuchronne. Te rodzaje obserwacji i logicznych wniosków, umożliwiają nam ustalenie ze 100% pewnością, co jest naszym naturalnym pokarmem.



4. Skąd witarianie czerpią białko, wapń, itp.?



Historia białka była tak beznadziejnie i celowo zaciemniona przez propagandę publiczną, że zawsze jest to pierwszym pytaniem, które jest zadawane w sprawie diety, która wyklucza produkty zwierzęce. To zaskakujące dla większości ludzi dowiedzieć się, ze ludzkie zapotrzebowanie na białko jest faktycznie bardzo niewielkie. Nadspożycie białka wnosi daleko większą groźbę dla naszego zdrowia niż niedostarczenie go w wystarczającej ilości. Prawdą jest, że praktycznie niemożliwe jest mieć go za mało, a faktyczne przypadki niedoboru białka niemal nie istnieją w naszej kulturze. Nasze realne zapotrzebowania na białko mogą być stwierdzone całkiem ostatecznie przez zbadanie względnej zawartości białka w mleku ludzkiej matki. Gdy jesteśmy niemowlętami, rośniemy szybciej niż w jakimkolwiek innym okresie naszego życia. Przeto nasze względne zapotrzebowania na białko są największe w tamtym to okresie życia. Jednak mleko z piersi zawiera bardzo małe ilości białka – od 1 do 4%, w zależności od wieku niemowlęcia (procentowe zmiany różnią się w różnych stadiach rozwoju dziecka). To nie przypadek, że owoce zawierają w przybliżeniu ten sam procent białka w ilości od 1 do 6%.

Rzeczywistość o wszystkich tych różnych substancjach odżywczych w pożywieniu, włączając w to białko, wapń, witaminy B12, E, F, A i inne jest taka, że nie musimy troskać się o zdobycie ich w ilości wystarczającej. Co musimy zrobić jest zdeterminowane naszą rzeczywistością, naturalne pokarmy są i po prostu jemy je. Żadne ze zwierząt na Ziemi nie niepokoi się o wystarczająca ilość substancji odżywczych, jedzą to pożywienie, które naturalnie je pociąga. Możemy robić to samo. Natura to wszystko dla nas stworzyła. Jak uprzednio wspomniałam, nie jest tajemnica ani sprawą teorii, które pokarmy wydają nam się jadalne. Jest to zdeterminowane z taka pewnością jak to, że powinniśmy pić wodę w zamian innego związku chemicznego czy oddychać tlenem zamiast dwutlenkiem węgla.

Idąc dalej, oszacowano, że jedynie mały procent substancji odżywczych w jedzeniu był wyodrębniony i zidentyfikowany. Równie dobrze może być tak, że jest to dopiero odkrywane i nawet bardziej ważne niż nasze niepotrzebne obsesje na temat wystarczającej ilości. Tak jak większość innych przesądów na temat zdrowia, obawa o niedobory żywnościowe nie wzięła się z prawdziwego naukowego dowodu, lecz z reklamowych wysiłków wytwórni i fabryk – mięsa, nabiału, jaj, leków, farmaceutyków, ziół i suplementów, wymieniając kilka. Te idee i leki potrzebują być odrzucone w łasce racjonalnego myślenia i odczuwalnej, opartej na faktach informacji.









5. W jaki sposób gotowana żywność przyczynia się do chorób?



Gotowanie radykalnie zmienia chemiczna strukturę jedzenia. Białka są denaturowane, tłuszcze utleniane i produkowane są przez nie potencjalnie niebezpieczne komponenty, takie jak kwasy tłuszczowe trans, wolne rodniki i inne toksyczne węglowodory. Cukry i skrobia są stopniowo karmelizowane i komplikowane, dając powód do kapryśnej i nadmiernej reakcji metabolizmu cukru w ciele. Niszczone są enzymy, więc ciało zmuszone jest użyć jego siły i rezerw do strawienia pokarmu i usunięcia go oraz pozbycia się nieczystości. Minerały powoli powracają do ich nieorganicznego stanu popiołu, stając się nieużyteczne i toksyczne dla ciała. Witaminy są pozbawione ich wartości, obracając się w toksyczne i bezużyteczne chemiczne struktury i nie dodają dłużej użytecznych funkcji ciału..

