Linkując artykuł w poście, zacytuj go dodatkowo. Często zewnętrzne źródła się dezaktualizują i potem nie wiadomo o co chodziło. Podawaj też autora i źródło.
Igor, Ty tu rządzisz, Ty jesteś panem władcą i moderatorem w jednym (na tym forum)
Chcesz przenosić to przenoś, jeśli chcesz ilustracji tematycznej to nie przenoś..jak zrobisz tak będzie ;]
Aleksandra napisał/a:
Cytat:
Cytat:
A jak ktoś nie dostrzega że ma problem, ale inni to widzą. To ma ten problem, czy nie?
A jak inni myślą, że ktoś ma problem, a jemu jest po prostu dobrze, to jest problem czy nie?
-moim zdaniem "problem" ma zawsze aspekt personalny, tzn sytuacja jest krzywdząca dla jednostki lub ogółu, jeśli więc ktoś ma "problem" a go nie dostrzega to dla niego nie jest to sytuacja problematyczna, ale jedynie dla empatycznego otoczenia takiej osoby,które stawia się w jej położeniu i sądzi, że jest to dla niej krzywdzące (na zasadzie "jeśli mi by było w takiej sytuacji źle to tej osobie również, dlatego trzeba jej pomóc). Być może niektórzy zaraz obruszać się tym co napiszę, ale wiecie co? czasami nachalna pomoc osób, które myślą, że ktoś ma problem jest bardziej krzywdzące dla danej osoby z rzekomym problemem, niż jej faktyczny problem. Oczywiście nie twierdzę, że tak jest zawsze. Są pewne sytuacje, których to się zupełnie nie dotyczy, jak np. alkoholizm (osoba ma problem, bo picie alkoholu ma np zły wpływ na zdrowie, ale cały czas twierdzi, że może przestać pić w każdym momencie), narkomania, nikotynizm itp. Niemniej, często za bardzo mierzymy innych swoją miarą.. tak mi się wydaje
igor napisał/a:
Wniosek z tego taki, że fajnie że bariery istnieją, bo można je przełamać, aby nie istniały
niektóre zasady i bariery istnieją głównie po to, żeby je można było łamać
Trochę długo mnie tutaj nie było i dobrze - od czasu do czasu teraz tutaj coś napiszę.
Męskość i męskie wzorce to temat jak najbardziej u mnie aktualny i dlatego trzy grosze chętnie tutaj wrzucę.
Myślę Igor, że pisząc o bliskości w męskim towarzystwie i o okazywaniu tejże wobec innych facetów, należy popatrzeć na relacje męsko-męskie bardziej wnikliwie. Zauważam wokół siebie wiele symptomów słabości męskości jako wzorca postawy przynależnej naszej płci. Chyba zagubiliśmy naszą męską tożsamość, która dawała nam siłę i pozwalała pewnie (i z mocą) działać, tworzyć i zmieniać to co chcieliśmy poprawić w naszym otoczeniu - nawet na przekór (a może dlatego że jest wyzwanie) przeciwnościom. Myślę że rację ma Eichelberger formułując podstawowe tezy swojej książki pt. "Zdradzony przez ojca" że zabrakło wzorców na których my faceci moglibyśmy poznać, gdzie jest nasza siła, jaka postawa gwarantuje spełnienie i życie pełne pełni. Wobec braku takiej wiedzy błąkamy się po meandrach krainy hemafrodyty szukając utraconej tożsamości. Ale wracając do twojego Igor wątku, napiszę że według mnie, na dość płytkim poziomie kontaktu z drugim człowiekiem, bliskość przejawia się według schematów określonych przez płeć i nie dziw się że faceci ustawiają się do ciebie bokiem, bo bliskość pomiędzy facetami pojawia się najczęściej kiedy coś wspólnie robimy, kiedy wspólnie pokonujemy trudności i niebezpieczeństwa a wyraża się nie dotykiem ale świadomością wspólnoty. Myślę że dotyk jest zarezerwowany do wyrażania albo bliskości z kobietą - jest to wtedy kontakt o wyraźnie seksualnym zabarwieniu, albo manifestuje się przy bliskości wyższego poziomu - kiedy nawiązuje się bezpośredni kontakt pomiędzy moim sercem i sercem drugiego człowieka, ale wtedy to już nie dotykam mężczyzny lub kobiety ale drugą istotę ludzką.
A wszystkim, którym brak było wzorca proponuję na zapisanie się na zajęcia sztuki walki gdzie nie tyle pokonuje się przeciwnika co własne ograniczenia.
A wszystkim, którym brak było wzorca proponuję na zapisanie się na zajęcia sztuki walki gdzie nie tyle pokonuje się przeciwnika co własne ograniczenia.
fakt, szczególnie we fragmencie, w którym się łapią za jaja
Witajcie kochani,
Trochę długo mnie tutaj nie było i dobrze - od czasu do czasu teraz tutaj coś napiszę.
Męskość i męskie wzorce to temat jak najbardziej u mnie aktualny i dlatego trzy grosze chętnie tutaj wrzucę.