Trujące, wysoce aktywne wolne rodniki są produkowane w zamian, dodając ciału obciążenia. To tylko kilka problemów, które są spowodowane gotowanym jedzeniem. Kiedy jemy posiłek z ugotowanej żywności, białe krwinki warunkowo muszą dwoić się i troić by usunąć i zneutralizować szkodliwe substancje. Każda trucizna czy lek włożony w ciało aktywizuje tę samą obronna odpowiedź. Nie dzieje się to wtedy, gdy jemy surowy posiłek biologicznie właściwej żywności.

Gotowane jedzenie oczywiście nie jest trucizną, która natychmiast spowoduje śmiertelne zejście. Raczej jest to stopniowe i kumulatywnie obciąża różne organy i procesy w naszych ciałach zaległością odpadów. Jedzenie gotowanej żywności jest jak zwalanie tak wielu śmieci na twój podjazd, że zbiorniki nie mogą już nadążyć. Ostatecznie, śmieci zaczynają przepełniać cały twój podjazd i zaczynasz mieć problem. Życie z gotowanym jedzeniem powoduje, że ciało zaczyna się nasycać odpadami. Tkanki, które są w nieustannym kontakcie z toksynami i innymi odpadami zaczynają być podrażnione, wdaje się zapalenie, owrzodzenie i stwardnienie. Komórki umierają w przyspieszonym tempie, tkanki degenerują się a organy tracą funkcjonalność. Dlatego ludzie w wieku 30, 40 i 50 lat, którzy stosują typową gotowaną dietę mają jedną czy inna chroniczną chorobę. Fakt, że ludzie radzą sobie z dekadami jedzenia gotowanej żywności nie znaczy, że to nie jest szkodliwe, ale raczej zaświadcza zdolność ludzkiego ciała do tolerowania narzuconego i demonstruje, że nasze zakresy życia mogłyby trwać dłużej, jeśli żylibyśmy w zgodzie z naszymi biologicznymi mandatami.



6. Jakie inne zdrowe nawyki muszą być wypracowane w celu uzyskania i utrzymania doskonałego zdrowia?



Położona jest większa uwaga na sprawy żywieniowe, ponieważ jest to najważniejsze co ludzie maja do przejścia. Ale jest wiele innych nawyków, które ciążą znacząco na naszym poziomie zdrowia. Ćwiczenia, na przykład, wspomagają i usprawniają wiele życiowych procesów ciała, włączając w to ruch limfy, która wyprowadza nieczystości z ciała. Podczas snu, ciało regeneruje energię nerwów, odnawia komórki i organy w opał, usuwa stare komórki i oczyszcza się z nie wyeliminowanych toksyn. Oddychanie czystym powietrzem daje naszemu systemowi krążenia oddechowemu możliwość, by nie musiał tak ciężko pracować usuwając nieczystości. Nasłonecznienie potęguje wszystkie odżywcze procesy ciała i ułatwia przyswoić i zasymilować substancje odżywcze. Zaangażowanie w pracy, które jest kreatywne i produktywne daje nam poczucie satysfakcji i samo oparcia i jest zdrowym wyładowaniem naszej energii. Wszystkie te czynniki , plus wiele innych, są ważne w determinowaniu, jak zdrowi będziemy.

W dodatku do jedzenia gotowanej i przetworzonej żywności, innymi szkodliwymi dla zdrowia nawykami są : picie szkodliwych napojów, palenie, niedostatek snu i ćwiczeń fizycznych. Jednym z nich jest praktyka tłumienia objawów przez leki, remedia, zioła i suplementy. Przeziębienie na przykład jest wentylem bezpieczeństwa dla eliminacji toksyn, które zebrały się w ilości zagrażającej zdrowiu. Branie leków na przeziębienie powoduje, że ciało zatrzymuje odpady, które mogłoby w innym wypadku wyrzucić. Tłumienie każdego wysiłku ciała do eliminacji to obalanie jego zdolności do zachowania równowagi i ochraniania życia. Mądrość naszych ciał daleko przekracza naszą zdolność do pełnego pojęcia ich. Ciało nigdy się nie myli. Nasze budujące zdrowie nawyki powinny zawierać dlatego nasze poparcie do postawy prawdy, szacunku i współpracy z przyrodzoną inteligencja naszych ciał.





7.Co zwykle motywuje ludzi do przejścia na surową dietę?



Powodów jest wiele, ale wszyscy pragniemy być zdrowi. Powszechnie spotyka się jedzących na surowo, którzy zmienili swą dietę z tego powodu, ze byli poważnie chorzy. Zwykle ludzie szukają ulgi u lekarzy, naturopatów, praktyków akupunktury i podobnych, ale gdy ich choroby „powracają” lub gdy wreszcie uświadamiają sobie, że tłumienie objawów nie jest żadną formą „leczenia”, czasem staja się otwarci na naprawdę naturalne podejście Na szczęście wielu ludzi zaczyna rozumieć, że najlepszą drogą do uporania się z chorobą jest raczej usunięcie przyczyny, niźli „leczenie” symptomów. Choroba nie jest drapieżnikiem, który czyha na nieszczęsne ofiary, a jej przyczyny nie są niczym tajemniczym. Zrozumienie, czym jest choroba i jak się wydarza nie tylko uwalnia nas od brzemienia chorób, ale także od obaw o choroby.

Idea, że możemy mieć tak wiele mocy nad naszą jakością życia, przez życie według naturalnych wymogów naszego ciała, jest głęboko motywującym powodem, by przejść na surową dietę. Możemy odebrać odpowiedzialność za nasze zdrowie obiektywnym osobom z trzeciej ręki, jak lekarze i żywieniowcy i złożyć ją tam, gdzie należy, czyli W NAS. Nikt nie może jeść, spać czy ćwiczyć za nas, a są to zachowania, które determinują to, czy zachorujesz, czy nie. Przez uczenie się jak wcielać w nasze codzienne życie te proste, oparte na naturze zasady dobrego zdrowia, możemy odkrywać wewnętrzną radość i dobrostan, który może pochodzić jedynie z wewnętrznie czystego, zdrowego ciała.





8. Jaka jest najtrudniejsza część przechodzenia na surową dietę?



Wiele razy, gdy ludzie słyszą o zdrowotnych transformacjach i widzą zadziwiające zdjęcia „przed” i „po”, ludzi, którzy przeszli na surową dietę, wskakują oni ten w styl życia bez pełnego uświadomienia myśli, emocji i zmian w życiu, których wymaga udana długoterminowa 100% surowa dieta. Stare niezdrowe nawyki musza być zamienione na nowe i zdrowe. To bardzo powolny i pracowity proces, który wymaga świadomego wysiłku. W dodatku, tak wiele jest do nauczenia się i do OD-uczenia. Będziesz musiał być przygotowanym na poświęcenie dobrej ilości czasu na szukanie i studiowanie nowych informacji, odrzucenie starych idei i sposobów myślenia. Będziesz musiał mieć wystarczająco dużo wiedzy o tym i zaufania w tym, co robisz by nie zważać na krytycyzm (w jak najlepszej intencji) przyjaciół, współpracowników i członków rodziny, których błędne idee na temat zdrowia mogą prowokować ich do pytań, a nawet potępiania twego nowego stylu życia. Jeśli żyjesz w „gotowanym” gospodarstwie domowym, potrzebna jest ci wytrzymałość i przekonanie o utrzymaniu twych praktyk zdrowotnych podczas, gdy wszyscy wokół oddają się ich ulubionemu gotowanemu jedzeniu. Nawet jeśli wszyscy w twoim domu są na surowej diecie, w dalszym ciągu żyjesz w kulturze, w której wspierane są i utrzymywane złe nawyki. Czasem będzie się wydawać, że jesteś jedynym na świecie, kto dba o zdrowe życie. To właśnie częściowa lista wyzwań. Na szczycie tego wszystkiego jest to, że będziesz musiał mieć wystarczające zdecydowanie i zaangażowanie by przedostać się przez stopnie uzdrawiania i cielesnego przystosowywania, co może wzbudzać uczucia słabości, niepokoju, niedostatku energii, zniechęcenia, a nawet ostrych (grypo podobnych) objawów. Proces detoksykacji nie jest torturą, ale może być czasem nieprzyjemny. Jest to niezbędna część zdrowienia. Natura domaga się słusznego rozliczenia, gdy nadużywamy swych ciał. To nasze wybory, za które płacimy teraz odrobiną krótko terminowego dyskomfortu lub później wyniszczającą chorobą i przedwczesną śmiercią.

Musisz być też skłonny do zmiany swego życia, co wychodzi poza nawyki jedzeniowe. Twoje ćwiczenia fizyczne i nawyki dotyczące snu, higiena osobista, życie społeczne, formy rekreacji, a nawet może twój zawód, wśród wielu innych aspektów twego życia, mogą stać się przedmiotem ponownej oceny i zmiany, jeśli optymalne zdrowie jest tym, czego pragniesz.