Myślę Igor, że pisząc o bliskości w męskim towarzystwie i o okazywaniu tejże wobec innych facetów, należy popatrzeć na relacje męsko-męskie bardziej wnikliwie. Zauważam wokół siebie wiele symptomów słabości męskości jako wzorca postawy przynależnej naszej płci. Chyba zagubiliśmy naszą męską tożsamość, która dawała nam siłę i pozwalała pewnie (i z mocą) działać, tworzyć i zmieniać to co chcieliśmy poprawić w naszym otoczeniu - nawet na przekór (a może dlatego że jest wyzwanie) przeciwnościom. Myślę że rację ma Eichelberger formułując podstawowe tezy swojej książki pt. "Zdradzony przez ojca" że zabrakło wzorców na których my faceci moglibyśmy poznać, gdzie jest nasza siła, jaka postawa gwarantuje spełnienie i życie pełne pełni. Wobec braku takiej wiedzy błąkamy się po meandrach krainy hemafrodyty szukając utraconej tożsamości. Ale wracając do twojego Igor wątku, napiszę że według mnie, na dość płytkim poziomie kontaktu z drugim człowiekiem, bliskość przejawia się według schematów określonych przez płeć i nie dziw się że faceci ustawiają się do ciebie bokiem, bo bliskość pomiędzy facetami pojawia się najczęściej kiedy coś wspólnie robimy, kiedy wspólnie pokonujemy trudności i niebezpieczeństwa a wyraża się nie dotykiem ale świadomością wspólnoty. Myślę że dotyk jest zarezerwowany do wyrażania albo bliskości z kobietą - jest to wtedy kontakt o wyraźnie seksualnym zabarwieniu, albo manifestuje się przy bliskości wyższego poziomu - kiedy nawiązuje się bezpośredni kontakt pomiędzy moim sercem i sercem drugiego człowieka, ale wtedy to już nie dotykam mężczyzny lub kobiety ale drugą istotę ludzką.
Zgadzam się z tym poczuciem wspólnoty. A patrząc jeszcze głębiej - chodzi w tym też o pozbycie się lęku przed byciem wykorzystanym/zwyciężonym w jakiejś męskiej walce/grze. Wspólnota daje to poczucie bezpieczeństwa, a więc i zgodę na większą bliskość - otworzenie się i zrzucenie tarczy.
A więc i także gotowość na jakiś dotyk.
Zawsze jednak zostaje przy tym podejściu kawałek tej tarczy, związany z ochroną męskości, która wyraża się stereotypowo w pewnej szorskości. Nie można być uległym i czułym wobec innych facetów, bo odruchowo mogą to wykorzystać, lub stracić szacunek.
Nadal uważam, że wyższy poziom bliskości męsko-męskiej, można osiągnąć tylko przełamując lęk przed uległością i wchodząc odważnie w sytuacje, gdy zostaje się odrzuconym jako ktoś słaby. Wtedy można pokazać, że czułość i dotyk, nie musi oznaczać uległości, tylko jeszcze wyższy poziom człowieczeństwa wynikający z umiejętności integracji mocy męsko-żeńskich i pewności swojej męskości, wyrażającej się przez brak lęku przed jej podważaniem.
Tak więc dotykanie facetów to rodzaj zaproszenia do gry pod tytułem - "nie bój się nie udowadniać cały czas swojej męskości".
A skąd bierze się męska siła? Gdzie bije źródło naszej mocy? Czy pojawia się w wyniku kontaktu z drugim człowiekiem, czy też po prostu bije jak źródło w naszym sercu.
Myślę że odpowiedź na te pytania i sięgnięcie do tego źródła, określa sposób jak można osiągnąć stan w którym wszelkie zewnętrzne opinie o nas samych jako nie spełniających tego lub owego wzorca zupełnie przestaną nas obchodzić.
Jednak z dotykiem nie jest tak prosto. Dotyk to jakby na to nie patrzeć, pewnego rodzaju spotkanie dwóch osób, a więc poparty obustronną wolą dotykania. Kiedy dotykamy osoby które nie akceptują takich przejawów bliskości, pojawia się po tamtej stronie blokada. I co w takim przypadku udowadniasz Igor? Że ktoś jest niedojrzały? zblokowany? albo schematyczny? Myślę że w żadnym takim przypadku nie możesz dokonać takiej oceny - możesz jedynie skonstatować fakt że ktoś nie lubi kiedy ty go dotykasz. Więc chyba najlepiej jest, kiedy dotyk pojawia się spontanicznie jako wyraz rzeczywistej bliskości pomiędzy nami.
Kilka miesięcy temu przeżyłem mocne doświadczenie bliskości z drugim facetem - kiedy po kilku godzinach trudnej ale szczerej rozmowy, odpuściłem sobie nastawienie na nie dla argumentów głoszonych przez drugą stronę i przyjąłem je bez oceny, nagle tok naszej rozmowy zmienił kierunek w stronę wzajemnego otwierania się i całkowitego zaufania temu drugiemu. Skutek był taki że ze łzami w oczach padliśmy sobie w ramiona. Napisałem o tym moim doświadczeniu aby pokazać że bezpośrednią drogą do bliskości z drugim człowiekiem jest przyjęcie/zaakceptowanie tego jakim ten drugi jest, bez oceny, bez próby naprawy - a cała reszta, w tym dotyk, pojawia się sama spontanicznie. No cóż może i to była by fajna recepta na bliskość, gdyby nie fakt, że zanim zaakceptujemy drugiego człowieka, musimy zaakceptować sami siebie
Ivan, moc moim zdaniem znajduje się pomiędzy neuronami i włóknami mięsniowymi, jedyne co trzeba to je ukształtować w odpowiednim kierunku i temu właśnie ma służyć konfrontowanie się wszelakiej maści.