Dodatkowo, poprawa zdrowia może nie następować szybko. Na początku może nam się wydawać, że nie sprostamy poświęceniu i pracy, jaka jest wymagana. Uzdrawianie wydarza się w różnym tempie dla każdego, ale czasem może być bardzo powolne. Cierpliwość i współpraca są na porządku dziennym. Nasze ciała nie są pod przymusem nagradzania naszych wysiłków natychmiastowym czy szybkim zdrowieniem.

ACZKOLWIEK, nawet najtrudniejsze i wymagające aspekty przechodzenia na surową dietę są warte każdej odrobiny wysiłku, jeśli doprowadzisz je do końca, zobaczysz to. Dopóki nie doświadczyłeś ich, potencjalne korzyści wymykają się wyobraźni. Żadnych chorób, obaw o choroby, czyste myślenie, głęboki sen, zrównoważone emocje, racjonalne osądy, niemal nieograniczona energia, jędrne/młodzieńcze ciało, przejrzyste spojrzenie, wzmocnione zaufanie do siebie i samoświadomość, wyostrzone zmysły, gładka skóra, zdrowe funkcje seksualne i wiedza, że będziesz niezależny i aktywny w starszym wieku, plus wiele, wiele innych. Ostatecznie, korzyści, które zbierzesz BĘDĄ współmierne do wysiłku jaki „zasiałeś”.







9.Jaki jest najlepszy sposób, by zacząć przechodzenie na surową dietę?



Wszyscy mamy własną drogę dostąpienia tych zmian, więc nie ma jednej formuły, która działa u wszystkich. Niektórzy ludzie potrzebują zdobywać informacje miesiącami, zanim zrobią pierwszy krok, a inni wskakują w to i uczą się jednocześnie. Dodatkowo, wszyscy zaczynamy z innych miejsc ze względu na nawyki, jakie akurat mamy. Jedzenie owoców na śniadanie zamiast płatków z mlekiem mogłoby być ogromnym polepszeniem dla kogoś, kto żyje bardzo śmieciowym, smutnym stylem życia. Z drugiej strony, osoba która już jada sensownie, mogłaby chcieć dokonać większych zmian

Czasem, gdy ludzie nagle dowiadują się prawdy, chcą podjąć akcję natychmiast. To nie jest złe dla kogoś, kto ma ochotę dokonać rozciągłych zmian swych pierwotnych nawyków żywieniowych od zaraz , jeśli tylko ten ktoś ma determinację i zaangażowanie do utrzymania ich. Robiąc zmiany zbyt szybko, możemy odstępować od nich, co ma psychologiczne konsekwencje, szkodliwe dla twych zdrowotnych celów. Ostrożne, stopniowe zmiany będą bardziej stałe niż zmiany wdrożone w nierozważnym pośpiechu.

Ważność czytania i zdobywania nowych informacji może być nie przeceniona. Jest obszerna ilość dostępnych informacji dla nowych „surojadów” o tym jak jeść i dlaczego. Źródła podane są na stronie rawschool.com i jest to dobry początek. Dodatkowo, może być bardzo pomocne stworzenie systemu wsparcia społecznego, czy to w postaci spotkań z ludźmi w realu czy on-line. Jest wiele sposobów dla ciebie by znaleźć ludzi, od których możesz się uczyć lub utworzyć społeczność, której członkiem zostaniesz. Dobra nowina o surowym żywieniu zyskuje popularność, łatwiejsze staje się znajdowanie innych, którzy czynią podobne zmiany jak ty.

Gdy raz przekonasz się, że przejście na surową dietę jest dla ciebie, powinieneś zacząć dokonywać zmian od zaraz. Im później zaczniesz, tym później możesz zacząć cieszyć się korzyściami.





11. Czy doskonałe zdrowie jest możliwe?



Poziom zdrowia, jaki doświadczamy średnio jako populacja jest taki, że lekarze są całkiem zadowoleni z deklaracji osoby „zdrowej” jako takiej, która nie ma widocznych objawów. Aczkolwiek dobre zdrowie nie jest jedynie nieobecnością objawów. Wibrujące, silne zdrowie tworzy tak radykalną poprawę fizyczności, emocji i umysłowy dobrostan, że staje się oczywiste, że to, co jest doświadczane przez większość ludzi nie jest wcale zdrowiem. To staje się przyjemnością i radością żyć według twych aktualnych potrzeb ciała, kiedy raz doświadczyłeś tych głębokich zmian. Doskonałe zdrowie jest nie tylko możliwe, jest naturalnie przyrodzone każdemu gatunkowi na Ziemi, włączając w to ludzi. Tak jak choroba jest nieuchronna, jeśli nie żyjemy w zgodności ze wskazaniami natury, tak doskonałe zdrowie jest nieuchronnym wynikiem tej zgodności.
igor 
Site Admin
[avatar ukryty]
Wysłany: 09-03-30, 20:03   

Ale żeś zasunął...
przeczytałem od deski do deski.
Muszę powiedzieć, ze inspirujące. Mam ochotę zgłębić temat.
dzięki!
a.nia 
Wysłany: 09-03-30, 22:21   

im bardziej zaglebiam sie w te tematy tym mocniejsze mam wrazenie, ze autorzy filmow czy artykulow o odzywianiu sa tak skupieni na swojej wizji zdrowego zycia i jedynej gloszonej prawdy, ze nie dostrzegaja, ze prawd moze byc wiecej.

czemu nie mozna przyznac, ze wartosciowe jest jedzenie surowizn, ale tez i gotowanie. Branie supelmentow moze byc rownie cenne jak ich unikanie. Wszystko zalezy od kondycji konkretnej osoby, pory roku, trybu zycia, upodoban...
igor 
Site Admin

Wysłany: 09-03-31, 07:37   

a.nia napisał/a:[quote]
czemu nie mozna przyznac, ze wartosciowe jest jedzenie surowizn, ale tez i gotowanie. Branie supelmentow moze byc rownie cenne jak ich unikanie. Wszystko zalezy od kondycji konkretnej osoby, pory roku, trybu zycia, upodoban...
[/quote]

Ale branie suplementów to tłumienie reakcji obronnej organizmu ;) ;) ;)

a tak poważnie - wspominali w artykule że gotowanie powoduje iż jedzenie robi się śmieciowe i cięższe dla organizmu. Z drugiej strony witarianie soczewicy nie jedzą. Pewnie dlatego że jest twarda, ale pewnie też dlatego, że bez ugotowania jest szkodliwa (tak samo bób)

Co do pory roku, miejsca, trybu życia - pewnie. Jak ktoś żyje w cieplutkim klimacie, to energii potrzebuje aby się chłodzić (woda), a nie grzać (tłuszcze, cukry). Zupka w zimie jakoś bardziej mi się widzi, niż zimna surowizna.

Przychodzi mi też do głowy taka myśl, że wiedza o odżywaniu ewoluuje. W naturalny dla ludzi sposób, każdy odkrywca myśli, ze wie lepiej. Tak mają wszyscy odkrywcy na początku ;) A jak jeszcze to co robią się sprawdza, to tym bardziej się umacniają w podejściu. My jako obserwatorzy możemy głównie mieć dystans i się inspirować, obserwować, korzystać z tego, że mamy dobrą pozycję kogoś z boku, bez przywiązania do idei ;)
macadamia 
Wysłany: 09-04-06, 14:57   

igor napisał/a:[quote]
Oj nie zgodzę się. Dla mnie zaprzestanie jedzenia mięsa wymagało naprawdę ostrego zetknięcia z cierpieniem zwierząt.
[/quote]
Widocznie różnie to bywa... Mi to poszło bardzo łatwo. W zasadzie nigdy nie przepadałam za mięsem.

igor napisał/a:[quote]
Jeśli chodzi o sprawę - "poczujesz, czego ci brak", to chciałbym zaznaczyć wyraźnie, że najpierw przez jakiś czas trzeba jeść różne rzeczy, których potem ewentualnie zacznie brakować. Skądś organizm musi wiedzieć, że jak przyjmie spirulinę, to go to zaspokoi :)
[/quote]
Nie wiem co to ta spirulina. Zaraz pogoogluję i sprawdzę. W życiu takiego cuda nie jadłam. Hmmm... może rzeczywiście dlatego mi tego nie brakuje :)
igor napisał/a:[quote]
A witaminę B12 masz z jakiego źródła?
[/quote]
Nie wiem :shock: Hmmm... Zdaję się na inteligencję mojego organizmu. Wiesz... pół świata jest na diecie wegetariańskiej a chyba mało kto liczy witaminy, kalorie, białka itp. To idzie jakoś automatycznie...
igor napisał/a:[quote]
macadamia napisał/a:[quote]
Nie no, ja oddaję krew co 2 miesiące (mniej więcej), przy tym mam te badania. Ogólnie jest zasada, że 4 razy w ciągu roku dla kobiet. Ale bywa, że biorą częściej.
[/quote]

A nie jest tak, że Ci nie pozwolą, jak masz wpisane w książeczce?
[/quote]
Nie, to co w książeczce to mało istotne - oni mają sieciową bazę danych. Pamiętam, że kilka razy przekroczyłam limit 4 razy w ciągu roku. Lekarz mi dał pouczenie, że tak się nie powinno ale... krew mi pobrali. Po prostu potrzebują, a ja miałam hematokryt OK.
igor napisał/a:[quote]
macadamia napisał/a:[quote]
Co do plusów wegetarianizmu, muszę napisać, że od kiedy go stosuję - w ogóle na nic nie choruję. To tak abstrahując od czynników etycznych.
[/quote]

A na co chorowałaś wcześniej? :chytry:
[/quote]
Bardzo często się przeziębiałam, no a z tego różne komplikacje się wywodziły... Praktycznie cały rok albo kaszlałam, albo umierałam na bóle gardła, albo głowy, katar miałam nieustający...
igor 
Site Admin

Wysłany: 09-04-09, 23:40   

macadamia napisał/a:[quote]
Bardzo często się przeziębiałam, no a z tego różne komplikacje się wywodziły... Praktycznie cały rok albo kaszlałam, albo umierałam na bóle gardła, albo głowy, katar miałam nieustający..
[/quote]

Możliwe też, że ogólnie Ci się tak zdrowotnie dieta zmieniła - czyli efekt nie był bezpośrednio związany z mięsem.

A ja dziś doświadczyłem patrząc sobie na jedną świnię w internecie uczucia bardzo mocnego zdziwienia - "jak mogłem jeść te zwierzaki". Takiego zdziwienia, jakie może się pojawić tylko przy zanikaniu zahipnotyzowania chceniem. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem.
Causa 

Wysłany: 09-04-16, 14:58   

Nie w temacie i w temacie ;) Fragment z Pratchetta "Mort" : "(...) ale wolą dania konwencjonalne, jak embriony ptaków nielotów, mielone organy w powłoce jelit, plastry ciała świń czy bulwy bylin przypalane w zwierzęcym tłuszczu; w ich gwarze określa się je jako jajka, kiełbasę, bekon i frytki."
Mięsko ;) no i frytki ;)
igor 
Site Admin
[avatar ukryty]
Wysłany: 09-04-28, 21:21   

:D
igor 
Site Admin
[avatar ukryty]
Wysłany: 09-04-28, 21:21   

Zaczynam czuć lekkie obrzydzenie wobec mięsa, nawet jak jest świetnie przyrządzone. Też tak macie, drodzy wegetarianie z PT?
a.nia 
Wysłany: 09-04-28, 22:36   

ja mam chyba skrajne obrzydzenie :)
ale nie jadam miesa z 18 lat.

nie ukroje czegos nozem, ktorym krojono przed chwila mieso (czy ryby i inne zyjatka), a u nas w domu jest specjlanie schowana deska do krojenia miesa jak jakis gosc je sobie kupi i bedzie mial ochote u nas skonsumowac :)

ale nie jestem vege z ideologii (chociaz ta jest jak najbardziej sluszna). Po prostu nigdy nie lubilam miesa i kiedy mniej lub bardziej moglam juz decydowac o sobie to przestalam je po prostu jesc.

ze dwa razy zrobilam test czy nie jadam miesa dla zasady czy naprawde mi nie smakuje. Sprobowalm troche podobno swietnej ryby, ale niestety nie dalam rady jej przelknac. Juz nie probuje.

moje niejedzenie miesa rozciaga sie tez na inne art., w ktorych sa komponenty zwierzece jak ser zolty i wlasciwie wszelki nabial, zelatyna (kapsulki od lekarstw, niektore ciastka, wszelkie galaretki). Generalnie, przed kupieniem czegos, czytam uwaznie sklad. A najczesciej kupuje warzywa i owoce.
Causa 

Wysłany: 09-06-05, 16:24   

igor napisał/a:[quote]
Zaczynam czuć lekkie obrzydzenie wobec mięsa, nawet jak jest świetnie przyrządzone. Też tak macie, drodzy wegetarianie z PT?
[/quote]


Ja tak nie mam. Nie jem, ale czasem zapach (zwłaszcza kiełbachy z grilla) przyprawia mnie o ślinotok. Jednak z natury jestem żarłoczna i nie ma generalnie jadła, którego nie lubię (czasem jakieś zestawienia smaków mi mniej pasują i tyle, ale i tak pożarłabym). Jedzenie stoi bardzo wysoko dla mnie wśród innych przyjemności. :) Bardzo :)

[ Dodano: 09-06-05, 16:24 ]
Taki mały motywator i przypominacz (że pewne decyzje są słuszne) - z wege knajpy.
skrzacik 

Wysłany: 09-06-07, 22:44   

hej:)
ja nie jem mięsa od 4 lat,ale nie mam żadnego obrzydzenia i jeśli jest dobrze przyprawione, ładnie pachnie - to nawet mi się chcę:)Wydaje mi się nawet,że jestem typowym mięsożercą - jeśli dałoby się to zbadać? Jednak przyznaje się do tego,że jestem również łakomczuchem wielkim, więc mam apetyt na wszystko:) to że nie jem, to po prostu mój wybór. Bardzo lubię gotować i bawić się w kuchni, dbam o to co jem i zawsze szczyptę miłości daję w potrawy, co daje taki efekt,że mój wegetarianizm jest smaczny,przyjemny i chyba całkiem zdrowy. Jak wiemy wszyscy jest mnóstwo koncepcji i diet i filozofii na to co powinno się jeść.Pytanie w co wierzyć, co wybrać? Ja tam sobie myślę w mojej główce,że każdy sam czuje kiedy jest mu dobrze, wygodnie, lekko z tym co je i jak tą energię wykorzystuje.
Ps.Nie wiem czy piszę na temat,bo nie przeczytałam całego wątku, także przepraszam jakby co:P
Wczoraj upiekłam ciasteczka owsiane z rodzynkami- w dodatku wegańskie - jakby ktoś chciał przepis to służę (: bardzo prosta sprawa a smakują naprawdę dobrze!

[ Dodano: 09-06-07, 22:44 ]
jeśli chodzi o praktyczne rady
to proponuję spróbowanie na początek soczewicy i soi-ponieważ dają poczucie sytości i są bogate w białko( jak przestałam jeść mięso miałam takie poczucie,że to co jadłam, było mało pożywne i za chwilę byłam znów głodna). Ja robię z nich kotlety- które smakują nawet mięsożercom, piekę pasztety albo robię pasty na kanapki.Można fajnie je przyprawić, dodać pieczarki, paprykę, pestki słonecznika - jak kto lubi. Szczególnie łatwa w obsłudze jest soczewica zielona,bo nie trzeba jej wcześniej namaczać, a gotuje się tylko pół godziny. :grin:
MarS 
[avatar ukryty]
Wysłany: 09-06-08, 10:54   

Soję to tylko w europie wcinają.
Na Gersonie wręcz mówią, że soja jest zakazana na tej diecie ponieważ zawiera jakieś inhibitory czyli substancje blokujące wchłanianie innych potrzebnych ciału składników.
igor 
Site Admin

Wysłany: 09-06-08, 17:33   

Causa napisał/a:[quote]
Taki mały motywator i przypominacz (że pewne decyzje są słuszne) - z wege knajpy.
[/quote]

Trochę taki tendencyjny :)
Wolałbym:
Roślinożercy, Mięsożercy, Wszystkożercy, Człowiek
Różnice i podobieństwa.

[ Dodano: 09-06-08, 17:28 ]
skrzacik napisał/a:[quote]
Wydaje mi się nawet,że jestem typowym mięsożercą - jeśli dałoby się to zbadać?
[/quote]

Grupa krwi o tym poniekąd mówi.
0 - mięsożerca
A - roślinożerca
B - wszystkożerca

[ Dodano: 09-06-08, 17:31 ]
skrzacik napisał/a:[quote]
Pytanie w co wierzyć, co wybrać?
[/quote]

pewnie zadziała metoda: sprawdzać i znajdować związki

[ Dodano: 09-06-08, 17:33 ]
skrzacik napisał/a:[quote]
to proponuję spróbowanie na początek soczewicy i soi-ponieważ dają poczucie sytości i są bogate w białko( jak przestałam jeść mięso miałam takie poczucie,że to co jadłam, było mało pożywne i za chwilę byłam znów głodna). Ja robię z nich kotlety- które smakują nawet mięsożercom, piekę pasztety albo robię pasty na kanapki.
[/quote]

przepadam za soczewicą i soją :)
Black-Lilith 
COSMIC STORM !!!!!!!!

Wysłany: 09-07-20, 10:39   

znalazła bym wiele kontrargumentów do jakże na pozór przekonującego artykułu o diecie witariańskiej, ale przecież to kwestia czysto duchowa, niczym wyznawana religia, głęboka wiara w daną kwestię, wdrukowana w mózg na zasadzie świętego dogmatu wiary. zaprogramowany na witarianizm umysł jest w stanie tak pokierować własną strukturą neurochemiczną, że jego biologiczna forma całkowicie dostosuje się do nowych realiów, i będzie w stanie czerpać z tego same korzyści. ale uwaga- takie rzeczy się powinno wiele lat trenować i etapowo przechodzić w coraz bardziej skrajną formę odżywiania się, stosując do tego odpowiednią technikę neuroprogramowania. nie zapominajmy, że większość z nas od dziecka była przyzwyczajana do spożywania białek... wręcz nas bombardowano przekombinowaną dietą wieloskładnikową z przewagą białek i tłuszczów. organizm który zazwyczaj dostawał coś w sporym nadmiarze nagle jest brutalnie tego pozbawiony i determinowany do samodzielnej produkcji wszystkich potrzebnych mu związków o różnym stopniu złożoności, których to nie miał jednak okazji "nauczyć" się syntezować od niemowlęctwa, które to jest uznawane za początek samodzielnego funkcjonowania danego organizmu. często taki proces wymaga wielu pokoleń, by genetycznie dostosować enzymy trawienne i inne procesy biorące udział w metaboliźmie. bardzo łatwo jest to zaobserwować na enzymie rozbijającym cukier mleczny- laktozę. np. mieszkańcy indii, którzy mieli dostęp do przeróżnej bogatej w białka, tłuszcze i inne organiczne substancje czynne korzystne dla ludzkiego organizmu roślinności, również kwestia klimatu też jest tu istotna - nie spożywali mleka, mimo, że bydło jest nieodłączną formą życia tego regionu od wielu tysięcy lat. nawet odpowiednio utworzyli mity na temat "świętości krów" na tej samej zasadzie co żydzi na temat "zakazu spożywania świńskiego mięsa", wplatając to w system religijny, by wdrukować społeczeństwu w formie dogmatu szkodliwe dla rozwoju danej społeczności czynniki. jak wiadomo, my posiadamy ów enzym, co niekoniecznie pozytywnie wpływa np. na kwestię naszej odporności czy równowagi hormonalnej. widzieliście np. otyłego rdzennego hindusa? wśród "naszej" populacji często są problemy z utrzymaniem odpowiedniej wagi, sprawności fizycznej i intelektualnej, ponieważ kulturowo jesteśmy dużo ubożsi niż starsze od nas cywilizacje... antropogeneza jest uzależniona od wielu czynników, zwłaszcza klimatycznych i geograficznych. kolejnym krokiem są procesy religiotwórcze, mające na celu sakralizację pewnych form egzystencji, rytualizację czynności życiowych czy też desakralizację innych, przyjętych w formie grzechu, świętokradztwa lub bluźnierstwa w stosunku do danego kultu. zastanawiam się tylko, czy to świadome i przemyślane formy wdrożenia danej postawy względem społeczeństwa, czy też zwykły przypadek... bywają przecież negatywne formy takich ogólnospołecznych zachowań, promowanych przez religię, jak brak równości kobiet i mężczyzn w krajach islamskich, nawoływanie do świętych wojen, ofiary z ludzi i zwierząt... z perspektywy świadomości naszych różnic kulturowych i indywidualnych nie jest nam łatwo pojąć pewne fundamentalne zasady kształtowania osobowości i postawy społecznej dla poszczególnych grup i jednostek. nie wszystko co dobre dla jednego człowieka będzie również pozytywnie wpływać na innego, zafascynowanego postawą tego pierwszego. na witarianizm -moim zdaniem można by sobie pozwolić w chwili, gdy przejdziemy przez etap bycia jaroszem, wegetarianinem, weganinem, ... ważne jest, by w takich eksperymentach mieć już za sobą wydanie na świat potomstwa, gdyż dieta powyższa na początku bardzo zaburza gospodarkę hormonalną. sam proces przejscia powinien być wsparty odpowiednią praktyką duchową (medytacja, modlitwa) by uzyskać wewnętrzną równowagę i pełną gotowość na dokonanie tak radykalnych zmian w obrębie własnej egzystencji. cóż mogę jeszcze dodać- powodzenia życzę tym, którzy zamierzają spróbować... by odnaleźli w tym coś więcej, niż tylko próbę zwrócenia na siebie uwagi, czy też powierzchownego przekonania co do walorów zdrowotnych. zjednoczenie ciała, umysłu i duchowości jest apogeum nieskończonego szczęścia dla wielu z nas, dbajmy więc o to, by być zawsze przygotowanym na moment oświecenia...
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

       Wolne Media - Toplista  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group