IvanKruk napisał/a:
Jednak z dotykiem nie jest tak prosto. Dotyk to jakby na to nie patrzeć, pewnego rodzaju spotkanie dwóch osób, a więc poparty obustronną wolą dotykania. Kiedy dotykamy osoby które nie akceptują takich przejawów bliskości, pojawia się po tamtej stronie blokada. I co w takim przypadku udowadniasz Igor? Że ktoś jest niedojrzały? zblokowany? albo schematyczny? Myślę że w żadnym takim przypadku nie możesz dokonać takiej oceny - możesz jedynie skonstatować fakt że ktoś nie lubi kiedy ty go dotykasz. Więc chyba najlepiej jest, kiedy dotyk pojawia się spontanicznie jako wyraz rzeczywistej bliskości pomiędzy nami.
Możesz skonstatować fakt, że ktoś nie lubi, jak go dotykam, co jest początkiem dalszych wniosków, nieporozumień, zrozumień, użyć siły, łagodnienia i zaprzyjaźnienia się (BTW: ale ładne słowo "skonstatować". Łatam tu na PT, dzięki wam, własny niedorozwój literacko-językowy - ostatnio poznałem "kongruenty" - thx AfterDream! )
I ogólnie sądzę, w czym chyba jesteśmy zgodni, że głębia relacji między facetami kształtuje się przez mocne wspólne doświadczenia.
I zaczepki cielesne, zrobione w formie żartobliwej, oraz otwarte mówienie o tym co się przez to dzieje, są jedną z metod na powyższe.
IvanKruk napisał/a:
Kilka miesięcy temu przeżyłem mocne doświadczenie bliskości z drugim facetem - kiedy po kilku godzinach trudnej ale szczerej rozmowy, odpuściłem sobie nastawienie na nie dla argumentów głoszonych przez drugą stronę i przyjąłem je bez oceny, nagle tok naszej rozmowy zmienił kierunek w stronę wzajemnego otwierania się i całkowitego zaufania temu drugiemu. Skutek był taki że ze łzami w oczach padliśmy sobie w ramiona.
No wiem wiem, a potem poszliście do łóżka
A tak poważnie - ekstra. Mi by się nie chciało kilka godzin się sprzeczać
Mam jednego przyjaciela (jak sądzę, bo pies go wie ), z którym mamy tak radykalne spojrzenie na świat, że w zasadzie jak nie gadamy o samicach lub narkotykach, to jesteśmy w sporze. I faktycznie to doprowadziło do bardzo dużej szczerości, wzajemnej akceptacji i bliskości (a nawet czułości). I tu scenariusz był właśnie taki, jaki wcześniej opisywałeś - wspólnota przez trud.
Ale nie da się ukryć, że coś nas do siebie ciągnęło. Kto wie, czy właśnie nie jakiś rodzaj podobnej hmm wrażliwości? Zastanowię się.
[ Dodano: 09-09-29, 08:19 ]
MarS napisał/a:
A w Indiach powszechnym obrazkiem są przytulający się do siebie mężczyźni. Zaznaczam, że są oni heteroseksualni.
Pewnie z ludzkiej potrzeby bliskości. Tam kobieta siedzi w domu i raczej często się z mężem nie widzi więc może być nie dotulony.
Nie wiem jak w waszym dzieciństwie bo w moim to kumple chodzili objęci ramionami. Może w takich Indiach te zachowania dzieciństwa nie kończą się wraz z dojrzałością. Może poprostu nie zaistniał osąd takiego zachowania jako podejrzanego.
Nie wiem jak jest w Indiach, ale hiszpańscy faceci zachowują się inaczej niż Wy (Polacy). W ogóle Hiszpanie znacznie częściej dotykają się niż my, choćby w czasie rozmowy, czy przepraszając kogoś za potrącenie na ulicy.
Myślę, że to tylko kulturowość.
Zastanawiam się natomiast co Was męczy w zachowaniach innych facetów, że się tak rozwodzicie nad tematem
a wczoraj do mnie podszedł kafar, stanął jakieś 20cm ode mnie
i poprosił o kasę. Normalnie nie mam granic cielesnych, ale jednak tym razem trochę mi przeszkadzało (walił ciutkę). Powiedziałem mu zgodnie z heurystyką, ze "dziś nie daję"
[ Dodano: 09-09-30, 09:27 ]
Aleksandra napisał/a:
Zastanawiam się natomiast co Was męczy w zachowaniach innych facetów, że się tak rozwodzicie nad tematem
Mnie to męczy głównie, że ciężko z nimi normalnie pogadać
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum